<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Dopal.org - Forum Dyskusyjne o Używkach i RC - Gazeta forum]]></title>
		<link>https://dopal.org/</link>
		<description><![CDATA[Dopal.org - Forum Dyskusyjne o Używkach i RC - https://dopal.org]]></description>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2026 20:49:21 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[To gówno mnie nie klepie - Stymulanty]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6700</link>
			<pubDate>Mon, 27 Apr 2026 10:12:08 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=4327">doxyou</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6700</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">To gówno mnie nie klepie - Stymulanty</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Witam w nowej serii wątków, gdzie półnaukowo będziemy sobie rozwiązywać zagadki - czy to bezczelny vendor was oszukał, chemik jest idiotą, a może wina leży zupełnie gdzie indziej... W tym skromnym materiale skupimy się na stymulantach. A powodów dla których rzeczone nie działają na was tak, jakbyście sobie tego życzyli jest kilka.</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">W pierwszej kolejności, pozwolę powiedzieć sobie o metamfetaminie, bo tutaj mamy jeden bardzo konkretny powód tego, dlaczego sorty tak bardzo się od siebie różnią.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">Metamfetamina</span></span></div>
<br />
Co jakiś czas w wątkach dotyczących metamfetaminy trafiam na opinie pokroju „na mnie nie działa”, „sam speed” i tym podobne. Sytuacja ta ma konkretną przyczynę i bynajmniej nie chodzi wyłącznie o czystość czy jakość konkretnego sortu, a głównie o stosunek izomerów w produkcie, który wynika z metody jego syntezowania.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Metoda syntezy:</span></span><br />
Istnieją dwie główne metody otrzymywania metamfetaminy. Pierwszą jest synteza z efedryny, z której otrzymujemy prawie czysty d-izomer. Drugą jest synteza z fenyloacetonu, w wyniku której powstaje racemat, czyli mieszanina d- i l-izomeru.<br />
<br />
- d-izomer(dekstrometamfetamina) - stymuluje w głównej mierze układ nagrody odpowiadający za satysfakcję, dobre samopoczucie, większą chęć do interakcji, gadatliwość, odwagę, zwiększenie libido.<br />
- l-izomer(lewometamfetamina) - działa dużo silniej na noradrenalinę, czyli neuroprzekaźnik odpowiadający za pobudzenie fizyczne, napięcie, a znacznie mniej euforii i satysfakcji Lewometamfetamina działa bardzo mocno obwodowo i już podczas brania uświadczyć możemy kardiojazd czy drżenia rąk. l-izomer ma znacznie dłuższy czas półtrwania w kontekście obwodowym, co tłumaczy, że jeszcze 12 godzin po zażyciu serce dudni jak benzowrak spadający ze schodów.<br />
<br />
Metamfetaminą powszechnie uznawaną za tę lepszą jest dekstrometamfetamina, oczywiście ze względu na swoje działanie euforyczne. Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Prekursory do syntezy dekstrometafetaminy są pod ścisłą kontrolą. Trzeba biegać po aptekach i kupować leki zawierające efedrynę/pseudoefedrynę, albo zatrudniać do tego hordy ćpunów. Prekursory do racematu, czyli właśnie fenyloaceton można zsyntezować z ogólnodostępnych chemikaliów przemysłowych. To jest powód dla którego większość dużych laboratoriów przerzuciła się właśnie na niego.<br />
<img src="https://i.ibb.co/Wp0Q2pf5/metam.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: metam.jpg]" class="mycode_img" /><br />
</div>
Natomiast z researchu wynika niestety, że wszędzie gdzie metamfetamina jest produkowana na większą skalę, nieważne jaki to kontynent, wykorzystywany jest fenyloaceton. Synteza z efedryny dotyczy raczej małych “hobbistycznych” albo nierozwiniętych laboratoriów i jest nieopłacalna, więc na rynku mamy do czynienia głównie z wersją “gorszą”.<br />
<br />
Ważny disclaimer: Słabe działanie, to niekoniecznie słaba jakość. Racemat może być bardzo czysty, ale standardowy ćpun zazwyczaj i tak wybierze średniej czystości dekstrometamfetaminę, bo ważne jest dla niego po prostu jebnięcie w łeb i śmiech do lustra. Metamfetamina może mieć 97% czystości, kryształ może wyglądać jak sopel lodu, ale w działaniu i tak być średnia jeśli to racemat. Zatem na oko nie ocenimy.<br />
<br />
Z moich osobistych doświadczeń wynika, że na polskim rynku również dominuje "słabsza" wersja i najlepszą opcją jest zwyczajne zapytanie o to vendora przed zakupem. Jeśli "nie wie", to na 90% ma racemat. Zazwyczaj jeśli vendor dysponuje sortem z efedryny, to jest tego świadomy i od razu o tym wspomina.<br />
<br />
Pisząc artykuł nie mogłem nie skojarzyć kilku nieścisłości, które występują w uwielbianym przez ćpunów serialu "Breaking Bad":<br />
Na początku Walt syntezuje metamfetaminę z tabletek Sudafedu, czyli dekstrometamfetaminę. Następnie panowie kradną metyloaminę, która jest następnie przedstawiana jako zastępstwo dla pseudoefedryny, co nie jest do końca prawdą. Zastępstwem jest fenyloaceton, metyloamina jest tylko jednym z reagentów.<br />
O to, że później ich racemat podbija rynek nie będę się już kłócił, bo amerykanie wciągną nawet tynk ze ściany i stwierdzą, że klepie wybornie<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">Pozostałe:</span></span></div>
To czynniki, które większość osób zna tylko z nazwy, jako hasła powtarzane w kółko, bez zrozumienia mechanizmów i szczegółów, które w tym przypadku są decydujące.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Brak dopaminy:</span></span><br />
Jednym z najważniejszych powodów, dlaczego stymulanty nie działają satysfakcjonująco są po prostu deficyty dopaminy.<br />
Częste raczenie się substancjami releasującymi dopaminę, jak właśnie metamfetamina , 3CMC, po odpowiednim czasie może wam wyczyścić pęcherzyki(magazyn) wręcz do zera.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Downregulacja receptorów:</span></span><br />
Częste gwałcenie mózgu chemicznie sprowokowaną dopaminą ma jak łatwo się domyślić negatywny wpływ na receptory dopaminowe. Ich liczba z biegiem czasu(z biegiem ciągu) po prostu się zmniejsza. Mózg nagminnie dostaje nienaturalnie silne strzały monoamin, więc w akcie obrony wyłącza część z nich, żeby utrzymać homeostazę. Dlatego właśnie dorzutki działają coraz słabiej, mózg się broni. Tutaj również głównym sprawcą są substancje z grupy releaserów. Stymulanty(czyli w większości Inhibitory wychwytu zwrotnego) znacznie mniej niż releasery przyczyniają się do downregulacji.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Neurotoksyczność:</span></span><br />
Jeżeli jesteśmy na tyle swawolni i nieodpowiedzialni, żeby popadać w długie ciągi, na wysokich dawkach, robić między nimi małe przerwy, nie dbać o odpoczynek, nawodnienie i dietę, możemy szybko zamiast chowania receptorów po prostu je zniszczyć. Czynności, które wymieniłem prowadzą do wyjątkowo szybkiego palenia receptorów, natomiast nawet przy odpowiedzialnym zażywaniu i zachowaniu odpowiednich odstępów i tak nie unikniemy degradacji układu dopaminergicznego. Każda dawka to stres oksydacyjny powodujący mikrourazy synaps. Zatem decydując się na zażywanie takich substancji tak, czy siak niszczymy receptory, tylko od nas zależy w jakim tempie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Leki:</span></span><br />
Wizyta u przeciętnego polskiego psychiatry na NFZ zazwyczaj kończy się wyjściem z receptą na SSRI i jakiś neuroleptyk na sen. O ile w kwestię interakcji SSRI ze stymulantami nie będę się zagłębiał, to o neuroleptykach już musimy sobie powiedzieć. Za przykład weźmy olanzapinę. Olanzapina to antagonista receptorów D2 (dopaminowych), czyli blokuje receptor, zajmuje w nim miejsce, wtedy dopamina uwalniana przez stymulant nie może związać się z receptorem. Jeżeli przykładowo bierzemy olanzapinę na sen o 22, a stymulant zażywamy następnego dnia o 14 to lek wciąż w całkiem sporej dawce krąży w organizmie i spłyca działanie stymulantu.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><br />
<span style="font-size: large;" class="mycode_size">Powody pośrednie, mniej ważne:</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">(To, że są mniej ważne, nie oznacza, że są nieważne)</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Gospodarka elektrolitowa:</span></span><br />
Do prawidłowego działania dopaminy potrzebujemy jeszcze jako tako sprawnego układu nerwowego, który nie będzie działał poprawnie bez elektrolitów, głównie magnezu, który stymulanty skutecznie i bardzo szybko wypłukują. Przy niedoborach magnezu neurony nie przewodzą impulsów tak skutecznie jak zdrowe. Przy zażywaniu nawet 1-2 razy w miesiącu konieczna jest suplementacja magnezu codziennie. Również podczas samego zażywania należy pamiętać, żeby popijać jakiegoś izotonika (patrzcie na skład, bo większość to gówno. Jedynym konkretnym w większości sklepów jest "Dzik").<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Stan zapalny:<br />
</span></span>Jeśli jesteś w ciągu 3 tydzień, to najprawdopodobniej jesteś też w stanie permanentnego stanu zapalnego. W zasadzie możemy mieć jakikolwiek stan zapalny w organizmie a nawet o tym nie wiedzieć. Kiedy organizm jest wycieńczony, mózg traktuje każdą kolejną dawkę jak atak i bunkruje się przed naszą ukochaną dopaminką. Dbajcie o zdrowie.<br />
<span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span><br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Set and Setting:</span></span><br />
Układ nagrody reaguje na nowe rzeczy. Jeśli po raz setny bierzesz przy tym samym biurku, przy tej samej muzyce ten sam towar, to mózg interpretuje to jako codzienną rutynę. Ciekawostką jest, że w takich sytuacjach szukamy najkrótszej drogi do dopaminy, co najczęściej kończy się na całonocnej patologicznej masturbacji do okropnych rzeczy (Wszyscy mamy swoje tajemnice <img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />).</div>
<br />
Podsumowując - to, że coś was nie klepie w większości przypadków nie jest żadną zagadką, ani konspiracją vendora. Chemia to jedno, ale końcowo i tak najważniejszy jest stan waszego układu nerwowego. Dopamina to nie jest nieskończony zasób, a układ nerwowy nie jest niezniszczalny.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">To gówno mnie nie klepie - Stymulanty</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">Witam w nowej serii wątków, gdzie półnaukowo będziemy sobie rozwiązywać zagadki - czy to bezczelny vendor was oszukał, chemik jest idiotą, a może wina leży zupełnie gdzie indziej... W tym skromnym materiale skupimy się na stymulantach. A powodów dla których rzeczone nie działają na was tak, jakbyście sobie tego życzyli jest kilka.</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">W pierwszej kolejności, pozwolę powiedzieć sobie o metamfetaminie, bo tutaj mamy jeden bardzo konkretny powód tego, dlaczego sorty tak bardzo się od siebie różnią.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">Metamfetamina</span></span></div>
<br />
Co jakiś czas w wątkach dotyczących metamfetaminy trafiam na opinie pokroju „na mnie nie działa”, „sam speed” i tym podobne. Sytuacja ta ma konkretną przyczynę i bynajmniej nie chodzi wyłącznie o czystość czy jakość konkretnego sortu, a głównie o stosunek izomerów w produkcie, który wynika z metody jego syntezowania.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Metoda syntezy:</span></span><br />
Istnieją dwie główne metody otrzymywania metamfetaminy. Pierwszą jest synteza z efedryny, z której otrzymujemy prawie czysty d-izomer. Drugą jest synteza z fenyloacetonu, w wyniku której powstaje racemat, czyli mieszanina d- i l-izomeru.<br />
<br />
- d-izomer(dekstrometamfetamina) - stymuluje w głównej mierze układ nagrody odpowiadający za satysfakcję, dobre samopoczucie, większą chęć do interakcji, gadatliwość, odwagę, zwiększenie libido.<br />
- l-izomer(lewometamfetamina) - działa dużo silniej na noradrenalinę, czyli neuroprzekaźnik odpowiadający za pobudzenie fizyczne, napięcie, a znacznie mniej euforii i satysfakcji Lewometamfetamina działa bardzo mocno obwodowo i już podczas brania uświadczyć możemy kardiojazd czy drżenia rąk. l-izomer ma znacznie dłuższy czas półtrwania w kontekście obwodowym, co tłumaczy, że jeszcze 12 godzin po zażyciu serce dudni jak benzowrak spadający ze schodów.<br />
<br />
Metamfetaminą powszechnie uznawaną za tę lepszą jest dekstrometamfetamina, oczywiście ze względu na swoje działanie euforyczne. Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Prekursory do syntezy dekstrometafetaminy są pod ścisłą kontrolą. Trzeba biegać po aptekach i kupować leki zawierające efedrynę/pseudoefedrynę, albo zatrudniać do tego hordy ćpunów. Prekursory do racematu, czyli właśnie fenyloaceton można zsyntezować z ogólnodostępnych chemikaliów przemysłowych. To jest powód dla którego większość dużych laboratoriów przerzuciła się właśnie na niego.<br />
<img src="https://i.ibb.co/Wp0Q2pf5/metam.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: metam.jpg]" class="mycode_img" /><br />
</div>
Natomiast z researchu wynika niestety, że wszędzie gdzie metamfetamina jest produkowana na większą skalę, nieważne jaki to kontynent, wykorzystywany jest fenyloaceton. Synteza z efedryny dotyczy raczej małych “hobbistycznych” albo nierozwiniętych laboratoriów i jest nieopłacalna, więc na rynku mamy do czynienia głównie z wersją “gorszą”.<br />
<br />
Ważny disclaimer: Słabe działanie, to niekoniecznie słaba jakość. Racemat może być bardzo czysty, ale standardowy ćpun zazwyczaj i tak wybierze średniej czystości dekstrometamfetaminę, bo ważne jest dla niego po prostu jebnięcie w łeb i śmiech do lustra. Metamfetamina może mieć 97% czystości, kryształ może wyglądać jak sopel lodu, ale w działaniu i tak być średnia jeśli to racemat. Zatem na oko nie ocenimy.<br />
<br />
Z moich osobistych doświadczeń wynika, że na polskim rynku również dominuje "słabsza" wersja i najlepszą opcją jest zwyczajne zapytanie o to vendora przed zakupem. Jeśli "nie wie", to na 90% ma racemat. Zazwyczaj jeśli vendor dysponuje sortem z efedryny, to jest tego świadomy i od razu o tym wspomina.<br />
<br />
Pisząc artykuł nie mogłem nie skojarzyć kilku nieścisłości, które występują w uwielbianym przez ćpunów serialu "Breaking Bad":<br />
Na początku Walt syntezuje metamfetaminę z tabletek Sudafedu, czyli dekstrometamfetaminę. Następnie panowie kradną metyloaminę, która jest następnie przedstawiana jako zastępstwo dla pseudoefedryny, co nie jest do końca prawdą. Zastępstwem jest fenyloaceton, metyloamina jest tylko jednym z reagentów.<br />
O to, że później ich racemat podbija rynek nie będę się już kłócił, bo amerykanie wciągną nawet tynk ze ściany i stwierdzą, że klepie wybornie<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">Pozostałe:</span></span></div>
To czynniki, które większość osób zna tylko z nazwy, jako hasła powtarzane w kółko, bez zrozumienia mechanizmów i szczegółów, które w tym przypadku są decydujące.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Brak dopaminy:</span></span><br />
Jednym z najważniejszych powodów, dlaczego stymulanty nie działają satysfakcjonująco są po prostu deficyty dopaminy.<br />
Częste raczenie się substancjami releasującymi dopaminę, jak właśnie metamfetamina , 3CMC, po odpowiednim czasie może wam wyczyścić pęcherzyki(magazyn) wręcz do zera.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Downregulacja receptorów:</span></span><br />
Częste gwałcenie mózgu chemicznie sprowokowaną dopaminą ma jak łatwo się domyślić negatywny wpływ na receptory dopaminowe. Ich liczba z biegiem czasu(z biegiem ciągu) po prostu się zmniejsza. Mózg nagminnie dostaje nienaturalnie silne strzały monoamin, więc w akcie obrony wyłącza część z nich, żeby utrzymać homeostazę. Dlatego właśnie dorzutki działają coraz słabiej, mózg się broni. Tutaj również głównym sprawcą są substancje z grupy releaserów. Stymulanty(czyli w większości Inhibitory wychwytu zwrotnego) znacznie mniej niż releasery przyczyniają się do downregulacji.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Neurotoksyczność:</span></span><br />
Jeżeli jesteśmy na tyle swawolni i nieodpowiedzialni, żeby popadać w długie ciągi, na wysokich dawkach, robić między nimi małe przerwy, nie dbać o odpoczynek, nawodnienie i dietę, możemy szybko zamiast chowania receptorów po prostu je zniszczyć. Czynności, które wymieniłem prowadzą do wyjątkowo szybkiego palenia receptorów, natomiast nawet przy odpowiedzialnym zażywaniu i zachowaniu odpowiednich odstępów i tak nie unikniemy degradacji układu dopaminergicznego. Każda dawka to stres oksydacyjny powodujący mikrourazy synaps. Zatem decydując się na zażywanie takich substancji tak, czy siak niszczymy receptory, tylko od nas zależy w jakim tempie.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Leki:</span></span><br />
Wizyta u przeciętnego polskiego psychiatry na NFZ zazwyczaj kończy się wyjściem z receptą na SSRI i jakiś neuroleptyk na sen. O ile w kwestię interakcji SSRI ze stymulantami nie będę się zagłębiał, to o neuroleptykach już musimy sobie powiedzieć. Za przykład weźmy olanzapinę. Olanzapina to antagonista receptorów D2 (dopaminowych), czyli blokuje receptor, zajmuje w nim miejsce, wtedy dopamina uwalniana przez stymulant nie może związać się z receptorem. Jeżeli przykładowo bierzemy olanzapinę na sen o 22, a stymulant zażywamy następnego dnia o 14 to lek wciąż w całkiem sporej dawce krąży w organizmie i spłyca działanie stymulantu.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><br />
<span style="font-size: large;" class="mycode_size">Powody pośrednie, mniej ważne:</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">(To, że są mniej ważne, nie oznacza, że są nieważne)</div>
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Gospodarka elektrolitowa:</span></span><br />
Do prawidłowego działania dopaminy potrzebujemy jeszcze jako tako sprawnego układu nerwowego, który nie będzie działał poprawnie bez elektrolitów, głównie magnezu, który stymulanty skutecznie i bardzo szybko wypłukują. Przy niedoborach magnezu neurony nie przewodzą impulsów tak skutecznie jak zdrowe. Przy zażywaniu nawet 1-2 razy w miesiącu konieczna jest suplementacja magnezu codziennie. Również podczas samego zażywania należy pamiętać, żeby popijać jakiegoś izotonika (patrzcie na skład, bo większość to gówno. Jedynym konkretnym w większości sklepów jest "Dzik").<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Stan zapalny:<br />
</span></span>Jeśli jesteś w ciągu 3 tydzień, to najprawdopodobniej jesteś też w stanie permanentnego stanu zapalnego. W zasadzie możemy mieć jakikolwiek stan zapalny w organizmie a nawet o tym nie wiedzieć. Kiedy organizm jest wycieńczony, mózg traktuje każdą kolejną dawkę jak atak i bunkruje się przed naszą ukochaną dopaminką. Dbajcie o zdrowie.<br />
<span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span><br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Set and Setting:</span></span><br />
Układ nagrody reaguje na nowe rzeczy. Jeśli po raz setny bierzesz przy tym samym biurku, przy tej samej muzyce ten sam towar, to mózg interpretuje to jako codzienną rutynę. Ciekawostką jest, że w takich sytuacjach szukamy najkrótszej drogi do dopaminy, co najczęściej kończy się na całonocnej patologicznej masturbacji do okropnych rzeczy (Wszyscy mamy swoje tajemnice <img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />).</div>
<br />
Podsumowując - to, że coś was nie klepie w większości przypadków nie jest żadną zagadką, ani konspiracją vendora. Chemia to jedno, ale końcowo i tak najważniejszy jest stan waszego układu nerwowego. Dopamina to nie jest nieskończony zasób, a układ nerwowy nie jest niezniszczalny.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Uwalnia czy blokuje - jaka jest różnica?]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6646</link>
			<pubDate>Sat, 11 Apr 2026 10:46:50 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=4327">doxyou</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6646</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Witam wszystkich koneserów stymulantów/euforyków</span>. </span></div>
<br />
Choć w tym wątku skupimy się głównie na dopaminergikach, to wiedza ta przyda się każdemu.<br />
Czytając posty, nie tylko w ostatnim czasie, zauważyłem, że wiele osób nie rozróżnia tych dwóch mechanizmów działania substancji, które jednak są szalenie istotne jeżeli chcemy wiedzieć co tak naprawdę wpuszczamy do krwiobiegu i jak to zadziała.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">O czym w ogóle mowa? </span><br />
Mowa o <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaserach </span>("uwalniacze") i <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">reuptake inhibitors</span> ("nagromadzacze") <br />
Jeżeli ktoś choć w minimalnym stopniu lubi pozyskiwać nową wiedzę, to obiecuję, że nie będzie nudno.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Releasery</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></span></div>
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Releasery </span>to substancje uwalniające neuroprzekaźniki. <br />
Zwiększają stężenie neuroprzekaźników w szczelinie synaptycznej poprzez aktywne wymuszanie ich wyrzutu z neuronów presynaptycznych. <br />
<span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">A teraz mówiąc po ludzku:</span> <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Releaser</span>, to taki typ substancji, który wchodzi do neuronu i robi rozpierdol w głowie. Np. 3cmc/Metamfetamina. Podane przykłady nie są "czystymi" <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaserami </span>dopaminy, bo takie prawie nie istnieją.<br />
<br />
- <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Releaser "</span>otwiera magazyn". W mózgu masz odłożony zapas neuroprzekaźnika - <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaser </span>zaczyna go wypompowywać, żebyś poczuł jego działanie.<br />
- Odwraca kierunek, czyli zamiast nagromadzać neuroprzekaźnik (tak jak zwykle naturalnie robi to mózg) zaczyna go wyrzucać. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Do czego można to porównać? </span><br />
Weźmy za przykład <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaser </span>dopaminy. <br />
Kojarzycie te ciarki na ciele i nagły przypływ energii i satysfakcji np. podczas słuchania muzyki, albo kiedy dzieje się coś miłego? <br />
To jest właśnie moment w którym wasz mózg "wyrzuca" jakąś część nagromadzonej wcześniej dopaminy. <br />
Dokładnie to samo robi <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaser</span>, tylko kilkanaście razy mocniej i bez przerwy (przerwa następuje kiedy skończy się worek).<br />
<br />
<br />
Ciekawostką jest, że nie wszystkie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releasery </span>działają tak samo.<br />
Niektóre oferują nam tylko przyspieszenie, gadatliwość i kompulsywność, a inne czystą satysfakcję, przyjemność, "nagrodę" i euforię.<br />
Żeby to wytłumaczyć, muszę znowu trochę naukowo pobełkotać.<br />
Neurony w naszym mózgu mają między sobą konkretne połączenia i tworzą ścieżki do różnych miejsc.<br />
Zatem o tym jakie odczucia zaoferuje nam zażycie konkretnej substancji decyduje to gdzie trafi dopamina.<br />
Układ dopaminowy obejmuje między innymi:<br />
<br />
- Jądro półleżące - Nagroda i euforia.<br />
- Kora przedczołowa - Skupienie, kontrola.<br />
- Inne obszary - Pobudzenie, ruch.<br />
<br />
Różne substancje, mimo że są <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaserami </span>mogą pompować dopaminę w zupełnie inne miejsca i dawać zupełnie inne efekty.<br />
<br />
<br />
Kolejną ciekawostką może być tu też odważne i być może kontrowersyjne stwierdzenie: Amfetamina i Metamfetamina są skrajnie inaczej działającymi substancjami, mimo że nazwy mają rodzime.<br />
Brednią jest stwierdzenie, że Metamfetamina to mocniejsza Amfetamina.<br />
<img src="https://i.ibb.co/Jjz6xt6N/arttt.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: arttt.jpg]" class="mycode_img" /><br />
W tej tabeli interesuje nas: Dextroamphetamine (Amfetamina) i Dextromethamphetamine (Metamafetamina). NE to noradrenalina, DA, dopamina, a 5HT to serotonina. <br />
Im mniejsza liczba przy danym oznaczeniu, tym mocniej konkretna substancja uwalnia każdą z monoamin. Jak widać zarówno Amfetamina, jak i Metamfetamina uwalniają dopaminę z podobnym natężeniem, ale w rzeczywistym działaniu (w bardzo dużym uproszczeniu)  Amfetamina bardziej pobudza, a Metamfetamina "nagradza" (również w towarzystwie bardzo dużego pobudzenia).<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dlaczego?</span><br />
-  Amfetamina pompuje dopaminę do obszarów odpowiadających za pobudzenie, ruch, skupienie, impulsywność (kora przedczołowa, układ siatkowaty, prążkowie).<br />
- Metamfetamina w znacznie większym stopniu niż amfetamina nasila aktywność układu nagrody (jądro półleżące) względem obszarów odpowiedzialnych za pobudzenie.<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Inhibitory wychwytu zwrotnego dopaminy</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></span></div>
Inhibitory wychwytu zwrotnego blokują transporter dopaminy odpowiedzialny za jej wychwyt zwrotny do neuronu presynaptycznego.<br />
Żeby wyjaśnić, jak to działa po ludzku, trzeba jeszcze podjąć temat, jak w ogóle funkcjonuje cały mechanizm uwalniania i wychwytu zwrotnego dopaminy. Oczywiście bez naukowych wtrąceń.<br />
Nasz mózg ma tę wspaniałą umiejętność produkowania dopaminy. <br />
Następnie transportuje ją do pęcherzyków (magazyn).<br />
W odpowiednim momencie, w sytuacji kiedy mózg uznaje, że zasługujemy na przyjemność (słuchanie muzyki, otrzymanie informacji o awansie/zdaniu egzaminu) uwalnia dopaminę do synapsy. <br />
Wtedy właśnie odczuwamy przyjemność, satysfakcję, euforię.<br />
Niestety, ktoś kto projektował nasz mózg uznał, że nie może to trwać wiecznie.<br />
Po odpowiednim czasie dopamina jest "zabierana" z synapsy przez transporter DAT - To jest właśnie wychwyt zwrotny.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jak zatem działają inhibitory wychwytu zwrotnego?</span><br />
Blokują transporter DA.<br />
Wtedy dopamina dłużej zostaje w synapsie (dłużej odczuwamy przyjemność) oraz gromadzi się jej więcej (zwiększa się natężenie wcześniej wspomnianych przyjemnych odczuć). <br />
Przekłada się to również na znacznie dłuższy czas działania niż releasery.<br />
Działanie jest bardziej "płynne", bez "jebnięcia".<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Podsumowanie</span></span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Releasery:</span><br />
- Powodują szybkie, intensywne, ale stosunkowo krótkie (zależy też od substancji) jebnięcie. Ogromna, czasami nie do opanowania przyjemność.<br />
- Szybko wyczerpują zapasy dopaminy, więc kolejne dawki działają coraz słabiej. Szybko kończymy imprezę, albo męczymy się "nieklepiącymi dorzutkami"<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dla kogo?</span><br />
Muszę napisać kolokwialnie. <br />
Dla osób, które chcą się naćpać, poczuć mocne kopnięcie, nieogar i przyspieszenie.<br />
Nie są to substancje do kilkudniowych posiadówek, pracy czy spotkań rodzinnych.<br />
To substancje przeznaczone do zażywania w zaciszu domowym, gdzie możesz rozkręcić muzykę, powypisywać głupoty w internecie, potańczyć, albo po prostu posiedzieć co chwilę dorzucając i ciesząc się z niczego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Inhibitory wychwytu zwrotnego:</span><br />
- Znacznie wydłużają i zwiększają intensywność przyjemnych odczuć.<br />
- Wchodzą "spokojniej", działają dłużej i stabilniej niż releasery.<br />
- Większość z nich nadaje się do użycia funkcjonalnego, w większości nie wypisują na Twojej twarzy, że jesteś naćpany.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dla kogo?</span><br />
Dla użytkowników, którzy szukają substancji stymulujących (reuptake inhibitors prawie zawsze występują w towarzystwie sporej dawki noradrenaliny), stabilnie boostujących ich samopoczucie we wszelakich sytuacjach.<br />
Nie popieramy oczywiście zażywania w pracy, czy podobnych sytuacjach.<br />
Ale hipotetycznie. Katynony takie jak NEP, czy MDPHP w odpowiednich dawkach idealnie się do niej nadają.<br />
Dorzucasz rzadko, jesteś bardziej produktywny, wydajniejszy, zwykłe czynności sprawiają Ci większą satysfakcję i przyjemność, wykonujesz je szybciej, z większym skupieniem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Subiektywna opinia</span><br />
Korzystam z obu grup substancji, jednak releasery (głównie 3CMC i Metamfetamina) mają pierwsze miejsce w moim sercu.<br />
Wychodzę z założenia, że jeśli już mam zażywać narkotyki, to chcę się brzydko mówiąc naćpać i zabawić.<br />
Substancje z grupy reuptake inhibitors zażywam zazwyczaj tylko wtedy, kiedy rzeczywiście mam coś do zrobienia i chcę ten proces usprawnić i uprzyjemnić.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Na koniec wystarczy właściwie zapamiętać tylko jedno:</span><br />
Releaser - wyrzut.<br />
Reuptake Inhibitor - dłuższa posiadówka dopaminy w synapsie.<br />
<br />
Oba wpływają dopaminę ale w zupełnie inny sposób i dlatego czujecie zupełnie inne efekty.<br />
Jak to zrozumiecie, to połowa głupich pytań na forum przestanie mieć sens.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Witam wszystkich koneserów stymulantów/euforyków</span>. </span></div>
<br />
Choć w tym wątku skupimy się głównie na dopaminergikach, to wiedza ta przyda się każdemu.<br />
Czytając posty, nie tylko w ostatnim czasie, zauważyłem, że wiele osób nie rozróżnia tych dwóch mechanizmów działania substancji, które jednak są szalenie istotne jeżeli chcemy wiedzieć co tak naprawdę wpuszczamy do krwiobiegu i jak to zadziała.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">O czym w ogóle mowa? </span><br />
Mowa o <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaserach </span>("uwalniacze") i <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">reuptake inhibitors</span> ("nagromadzacze") <br />
Jeżeli ktoś choć w minimalnym stopniu lubi pozyskiwać nową wiedzę, to obiecuję, że nie będzie nudno.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Releasery</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></span></div>
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Releasery </span>to substancje uwalniające neuroprzekaźniki. <br />
Zwiększają stężenie neuroprzekaźników w szczelinie synaptycznej poprzez aktywne wymuszanie ich wyrzutu z neuronów presynaptycznych. <br />
<span style="text-decoration: underline;" class="mycode_u">A teraz mówiąc po ludzku:</span> <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Releaser</span>, to taki typ substancji, który wchodzi do neuronu i robi rozpierdol w głowie. Np. 3cmc/Metamfetamina. Podane przykłady nie są "czystymi" <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaserami </span>dopaminy, bo takie prawie nie istnieją.<br />
<br />
- <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Releaser "</span>otwiera magazyn". W mózgu masz odłożony zapas neuroprzekaźnika - <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaser </span>zaczyna go wypompowywać, żebyś poczuł jego działanie.<br />
- Odwraca kierunek, czyli zamiast nagromadzać neuroprzekaźnik (tak jak zwykle naturalnie robi to mózg) zaczyna go wyrzucać. <br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Do czego można to porównać? </span><br />
Weźmy za przykład <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaser </span>dopaminy. <br />
Kojarzycie te ciarki na ciele i nagły przypływ energii i satysfakcji np. podczas słuchania muzyki, albo kiedy dzieje się coś miłego? <br />
To jest właśnie moment w którym wasz mózg "wyrzuca" jakąś część nagromadzonej wcześniej dopaminy. <br />
Dokładnie to samo robi <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaser</span>, tylko kilkanaście razy mocniej i bez przerwy (przerwa następuje kiedy skończy się worek).<br />
<br />
<br />
Ciekawostką jest, że nie wszystkie <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releasery </span>działają tak samo.<br />
Niektóre oferują nam tylko przyspieszenie, gadatliwość i kompulsywność, a inne czystą satysfakcję, przyjemność, "nagrodę" i euforię.<br />
Żeby to wytłumaczyć, muszę znowu trochę naukowo pobełkotać.<br />
Neurony w naszym mózgu mają między sobą konkretne połączenia i tworzą ścieżki do różnych miejsc.<br />
Zatem o tym jakie odczucia zaoferuje nam zażycie konkretnej substancji decyduje to gdzie trafi dopamina.<br />
Układ dopaminowy obejmuje między innymi:<br />
<br />
- Jądro półleżące - Nagroda i euforia.<br />
- Kora przedczołowa - Skupienie, kontrola.<br />
- Inne obszary - Pobudzenie, ruch.<br />
<br />
Różne substancje, mimo że są <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">releaserami </span>mogą pompować dopaminę w zupełnie inne miejsca i dawać zupełnie inne efekty.<br />
<br />
<br />
Kolejną ciekawostką może być tu też odważne i być może kontrowersyjne stwierdzenie: Amfetamina i Metamfetamina są skrajnie inaczej działającymi substancjami, mimo że nazwy mają rodzime.<br />
Brednią jest stwierdzenie, że Metamfetamina to mocniejsza Amfetamina.<br />
<img src="https://i.ibb.co/Jjz6xt6N/arttt.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: arttt.jpg]" class="mycode_img" /><br />
W tej tabeli interesuje nas: Dextroamphetamine (Amfetamina) i Dextromethamphetamine (Metamafetamina). NE to noradrenalina, DA, dopamina, a 5HT to serotonina. <br />
Im mniejsza liczba przy danym oznaczeniu, tym mocniej konkretna substancja uwalnia każdą z monoamin. Jak widać zarówno Amfetamina, jak i Metamfetamina uwalniają dopaminę z podobnym natężeniem, ale w rzeczywistym działaniu (w bardzo dużym uproszczeniu)  Amfetamina bardziej pobudza, a Metamfetamina "nagradza" (również w towarzystwie bardzo dużego pobudzenia).<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dlaczego?</span><br />
-  Amfetamina pompuje dopaminę do obszarów odpowiadających za pobudzenie, ruch, skupienie, impulsywność (kora przedczołowa, układ siatkowaty, prążkowie).<br />
- Metamfetamina w znacznie większym stopniu niż amfetamina nasila aktywność układu nagrody (jądro półleżące) względem obszarów odpowiedzialnych za pobudzenie.<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Inhibitory wychwytu zwrotnego dopaminy</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></span></div>
Inhibitory wychwytu zwrotnego blokują transporter dopaminy odpowiedzialny za jej wychwyt zwrotny do neuronu presynaptycznego.<br />
Żeby wyjaśnić, jak to działa po ludzku, trzeba jeszcze podjąć temat, jak w ogóle funkcjonuje cały mechanizm uwalniania i wychwytu zwrotnego dopaminy. Oczywiście bez naukowych wtrąceń.<br />
Nasz mózg ma tę wspaniałą umiejętność produkowania dopaminy. <br />
Następnie transportuje ją do pęcherzyków (magazyn).<br />
W odpowiednim momencie, w sytuacji kiedy mózg uznaje, że zasługujemy na przyjemność (słuchanie muzyki, otrzymanie informacji o awansie/zdaniu egzaminu) uwalnia dopaminę do synapsy. <br />
Wtedy właśnie odczuwamy przyjemność, satysfakcję, euforię.<br />
Niestety, ktoś kto projektował nasz mózg uznał, że nie może to trwać wiecznie.<br />
Po odpowiednim czasie dopamina jest "zabierana" z synapsy przez transporter DAT - To jest właśnie wychwyt zwrotny.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Jak zatem działają inhibitory wychwytu zwrotnego?</span><br />
Blokują transporter DA.<br />
Wtedy dopamina dłużej zostaje w synapsie (dłużej odczuwamy przyjemność) oraz gromadzi się jej więcej (zwiększa się natężenie wcześniej wspomnianych przyjemnych odczuć). <br />
Przekłada się to również na znacznie dłuższy czas działania niż releasery.<br />
Działanie jest bardziej "płynne", bez "jebnięcia".<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Podsumowanie</span></span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Releasery:</span><br />
- Powodują szybkie, intensywne, ale stosunkowo krótkie (zależy też od substancji) jebnięcie. Ogromna, czasami nie do opanowania przyjemność.<br />
- Szybko wyczerpują zapasy dopaminy, więc kolejne dawki działają coraz słabiej. Szybko kończymy imprezę, albo męczymy się "nieklepiącymi dorzutkami"<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dla kogo?</span><br />
Muszę napisać kolokwialnie. <br />
Dla osób, które chcą się naćpać, poczuć mocne kopnięcie, nieogar i przyspieszenie.<br />
Nie są to substancje do kilkudniowych posiadówek, pracy czy spotkań rodzinnych.<br />
To substancje przeznaczone do zażywania w zaciszu domowym, gdzie możesz rozkręcić muzykę, powypisywać głupoty w internecie, potańczyć, albo po prostu posiedzieć co chwilę dorzucając i ciesząc się z niczego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Inhibitory wychwytu zwrotnego:</span><br />
- Znacznie wydłużają i zwiększają intensywność przyjemnych odczuć.<br />
- Wchodzą "spokojniej", działają dłużej i stabilniej niż releasery.<br />
- Większość z nich nadaje się do użycia funkcjonalnego, w większości nie wypisują na Twojej twarzy, że jesteś naćpany.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dla kogo?</span><br />
Dla użytkowników, którzy szukają substancji stymulujących (reuptake inhibitors prawie zawsze występują w towarzystwie sporej dawki noradrenaliny), stabilnie boostujących ich samopoczucie we wszelakich sytuacjach.<br />
Nie popieramy oczywiście zażywania w pracy, czy podobnych sytuacjach.<br />
Ale hipotetycznie. Katynony takie jak NEP, czy MDPHP w odpowiednich dawkach idealnie się do niej nadają.<br />
Dorzucasz rzadko, jesteś bardziej produktywny, wydajniejszy, zwykłe czynności sprawiają Ci większą satysfakcję i przyjemność, wykonujesz je szybciej, z większym skupieniem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Subiektywna opinia</span><br />
Korzystam z obu grup substancji, jednak releasery (głównie 3CMC i Metamfetamina) mają pierwsze miejsce w moim sercu.<br />
Wychodzę z założenia, że jeśli już mam zażywać narkotyki, to chcę się brzydko mówiąc naćpać i zabawić.<br />
Substancje z grupy reuptake inhibitors zażywam zazwyczaj tylko wtedy, kiedy rzeczywiście mam coś do zrobienia i chcę ten proces usprawnić i uprzyjemnić.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Na koniec wystarczy właściwie zapamiętać tylko jedno:</span><br />
Releaser - wyrzut.<br />
Reuptake Inhibitor - dłuższa posiadówka dopaminy w synapsie.<br />
<br />
Oba wpływają dopaminę ale w zupełnie inny sposób i dlatego czujecie zupełnie inne efekty.<br />
Jak to zrozumiecie, to połowa głupich pytań na forum przestanie mieć sens.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ketamina - jak to się zaczęło]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6615</link>
			<pubDate>Sat, 04 Apr 2026 08:18:29 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6615</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.ibb.co/k68HPcbt/parke-davis.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: parke-davis.png]" class="mycode_img" /><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Historia ketaminy w medycynie</span></span></div>
<br />
<br />
<br />
Histora ketaminy rozpoczęła się w latach 50., w laboratorach firmy Parke-Davis w Detroit, Michigan, USA. Wtedy właśnie pracownicy tej firmy badali różne pochodne cykloheksylaminy w poszukwaniu "idealnego" anestetyku, którego używanie nie niosłoby ze sobą takich zagrożeń jak opioidy typu morfina czy petydyna, które wówczas były powszechnie stosowane. 26 marca 1956, Victor Maddox, chemik pracujący w Parke-Davis odkrył proces chemiczny który doprowadził do zsyntezowania fencyklidyny, czyli PCP. Związek ten otrzymał nazwę kodową "CI-395" i został przekazany 11 września do dalszych badań, nad którymi czuwał farmakolog Graham Chen, kolega Maddoxa również pracujący dla tej samej firmy. Chen, równolegle z innym badaczem, dr. Edwardem Domino zaczęli przeprowadzać eksperymenty mające na celu zbadanie efektów jakie PCP wywoływało u zwierząt. PCP wywoływało u nich przede wszystkim znieczulenie, które było tak silne, że badacze bez większego problemu mogli przeprowadzać na małpach laparotomię, czyli zabieg, w trakcie którego chirurg dokonuje przecięcia powłok brzusznych i uzyskuje dostęp do narządów jamy ciała. Zwierzęta te zdawały się nie odczuwać bólu, ale były one w stanie kataleptycznym objawiającym się silnym napięciem mięśni; ich mięśnie niemalże w ogóle nie były rozluźnione. Małpy były bardziej niż sztywne, co utrudniało może nie tyle co eksperyment, co w przyszłości mogłoby utrudniać zabiegi na ludziach, gdyby PCP zostało wprowadzone do lecznictwa - w końcu martwa małpa w trakcie eksperymentu to znacznie mniejszy problem niż martwy pacjent w trakcie operacji.<br />
<br />
<br />
Po tych eksperymentalnych ale obiecujących próbach, Parke-Davis postanowiło zbadać potencjał PCP jako anestetyku dla ludzi, i nadało mu nazwę handlową Sernyl. Pierwsze próby na ludziach miały miejsce w 1958 roku. Podjął się ich dr. Greifenstein, będący profesorem anestezjologii w Uniwersytecie Stanowym Wayne w Detroit. Według jego publikacji, PCP powodowało wzrost ciśnienia tętniczego, częstotliwość oddechów i objętość minutową, przy zachowaniu normalnych odruchów krtaniowych. Odotowano także oczopląs oraz zwiększone wydzielanie śliny. W podsumowaniu zanotowano, że PCP faktycznie ma ogromny potencjał jako lek do wprowadzenia pacjenta w narkozę, wywołujący silną amnezję. Greifenstein nie zaprzestał na tym i przeprowadził kolejne 64 zabiegi chirurgiczne na pacjentach znieczulonych PCP, w tym 30 z nich od początku do końca, bez użycia żadnych innych leków poza Sernylem. 13 z zabiegów jednak zostało odnotowanych jako "niezadowalające" pod kątem efektow ubocznych, a 5 pacjentów było wyjątkowo silnie pobudzonych przez PCP. 10 z wszystkich 64 pacjentów było opisanych jako - że tak to określę potocznie - "nie do ogarnięcia" (unmanageable) w okresie postoperacyjnym, kiedy już pozszywani, ale wciąż pod wpływem powoli dochodzili do siebie. Możemy się domyślać jaki koncert dawali będąc przypięci pasami do łóżka. Zanotowano że bardzo długo trzeźwieli i wracali do "przytomnego" stanu umysłu, bo od 3 do 18 godzin. Jedną z obserwacji dokonanych było to, że EEG pacjentów nie przypominało takiego, jakie zauważyć można u ludzi po podaniu im barbituranów, nie przypominało również snu. Był to w tym aspekcie zupełnie nowy stan. Dwaj inni lekarze o nazwiskach Johnstone i Evans opublikowali całokształt odkryć z tego eksperymentu w British Journal of Anesthesia w roku 1959. Napisali tam wówczas, że: <br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Sernyl był niewątpliwie najsilniejszym anestetykiem, jaki był do tej pory użyty w medycynie klinicznej. Miał wyjątkową przewagę nad innymi środkami uspokajającymi i przeciwbólowymi, bo praktycznie w ogóle nie powodował depresji czynności układu sercowo-naczyniowego i oddechowego, ani osłabienia odruchów gardłowych i krtaniowych, dzięki czemu możliwe było stosowanie tego środka u pacjentów w podeszłym wieku.</span>"</div>
<br />
<br />
Jednak użyteczność Sernylu była znacznie ograniczona przez to, jak bardzo był narkotyczny. Pacjenci byli niespokojni, pobudzeni i generalnie oderwani od rzeczywistości, a stan ten utrzymywał się nierzadko powyżej 12 godzin. Autorzy opisali także zaburzenia psychotyczne. W miarę poszerzania się wiedzy klinicznej stało się jasne, że fencyklidyna jednak nie do końca nadaje się do stosowania do znieczulenia ludzi. Eticyklidyna, czyli PCE, została opracowana przez laboranatów z Parke-Davis trochę później, bo pod sam koniec lat 50. Jednak z powodu podobnego, a nawet częstszego niż w przypadku PCP występowania halucynacji, oraz odkrycia ketaminy które nastąpiło niedługo później, PCE nie znalazło szerokiego zastosowania w praktyce klinicznej. W próbach na ludziach wywoływało stan katatonii, któremu towarzyszyła ogólne spięcie i sztywność ciała, i – podobnie jak PCP – nie wywierało działania depresyjnego na układ oddechowy ani krążenia. Pobudzenie jednak zdawało być się jeszcze silniejsze niż w przypadku PCP, więc nie ma się co dziwić, że PCE wróciło do szuflady i zostało zapomniane aż do czasu, jak jakieś 20-25 lat temu zrobiono z niego kilka całkiem ciekawych dopalaczy, takich jak 3-MeO-PCE, O-PCE (2-Oxo-PCE) czy w końcu MXE (3-MeO-2-Oxo-PCE).<br />
<br />
<br />
<br />
Dr. Cal Bratton, kierownik działu badań farmaceutycznych w firmie Parke-Davis, aktywnie wspierał dalszą syntezę pokrewnych związków, mając nadzieję na zredukowanie skutków ubocznych PCP. Jego współpracownik, Dr. Calvin Lee Stevens był konsultantem chemicznym firmy Parke-Davis oraz profesorem chemii organicznej na tym samym uniwersytecie co Greifenstein. Za namową Brattona, Stevens postanowił wówczas zsyntetyzować w swoim laboratorium serię unikalnych, nowych pochodnych fencyklidyny. Dr Chen, oraz kilku innych badaczy zdecydowało się poddać te substancje badaniom przesiewowym na zwierzętach - w szczególności na małpach. Jeden ze znanych z tej eksperymentalnej grupy związków, zsyntezowany w 1962 roku przez Stevensa, zapewniał doskonałe znieczulenie i charakteryzował się natychmiastowym działaniem, które nie utrzymywało się długo, co było sporą zaletą. Związek nazwę kodową CI-581, i został on wytypowany do badań na ludziach. Jego pełna nazwa to 2-(2-chlorofenylo)-2-(metyloamino)cykloheksan-1-on. Żeby było zgrabniej, nazwano go ketamina, ponieważ był ketonem z aminą. Proste. <br />
<br />
<br />
<br />
Pewnego dnia, we wczesnym 1964, wspomniany na początku dr. Domino otrzymał telefon z biur Parke-Davis. Został poproszony o przeprowadzenie badań z CI-581 na ludziach. Ciekawa propozycja, ale Domino nie był anestezjologiem. Zadzwonił więc on do swojego kolegi. dr. Corssena który się na tym znał - był bowiem profesorem anestezjologii na uniwersytecie w Michigan, i był wyjątkowo zainteresowany dożylnymi anestetykami (w zastosowaniu terapeutycznym, nie rekreacyjnym). Corssen, który był odznaczonym orderami bohaterem wojennym który służył w Wehrmachcie w trakcie II wojny światowej, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych zaraz po wojnie, gdzie zajmował się anestezjologią oraz medycyną bólu. Pierwsze podanie ketaminy człowiekowi przeprowadzili Corssen i Domino 3 sierpnia 1964 roku -  wstrzykiwali ją oni ochotnikom spośród więźniów zakładu karnego Jackson w stanie Michigan. Częstość występowania działań niepożądanych wynosiła jeden przypadek na trzy. Corssen i Domino zaobserwowali, że pacjenci opisywali uczucie unoszenia się w przestrzeni kosmicznej, powietrzu (różne mieli fazy) oraz utratę czucia w kończynach, czy problemy z pamięcią i orientacją w przestrzeni.<br />
<br />
<br />
<br />
Domino i jego współpracownicy opublikowali pierwsze badania kliniczne w 1965 roku. Odbyli oni "wiele długich dyskusji" na temat tego, w jaki sposób powinni opublikować zgromadzone dane, i jak to wszystko ubrać w słowa. Termin "schizofrenomimetyk" prawdopodobnie zdusiłby w zarodku przyszłość nowej cząsteczki, bo nie brzmiało to za przyjemnie szczególnie w kontekście tego, że ketamina miała być anestetykiem. Trzej badacze byli już bliscy ukucia terminu "śnienie" na opisanie tego osobliwego stanu znieczuleni. Na szczęście w chwili, gdy Domino opowiadał swojej żonie Toni o tym, że pacjenci wydają się być oderwani od rzeczywistości, ta zasugerowała termin "znieczulenie dysocjacyjne" (dissociative anaesthesia). W ten właśnie sposób ostatecznie scharakteryzowano ketaminę. Znieczulenie dysocjacyjne opisano później, całkowicie fachowo, jako "elektrofizjologiczną i funkcjonalną dysocjację pomiędzy układami wzgórzowo-korowymi a układem limbicznym", czyli mózg zapomina jak używać rąk i nóg, a nierzadko czym one w ogóle są.<br />
<br />
<br />
<br />
Zespół pod przewodnictwem doktora Domino kontynuował badania nad ketaminą oraz publikacje na jej temat, a wkrótce do literatury przedmiotu dołączyły opracowania zespołów z Niemiec, Włoch, Brazylii, Japonii i Danii. Ketamina trafiła do Francji w 1970 roku, po publikacji w czasopiśmie "Les Cahiers d’Anesthésiologie" z 1968 roku. Zespoły francuskich badaczy, takich jak Gauthier-Lafaye i inni, opublikowały wyniki pierwszych francuskich badań klinicznych. W nich, ketamina zapewniała silne działanie przeciwbólowe, efekty nie były tak intensywne jak PCP, a nowa substancja charakteryzowała się znacznie krótszym czasem działania niż PCP - zwłaszcza w kontekście problematycznych skutków psychicznych w trakcie i po zabiegu - choć występowały one nadal, jak chyba wszyscy wiemy. Wobec tych niepożądanych efektów, wprowadzenie ketaminy do Wielkiej Brytanii pod koniec 1969 roku określano tam wówczas mianem "katastrofy" po czym związek ten nigdy już nie odzyskał dawnej renomy "nowego wspaniałego leku" w tym kraju. Tam też już w 1970 roku halucynacje uznawano za tak nieprzyjemne, że akceptacja leku przez pacjentów była znacznie niższa niż w przypadku barbituranów. Nie od dziś więc wiemy, że brytyjczycy zawsze byli jacyś dziwni.<br />
<br />
<br />
<br />
Równolegle próbowano ketaminę używać nie tylko u ludzi, ale też u zwierząt. W 1963 w Belgii rozpoczęto jej stosowanie w weterynarii. Po opatentowaniu jej przez nikogo innego jak koncern Parke-Davis do stosowania u ludzi i zwierząt w 1966 roku, ketamina stała się dostępna na receptę w roku 1969 w postaci chlorowodorku ketaminy, pod nazwą handlową Ketalar. W 1970 roku została oficjalnie zatwierdzona do stosowania u ludzi przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) i - ze względu na swoje właściwości sympatykomimetyczne oraz szeroki margines bezpieczeństwa - była podawana żołnierzom jako środek znieczulający w warunkach polowych podczas wojny w Wietnamie. Gdy mina przeciwpiechotna skróciła ci nogę o połowę, albo odłamek z moździerza wyrwał ci dziurę w klacie, dostawałeś solidnego strzała z ketaminy. Nie ma to jak bad trip z urwaną kończyną, na które również się skarżono. Jednak mimo tego, w tamtym czasie właściwości przeciwbólowe tej cząsteczki stanowiły bardzo istotny argument przemawiający za jej dalszym rozwojem. Wkrótce zaproponowano stosowanie chloropromazyny, diazepamu lub droperydolu w celu ograniczenia pobudzenia występującego w fazie wybudzania - zjawiska, które pozostawało poważnym problemem w zabiegach, w których ketamina wykorzystywana była jako środek indukcyjny. W 1970 roku anestezjolog dr. Gorringe ze wspólnikami ostrzegali m.in. przed unikaniem zbędnej stymulacji w trakcie wybudzania, aby nie rozjuszać otumanionych pacjentów, niezbyt orientujących się, co się wokół nich dzieje. W 1971 roku wykazano, że "subdysocjacyjne" dawki ketaminy (0,44 mg/kg masy ciała) posiadają właściwości przeciwbólowe, którym towarzyszą jednak tylko umiarkowane skutki uboczne, nad którymi znacznie łatwiej zapanować zarówno pacjentowi jak i lekarzowi.<br />
<br />
<br />
<br />
W kolejnych latach liczne prace pozwoliły doprecyzować kwestie związane z właściwym stosowaniem ketaminy - takie jak droga podania (np. domięśniowa), jej farmakokinetyka, oraz farmakokinetyka jej izomerów, a także główne wskazania do jej użycia (wstrząs, astma, sytuacje nagłe i kryzysowe, oparzenia, położnictwo, analgezja itp.), jak również kwestie budzące kontrowersje, dotyczące podwyższonego ciśnienia śródczaszkowego czy padaczki. Jednym z pierwszych badaczy izomerów ketaminy u ludzi był dr. P.F. White i jego wspólnicy, z którymi opublikował w 1982 na łamach czasopisma "Anesthesiology", uważany za znakomity, artykuł przeglądowy zagłębiający się w charakterystykę i działanie izomerów ketaminy. Obawy dotyczące tzw. "efektów psychodelicznych" (czyli po prostu narkotycznych) ketaminy oraz pojawienie się nowych dożylnych leków nasennych takich jak propofol doprowadziły do wyraźnego spadku tendencji do stosowania ketaminy w krajach rozwiniętych. Co więcej, problem nadużywania ketaminy pojawił się w okresie wojny w Wietnamie oraz na Wschodnim Wybrzeżu USA a od 1978 roku zjawisko to przybrało na sile w następstwie publikacji dwóch książek: "Journeys into the Bright World" autorstwa Marcii Moore oraz "The Scientist" Johna Lilly’ego, w których autorzy opisywali własne doświadczenia z tą substancją. W związku z rosnącą ilością przypadków nadużywania ketaminy, w 1999 roku umieszczono ją w wykazu substancji klasy III (Schedule III) w ramach amerykańskiej ustawy o substancjach kontrolowanych (Controlled Substances Act). Nieprzewidzianym efektem ubocznym, wynikającym z silnych psychoaktywnych właściwości ketaminy, a zwłaszcza z jej zdolności do wywoływania doświadczeń z pogranicza śmierci, było opracowanie terapeutycznych zastosowań tego leku w medycynie paliatywnej oraz w psychiatrii. W swojej książce "Ketamine: Dreams and Realities" dr Jansen - brytyjski psychiatra - zasugerował, że pod nadzorem medycznym potężne właściwości lecznicze tego środka mogłyby zostać wykorzystane w terapii określonych zaburzeń psychicznych (w ramach tak zwanej KPT – Ketamine Psychedelic Therapy).<br />
<br />
<br />
<br />
W ciągu ostatnich 30 lat liczne badania zrewolucjonizowały ilość wiedzy, jaką posiadamy na temat ketaminy i jej stosowania. W 1980 roku G. Collingridge odkrył, że aktywacja kanału wapniowego sprzężonego z receptorem glutaminianowym typu N-metylo-D-asparaginianowego - czyli znanego nam receptora NMDA - odpowiada za indukcję plastyczności synaptycznej, a w 1986 roku wykazał, że blokada receptora NMDA skutkuje u gryzoni niezdolnością do tworzenia pamięci przestrzennej. Odkrycie receptora NMDA oraz jego niekonkurencyjnego hamowania przez ketaminę - po raz pierwszy zaobserwowane przez zespół Davida Lodge’a na początku lat 80. - przyczyniło się do znaczącego postępu w zrozumieniu fizjologii anestezji, schizofrenii oraz funkcjonowania psychicznego. Stało się oczywiste, że pamięć, myślenie i świadomość są wynikiem plastyczności synaptycznej oraz precyzyjnej modulacji oddziaływań glutaminergicznych, realizowanej za pośrednictwem zjawisk zależnych od niedawno odkrytego receptora NMDA.<br />
<br />
<br />
<br />
Na początku lat 90., wraz z pojawieniem się remifentanylu, cel, jakim było osiągnięcie znieczulenia opioidowego z zastosowaniem wysokich dawek, stał się niemal na wyciągnięcie ręki. Paradoksalnie jednak wysokie stężenia opioidów w osoczu – możliwe do uzyskania dzięki bardzo krótkiemu, kontekstowemu okresowi półtrwania remifentanylu jaki wynosi ledwo 20 minut – doprowadziły do pojawienia się nieoczekiwanego problemu: hiperalgezji wywołanej przez opioidy. Hiperalgezja to stan, w którym osoba jest uwrażliwiona na ból bardziej niż zwykle, a przyczyny tego zjawiska nie rozpoznano od razu. Początkowe domysły były błędne: sądzono, że bezpośrednio po zabiegu, pacjenci doświadczają jedynie osłabienia działania przeciwbólowego opioidów. Intensywne i długotrwałe, szeroko zakrojone badania nad blokowaniem receptorów NMDA doprowadziły jednak do przełomowego postępu w zrozumieniu tego zjawiska. Wykazano bowiem, że opioidy oprócz wywoływania silnego działania przeciwbólowego poprzez receptory μ (Mu) są w stanie, w sposób zależny od dawki, otwierać receptory NMDA i powodować hiperalgezję opioidową. Odkrycie to doprowadziło do całkowitego przewrotu w postępowaniu terapeutycznym w przypadku wielu rodzajów bólu, w szczególności bólu przewlekłego, co w końcu doprowadziło do "wielkiego powrotu ketaminy" na salony, tym razem nie tylko jako środka blokującego receptory NMDA, ale także jako tzw. leku antyhiperalgetycznego - mającego zapobiegać zjawisku, które co dopiero rozgryziono ogromnym nakładem pracy.<br />
<br />
<br />
<br />
Od tamtej pory do dnia dzisiejszego, rola ketaminy tylko wzrosła. Jest obecnie stosowana w leczeniu depresji lekoopornej. Co ciekawe, już 25 lat przed tym, jak pierwsze randomizowane badania kontrolowane nad zastosowaniem ketaminy w depresji wykazały, że niskie dawki ketaminy poprawiają stan pooperacyjny pacjentów cierpiących na depresję, zaobserwowano że ketamina wykazuje działanie przeciwdepresyjne. Ponieważ w przeciwieństwie do typowych leków przeciwdepresyjnych (SSRI, SNRI) ketamina nie zaczyna działać dopiero po upływie kilku tygodni, lecz zaledwie w ciągu kilku godzin, zaproponowano jej stosowanie jako potencjalnego, szybko działającego leku przeciwdepresyjnego u pacjentów obarczonych wysokim ryzykiem samobójczym.<br />
<br />
<br />
<br />
Zainteresowanie ketaminą w medycynie wciąż trwa i zdaje się nie gasnąć. Jej wartość i bezpieczeństwo w leczeniu anestezjologicznym i przeciwbólowym zostało wykazane u tysięcy pacjentów, a po ponad 50 latach ketamina przeżywa prawdziwy powrót kliniczny w rozwiniętym świecie. W krajach mniej zamożnych, od czasu wojny w Wietnamie, pozostaje ona nierzadko kluczowym i w zasadzie jedynym środkiem znieczulającym, umożliwiającym przeprowadzanie operacji, gdzie bez niej nic nie byłoby możliwe. W latach 2000. ketamina uzyskała silną pozycję leku przeciwhiperalgetycznego, zajmując należne jej miejsce w nowoczesnym arsenale leków przeciwbólowych. W latach 2000. przewidyuwano, że w niedalekiej przyszłości jej skład chemiczny może ulec zmianie. Oprócz poprawnie przewidzianego wprowadzenia do lecznictwa esketaminy, niedługo być może będziemy mogli doświadczyć pochodnych ketaminy charakteryzujących się lepszą biodostępnością doustną niż oryginalna ketamina (np, Bixeprodil, czyli &reg;-4-FDCK) dla ludzi którzy boją się igieł, czy ultrakrótko działających pochodnych dla ludzi którzy boją się trochę pofazować.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.ibb.co/k68HPcbt/parke-davis.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: parke-davis.png]" class="mycode_img" /><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: medium;" class="mycode_size">Historia ketaminy w medycynie</span></span></div>
<br />
<br />
<br />
Histora ketaminy rozpoczęła się w latach 50., w laboratorach firmy Parke-Davis w Detroit, Michigan, USA. Wtedy właśnie pracownicy tej firmy badali różne pochodne cykloheksylaminy w poszukwaniu "idealnego" anestetyku, którego używanie nie niosłoby ze sobą takich zagrożeń jak opioidy typu morfina czy petydyna, które wówczas były powszechnie stosowane. 26 marca 1956, Victor Maddox, chemik pracujący w Parke-Davis odkrył proces chemiczny który doprowadził do zsyntezowania fencyklidyny, czyli PCP. Związek ten otrzymał nazwę kodową "CI-395" i został przekazany 11 września do dalszych badań, nad którymi czuwał farmakolog Graham Chen, kolega Maddoxa również pracujący dla tej samej firmy. Chen, równolegle z innym badaczem, dr. Edwardem Domino zaczęli przeprowadzać eksperymenty mające na celu zbadanie efektów jakie PCP wywoływało u zwierząt. PCP wywoływało u nich przede wszystkim znieczulenie, które było tak silne, że badacze bez większego problemu mogli przeprowadzać na małpach laparotomię, czyli zabieg, w trakcie którego chirurg dokonuje przecięcia powłok brzusznych i uzyskuje dostęp do narządów jamy ciała. Zwierzęta te zdawały się nie odczuwać bólu, ale były one w stanie kataleptycznym objawiającym się silnym napięciem mięśni; ich mięśnie niemalże w ogóle nie były rozluźnione. Małpy były bardziej niż sztywne, co utrudniało może nie tyle co eksperyment, co w przyszłości mogłoby utrudniać zabiegi na ludziach, gdyby PCP zostało wprowadzone do lecznictwa - w końcu martwa małpa w trakcie eksperymentu to znacznie mniejszy problem niż martwy pacjent w trakcie operacji.<br />
<br />
<br />
Po tych eksperymentalnych ale obiecujących próbach, Parke-Davis postanowiło zbadać potencjał PCP jako anestetyku dla ludzi, i nadało mu nazwę handlową Sernyl. Pierwsze próby na ludziach miały miejsce w 1958 roku. Podjął się ich dr. Greifenstein, będący profesorem anestezjologii w Uniwersytecie Stanowym Wayne w Detroit. Według jego publikacji, PCP powodowało wzrost ciśnienia tętniczego, częstotliwość oddechów i objętość minutową, przy zachowaniu normalnych odruchów krtaniowych. Odotowano także oczopląs oraz zwiększone wydzielanie śliny. W podsumowaniu zanotowano, że PCP faktycznie ma ogromny potencjał jako lek do wprowadzenia pacjenta w narkozę, wywołujący silną amnezję. Greifenstein nie zaprzestał na tym i przeprowadził kolejne 64 zabiegi chirurgiczne na pacjentach znieczulonych PCP, w tym 30 z nich od początku do końca, bez użycia żadnych innych leków poza Sernylem. 13 z zabiegów jednak zostało odnotowanych jako "niezadowalające" pod kątem efektow ubocznych, a 5 pacjentów było wyjątkowo silnie pobudzonych przez PCP. 10 z wszystkich 64 pacjentów było opisanych jako - że tak to określę potocznie - "nie do ogarnięcia" (unmanageable) w okresie postoperacyjnym, kiedy już pozszywani, ale wciąż pod wpływem powoli dochodzili do siebie. Możemy się domyślać jaki koncert dawali będąc przypięci pasami do łóżka. Zanotowano że bardzo długo trzeźwieli i wracali do "przytomnego" stanu umysłu, bo od 3 do 18 godzin. Jedną z obserwacji dokonanych było to, że EEG pacjentów nie przypominało takiego, jakie zauważyć można u ludzi po podaniu im barbituranów, nie przypominało również snu. Był to w tym aspekcie zupełnie nowy stan. Dwaj inni lekarze o nazwiskach Johnstone i Evans opublikowali całokształt odkryć z tego eksperymentu w British Journal of Anesthesia w roku 1959. Napisali tam wówczas, że: <br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Sernyl był niewątpliwie najsilniejszym anestetykiem, jaki był do tej pory użyty w medycynie klinicznej. Miał wyjątkową przewagę nad innymi środkami uspokajającymi i przeciwbólowymi, bo praktycznie w ogóle nie powodował depresji czynności układu sercowo-naczyniowego i oddechowego, ani osłabienia odruchów gardłowych i krtaniowych, dzięki czemu możliwe było stosowanie tego środka u pacjentów w podeszłym wieku.</span>"</div>
<br />
<br />
Jednak użyteczność Sernylu była znacznie ograniczona przez to, jak bardzo był narkotyczny. Pacjenci byli niespokojni, pobudzeni i generalnie oderwani od rzeczywistości, a stan ten utrzymywał się nierzadko powyżej 12 godzin. Autorzy opisali także zaburzenia psychotyczne. W miarę poszerzania się wiedzy klinicznej stało się jasne, że fencyklidyna jednak nie do końca nadaje się do stosowania do znieczulenia ludzi. Eticyklidyna, czyli PCE, została opracowana przez laboranatów z Parke-Davis trochę później, bo pod sam koniec lat 50. Jednak z powodu podobnego, a nawet częstszego niż w przypadku PCP występowania halucynacji, oraz odkrycia ketaminy które nastąpiło niedługo później, PCE nie znalazło szerokiego zastosowania w praktyce klinicznej. W próbach na ludziach wywoływało stan katatonii, któremu towarzyszyła ogólne spięcie i sztywność ciała, i – podobnie jak PCP – nie wywierało działania depresyjnego na układ oddechowy ani krążenia. Pobudzenie jednak zdawało być się jeszcze silniejsze niż w przypadku PCP, więc nie ma się co dziwić, że PCE wróciło do szuflady i zostało zapomniane aż do czasu, jak jakieś 20-25 lat temu zrobiono z niego kilka całkiem ciekawych dopalaczy, takich jak 3-MeO-PCE, O-PCE (2-Oxo-PCE) czy w końcu MXE (3-MeO-2-Oxo-PCE).<br />
<br />
<br />
<br />
Dr. Cal Bratton, kierownik działu badań farmaceutycznych w firmie Parke-Davis, aktywnie wspierał dalszą syntezę pokrewnych związków, mając nadzieję na zredukowanie skutków ubocznych PCP. Jego współpracownik, Dr. Calvin Lee Stevens był konsultantem chemicznym firmy Parke-Davis oraz profesorem chemii organicznej na tym samym uniwersytecie co Greifenstein. Za namową Brattona, Stevens postanowił wówczas zsyntetyzować w swoim laboratorium serię unikalnych, nowych pochodnych fencyklidyny. Dr Chen, oraz kilku innych badaczy zdecydowało się poddać te substancje badaniom przesiewowym na zwierzętach - w szczególności na małpach. Jeden ze znanych z tej eksperymentalnej grupy związków, zsyntezowany w 1962 roku przez Stevensa, zapewniał doskonałe znieczulenie i charakteryzował się natychmiastowym działaniem, które nie utrzymywało się długo, co było sporą zaletą. Związek nazwę kodową CI-581, i został on wytypowany do badań na ludziach. Jego pełna nazwa to 2-(2-chlorofenylo)-2-(metyloamino)cykloheksan-1-on. Żeby było zgrabniej, nazwano go ketamina, ponieważ był ketonem z aminą. Proste. <br />
<br />
<br />
<br />
Pewnego dnia, we wczesnym 1964, wspomniany na początku dr. Domino otrzymał telefon z biur Parke-Davis. Został poproszony o przeprowadzenie badań z CI-581 na ludziach. Ciekawa propozycja, ale Domino nie był anestezjologiem. Zadzwonił więc on do swojego kolegi. dr. Corssena który się na tym znał - był bowiem profesorem anestezjologii na uniwersytecie w Michigan, i był wyjątkowo zainteresowany dożylnymi anestetykami (w zastosowaniu terapeutycznym, nie rekreacyjnym). Corssen, który był odznaczonym orderami bohaterem wojennym który służył w Wehrmachcie w trakcie II wojny światowej, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych zaraz po wojnie, gdzie zajmował się anestezjologią oraz medycyną bólu. Pierwsze podanie ketaminy człowiekowi przeprowadzili Corssen i Domino 3 sierpnia 1964 roku -  wstrzykiwali ją oni ochotnikom spośród więźniów zakładu karnego Jackson w stanie Michigan. Częstość występowania działań niepożądanych wynosiła jeden przypadek na trzy. Corssen i Domino zaobserwowali, że pacjenci opisywali uczucie unoszenia się w przestrzeni kosmicznej, powietrzu (różne mieli fazy) oraz utratę czucia w kończynach, czy problemy z pamięcią i orientacją w przestrzeni.<br />
<br />
<br />
<br />
Domino i jego współpracownicy opublikowali pierwsze badania kliniczne w 1965 roku. Odbyli oni "wiele długich dyskusji" na temat tego, w jaki sposób powinni opublikować zgromadzone dane, i jak to wszystko ubrać w słowa. Termin "schizofrenomimetyk" prawdopodobnie zdusiłby w zarodku przyszłość nowej cząsteczki, bo nie brzmiało to za przyjemnie szczególnie w kontekście tego, że ketamina miała być anestetykiem. Trzej badacze byli już bliscy ukucia terminu "śnienie" na opisanie tego osobliwego stanu znieczuleni. Na szczęście w chwili, gdy Domino opowiadał swojej żonie Toni o tym, że pacjenci wydają się być oderwani od rzeczywistości, ta zasugerowała termin "znieczulenie dysocjacyjne" (dissociative anaesthesia). W ten właśnie sposób ostatecznie scharakteryzowano ketaminę. Znieczulenie dysocjacyjne opisano później, całkowicie fachowo, jako "elektrofizjologiczną i funkcjonalną dysocjację pomiędzy układami wzgórzowo-korowymi a układem limbicznym", czyli mózg zapomina jak używać rąk i nóg, a nierzadko czym one w ogóle są.<br />
<br />
<br />
<br />
Zespół pod przewodnictwem doktora Domino kontynuował badania nad ketaminą oraz publikacje na jej temat, a wkrótce do literatury przedmiotu dołączyły opracowania zespołów z Niemiec, Włoch, Brazylii, Japonii i Danii. Ketamina trafiła do Francji w 1970 roku, po publikacji w czasopiśmie "Les Cahiers d’Anesthésiologie" z 1968 roku. Zespoły francuskich badaczy, takich jak Gauthier-Lafaye i inni, opublikowały wyniki pierwszych francuskich badań klinicznych. W nich, ketamina zapewniała silne działanie przeciwbólowe, efekty nie były tak intensywne jak PCP, a nowa substancja charakteryzowała się znacznie krótszym czasem działania niż PCP - zwłaszcza w kontekście problematycznych skutków psychicznych w trakcie i po zabiegu - choć występowały one nadal, jak chyba wszyscy wiemy. Wobec tych niepożądanych efektów, wprowadzenie ketaminy do Wielkiej Brytanii pod koniec 1969 roku określano tam wówczas mianem "katastrofy" po czym związek ten nigdy już nie odzyskał dawnej renomy "nowego wspaniałego leku" w tym kraju. Tam też już w 1970 roku halucynacje uznawano za tak nieprzyjemne, że akceptacja leku przez pacjentów była znacznie niższa niż w przypadku barbituranów. Nie od dziś więc wiemy, że brytyjczycy zawsze byli jacyś dziwni.<br />
<br />
<br />
<br />
Równolegle próbowano ketaminę używać nie tylko u ludzi, ale też u zwierząt. W 1963 w Belgii rozpoczęto jej stosowanie w weterynarii. Po opatentowaniu jej przez nikogo innego jak koncern Parke-Davis do stosowania u ludzi i zwierząt w 1966 roku, ketamina stała się dostępna na receptę w roku 1969 w postaci chlorowodorku ketaminy, pod nazwą handlową Ketalar. W 1970 roku została oficjalnie zatwierdzona do stosowania u ludzi przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) i - ze względu na swoje właściwości sympatykomimetyczne oraz szeroki margines bezpieczeństwa - była podawana żołnierzom jako środek znieczulający w warunkach polowych podczas wojny w Wietnamie. Gdy mina przeciwpiechotna skróciła ci nogę o połowę, albo odłamek z moździerza wyrwał ci dziurę w klacie, dostawałeś solidnego strzała z ketaminy. Nie ma to jak bad trip z urwaną kończyną, na które również się skarżono. Jednak mimo tego, w tamtym czasie właściwości przeciwbólowe tej cząsteczki stanowiły bardzo istotny argument przemawiający za jej dalszym rozwojem. Wkrótce zaproponowano stosowanie chloropromazyny, diazepamu lub droperydolu w celu ograniczenia pobudzenia występującego w fazie wybudzania - zjawiska, które pozostawało poważnym problemem w zabiegach, w których ketamina wykorzystywana była jako środek indukcyjny. W 1970 roku anestezjolog dr. Gorringe ze wspólnikami ostrzegali m.in. przed unikaniem zbędnej stymulacji w trakcie wybudzania, aby nie rozjuszać otumanionych pacjentów, niezbyt orientujących się, co się wokół nich dzieje. W 1971 roku wykazano, że "subdysocjacyjne" dawki ketaminy (0,44 mg/kg masy ciała) posiadają właściwości przeciwbólowe, którym towarzyszą jednak tylko umiarkowane skutki uboczne, nad którymi znacznie łatwiej zapanować zarówno pacjentowi jak i lekarzowi.<br />
<br />
<br />
<br />
W kolejnych latach liczne prace pozwoliły doprecyzować kwestie związane z właściwym stosowaniem ketaminy - takie jak droga podania (np. domięśniowa), jej farmakokinetyka, oraz farmakokinetyka jej izomerów, a także główne wskazania do jej użycia (wstrząs, astma, sytuacje nagłe i kryzysowe, oparzenia, położnictwo, analgezja itp.), jak również kwestie budzące kontrowersje, dotyczące podwyższonego ciśnienia śródczaszkowego czy padaczki. Jednym z pierwszych badaczy izomerów ketaminy u ludzi był dr. P.F. White i jego wspólnicy, z którymi opublikował w 1982 na łamach czasopisma "Anesthesiology", uważany za znakomity, artykuł przeglądowy zagłębiający się w charakterystykę i działanie izomerów ketaminy. Obawy dotyczące tzw. "efektów psychodelicznych" (czyli po prostu narkotycznych) ketaminy oraz pojawienie się nowych dożylnych leków nasennych takich jak propofol doprowadziły do wyraźnego spadku tendencji do stosowania ketaminy w krajach rozwiniętych. Co więcej, problem nadużywania ketaminy pojawił się w okresie wojny w Wietnamie oraz na Wschodnim Wybrzeżu USA a od 1978 roku zjawisko to przybrało na sile w następstwie publikacji dwóch książek: "Journeys into the Bright World" autorstwa Marcii Moore oraz "The Scientist" Johna Lilly’ego, w których autorzy opisywali własne doświadczenia z tą substancją. W związku z rosnącą ilością przypadków nadużywania ketaminy, w 1999 roku umieszczono ją w wykazu substancji klasy III (Schedule III) w ramach amerykańskiej ustawy o substancjach kontrolowanych (Controlled Substances Act). Nieprzewidzianym efektem ubocznym, wynikającym z silnych psychoaktywnych właściwości ketaminy, a zwłaszcza z jej zdolności do wywoływania doświadczeń z pogranicza śmierci, było opracowanie terapeutycznych zastosowań tego leku w medycynie paliatywnej oraz w psychiatrii. W swojej książce "Ketamine: Dreams and Realities" dr Jansen - brytyjski psychiatra - zasugerował, że pod nadzorem medycznym potężne właściwości lecznicze tego środka mogłyby zostać wykorzystane w terapii określonych zaburzeń psychicznych (w ramach tak zwanej KPT – Ketamine Psychedelic Therapy).<br />
<br />
<br />
<br />
W ciągu ostatnich 30 lat liczne badania zrewolucjonizowały ilość wiedzy, jaką posiadamy na temat ketaminy i jej stosowania. W 1980 roku G. Collingridge odkrył, że aktywacja kanału wapniowego sprzężonego z receptorem glutaminianowym typu N-metylo-D-asparaginianowego - czyli znanego nam receptora NMDA - odpowiada za indukcję plastyczności synaptycznej, a w 1986 roku wykazał, że blokada receptora NMDA skutkuje u gryzoni niezdolnością do tworzenia pamięci przestrzennej. Odkrycie receptora NMDA oraz jego niekonkurencyjnego hamowania przez ketaminę - po raz pierwszy zaobserwowane przez zespół Davida Lodge’a na początku lat 80. - przyczyniło się do znaczącego postępu w zrozumieniu fizjologii anestezji, schizofrenii oraz funkcjonowania psychicznego. Stało się oczywiste, że pamięć, myślenie i świadomość są wynikiem plastyczności synaptycznej oraz precyzyjnej modulacji oddziaływań glutaminergicznych, realizowanej za pośrednictwem zjawisk zależnych od niedawno odkrytego receptora NMDA.<br />
<br />
<br />
<br />
Na początku lat 90., wraz z pojawieniem się remifentanylu, cel, jakim było osiągnięcie znieczulenia opioidowego z zastosowaniem wysokich dawek, stał się niemal na wyciągnięcie ręki. Paradoksalnie jednak wysokie stężenia opioidów w osoczu – możliwe do uzyskania dzięki bardzo krótkiemu, kontekstowemu okresowi półtrwania remifentanylu jaki wynosi ledwo 20 minut – doprowadziły do pojawienia się nieoczekiwanego problemu: hiperalgezji wywołanej przez opioidy. Hiperalgezja to stan, w którym osoba jest uwrażliwiona na ból bardziej niż zwykle, a przyczyny tego zjawiska nie rozpoznano od razu. Początkowe domysły były błędne: sądzono, że bezpośrednio po zabiegu, pacjenci doświadczają jedynie osłabienia działania przeciwbólowego opioidów. Intensywne i długotrwałe, szeroko zakrojone badania nad blokowaniem receptorów NMDA doprowadziły jednak do przełomowego postępu w zrozumieniu tego zjawiska. Wykazano bowiem, że opioidy oprócz wywoływania silnego działania przeciwbólowego poprzez receptory μ (Mu) są w stanie, w sposób zależny od dawki, otwierać receptory NMDA i powodować hiperalgezję opioidową. Odkrycie to doprowadziło do całkowitego przewrotu w postępowaniu terapeutycznym w przypadku wielu rodzajów bólu, w szczególności bólu przewlekłego, co w końcu doprowadziło do "wielkiego powrotu ketaminy" na salony, tym razem nie tylko jako środka blokującego receptory NMDA, ale także jako tzw. leku antyhiperalgetycznego - mającego zapobiegać zjawisku, które co dopiero rozgryziono ogromnym nakładem pracy.<br />
<br />
<br />
<br />
Od tamtej pory do dnia dzisiejszego, rola ketaminy tylko wzrosła. Jest obecnie stosowana w leczeniu depresji lekoopornej. Co ciekawe, już 25 lat przed tym, jak pierwsze randomizowane badania kontrolowane nad zastosowaniem ketaminy w depresji wykazały, że niskie dawki ketaminy poprawiają stan pooperacyjny pacjentów cierpiących na depresję, zaobserwowano że ketamina wykazuje działanie przeciwdepresyjne. Ponieważ w przeciwieństwie do typowych leków przeciwdepresyjnych (SSRI, SNRI) ketamina nie zaczyna działać dopiero po upływie kilku tygodni, lecz zaledwie w ciągu kilku godzin, zaproponowano jej stosowanie jako potencjalnego, szybko działającego leku przeciwdepresyjnego u pacjentów obarczonych wysokim ryzykiem samobójczym.<br />
<br />
<br />
<br />
Zainteresowanie ketaminą w medycynie wciąż trwa i zdaje się nie gasnąć. Jej wartość i bezpieczeństwo w leczeniu anestezjologicznym i przeciwbólowym zostało wykazane u tysięcy pacjentów, a po ponad 50 latach ketamina przeżywa prawdziwy powrót kliniczny w rozwiniętym świecie. W krajach mniej zamożnych, od czasu wojny w Wietnamie, pozostaje ona nierzadko kluczowym i w zasadzie jedynym środkiem znieczulającym, umożliwiającym przeprowadzanie operacji, gdzie bez niej nic nie byłoby możliwe. W latach 2000. ketamina uzyskała silną pozycję leku przeciwhiperalgetycznego, zajmując należne jej miejsce w nowoczesnym arsenale leków przeciwbólowych. W latach 2000. przewidyuwano, że w niedalekiej przyszłości jej skład chemiczny może ulec zmianie. Oprócz poprawnie przewidzianego wprowadzenia do lecznictwa esketaminy, niedługo być może będziemy mogli doświadczyć pochodnych ketaminy charakteryzujących się lepszą biodostępnością doustną niż oryginalna ketamina (np, Bixeprodil, czyli &reg;-4-FDCK) dla ludzi którzy boją się igieł, czy ultrakrótko działających pochodnych dla ludzi którzy boją się trochę pofazować.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[GAZETA - Aktualności]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6419</link>
			<pubDate>Thu, 12 Feb 2026 11:23:50 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=4327">doxyou</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6419</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">GAZETA - Aktualności.</span><br />
</span><br />
(<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="color: #ffc6c3;" class="mycode_color">Uprasza się o zachowanie dystansu do przedstawionych tu opisów, oraz o świadomość, że wątek jest satyrą i nie ma na celu nikogo obrażać</span></span>)</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">WYDANIE 1</span></span></div>
<br />
W tym wydaniu omówimy podstawowe wydarzenia i kwestie życia i funkcjonowania forum okiem redaktora. (Redaktor cierpi na zaburzenia osobowości i szeroko pojęte bycie zjebem, ale jaki kraj, taki Jeremy Clarkson).<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
W ostatnim czasie, do grona aktywnych użytkowników dołączył <dvz_me_placeholder id="0" />  , który zajmuje się masową produkcją wątków na temat substancji, których nikt nigdy nie zażywał i raczej nie zamierza.<br />
<br />
Na pierwszy rzut oka pomyśleć można, że użytkownik ten dysponuje rozległą i imponującą wiedzą... jednak okiem redaktora sytuacja wygląda trochę inaczej i istnieją solidne podstawy by sądzić, że szanowny Pan najczęściej przekleja tylko opisy wygenerowane przez któryś z inteligentnych czatów, przez które za kości RAM przyszło nam płacić jak za zboże.<br />
<br />
Aktywny jest również na czacie, ale jego stabilność psychiczna podlega dyskusji.<br />
Rzeczony Pan czasami z niewiadomych powodów doznaje ataków złości, obraża losowych użytkowników, twierdzi że pod jego domem stoją agenci, bądź pomawia Bogu ducha winnych użytkowników o kontakty z policją i to prosto z pod paczkomatu.<br />
<img src="https://i.ibb.co/HfgmmqMN/borr2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: borr2.jpg]" class="mycode_img" /><br />
Przez większość czasu natomiast nasz ninja jest spokojny, pisze zwięźle, czasami da się wejść z nim w konstruktywną dyskusję.<br />
Uznajmy go za mało szkodliwego.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Na czacie mamy również nieśmiertelnego stimiarza/rąbacza drewna/bota, a ostatnio nawet nałogowego pijaka podrabianego płynu do czyszczenia felg, w którym literki G,B oraz L podmieniono na B,D oraz O. Pana <dvz_me_placeholder id="1" /> <br />
<br />
Redaktor nie ukrywa swojej sympatii do tego użytkownika.<br />
Jak zwykle nieszkodliwy, sympatyczny, pomocny i z poczuciem humoru.<br />
Jeśli głupie żarty, to tylko z Panem Kejem.<br />
<img src="https://iili.io/q9jE3x4.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: q9jE3x4.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Niestety mało udziela się w tematach, natomiast na czacie aktywny prawie cały dzień.<br />
Ostatnio nie faszeruje się stymulantami vapo, więc spać chodzi bardzo wcześnie. <img src="https://dopal.org/images/smilies/biggrin.png" alt="Big Grin" title="Big Grin" class="smilie smilie_4" /><br />
<img src="https://iili.io/q9jGpus.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: q9jGpus.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Kolejnym karateką, którego można spotkać również głównie na czacie (oraz na ulicach Berlina) jest nieszczęśliwie zakochany amatorski raper, wannabe znawca procesów neurochemicznych oraz niezbyt przystojny <dvz_me_placeholder id="2" />.<br />
<img src="https://i.ibb.co/hJZpwW6Y/nigg.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: nigg.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Omawiany biznesmen nie anonimizuje swojego imienia, więc możemy go używać.<br />
Kuba co kilka miesięcy odchodzi z forum na zawsze, ale wraca po tygodniu lub dwóch.<br />
Aktualnie doświadczamy jego sporadycznej aktywności, głównie na czacie. <br />
Jest więc w fazie "nieodchodzenia".<br />
<br />
Na chwilę obecną zajmuje się patologiczną grą w popularnego MMORPGa, mianowicie Metin2. <br />
Grę dla sfrustrowanych prawiczków, więc wszystko się zgadza. (Redaktorowi również zdarza się pogrywać <img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />), więc zaszczyca nas obecnością tylko w przerwach między waleniem mieczem w kamień.<br />
<br />
Kolejny z "wtajemniczonych" jeżeli chodzi o humor panujący na czacie.<br />
Zna się na żartach, na kobietach niestety gorzej.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
W tym akapicie redaktor zaczyna stąpać po cienkim lodzie.<br />
Jedno złe sformułowanie... Jedno złe słowo i modernizator może wcisnąć znienawidzony przeze mnie kafelek "zbanuj".<br />
Ale zaryzykujmy i porozmawiajmy...<br />
<br />
Erudyta, intelektualista i forumowy shinobi Sz.P <dvz_me_placeholder id="3" /> .<br />
W ostatnim czasie widywany na czacie oraz w wątkach.<br />
Odbył na czacie oraz w wątkach kilka, które redaktor siłą podciągnąć mógłby nawet pod kłótnie, a najpopularniejszą z nich był spór z <dvz_me_placeholder id="4" />  (szerzej znanym jako Kot_Kreskowy, albo Leśny_Koteł) o dopaminę.<br />
Dialog ten, doczekał się nawet ekranizacji, ze strony kota, którą serdecznie polecam obejrzeć (i ustawić się w kolejkę po dopaminę).<br />
<a href="https://www.youtube.com/shorts/LEsNYBjO60E" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.youtube.com/shorts/LEsNYBjO60E</a><br />
<br />
Epsiarz w ostatnim czasie nie żałuje sobie stymulantów, wynalazł/powielił nawet sposób na wysuszenie wilgotnego Hexenu. <br />
Czarodziej!<br />
<br />
W obecności opisywanego jegomościa uważać trzeba na słowa. <br />
Nie można dawać ponosić się emocjom (co redaktorowi zdarza się nazbyt często i bywa w forumowym więzieniu)<br />
Zezwala na kłótnie, ale bez obelg, stay safe i powiedzmy, że "Oliwa sprawiedliwa".<br />
<img src="https://i.ibb.co/Y70H0L0q/epss.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: epss.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Jeśli już o moderatorach mowa, doświadczamy ostatnio bardzo znikomej aktywności Pana z avatarem polskiego bohatera wojennego, Pana Witolda Pileckiego.<br />
Mowa oczywiście o Panu <dvz_me_placeholder id="5" /> .<br />
Na czacie nieaktywny w ogóle, w wątkach sporadycznie, aczkolwiek tę rzekomą nieaktywność skwitować mogę osobistym podejrzeniem, a jednocześnie powiedzeniem... "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Wielki brat patrzy</span>".<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Nie odchodząc od kwestii nieaktywnych użytkowników...<br />
Brak nam ostatnio forumowej miss i profesjonalistki w oczyszczaniu Hexenu Pani <dvz_me_placeholder id="6" />, mistrzynię ironii.<br />
<br />
Nasza idolka odkryła kiedyś sposób forumowej zabawy. <br />
Mianowicie celowe pisanie z błędami ortograficznymi, ale pech chciał, że nasza sarenka zawsze musi pokazać, że ona jest najlepsza i "ona wie", więc te błędy zaznacza wielką literą, co psuje cały zamysł zabawy.<br />
Celowy błąd to forma ironii językowej. Ironia wymaga wiarygodności ~ doksiu Coello<br />
<br />
Sonia otrzymała niedawno do testów darmowy produkt (w którego jakość Redaktor wątpił od początku jego wprowadzenia) i od tego czasu nie zaszczyca forum swoją obecnością - co się wydarzyło? Możemy się tylko domyślać.<br />
Niemniej jednak, czekamy cierpliwie na "poizdruFFki" na czacie.<br />
<img src="https://i.ibb.co/MkPb0VJM/sonnn.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: sonnn.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Sonia nie lubi debili!<br />
<img src="https://i.ibb.co/JWqHkZ0M/sonn2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: sonn2.jpg]" class="mycode_img" /><br />
I się z nimi nie pierdoli!<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
W kwsestii osób nieobecnych wspomnieć możemy również o gagatkach takich jak <dvz_me_placeholder id="7" />, <dvz_me_placeholder id="8" /> oraz osoba o której szeroko porozmawiamy sobie w następnym akapicie..<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Swoją nieobecnością w wyniku permanentnego wykluczenia z grona rady wyturbienia ucieszył nas pan Rufuz aka Dwudziesty aka Dafidov aka Pagan aka TeR aka Bezi, ale teraz szerzej znany jako Rencista, którym ochrzczony został nie z samego powodu pobierania renty, a w wyniku szczycenia się tym faktem publicznie i poczuciem wyższości w związku z zapijaniem diazepamu tanią wódką kupioną za pieniądze z waszych podatków.<br />
<img src="https://i.ibb.co/F4CbVK57/dafff.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: dafff.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Bohater doczekał się nawet dodania emotki na jego niechlubną cześć <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" />  którą możecie sami uczcić jego nieobecność używająć": rencista :" bez spacji po dwukropkach.<br />
<br />
Niestety aktualnie Redakcji nie interesuje, czy użytkownik w ogóle żyje, więc temat jego osoby zamknijmy pisząc  <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" /> <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" /> <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" /> <br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Małą aktywnością na czacie i w wątkach uracza nas również uciekinier z odwyku, wierny fan i adowkat pewnego sklepu Pan <dvz_me_placeholder id="9" /> <br />
Redaktor zakłada, że użytkownik zajmuje się spożywaniem N-etylo-pentedronu w zaciszu domowym - co robi? "Nie wiem, choć się domyślam".<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Wieczorami w godzinach "po pracy" na czacie bardzo często możemy porozmawiać z legendą forum, komikiem, lektorem, niesamowicie silnym organizmem oraz mistrzem w zażywaniu substancji na dziwne sposoby.<br />
Dowiedzieć się od niego mogliśmy na przykład, jak zaaplikować mefedron pod napletek, albo doobytniczo.<br />
<img src="https://i.ibb.co/tpv9710L/ktt2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: ktt2.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Szanowny pan <dvz_me_placeholder id="4" />, na nowym koncie, ale znany starszym użytkownikom po prostu jako Kot. Ewentualnie leśny kot, bo włóczy się po lasach porobiony stimem, a w wolnym czasie stoi w kolejce po dopaminę.<br />
<br />
Persona z którą porozmawiać można na wszelakie tematy i w każdym uraczy Cię czymś czego nie wiedziałeś.<br />
Wygadany, ale inteligentny, doświadczony życiowo, pozdrawiamy. <img src="https://dopal.org/images/smilies/biggrin.png" alt="Big Grin" title="Big Grin" class="smilie smilie_4" /><br />
<br />
Kanał kota - <a href="http://youtube.com/@ukaszpobocki8040?si=w4oP729O4gcIwt4Q" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">youtube.com/@ukaszpobocki8040?si=w4oP729O4gcIwt4Q</a><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Aktywnie na forum udziela się również toksyczny, niezwykle sarkastyczny i trochę przygłupi socjopata, narcyz, manipulant <dvz_me_placeholder id="10" /> <br />
Redaktorowi zdarza się mówić o sobie w trzeciej osobie, choć nie posiada dokumentów poświadczających o cierpieniu na zaburzenia dysocjacyjne.<br />
<br />
Często widywany na czacie, oraz w wątkach, ziejący sarkazmem głupotą, ale czasami błyskotliwy.<br />
<br />
Aktualnie w stanie stagnacji jeżeli chodzi o stymulanty.<br />
Jeszcze niedawno nałogowy zjadacz benzodiazepin zaprawianych alkoholem:<br />
<img src="https://i.ibb.co/jZ6jBhsk/doxx.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: doxx.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Aktualnie spożywa tylko benzodiazepiny, ale już bez alkoholu, celem uniknięcia sytuacji jakie są opisane powyżej.<br />
Narkoman, ale obecnie grzeczny i nieszkodliwy.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Niestety, ale swoją obecnością na forum od dawna nie zaszczyca mnie, ani was naczelny benziarz Rzeczpospolitej, plejer, oraz co najważniejsze drugi redaktor, który aktualnie wali w chuja i nie pomaga w tworzeniu wątku (pierdol sie horski<img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />) <dvz_me_placeholder id="11" /> <br />
<img src="https://i.ibb.co/ZpPD5xHJ/hrs.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: hrs.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Aktualnie przebywający na emeryturze benzodiazepinowej, ale w czasach świetności pochłaniający ekwiwalent 200mg diazepamu i 40mg clonazolamu dziennie, obecnie zajmuje się przyuczaniem do zawodu młodych adeptów benzo, oraz wkurwianiem mnie.<br />
<br />
<img src="https://i.ibb.co/1WSpvtS/hrs3.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: hrs3.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Zapraszam was ponownie w niewiadomym dniu, o tej samej porze - mówił Julian Brodawczak, a to była <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">GAZETA.</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">GAZETA - Aktualności.</span><br />
</span><br />
(<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"><span style="color: #ffc6c3;" class="mycode_color">Uprasza się o zachowanie dystansu do przedstawionych tu opisów, oraz o świadomość, że wątek jest satyrą i nie ma na celu nikogo obrażać</span></span>)</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="color: #00369b;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">WYDANIE 1</span></span></div>
<br />
W tym wydaniu omówimy podstawowe wydarzenia i kwestie życia i funkcjonowania forum okiem redaktora. (Redaktor cierpi na zaburzenia osobowości i szeroko pojęte bycie zjebem, ale jaki kraj, taki Jeremy Clarkson).<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
W ostatnim czasie, do grona aktywnych użytkowników dołączył <dvz_me_placeholder id="0" />  , który zajmuje się masową produkcją wątków na temat substancji, których nikt nigdy nie zażywał i raczej nie zamierza.<br />
<br />
Na pierwszy rzut oka pomyśleć można, że użytkownik ten dysponuje rozległą i imponującą wiedzą... jednak okiem redaktora sytuacja wygląda trochę inaczej i istnieją solidne podstawy by sądzić, że szanowny Pan najczęściej przekleja tylko opisy wygenerowane przez któryś z inteligentnych czatów, przez które za kości RAM przyszło nam płacić jak za zboże.<br />
<br />
Aktywny jest również na czacie, ale jego stabilność psychiczna podlega dyskusji.<br />
Rzeczony Pan czasami z niewiadomych powodów doznaje ataków złości, obraża losowych użytkowników, twierdzi że pod jego domem stoją agenci, bądź pomawia Bogu ducha winnych użytkowników o kontakty z policją i to prosto z pod paczkomatu.<br />
<img src="https://i.ibb.co/HfgmmqMN/borr2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: borr2.jpg]" class="mycode_img" /><br />
Przez większość czasu natomiast nasz ninja jest spokojny, pisze zwięźle, czasami da się wejść z nim w konstruktywną dyskusję.<br />
Uznajmy go za mało szkodliwego.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Na czacie mamy również nieśmiertelnego stimiarza/rąbacza drewna/bota, a ostatnio nawet nałogowego pijaka podrabianego płynu do czyszczenia felg, w którym literki G,B oraz L podmieniono na B,D oraz O. Pana <dvz_me_placeholder id="1" /> <br />
<br />
Redaktor nie ukrywa swojej sympatii do tego użytkownika.<br />
Jak zwykle nieszkodliwy, sympatyczny, pomocny i z poczuciem humoru.<br />
Jeśli głupie żarty, to tylko z Panem Kejem.<br />
<img src="https://iili.io/q9jE3x4.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: q9jE3x4.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Niestety mało udziela się w tematach, natomiast na czacie aktywny prawie cały dzień.<br />
Ostatnio nie faszeruje się stymulantami vapo, więc spać chodzi bardzo wcześnie. <img src="https://dopal.org/images/smilies/biggrin.png" alt="Big Grin" title="Big Grin" class="smilie smilie_4" /><br />
<img src="https://iili.io/q9jGpus.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: q9jGpus.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Kolejnym karateką, którego można spotkać również głównie na czacie (oraz na ulicach Berlina) jest nieszczęśliwie zakochany amatorski raper, wannabe znawca procesów neurochemicznych oraz niezbyt przystojny <dvz_me_placeholder id="2" />.<br />
<img src="https://i.ibb.co/hJZpwW6Y/nigg.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: nigg.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Omawiany biznesmen nie anonimizuje swojego imienia, więc możemy go używać.<br />
Kuba co kilka miesięcy odchodzi z forum na zawsze, ale wraca po tygodniu lub dwóch.<br />
Aktualnie doświadczamy jego sporadycznej aktywności, głównie na czacie. <br />
Jest więc w fazie "nieodchodzenia".<br />
<br />
Na chwilę obecną zajmuje się patologiczną grą w popularnego MMORPGa, mianowicie Metin2. <br />
Grę dla sfrustrowanych prawiczków, więc wszystko się zgadza. (Redaktorowi również zdarza się pogrywać <img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />), więc zaszczyca nas obecnością tylko w przerwach między waleniem mieczem w kamień.<br />
<br />
Kolejny z "wtajemniczonych" jeżeli chodzi o humor panujący na czacie.<br />
Zna się na żartach, na kobietach niestety gorzej.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
W tym akapicie redaktor zaczyna stąpać po cienkim lodzie.<br />
Jedno złe sformułowanie... Jedno złe słowo i modernizator może wcisnąć znienawidzony przeze mnie kafelek "zbanuj".<br />
Ale zaryzykujmy i porozmawiajmy...<br />
<br />
Erudyta, intelektualista i forumowy shinobi Sz.P <dvz_me_placeholder id="3" /> .<br />
W ostatnim czasie widywany na czacie oraz w wątkach.<br />
Odbył na czacie oraz w wątkach kilka, które redaktor siłą podciągnąć mógłby nawet pod kłótnie, a najpopularniejszą z nich był spór z <dvz_me_placeholder id="4" />  (szerzej znanym jako Kot_Kreskowy, albo Leśny_Koteł) o dopaminę.<br />
Dialog ten, doczekał się nawet ekranizacji, ze strony kota, którą serdecznie polecam obejrzeć (i ustawić się w kolejkę po dopaminę).<br />
<a href="https://www.youtube.com/shorts/LEsNYBjO60E" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.youtube.com/shorts/LEsNYBjO60E</a><br />
<br />
Epsiarz w ostatnim czasie nie żałuje sobie stymulantów, wynalazł/powielił nawet sposób na wysuszenie wilgotnego Hexenu. <br />
Czarodziej!<br />
<br />
W obecności opisywanego jegomościa uważać trzeba na słowa. <br />
Nie można dawać ponosić się emocjom (co redaktorowi zdarza się nazbyt często i bywa w forumowym więzieniu)<br />
Zezwala na kłótnie, ale bez obelg, stay safe i powiedzmy, że "Oliwa sprawiedliwa".<br />
<img src="https://i.ibb.co/Y70H0L0q/epss.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: epss.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Jeśli już o moderatorach mowa, doświadczamy ostatnio bardzo znikomej aktywności Pana z avatarem polskiego bohatera wojennego, Pana Witolda Pileckiego.<br />
Mowa oczywiście o Panu <dvz_me_placeholder id="5" /> .<br />
Na czacie nieaktywny w ogóle, w wątkach sporadycznie, aczkolwiek tę rzekomą nieaktywność skwitować mogę osobistym podejrzeniem, a jednocześnie powiedzeniem... "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Wielki brat patrzy</span>".<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Nie odchodząc od kwestii nieaktywnych użytkowników...<br />
Brak nam ostatnio forumowej miss i profesjonalistki w oczyszczaniu Hexenu Pani <dvz_me_placeholder id="6" />, mistrzynię ironii.<br />
<br />
Nasza idolka odkryła kiedyś sposób forumowej zabawy. <br />
Mianowicie celowe pisanie z błędami ortograficznymi, ale pech chciał, że nasza sarenka zawsze musi pokazać, że ona jest najlepsza i "ona wie", więc te błędy zaznacza wielką literą, co psuje cały zamysł zabawy.<br />
Celowy błąd to forma ironii językowej. Ironia wymaga wiarygodności ~ doksiu Coello<br />
<br />
Sonia otrzymała niedawno do testów darmowy produkt (w którego jakość Redaktor wątpił od początku jego wprowadzenia) i od tego czasu nie zaszczyca forum swoją obecnością - co się wydarzyło? Możemy się tylko domyślać.<br />
Niemniej jednak, czekamy cierpliwie na "poizdruFFki" na czacie.<br />
<img src="https://i.ibb.co/MkPb0VJM/sonnn.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: sonnn.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Sonia nie lubi debili!<br />
<img src="https://i.ibb.co/JWqHkZ0M/sonn2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: sonn2.jpg]" class="mycode_img" /><br />
I się z nimi nie pierdoli!<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
W kwsestii osób nieobecnych wspomnieć możemy również o gagatkach takich jak <dvz_me_placeholder id="7" />, <dvz_me_placeholder id="8" /> oraz osoba o której szeroko porozmawiamy sobie w następnym akapicie..<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Swoją nieobecnością w wyniku permanentnego wykluczenia z grona rady wyturbienia ucieszył nas pan Rufuz aka Dwudziesty aka Dafidov aka Pagan aka TeR aka Bezi, ale teraz szerzej znany jako Rencista, którym ochrzczony został nie z samego powodu pobierania renty, a w wyniku szczycenia się tym faktem publicznie i poczuciem wyższości w związku z zapijaniem diazepamu tanią wódką kupioną za pieniądze z waszych podatków.<br />
<img src="https://i.ibb.co/F4CbVK57/dafff.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: dafff.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Bohater doczekał się nawet dodania emotki na jego niechlubną cześć <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" />  którą możecie sami uczcić jego nieobecność używająć": rencista :" bez spacji po dwukropkach.<br />
<br />
Niestety aktualnie Redakcji nie interesuje, czy użytkownik w ogóle żyje, więc temat jego osoby zamknijmy pisząc  <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" /> <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" /> <img src="https://dopal.org/images/smilies/rencista.png" alt="Rencista" title="Rencista" class="smilie smilie_31" /> <br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Małą aktywnością na czacie i w wątkach uracza nas również uciekinier z odwyku, wierny fan i adowkat pewnego sklepu Pan <dvz_me_placeholder id="9" /> <br />
Redaktor zakłada, że użytkownik zajmuje się spożywaniem N-etylo-pentedronu w zaciszu domowym - co robi? "Nie wiem, choć się domyślam".<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Wieczorami w godzinach "po pracy" na czacie bardzo często możemy porozmawiać z legendą forum, komikiem, lektorem, niesamowicie silnym organizmem oraz mistrzem w zażywaniu substancji na dziwne sposoby.<br />
Dowiedzieć się od niego mogliśmy na przykład, jak zaaplikować mefedron pod napletek, albo doobytniczo.<br />
<img src="https://i.ibb.co/tpv9710L/ktt2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: ktt2.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Szanowny pan <dvz_me_placeholder id="4" />, na nowym koncie, ale znany starszym użytkownikom po prostu jako Kot. Ewentualnie leśny kot, bo włóczy się po lasach porobiony stimem, a w wolnym czasie stoi w kolejce po dopaminę.<br />
<br />
Persona z którą porozmawiać można na wszelakie tematy i w każdym uraczy Cię czymś czego nie wiedziałeś.<br />
Wygadany, ale inteligentny, doświadczony życiowo, pozdrawiamy. <img src="https://dopal.org/images/smilies/biggrin.png" alt="Big Grin" title="Big Grin" class="smilie smilie_4" /><br />
<br />
Kanał kota - <a href="http://youtube.com/@ukaszpobocki8040?si=w4oP729O4gcIwt4Q" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">youtube.com/@ukaszpobocki8040?si=w4oP729O4gcIwt4Q</a><br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Aktywnie na forum udziela się również toksyczny, niezwykle sarkastyczny i trochę przygłupi socjopata, narcyz, manipulant <dvz_me_placeholder id="10" /> <br />
Redaktorowi zdarza się mówić o sobie w trzeciej osobie, choć nie posiada dokumentów poświadczających o cierpieniu na zaburzenia dysocjacyjne.<br />
<br />
Często widywany na czacie, oraz w wątkach, ziejący sarkazmem głupotą, ale czasami błyskotliwy.<br />
<br />
Aktualnie w stanie stagnacji jeżeli chodzi o stymulanty.<br />
Jeszcze niedawno nałogowy zjadacz benzodiazepin zaprawianych alkoholem:<br />
<img src="https://i.ibb.co/jZ6jBhsk/doxx.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: doxx.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Aktualnie spożywa tylko benzodiazepiny, ale już bez alkoholu, celem uniknięcia sytuacji jakie są opisane powyżej.<br />
Narkoman, ale obecnie grzeczny i nieszkodliwy.<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">#️⃣</span></div>
<br />
Niestety, ale swoją obecnością na forum od dawna nie zaszczyca mnie, ani was naczelny benziarz Rzeczpospolitej, plejer, oraz co najważniejsze drugi redaktor, który aktualnie wali w chuja i nie pomaga w tworzeniu wątku (pierdol sie horski<img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />) <dvz_me_placeholder id="11" /> <br />
<img src="https://i.ibb.co/ZpPD5xHJ/hrs.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: hrs.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Aktualnie przebywający na emeryturze benzodiazepinowej, ale w czasach świetności pochłaniający ekwiwalent 200mg diazepamu i 40mg clonazolamu dziennie, obecnie zajmuje się przyuczaniem do zawodu młodych adeptów benzo, oraz wkurwianiem mnie.<br />
<br />
<img src="https://i.ibb.co/1WSpvtS/hrs3.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: hrs3.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
Zapraszam was ponownie w niewiadomym dniu, o tej samej porze - mówił Julian Brodawczak, a to była <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">GAZETA.</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[RC Benzodiazepiny - dlaczego znikły?]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6286</link>
			<pubDate>Sat, 17 Jan 2026 14:16:52 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=4327">doxyou</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6286</guid>
			<description><![CDATA[Sympatycy nieaptecznych benzodiazepin (w tym ja) na pewno zauważyli znaczy spadek ich dostępności.<br />
Oczywiście wciąż da się je kupić, ale najczęściej u chińskich hurtowników, albo resellerów, mocno zmniejszyła się także ilość substancji do wyboru.<br />
<br />
Zapytacie zatem:<br />
<img src="https://i1.jbzd.com.pl/contents/2021/02/social/9fJcAitvx9Py2VgBSZ0FUXEdFYOEAVTR.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 9fJcAitvx9Py2VgBSZ0FUXEdFYOEAVTR.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
To nie jest jedno zdarzenie ani jedna teoria spiskowa. To seria zbieżnych zjawisk, które razem dają obraz rynku w chaosie.<br />
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">1) </span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Oficjalne prawo Holandii </span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">nie zakazało benzodiazepin typu RC</span> <br />
<br />
Zmiany legislacyjne od 1 lipca 2025 objęły zakazem duże grupy chemikaliów, ale nie "designerskie" benzodiazepiny więc formalnie wciąż mogą być sprzedawane jako "chemikalia badawcze".<br />
<br />
Kilka sklepów ma je jeszcze dostępne, ale ich wiarygodność, jak i ceny pozostawiają wiele do życzenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">2) Realny rynek reaguje przed prawem</span><br />
<br />
Sprzedawcy dużych sklepu RC dobrowolnie wycofują benzo z ofert, albo ograniczają je do minimum, mimo że oficjalnie są legalne.<br />
Na forach ludzie piszą:<br />
<ul class="mycode_list"><li>kategorie benzo znikają z dużych vendorów bez ostrzeżeń.<br />
</li>
<li>inne sklepy mają bardzo niskie stany magazynowe lub wysokie ceny.<br />
</li>
</ul>
<br />
To nie wygląda jak cisza prawna, to wygląda jak strach vendorów przed nadmiernym ryzykiem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">3) Presja prawna i reputacyjna się zwiększa</span><br />
<ul class="mycode_list"><li>coraz więcej wykrytych nowych benzo trafia do laboratoriów analitycznych w NL<br />
</li>
<li>organom ścigania mocno leży na sercu kontrola nowych narkotyków i prewencja nadużyć<br />
</li>
<li>przypadek wielkich procesów w NL dotyczących sprzedaży innych substancji jako benzo może wpływać na strach vendorów, żeby nie być następni<br />
</li>
</ul>
<br />
W praktyce prawdziwe działania (aresztowania, procesy) często dzieją się wobec vendorów, którzy faktycznie sprzedawali substancje w sposób, który mógł powodować szkody nawet jeśli technicznie były w legalnej strefie rc.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">4) Usuwanie lub ograniczanie ofert</span></div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Na forach powtarza się narracja, że:</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><ul class="mycode_list"><li>jakiś vendor został powiązany z podrobionymi produktami lub zgłoszeniami zgonów, co spowodowało, że inni vendorzy wycofali benzo, żeby nie przyciągać uwagi.<br />
</li>
<li>część mówi też, że to efekt uboczny przenikającej się legislacji i praktyki enforcement, a nie formalny zakaz.<br />
</li>
</ul>
<br />
<img src="https://i.ibb.co/k2yDpdhX/benzo.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: benzo.jpg]" class="mycode_img" /><br />
</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Dla leniwych również tłumaczenie:</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">- "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">O ile wiem, jakiś czas temu pewnego sprzedawcę przyłapano na sprzedaży podrobionych benzodiazepin z nitazinami, co z kolei doprowadziło do stopniowego zniknięcia benzodiazepin. Oczywiście to nie jest pełne wyjaśnienie, ale tak naprawdę nie znam szczegółów.</span>"</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">- "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nie o to dokładnie chodzi. Kilka osób zginęło, a znaleziono paczki z benzodiazepinami i innymi rzeczami pewnego sprzedawcy. Właściciele są teraz sądzeni, więc każdy inny sklep również ich usunął</span>"</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="color: #005dc2;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Oczywiście to jednostkowe opinie, ale jest ich więcej i potwierdzają one tezy zawarte powyżej.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Nikt jeszcze nie cytuje oficjalnej noty rządowej, że wszystkie RC-benzo są zakazane. Wydaje się więc, że to reakcja rynkowa, a nie prawnicza, która wygląda jak „zniknięcie”.</div>
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">5) Problemy z popytem i logistyką</span><br />
Po części ta „pustka na półkach” może być czysto biznesowa:<br />
<ul class="mycode_list"><li>Po masowych zakazach innych RC (od lipca 2025) rynek jest w stagnacji.<br />
</li>
<li>Vendorzy sprzedawali przede wszystkim stymulanty, które były najbardziej opłacalne i teraz ich brak zmienia strukturę całego portfela towarów.<br />
</li>
<li>Benzodiazepiny RC mają mniejszy popyt i mniejsze marże niż stymulanty/psychedeliki, więc handlowcy mogą je ignorować albo mieć ich mało.<br />
</li>
</ul>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Moja realistyczna ocena sytuacji</span><br />
<br />
Nie mamy ani jednego dokumentu legislacyjnego mówiącego „RC-benzo zakazane w NL”.<br />
To, co mamy, to:<br />
<br />
<ol type="1" class="mycode_list"><li>Zmienione prawo RC, które mocno uderzyło w ogromną część rynku (katynony, amfy, fenetylaminy itd.) i spowodowało chaos dla vendorów<br />
</li>
<li>Vendorzy, którzy <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">obawiają się ryzyka prawnego i reputacyjnego</span>, dopóki status nie jest ultra-klarowny<br />
</li>
<li>Przykłady sytuacji (jak procesy) które zwiększają ostrożność w branży<br />
</li>
<li>Ogólna niepewność i push vendorów w kierunku „bezpieczniejszych” produktów lub wycofywania asortymentów.<br />
</li>
</ol>
<br />
<br />
To razem daje efekt, który widzimy jako nagłe zniknięcie benzo z holenderskich sklepów.<br />
<br />
Prawda jest taka: <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">nie zniknęły z prawa - znikają z rynku, bo firmy nie chcą brać na siebie ryzyka</span><br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Sympatycy nieaptecznych benzodiazepin (w tym ja) na pewno zauważyli znaczy spadek ich dostępności.<br />
Oczywiście wciąż da się je kupić, ale najczęściej u chińskich hurtowników, albo resellerów, mocno zmniejszyła się także ilość substancji do wyboru.<br />
<br />
Zapytacie zatem:<br />
<img src="https://i1.jbzd.com.pl/contents/2021/02/social/9fJcAitvx9Py2VgBSZ0FUXEdFYOEAVTR.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 9fJcAitvx9Py2VgBSZ0FUXEdFYOEAVTR.jpg]" class="mycode_img" /><br />
<br />
To nie jest jedno zdarzenie ani jedna teoria spiskowa. To seria zbieżnych zjawisk, które razem dają obraz rynku w chaosie.<br />
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">1) </span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Oficjalne prawo Holandii </span><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">nie zakazało benzodiazepin typu RC</span> <br />
<br />
Zmiany legislacyjne od 1 lipca 2025 objęły zakazem duże grupy chemikaliów, ale nie "designerskie" benzodiazepiny więc formalnie wciąż mogą być sprzedawane jako "chemikalia badawcze".<br />
<br />
Kilka sklepów ma je jeszcze dostępne, ale ich wiarygodność, jak i ceny pozostawiają wiele do życzenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">2) Realny rynek reaguje przed prawem</span><br />
<br />
Sprzedawcy dużych sklepu RC dobrowolnie wycofują benzo z ofert, albo ograniczają je do minimum, mimo że oficjalnie są legalne.<br />
Na forach ludzie piszą:<br />
<ul class="mycode_list"><li>kategorie benzo znikają z dużych vendorów bez ostrzeżeń.<br />
</li>
<li>inne sklepy mają bardzo niskie stany magazynowe lub wysokie ceny.<br />
</li>
</ul>
<br />
To nie wygląda jak cisza prawna, to wygląda jak strach vendorów przed nadmiernym ryzykiem.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">3) Presja prawna i reputacyjna się zwiększa</span><br />
<ul class="mycode_list"><li>coraz więcej wykrytych nowych benzo trafia do laboratoriów analitycznych w NL<br />
</li>
<li>organom ścigania mocno leży na sercu kontrola nowych narkotyków i prewencja nadużyć<br />
</li>
<li>przypadek wielkich procesów w NL dotyczących sprzedaży innych substancji jako benzo może wpływać na strach vendorów, żeby nie być następni<br />
</li>
</ul>
<br />
W praktyce prawdziwe działania (aresztowania, procesy) często dzieją się wobec vendorów, którzy faktycznie sprzedawali substancje w sposób, który mógł powodować szkody nawet jeśli technicznie były w legalnej strefie rc.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">4) Usuwanie lub ograniczanie ofert</span></div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Na forach powtarza się narracja, że:</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><ul class="mycode_list"><li>jakiś vendor został powiązany z podrobionymi produktami lub zgłoszeniami zgonów, co spowodowało, że inni vendorzy wycofali benzo, żeby nie przyciągać uwagi.<br />
</li>
<li>część mówi też, że to efekt uboczny przenikającej się legislacji i praktyki enforcement, a nie formalny zakaz.<br />
</li>
</ul>
<br />
<img src="https://i.ibb.co/k2yDpdhX/benzo.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: benzo.jpg]" class="mycode_img" /><br />
</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Dla leniwych również tłumaczenie:</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">- "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">O ile wiem, jakiś czas temu pewnego sprzedawcę przyłapano na sprzedaży podrobionych benzodiazepin z nitazinami, co z kolei doprowadziło do stopniowego zniknięcia benzodiazepin. Oczywiście to nie jest pełne wyjaśnienie, ale tak naprawdę nie znam szczegółów.</span>"</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">- "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nie o to dokładnie chodzi. Kilka osób zginęło, a znaleziono paczki z benzodiazepinami i innymi rzeczami pewnego sprzedawcy. Właściciele są teraz sądzeni, więc każdy inny sklep również ich usunął</span>"</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="color: #005dc2;" class="mycode_color"><span style="font-size: xx-small;" class="mycode_size">.</span></span></div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Oczywiście to jednostkowe opinie, ale jest ich więcej i potwierdzają one tezy zawarte powyżej.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Nikt jeszcze nie cytuje oficjalnej noty rządowej, że wszystkie RC-benzo są zakazane. Wydaje się więc, że to reakcja rynkowa, a nie prawnicza, która wygląda jak „zniknięcie”.</div>
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">5) Problemy z popytem i logistyką</span><br />
Po części ta „pustka na półkach” może być czysto biznesowa:<br />
<ul class="mycode_list"><li>Po masowych zakazach innych RC (od lipca 2025) rynek jest w stagnacji.<br />
</li>
<li>Vendorzy sprzedawali przede wszystkim stymulanty, które były najbardziej opłacalne i teraz ich brak zmienia strukturę całego portfela towarów.<br />
</li>
<li>Benzodiazepiny RC mają mniejszy popyt i mniejsze marże niż stymulanty/psychedeliki, więc handlowcy mogą je ignorować albo mieć ich mało.<br />
</li>
</ul>
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Moja realistyczna ocena sytuacji</span><br />
<br />
Nie mamy ani jednego dokumentu legislacyjnego mówiącego „RC-benzo zakazane w NL”.<br />
To, co mamy, to:<br />
<br />
<ol type="1" class="mycode_list"><li>Zmienione prawo RC, które mocno uderzyło w ogromną część rynku (katynony, amfy, fenetylaminy itd.) i spowodowało chaos dla vendorów<br />
</li>
<li>Vendorzy, którzy <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">obawiają się ryzyka prawnego i reputacyjnego</span>, dopóki status nie jest ultra-klarowny<br />
</li>
<li>Przykłady sytuacji (jak procesy) które zwiększają ostrożność w branży<br />
</li>
<li>Ogólna niepewność i push vendorów w kierunku „bezpieczniejszych” produktów lub wycofywania asortymentów.<br />
</li>
</ol>
<br />
<br />
To razem daje efekt, który widzimy jako nagłe zniknięcie benzo z holenderskich sklepów.<br />
<br />
Prawda jest taka: <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">nie zniknęły z prawa - znikają z rynku, bo firmy nie chcą brać na siebie ryzyka</span><br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Głupie leki: Benaktyzyna (cz. 2)]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6099</link>
			<pubDate>Thu, 30 Oct 2025 14:30:54 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6099</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Głupie leki #1: Benaktyzyna (cz. 2)</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">  </span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">  </span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"> </span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.postimg.cc/bNWgy9XG/benacpt2.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: benacpt2.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><div style="text-align: center;" class="mycode_align">  </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> Jak juź chyba wszyscy wiemy, spokojnie można stwierdzić, że psychiatria w latach 50. czy 60. to było prawdziwe szaleństwo. Amfetamina na jedno, barbiturany na drugie... Okazuje się jednak, że nawet gdy zostawimy za sobą etap legalnych speedballi w jednej tabletce, to uczeni tamtych czasów wciąż będą wpadać na naprawdę dziwne pomysły.</div>
<br />
<br />
<br />
<br />
Benaktyzyna w połowie lat 50. trafiła na rynek czechosłowacki, jako lek służący (podobno) do leczenia depresji. Już wcześniejsze obserwacje zagranicznych badaczy przed pojawieniem się benaktyzyny w aptekach, dawały jasny obraz: w wystarczająco wysokich dawkach, substancja ta potrafiła wywoływać u ludzi stany które mocno przypominały delirium i/lub zespół Korsakowa - zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, objawiające się amnezją (niepamięcią) zarówno wsteczną jak i następczą, problemami z pamiętaniem tego, co się działo nawet kilka minut temu, konfabulacją, bredzeniem, apatią, biernością. Zaburzenia te w przypadku zespołu Korsakowa są wywoływane niedoborem witaminy B1 (tiaminy), co generalnie kojarzone jest z długotrwałym, poważnym nadużywaniem alkoholu.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Czechosłowaccy badacze pod przewodnictwem dr M. Vojtěchovskiego (do którego pozwolę się sobie od tej pory odnosić po spolszczonemu - Wojciechowskiego) z Laboratorium Eksperymentalnej Psychopatologii, Instytutu Farmakologii i kilku pomniejszych organizacji postanowili przeprowadzić eksperyment. Jeśli nie macie zespołu Korsakowa, to raczej nie zapomnieliście, że właśnie przeczytaliście o tym, jak objaw ten dolega głównie alkoholikom. Co zrobili więc badacze? Znaleźli grupę wieloletnich alkoholików i postanowili faszerować ich nie tylko benaktyzyną, ale też LSD. Prawda, że brzmi ciekawie? Celem badania było sprawdzenie, czy alkoholicy są jakoś "szczególnie podatni" na efekty benaktyzyny (szczególnie te uboczne, przy zbyt dużych dawkach), oraz jak podobne są one do efektów wywoływanych przez LSD. Chcieli także zbadać także teorię mówiącą o mechanizmach antycholinergicznych jako czynnikach delirium tremens. Postawili hipotezę, że psychozy alkoholowe mogą być związane z endogennymi lub egzogennymi substancjami antycholinergicznymi (pochodzącymi z metabolizmu alkoholu, domieszek w napojach spirytusowych lub metabolitów katecholamin). <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na początku 1958 roku podjęliśmy próbę wywołania psychozy eksperymentalnej za pomocą benaktyzyny u jednego ochotnika, młodego psychiatry, który wcześniej doświadczył dwóch psychoz eksperymentalnych po zażyciu LSD i jednej po zażyciu meskaliny. Wybrana przez nas dawka, 200 mg, była jednak o wiele za duża i spowodowała bardzo długi i intensywny stan psychotyczny, który miał charakter ciężkiego majaczenia z cechami katatonicznymi i odpowiadał egzogennej psychozy Bonhoeffera. Niektóre elementy symulowały delirium tremens i zespół Korsakowa, inne przypominały nam zatrucie atropiną. W kolejnych eksperymentach próbowaliśmy znaleźć optymalną dawkę benaktyzyny, która wywoływałaby psychozę eksperymentalną bez zaburzeń świadomości i umożliwiała zadowalającą współpracę z osobą badaną. Stwierdziliśmy, że u większości osób badanychmożna to osiągnąć przy dawce 40-70 mg benaktyzyny</span>" - M. Wojciechowski, autor pracy<br />
<br />
<br />
</div>
<br />
Wojciechowski zebrał 16 pijaków mających od 28 od 44 lat (średnia wieku 36), którzy nadużywali głównie piwa w bardzo dużych ilościach. Niestety o dokładnej ilości wypijanego piwa nie wspomniano. Wszyscy mężczyźni biorący udział w eksperymencie znajdowali się w czymś co możemy luźno opisać jako ostatanie stadium alkoholizmu - całkowita utrata kontroli nad uzależnieniem. Wszyscy byli wolontariuszami zrekrutowanymi ze szpitalnego oddziału dla alkoholików, i wszystkim z nich udało zachować całkowitą trzeźwość przez 3-5 tygodni przed eksperymentem. Pięciu z nich doświadczyło w przeszłości psychozy alkoholowej. Motywacją do wzięcia udziału dla większości była możliwość przeżycia doświadczenia psychodelicznego (ćpanie za darmo! Yay!) oraz nadzieja na uleczenie swojej choroby. <br />
<br />
<br />
<br />
Eksperyment trwał trzy tygodnie, w każdym tygodniu miała miejsce jedna sesja. W jednej wszyscy dostawali 40 mg benaktyzyny, w innej 200 mikrogramów LSD, a w ostatniej dostawali placebo. W trakcie każdej z sesji, dokładnie obserwowano osoby biorące udział: monitorowano ich puls, ciśnienie krwi, rozmiar źrenic. Kazano im także wykonywać różne czynności, takie jak proste obliczenia w pamięci, pisanie na papierze, określanie "na oko" ile czasu minęło, oraz różne łamigłówki polegające na kojarzeniu ze sobą rzeczy. Przeprowadzono także test Stroopa, który zapewne kojarzycie - polega on na przeczytaniu nazwy koloru, gdy litery są w innym kolorze niż ta nazwa koloru. Rozwiązać trzeba było także test Bentona, mierzący ogólną percepcję i pamięć wzrokową, a na końcu pobrano od wszystkich osób próbki i przeprowadzono kilka analiz i testów biochemicznych mających na celu określić stężenie poszczególnych związków wydalanych w moczu, na przykład metabolitów tryptofanu takich jak 5-HIAA.<br />
<br />
<br />
<br />
Benaktyztyna sprawdziła się dokładnie tak, jak można było przypuszczać: powodowaa ona stany amnezyjne i przypominające delirium, z często towarzyszącymi halucynacjami wzrokowymi i słuchowymi. Objawy które wywoływała, przypominały delirium tremens, czy zespół Korsakowa (nazwany w publikacji "psychozą Korsakowa") w znacznie większym stopniu, niż LSD do którego porównywano benaktyzynę. Wywoływała tachykardię, mimowolne skurcze mięśni, splątanie, problemy z pamięcią i poprawnym postrzeganiem upływu czasu, a także znacznie pogarszała koordynację ruchową osób biorących udział w eksperymencie. Większość z nich nie była w stanie poprawnie rozwiązywać powierzonych im zadań polegających na prostej arytmetyce, zapamiętywaniu, czy wykonywaniu wcześniej wspomnianych testów Bentona. LSD z kolei wypadło następująco - powodowało "fantazyjne" stany którym towarzyszyła depersonalizacja, zaburzenia percepcji, doświadczenia duchowe i mistyczne, a niektórzy doświadczyli paranoi i stanów lękowych. Efekty te, jak odnotowali badacze, były znacznie mniej podobne do psychoz alkoholowych. <br />
<br />
<br />
<br />
Wojciechowski odnotował, że wśród alkoholików LSD powodowało mniej halucynacji wzrokowych i zaburzeń widzenia, ale wywoływało intensywniejsze paranoje i lęki w porównaniu z grupą kontrolną. Okazało się, że alkoholicy wcale nie byli bardziej wrażliwi na benaktyzynę w dawce 40 miligramów, a co ciekawsze, ich reakcje były nawet trochę delikatniejsze, niż reakcje osób nieuzależnionych od alkoholu. Podczas gdy stan wywołany LSD był funkcjonalnym stanem halucynacyjnym, na który składały się wizualizacje, psychoza i doznania duchowe, stan po benaktyzynie nie był za funkcjonalny, i wywoływał drastyczne pogarszanie się funkcji poznawczych, w tym prawidłowego działani pamięci oraz ogólne, brzydko mówiąc, ogłupienie.<br />
<br />
<br />
<br />
Całe to przedsiwzęcie potwierdziło hipotezę o udziale czynnika cholinergicznego w patogenezie psychoz alkoholowych, ale podkreśliło wieloczynnikowość i złożoność  przyczyn. Zakładała ona, że stosunkowo łagodne reakcje alkoholików na benaktyzynę mogą wynikać z różnic w preferencjach alkoholików (np. piwo vs wódka) lub czynników metabolicznych. Poza tymi odkryciami, mimo że było interesujące (przynajmniej z pewnej perspektywy), to badanie to, przeprowadzone rok po wprowadzeniu benaktyzyny na amerykański rynek, nie przyniosło za wiele wyników. Substancja ta mimo kampanii reklamowych na równi z innymi lekami o podobnym zastosowaniu nie przyniosła skutków, i choć bardzo skąpych danych, współczynnik jej faktycznego użycia możemy określić jako niski, może trochę słabiej niż średni. Benaktyzyna nie miała z nowymi lekami, takimi jak diazepam - szczególnie że gdy zaczął się boom na benzo, to świadomość o tym jak benzodiazepiny potrafią uzależniać, była bardzo mała. Klepie świetnie, prawie nie da się od tego umrzeć, i jeszcze nie uzależnia? Syp mi to do ryja, teraz.<br />
<br />
<br />
<br />
Co prawda, próbowano "wskrzeszać" benaktyzynę w latach 60., tworząc preparaty złożone zawierające np. benaktyzynę i meprobamat (stary, nieużywany już depresant. Myśl coś, jak barbiturany ale trochę bezpieczniejsze) pod nazwą "Deprol", a nawet przeprowadzono  "badania" wykazujące że benaktyzyna w połączeniu z diazepamem wywołuje uspokojenie, relaks i takie tam. Pominę, że to w sumie tak jakbym przyjebał wam patelnią w głowę, potem, podczas gdy wy wyjecie z bólu podałbym wam diazepam, diazepam by sie załadował, wchodzi wam bomba, a następnie ja zapisuję w notesie że moja wspaniała teza się sprawdziła, bo koniec końców walenie patelnią w łeb z diazepamem uspokoiło pacjenta. Nawet tak wymyślne "triki" nie uchroniły jednak benaktyzyny przed byciem zjedzoną przez całe nowe klasy leków, które mimo tego iż pozostawiają wiele do życzenia, były nieporównywalnie lepsze chyba pod każdym względem.</div>
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Głupie leki #1: Benaktyzyna (cz. 2)</span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">  </span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">  </span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"> </span></span></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.postimg.cc/bNWgy9XG/benacpt2.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: benacpt2.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><div style="text-align: center;" class="mycode_align">  </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> Jak juź chyba wszyscy wiemy, spokojnie można stwierdzić, że psychiatria w latach 50. czy 60. to było prawdziwe szaleństwo. Amfetamina na jedno, barbiturany na drugie... Okazuje się jednak, że nawet gdy zostawimy za sobą etap legalnych speedballi w jednej tabletce, to uczeni tamtych czasów wciąż będą wpadać na naprawdę dziwne pomysły.</div>
<br />
<br />
<br />
<br />
Benaktyzyna w połowie lat 50. trafiła na rynek czechosłowacki, jako lek służący (podobno) do leczenia depresji. Już wcześniejsze obserwacje zagranicznych badaczy przed pojawieniem się benaktyzyny w aptekach, dawały jasny obraz: w wystarczająco wysokich dawkach, substancja ta potrafiła wywoływać u ludzi stany które mocno przypominały delirium i/lub zespół Korsakowa - zaburzenia ośrodkowego układu nerwowego, objawiające się amnezją (niepamięcią) zarówno wsteczną jak i następczą, problemami z pamiętaniem tego, co się działo nawet kilka minut temu, konfabulacją, bredzeniem, apatią, biernością. Zaburzenia te w przypadku zespołu Korsakowa są wywoływane niedoborem witaminy B1 (tiaminy), co generalnie kojarzone jest z długotrwałym, poważnym nadużywaniem alkoholu.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Czechosłowaccy badacze pod przewodnictwem dr M. Vojtěchovskiego (do którego pozwolę się sobie od tej pory odnosić po spolszczonemu - Wojciechowskiego) z Laboratorium Eksperymentalnej Psychopatologii, Instytutu Farmakologii i kilku pomniejszych organizacji postanowili przeprowadzić eksperyment. Jeśli nie macie zespołu Korsakowa, to raczej nie zapomnieliście, że właśnie przeczytaliście o tym, jak objaw ten dolega głównie alkoholikom. Co zrobili więc badacze? Znaleźli grupę wieloletnich alkoholików i postanowili faszerować ich nie tylko benaktyzyną, ale też LSD. Prawda, że brzmi ciekawie? Celem badania było sprawdzenie, czy alkoholicy są jakoś "szczególnie podatni" na efekty benaktyzyny (szczególnie te uboczne, przy zbyt dużych dawkach), oraz jak podobne są one do efektów wywoływanych przez LSD. Chcieli także zbadać także teorię mówiącą o mechanizmach antycholinergicznych jako czynnikach delirium tremens. Postawili hipotezę, że psychozy alkoholowe mogą być związane z endogennymi lub egzogennymi substancjami antycholinergicznymi (pochodzącymi z metabolizmu alkoholu, domieszek w napojach spirytusowych lub metabolitów katecholamin). <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Na początku 1958 roku podjęliśmy próbę wywołania psychozy eksperymentalnej za pomocą benaktyzyny u jednego ochotnika, młodego psychiatry, który wcześniej doświadczył dwóch psychoz eksperymentalnych po zażyciu LSD i jednej po zażyciu meskaliny. Wybrana przez nas dawka, 200 mg, była jednak o wiele za duża i spowodowała bardzo długi i intensywny stan psychotyczny, który miał charakter ciężkiego majaczenia z cechami katatonicznymi i odpowiadał egzogennej psychozy Bonhoeffera. Niektóre elementy symulowały delirium tremens i zespół Korsakowa, inne przypominały nam zatrucie atropiną. W kolejnych eksperymentach próbowaliśmy znaleźć optymalną dawkę benaktyzyny, która wywoływałaby psychozę eksperymentalną bez zaburzeń świadomości i umożliwiała zadowalającą współpracę z osobą badaną. Stwierdziliśmy, że u większości osób badanychmożna to osiągnąć przy dawce 40-70 mg benaktyzyny</span>" - M. Wojciechowski, autor pracy<br />
<br />
<br />
</div>
<br />
Wojciechowski zebrał 16 pijaków mających od 28 od 44 lat (średnia wieku 36), którzy nadużywali głównie piwa w bardzo dużych ilościach. Niestety o dokładnej ilości wypijanego piwa nie wspomniano. Wszyscy mężczyźni biorący udział w eksperymencie znajdowali się w czymś co możemy luźno opisać jako ostatanie stadium alkoholizmu - całkowita utrata kontroli nad uzależnieniem. Wszyscy byli wolontariuszami zrekrutowanymi ze szpitalnego oddziału dla alkoholików, i wszystkim z nich udało zachować całkowitą trzeźwość przez 3-5 tygodni przed eksperymentem. Pięciu z nich doświadczyło w przeszłości psychozy alkoholowej. Motywacją do wzięcia udziału dla większości była możliwość przeżycia doświadczenia psychodelicznego (ćpanie za darmo! Yay!) oraz nadzieja na uleczenie swojej choroby. <br />
<br />
<br />
<br />
Eksperyment trwał trzy tygodnie, w każdym tygodniu miała miejsce jedna sesja. W jednej wszyscy dostawali 40 mg benaktyzyny, w innej 200 mikrogramów LSD, a w ostatniej dostawali placebo. W trakcie każdej z sesji, dokładnie obserwowano osoby biorące udział: monitorowano ich puls, ciśnienie krwi, rozmiar źrenic. Kazano im także wykonywać różne czynności, takie jak proste obliczenia w pamięci, pisanie na papierze, określanie "na oko" ile czasu minęło, oraz różne łamigłówki polegające na kojarzeniu ze sobą rzeczy. Przeprowadzono także test Stroopa, który zapewne kojarzycie - polega on na przeczytaniu nazwy koloru, gdy litery są w innym kolorze niż ta nazwa koloru. Rozwiązać trzeba było także test Bentona, mierzący ogólną percepcję i pamięć wzrokową, a na końcu pobrano od wszystkich osób próbki i przeprowadzono kilka analiz i testów biochemicznych mających na celu określić stężenie poszczególnych związków wydalanych w moczu, na przykład metabolitów tryptofanu takich jak 5-HIAA.<br />
<br />
<br />
<br />
Benaktyztyna sprawdziła się dokładnie tak, jak można było przypuszczać: powodowaa ona stany amnezyjne i przypominające delirium, z często towarzyszącymi halucynacjami wzrokowymi i słuchowymi. Objawy które wywoływała, przypominały delirium tremens, czy zespół Korsakowa (nazwany w publikacji "psychozą Korsakowa") w znacznie większym stopniu, niż LSD do którego porównywano benaktyzynę. Wywoływała tachykardię, mimowolne skurcze mięśni, splątanie, problemy z pamięcią i poprawnym postrzeganiem upływu czasu, a także znacznie pogarszała koordynację ruchową osób biorących udział w eksperymencie. Większość z nich nie była w stanie poprawnie rozwiązywać powierzonych im zadań polegających na prostej arytmetyce, zapamiętywaniu, czy wykonywaniu wcześniej wspomnianych testów Bentona. LSD z kolei wypadło następująco - powodowało "fantazyjne" stany którym towarzyszyła depersonalizacja, zaburzenia percepcji, doświadczenia duchowe i mistyczne, a niektórzy doświadczyli paranoi i stanów lękowych. Efekty te, jak odnotowali badacze, były znacznie mniej podobne do psychoz alkoholowych. <br />
<br />
<br />
<br />
Wojciechowski odnotował, że wśród alkoholików LSD powodowało mniej halucynacji wzrokowych i zaburzeń widzenia, ale wywoływało intensywniejsze paranoje i lęki w porównaniu z grupą kontrolną. Okazało się, że alkoholicy wcale nie byli bardziej wrażliwi na benaktyzynę w dawce 40 miligramów, a co ciekawsze, ich reakcje były nawet trochę delikatniejsze, niż reakcje osób nieuzależnionych od alkoholu. Podczas gdy stan wywołany LSD był funkcjonalnym stanem halucynacyjnym, na który składały się wizualizacje, psychoza i doznania duchowe, stan po benaktyzynie nie był za funkcjonalny, i wywoływał drastyczne pogarszanie się funkcji poznawczych, w tym prawidłowego działani pamięci oraz ogólne, brzydko mówiąc, ogłupienie.<br />
<br />
<br />
<br />
Całe to przedsiwzęcie potwierdziło hipotezę o udziale czynnika cholinergicznego w patogenezie psychoz alkoholowych, ale podkreśliło wieloczynnikowość i złożoność  przyczyn. Zakładała ona, że stosunkowo łagodne reakcje alkoholików na benaktyzynę mogą wynikać z różnic w preferencjach alkoholików (np. piwo vs wódka) lub czynników metabolicznych. Poza tymi odkryciami, mimo że było interesujące (przynajmniej z pewnej perspektywy), to badanie to, przeprowadzone rok po wprowadzeniu benaktyzyny na amerykański rynek, nie przyniosło za wiele wyników. Substancja ta mimo kampanii reklamowych na równi z innymi lekami o podobnym zastosowaniu nie przyniosła skutków, i choć bardzo skąpych danych, współczynnik jej faktycznego użycia możemy określić jako niski, może trochę słabiej niż średni. Benaktyzyna nie miała z nowymi lekami, takimi jak diazepam - szczególnie że gdy zaczął się boom na benzo, to świadomość o tym jak benzodiazepiny potrafią uzależniać, była bardzo mała. Klepie świetnie, prawie nie da się od tego umrzeć, i jeszcze nie uzależnia? Syp mi to do ryja, teraz.<br />
<br />
<br />
<br />
Co prawda, próbowano "wskrzeszać" benaktyzynę w latach 60., tworząc preparaty złożone zawierające np. benaktyzynę i meprobamat (stary, nieużywany już depresant. Myśl coś, jak barbiturany ale trochę bezpieczniejsze) pod nazwą "Deprol", a nawet przeprowadzono  "badania" wykazujące że benaktyzyna w połączeniu z diazepamem wywołuje uspokojenie, relaks i takie tam. Pominę, że to w sumie tak jakbym przyjebał wam patelnią w głowę, potem, podczas gdy wy wyjecie z bólu podałbym wam diazepam, diazepam by sie załadował, wchodzi wam bomba, a następnie ja zapisuję w notesie że moja wspaniała teza się sprawdziła, bo koniec końców walenie patelnią w łeb z diazepamem uspokoiło pacjenta. Nawet tak wymyślne "triki" nie uchroniły jednak benaktyzyny przed byciem zjedzoną przez całe nowe klasy leków, które mimo tego iż pozostawiają wiele do życzenia, były nieporównywalnie lepsze chyba pod każdym względem.</div>
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Głupie leki: Benaktyzyna (cz. 1)]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=6069</link>
			<pubDate>Fri, 17 Oct 2025 16:50:24 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=6069</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Głupie leki #1: Benaktyzyna (cz. 1)</span><br />
<br />
<br />
<img src="https://i.postimg.cc/gJhpQZ4J/image.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: image.png]" class="mycode_img" /><br />
</span></div>
<br />
Lata 50. XX wieku. Ludzie nie znają jeszcze dobrodziejstw Xanaxu, nie mówiąc nawet o diazepamie, na który trzeba poczekać jeszcze jakąś dekadę. Rynek leków uspokajających jest wciąż dość prymitywny, szczególnie, jeśli porównamy go do tego, czym dysponujemy dzisiaj. Najpowszechniejsze leki psychiatryczne to wciąż barbiturany, meprobamat i wodzian chloralu. Nie były one antydepresantami, chociaż pacjenci po przyjęciu odpowiedniej dawki niewątpliwie mogli poczuć się tak, jakby depresja ich opuszczała, a chęci do życia momentalnie wracały. Tak wówczas nierzadko leczono depresję - gdy jesteś porządnie naćpany, to nie jest ci smutno, prawda? Aby naćpanym być kompleksowo, elegancko i w kazdym aspekcie, na rynek trafiały preparaty łączące m.in. stymulanty i depresanty - na rynku w Stanach Zjednoczonych dostępnych było kilka preparatów, będących mieszankami różnych amfetamin i barbituranów. <br />
<br />
<br />
Doznania po takich "lekach" były niewątpliwie ciekawe, ale jak można się domyślać, problemem szybko stawało się uzależnienie od tych stosunkowo nowych substancji - szczególnie, ze społeczeństwo nie było wtedy tak dobrze zaznajomione z tym, jakie spustoszenie mogą te związki wywołać. Agresywny marketing oraz brak regulacji również nie pomagały. Kiedy lekarze i koncerny farmaeceutyczne nie byli już w stanie dłużej zaprzeczać masie ewidentnych, ciężkich przypadków uzależnień, przestępstw popełnionych pod wpływem, i zgonów spowodowanych tymi wymyślnymi kombinacjami, postanowiono opracować "antydepresanty" które pomogłyby zwalczać objawy depresji bez wystrzeliwania pacjenta na orbitę. <br />
<br />
Jednak ówczesne rozumienie zarówno objawów depresyjnych u ludzi, mechanizmów działania depresji, jak i sama wiedza medyczno-chemiczna zwyczajnie nie pozwalały na zrobienie takiego antydepresantu, jakie znamy z chociażby ostatnich 20-30 lat. Swoją drogą to te również pozostawiają bardzo wiele do życzenia, no ale... Wszystko było wtedy robione trochę "na oko". Nie celowało się związkiem chemicznym, wymodelowanym za pomocą superkomputera, w konkretny receptor. Zamiast tego, brało się nierzadko całą "garść" związków o bardziej lub mniej określonej aktywności (jeśli w ogóle), których wiele zostało otrzymano metodą prób i błędów, i żmudnie przeprowadzało się badania na zwierzętach - to znaczy podawano im środek, i patrzyło się na efekty. <br />
<br />
<br />
Chlorodiazepoksyd (Librium), czyli pierwsza benzodiazepina w lecznictwie, i protoplasta diazepamu, został odkryty właśnie w taki sposób. Laboranci testowali na zwierzętach serię lakierów epoksydowych i zauważyli, ze jeden z nich ma wybitne działanie uspokajające. Wtedy nikt specjalnie nie wyszczególniał zadnego receptora GABA, jakiegoś agonizmu, antagonizmu, modulatorów i innych bzdur. Klepie? Klepie. Wątroba i nerki nie wysiadają? Nie wysiadają. I nawet dość ciężko po tym umrzeć - szczególnie w porównaniu do barbituranów! No to zajebiście, wprowadzamy to na rynek. <br />
<br />
Benaktyzyna, na rynku znana m.in jako Suavitil była jedną z prób stworzenia antydepresantów, które nie posiadały skutków ubocznych znanych z farmaceutycznych mieszanek, na które coraz to bardziej nieprzychylnym okiem patrzyło m.in. amerykańskie FDA (Agencja ds. leków i żywnosci). Wkrótce takie kombinacje leków miały zostać zabronione, a dostęp do preparatów zawierających nawet tylko jeden narkotyczny składnik, miał być znacznie ograniczony. Badacze pracujący dla koncernu Merck, najprawdopodobniej patrząc na wprowadzoną dekadę wcześniej do lecznictwa i stosowaną do dziś difenhydraminę oraz pokrewne związki o działaniu antycholinergicznym, wybrali właśnie benaktyzynę.<br />
<br />
<br />
Wybrali, a nie zsyntezowali - benaktyzyna została bowiem zsyntezowana bowiem po raz pierwszy w roku 1936 przez pracowników koncernu Ciba, jako lek spazmolityczny, ale prace nad tą substancją zostały zarzucone, ponieważ badacze nie do końca dali radę znaleźć dla niej zastosowania, gdyż 20 lat wcześniej nie było potrzeby stworzenia leków uspokajających po których nie jesteś naćpany. Dokładnie 20 lat później, badacze Eric Jacobsen i jego współpracownik M. Munkvad wpadli na pomysł stosowania benaktyzyny w psychiatrii.<br />
<br />
Difenhydramina, wśród amerykańskiej młodzież znana jako Benadryl może wydawać się dziwnym wyborem do bycia szablonem na podobieństwo którego ma zostać stworzony wspaniały, nowy antydepresant, ale no cóż - dziwne czasy, to i wybór dziwny. Tak czy inaczej, pod względem profilu farmakologicznego te związki nie  były najlepszymi kandydatami na antydepresant. Jako antycholinergik, benaktyzyna była poniekąd farmakologiczną lobotomią. W małych dawkach wywoływała nie tyle uspokojenie, co wymuszoną senność i otępienie. Próżno było szukać w benaktyzynie relaksu czy ukojenia. To było bardziej coś w rodzaju przymusowego "idziesz, kurwa, spać, tu i teraz!" bez jakiejkolwiek namiastki przyjemności którą możemy znać z benzodiazepin. W większych ponad-terapeutycznych dawkach nie pojawiał się także żaden wspaniały efekt antydepresyjny - bo jaki? <br />
<br />
To antycholinergik. Pojawiały się za to halucynacje wzrokowe i słuchowe, delirium, niepokój i lęki, pobudzenie psychoruchowe (na "szczęście" kontrowane silną sedacją), poważne problemy z pamięcią, szczególnie krótkorwałą. Są to tylko niektóre z efektów ubocznych, które może i nie były odziedziczone bezpośrednio po mocno narkotycznych lekach, na które benaktyzyna miała być odpowiedzią, ale wciąż były powazne, co zdawało się nie być problemem dla przedstawicieli firmy Merck, opowiadajacych lekarzom o wspaniałych właściwościach Suavitilu. To, jak bardzo wówczas nie rozumiano mechanizmów działania leków i narkotyków, najlepiej chyba obrazuje publikacja z 1959 roku, mówiąca ze "duże dawki benaktyzyny u normalnych pacjentów mogą powodować stany przypominające te po meskalinie czy LSD". <br />
<br />
Jeśli ktoś z was miał kiedyś tę raczej wątpliwą przyjemność kosztować np. difenhydraminy w dawkach ponad-terapeutycznych, to właśnie teraz pewnie łapie się za głowę, czytając ten cytat o wykształconych lekarzach stwierdzających, ze tabletki po których masz pamięć do 15 sekund wstecz i po którym wszędzie widzisz  pająki, miałby być jakkolwiek podobny do LSD. No, tak to właśnie wtedy było. Nie jest pewnym czy ci lekarze wiedzieli o tych właściwościach przed wprowadzeniem "leku" na rynek. Może tak, moze nie. Kogo to obchodzi? Tu trzeba zarabiać.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Głupie leki #1: Benaktyzyna (cz. 1)</span><br />
<br />
<br />
<img src="https://i.postimg.cc/gJhpQZ4J/image.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: image.png]" class="mycode_img" /><br />
</span></div>
<br />
Lata 50. XX wieku. Ludzie nie znają jeszcze dobrodziejstw Xanaxu, nie mówiąc nawet o diazepamie, na który trzeba poczekać jeszcze jakąś dekadę. Rynek leków uspokajających jest wciąż dość prymitywny, szczególnie, jeśli porównamy go do tego, czym dysponujemy dzisiaj. Najpowszechniejsze leki psychiatryczne to wciąż barbiturany, meprobamat i wodzian chloralu. Nie były one antydepresantami, chociaż pacjenci po przyjęciu odpowiedniej dawki niewątpliwie mogli poczuć się tak, jakby depresja ich opuszczała, a chęci do życia momentalnie wracały. Tak wówczas nierzadko leczono depresję - gdy jesteś porządnie naćpany, to nie jest ci smutno, prawda? Aby naćpanym być kompleksowo, elegancko i w kazdym aspekcie, na rynek trafiały preparaty łączące m.in. stymulanty i depresanty - na rynku w Stanach Zjednoczonych dostępnych było kilka preparatów, będących mieszankami różnych amfetamin i barbituranów. <br />
<br />
<br />
Doznania po takich "lekach" były niewątpliwie ciekawe, ale jak można się domyślać, problemem szybko stawało się uzależnienie od tych stosunkowo nowych substancji - szczególnie, ze społeczeństwo nie było wtedy tak dobrze zaznajomione z tym, jakie spustoszenie mogą te związki wywołać. Agresywny marketing oraz brak regulacji również nie pomagały. Kiedy lekarze i koncerny farmaeceutyczne nie byli już w stanie dłużej zaprzeczać masie ewidentnych, ciężkich przypadków uzależnień, przestępstw popełnionych pod wpływem, i zgonów spowodowanych tymi wymyślnymi kombinacjami, postanowiono opracować "antydepresanty" które pomogłyby zwalczać objawy depresji bez wystrzeliwania pacjenta na orbitę. <br />
<br />
Jednak ówczesne rozumienie zarówno objawów depresyjnych u ludzi, mechanizmów działania depresji, jak i sama wiedza medyczno-chemiczna zwyczajnie nie pozwalały na zrobienie takiego antydepresantu, jakie znamy z chociażby ostatnich 20-30 lat. Swoją drogą to te również pozostawiają bardzo wiele do życzenia, no ale... Wszystko było wtedy robione trochę "na oko". Nie celowało się związkiem chemicznym, wymodelowanym za pomocą superkomputera, w konkretny receptor. Zamiast tego, brało się nierzadko całą "garść" związków o bardziej lub mniej określonej aktywności (jeśli w ogóle), których wiele zostało otrzymano metodą prób i błędów, i żmudnie przeprowadzało się badania na zwierzętach - to znaczy podawano im środek, i patrzyło się na efekty. <br />
<br />
<br />
Chlorodiazepoksyd (Librium), czyli pierwsza benzodiazepina w lecznictwie, i protoplasta diazepamu, został odkryty właśnie w taki sposób. Laboranci testowali na zwierzętach serię lakierów epoksydowych i zauważyli, ze jeden z nich ma wybitne działanie uspokajające. Wtedy nikt specjalnie nie wyszczególniał zadnego receptora GABA, jakiegoś agonizmu, antagonizmu, modulatorów i innych bzdur. Klepie? Klepie. Wątroba i nerki nie wysiadają? Nie wysiadają. I nawet dość ciężko po tym umrzeć - szczególnie w porównaniu do barbituranów! No to zajebiście, wprowadzamy to na rynek. <br />
<br />
Benaktyzyna, na rynku znana m.in jako Suavitil była jedną z prób stworzenia antydepresantów, które nie posiadały skutków ubocznych znanych z farmaceutycznych mieszanek, na które coraz to bardziej nieprzychylnym okiem patrzyło m.in. amerykańskie FDA (Agencja ds. leków i żywnosci). Wkrótce takie kombinacje leków miały zostać zabronione, a dostęp do preparatów zawierających nawet tylko jeden narkotyczny składnik, miał być znacznie ograniczony. Badacze pracujący dla koncernu Merck, najprawdopodobniej patrząc na wprowadzoną dekadę wcześniej do lecznictwa i stosowaną do dziś difenhydraminę oraz pokrewne związki o działaniu antycholinergicznym, wybrali właśnie benaktyzynę.<br />
<br />
<br />
Wybrali, a nie zsyntezowali - benaktyzyna została bowiem zsyntezowana bowiem po raz pierwszy w roku 1936 przez pracowników koncernu Ciba, jako lek spazmolityczny, ale prace nad tą substancją zostały zarzucone, ponieważ badacze nie do końca dali radę znaleźć dla niej zastosowania, gdyż 20 lat wcześniej nie było potrzeby stworzenia leków uspokajających po których nie jesteś naćpany. Dokładnie 20 lat później, badacze Eric Jacobsen i jego współpracownik M. Munkvad wpadli na pomysł stosowania benaktyzyny w psychiatrii.<br />
<br />
Difenhydramina, wśród amerykańskiej młodzież znana jako Benadryl może wydawać się dziwnym wyborem do bycia szablonem na podobieństwo którego ma zostać stworzony wspaniały, nowy antydepresant, ale no cóż - dziwne czasy, to i wybór dziwny. Tak czy inaczej, pod względem profilu farmakologicznego te związki nie  były najlepszymi kandydatami na antydepresant. Jako antycholinergik, benaktyzyna była poniekąd farmakologiczną lobotomią. W małych dawkach wywoływała nie tyle uspokojenie, co wymuszoną senność i otępienie. Próżno było szukać w benaktyzynie relaksu czy ukojenia. To było bardziej coś w rodzaju przymusowego "idziesz, kurwa, spać, tu i teraz!" bez jakiejkolwiek namiastki przyjemności którą możemy znać z benzodiazepin. W większych ponad-terapeutycznych dawkach nie pojawiał się także żaden wspaniały efekt antydepresyjny - bo jaki? <br />
<br />
To antycholinergik. Pojawiały się za to halucynacje wzrokowe i słuchowe, delirium, niepokój i lęki, pobudzenie psychoruchowe (na "szczęście" kontrowane silną sedacją), poważne problemy z pamięcią, szczególnie krótkorwałą. Są to tylko niektóre z efektów ubocznych, które może i nie były odziedziczone bezpośrednio po mocno narkotycznych lekach, na które benaktyzyna miała być odpowiedzią, ale wciąż były powazne, co zdawało się nie być problemem dla przedstawicieli firmy Merck, opowiadajacych lekarzom o wspaniałych właściwościach Suavitilu. To, jak bardzo wówczas nie rozumiano mechanizmów działania leków i narkotyków, najlepiej chyba obrazuje publikacja z 1959 roku, mówiąca ze "duże dawki benaktyzyny u normalnych pacjentów mogą powodować stany przypominające te po meskalinie czy LSD". <br />
<br />
Jeśli ktoś z was miał kiedyś tę raczej wątpliwą przyjemność kosztować np. difenhydraminy w dawkach ponad-terapeutycznych, to właśnie teraz pewnie łapie się za głowę, czytając ten cytat o wykształconych lekarzach stwierdzających, ze tabletki po których masz pamięć do 15 sekund wstecz i po którym wszędzie widzisz  pająki, miałby być jakkolwiek podobny do LSD. No, tak to właśnie wtedy było. Nie jest pewnym czy ci lekarze wiedzieli o tych właściwościach przed wprowadzeniem "leku" na rynek. Może tak, moze nie. Kogo to obchodzi? Tu trzeba zarabiać.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA["PRZETYRANI", odcinek 1, 2]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=5862</link>
			<pubDate>Mon, 21 Jul 2025 18:46:49 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=5862</guid>
			<description><![CDATA[Pamiętacie taki program, "Nie do wiary"? Pseudonaukowe, paranormalne głupoty, cośtam cośtam, szokujące odkrycia, "straszne". <br />
No, to zapraszam państwa na "program" o podobnej konwencji, p.t. "PRZETYRANI" - z tą róznicą, ze tutaj są dopalacze.  I te odcinki są o owianej juz legendą na forach o dopkach postaci. Puśćcie sobie czołówkę z "nie do wiary" i zapraszam do "oglądania". <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Odcinek 1</span> <br />
</span></div>
<br />
<br />
witam państwa, z tej strony Maksymilian Szkorbut, a to jest program "Przetyrani". to właśnie tutaj przyglądamy się zjawiskom, które przywołują na myśl tylko jedno pytanie - 'to duchy, narkotyki, ludzka głupota, czy wszystkie te 3 rzeczy naraz?'<br />
<br />
<br />
przedmiotem dzisiejszego odcinka bedzie osobowość dość nietypowa, bo nie dosc ze wciąz zywa, to nie przebywa obecnie w ośrodku odwykowym. co prawda przebywa jednak  w zakładzie karnym. historie polskiego chemika łamanego na szaleńca, Łukasza "Kiszczaka" L. znanego za granicą jako prof. Lucca Foxi, który wstrząsnął światem dopalaczy w koncowce ubiegłego dziesięciolecia, przyblizy panstwu reportaz Marzeny Ponczek.<br />
<br />
<br />
"Kiedy uderzył mnie wtedy przez scierke... od razu polecialam na ziemie" -- to słowa Moniki r., byłej partnerki Łukasza.<br />
<br />
<br />
 "Pamiętam wszystkiego jego narkotykowe ciosy. bomby wyprowadzane po hexenie big crystal były najboleśniejsze. pierwsze 3 dni ciągu, jak jeszcze mu sie wzrok nie rozmazywał, byly najgorsze. jak zalozyl okulary to juz w ogole, miał całkiem niezłego cela" - mówi Monika, pokazując nam na telefonie zdjęcia siniaków i obić które odniosła w wyniku starć z rozjuszonym łukaszem.<br />
<br />
<br />
Sąsiadka byłej pary, która z obawy o zdrowie i zycie swoje i swoich dzieci chce zachowac anonimowosc, mowi o łukaszu: "ciagle wymyślał jakieś nowe dopalacze. gadał coś o procesie kiszczakizacji i ze to wielkie odkrycie naukowe. on sam zawsze mówił o sobie jako o naukowcu ale ja słyszałam, ze go wyrzucili ze studiów w trakcie pierwszego roku po tym jak próbował sie naćpać eterem w pracowni chemicznej."<br />
<br />
<br />
całkowicie odmienne zdanie o nim mają jednak jego zagraniczni współpracownicy, z którymi rzekomo prowadził badania naukowe nad "kiszczakizacją" oraz "idealnymi proporcjami, złotym środkiem speed a eufo w 3-cmc". Giovanni S. który nie chce ujawniac swojego nazwiska, o łukaszu - którego znał jako Lucca - mówi o nim tak: "to błyskotliwy człowiek ze smykałką do farmakologii. trochę pierdolnięty ale miał świetne pomysły. BK-EBDP z 2C-B-FLY, hometem i wódką to jeszcze nikt nie wymyślił."<br />
<br />
<br />
Giovanni wraz z Łukaszem oraz dwoma innymi badaczami skupionymi wokół kółka naukowego forume.dopallunni.it są m.in. autorami publikacji z 2019 roku, zatytułowanej "Złote Proporcje Speed A Eufo - Rozwazania Naukowe oraz Praktyczne Próby w Terenie". to właśnie "złota proporcja" co do samego istnienia której do dziś środowiska naukowe nie mają pewności, stała się przedmiotem który wprowadził łukasza w naukowy obłęd po tym jak wrócił wiosną 2018 roku z Barcelony z konferencji KLEF EXPO 2018. <br />
<br />
<br />
"Gość oszalał na punkcie tych proporcji. raz mówił ze to 30/70, raz 35/65, a gdy coś przyjebał to latał po domu z kalkulatorem Texas Instruments i pierdolił o ułamkach jak potłuczony. dochodziło do takich sytuacji, ze odpowiednie wartości speed i eufo, jak zaczynał liczyć o 20 to na głos kończył je czytać o 5 rano. i wszystko nagrywał na dyktafon" - mówi jeden z sąsiadów który opowiada dalej:<br />
<br />
"jak odebrał w ciągu dnia 2-3 paczki z paczkomatu, to po nocy było tak głośno od tych jego naukowych dywagacji, ze zona wzywała policję bo spać się nie dało."<br />
<br />
<br />
łukasz skrupulatnie prowadził badania i dokumentował swoje odkrycia na kilku komputerach oraz w notesach, których nazbierał tyle ze zagraciły pół łazienki do tego stopnia, ze nie dało się normalnie wyprózniac, co było jedną z przyczyn rozstania ich w nadchodzących miesiącach. poszło takze o finanse oraz domniemane zdrady.<br />
<br />
<br />
"złota proporcja speed a eufo całkowicie odebrała mu rozum. i mam tu na myśli teorię, obliczenia.... samo branie dopalaczy tez go niezle odkleiło, to fakt. ale juz samo myślenie o złotej proporcji sprawiało ze stał się kompletnym szaleńcem. tyle razy go prosiłam aby się uspokoił albo chociaz liczył sobie te swoje pierdolone cyferki tylko w weekendy, bo ja w przeciwienstwie do niego pracowałam, a on siedział i samplował na forach o dopalaczach z kolegami. on w odpowiedzi natomiast wielokrotnie bił mnie róznymi przedmiotami w szale." - zwierza się Monika, pokazując nam jednocześnie kserokopię obdukcji lekarskiej pochodzącą z pierwszej połowy 2019 roku. <br />
<br />
<br />
na papierze widnieje jedynie krótka notka:<br />
<br />
<br />
"Wyniki oględzin:<br />
<br />
DOSTAŁA W CYMBAŁ JAK CHUJ I POTEM TABORETEM W PLERY. TAK BYŁO.     <br />
<br />
<div style="text-align: right;" class="mycode_align">- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">DR. WOJCIECH PAWEŁ SAŻEM KENNEDY<br />
</span>lekarz psychiatra anestezjolog <span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s"> drugiego </span> trzeciego kontaktu<br />
(PWZ: 47700)"</div>
<br />
<br />
widząc to, naturalnie podaliśmy więc w wątpliwosć prawdziwość tego dokumentu. wtedy, monika niespodziewanie odparła oburzeniem i wyprosiła nas z mieszkania krzycząc, ze budzimy jej bombelka. to posunięcie sprawiło ze nasze sledztwo obrało inny kierunek: co jeśli monika kłamała równiez w innych kwestiach? jakie są jej prawdziwe związki z łukaszem? czy moze lączy ją coś z współpracownikami łukasza a ona teraz próbuje to zatuszować?<br />
<br />
<br />
tego dowiemy się w kolejnym odcinku "przetyranych". zegna się z państwem maksymilian szkorbut, dziękuję za uwagę tego wieczoru i zapraszam za tydzień.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Odcinek 2</span></span><br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">witam państwa. z tej strony Maksymilian Szkorbut, zapraszam na "przetyranych".<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[czołówka]</span><br />
<br />
<br />
w dzisiejszym odcinku kontynuować będziemy śledztwo prowadzone w sprawie Łukasza L. vel "Kiszczaka"... czy był on pospolitym dopalaczowym wykrętem, który postradał zmysły po jednym grubszym tłoku z maczany? czy moze niezrozumianym geniuszem który wpadł w sidła uzaleznienia, romansu i przestępczych procederów? w poprzedniej części reportazu Marzeny Ponczek, nasze wybuchowe odkrycia zdawały się coraz szybciej stawać się jeszcze bardziej wybuchowe, jak jebana nitrogliceryna. az do momentu napotkania niespodziewanego oporu - kiedy najwazniejsze z naszych źródeł, które w gruncie rzeczy było jednym z głównych czynników jakie stały za powstaniem pierwszego odcinka, przestało z nami współpracować.<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">flashback</span>: sceny z poprzedniego odcinka jak Monika wyrzuca kamerzystę z prowadzącym z mieszkania krzycząc "wypierdalaj stąd, bombelka mi budzisz", "ty kurwa skurwysynie jeden", "ja wzywam policję", słychać jakiś płacz dziecka, kamerzysta wycofując się przewraca się w przedpokoju, prowadzący się potyka o niego i tez upada, są jakieś krzyki i film się urywa]</span><br />
<br />
<br />
&lt;prowadzący głośno wzdycha&gt; ...po tym niegodnym epizodzie dziennikarstwa nie ustaliśmy. zaczęliśmy pytać głośniej, węszyć więcej i kopać intensywniej. niekoniecznie monikę. przekopaliśmy natomiast całe góry akt i dokumentów w poszukiwaniu cennych informacji które mogłyby rzucić więcej światła na tę farmakologiczno-kryminalną intrygę. i znaleźliśmy co prawda sporo - ale prawie niczego z tego się nie spodziewaliśmy...<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[złowroga muzyka, sceny autorki reportaza Marzeny Ponczek przekładającej sterty teczek, dokumentów]</span><br />
<br />
<br />
pierwsze co zrobiliśmy to przejrzeliśmy uniwersyteckie akta w celu weryfkacji tytułów naukowych łukasza - lub raczej ich braku. to co mówiła sąsiadka to prawda - ale tylko do pewnego stopnia. to prawda ze łukasz został wyrzucony ze studiów za próby naćpania się chemikaliami z pracowni, miało to jednak miejsce w drugim roku studiów łukasza, a nie w pierwszym, a sam łukasz nie usiłował się naćpać eterem dietylowym, tylko benzyną ekstrakcyjną. warto wspomnieć tez o fakcie, ze nie studiował on farmakologii a florystykę. w późnym 2018, po wydaleniu z uczelni której z nazwy nie będziemy wymieniać z obawy przed pozwem sądowym za zniesławienie, Lucca Foxi - bo właśnie wtedy zaczął uzywać tego imienia i nazwiska - zdaje się, ze wybrał sobie inne źródło wiedzy... o wiele mniej oficjalne, lecz zdaje się bogatsze w wiedzę, prezentujące takie wymiary informacji, o jakich zadne uniwersyteckie biblioteki nie mogłyby nawet śnić.<br />
<br />
<br />
dokładnie i skrupulatnie prześledziliśmy historię internetowej aktywności łukasza na forach o tematyce "odczynniki chemiczne +18 nie do spozycia przez ludzi". od samych początków, kiedy uzywał nicku "łukasz12345", poprzez "kiszczak", "yournightmare", "predator" (nie mylić z predatorem rc), kończąc na dziesiątkach pospiesznie załozonych kont, których jedynym celem zdaje się było ublizenie niejakiemu Wojtowi - tajemniczemu moderatorowi jednego z dawnych forów o dopalaczach, okrytego złą sławą i wieloma dziwnymi historiami znikających sample packów. analiza postów łukasza nie pozostawia złudzeń: mniej więcej wtedy gdy łukaszowi podziękowano za współpracę z uczelnią, za pośrednictwem internetu, drastycznie powiększył swoje zasoby wiedzy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[scena: sylwetka męzczyzny siedzi w zaciemnionym pomieszczeniu, nie widać twarzy, ma zmieniony głos, przedstawiona jako "były kolega Łukasza z forum pragnący pozostać anonimowym"]</span><br />
<br />
<br />
"na początku toczyli z niego bekę, gdy pytał jaka jest róznica między 3-cmc a 4-cmc. ale szybko pojął podstawy. a potem to... o chuj. dołączył do popularniejszej frakcji "zmiennych proporcji" - tłumaczy były uzytkownik forum o dopalaczach, który pomagał mu sformatować w microsoft wordzie jego pierwsze recki klefa na długość powyzej 250 słów <br />
<br />
<br />
"...zmiennych proporcji, znaczy się, chodzi o to, ze ciągle sie kłócił z innymi, ze jedno 3-cmc na 30% eufo i 70% speeda, inne ma 50/50, jeszcze inne ma 65/35... i tak dalej. i zmiana proporcji nawet się mogła odbywać kilka razy w tygodniu. łukasz nie uznawał drugiej teorii ze "3-cmc to speed, 4-cmc to eufo i koniec tematu a te wasze 5-procentowe róznice proporcji to wasze wkrętki, schizy i wyniki robienia tygodniowych ciągów na chlorze."<br />
<br />
<br />
zarchiwizowane posty łukasza, do których udało nam się dotrzeć, dokładnie przedstawiają opisane zjawisko: wielokrotnie wyzywa on wielu uzytkowników od najgorszych - szczególnie tych, którzy na przykład uwazali ze "3-CMC BIG ICE CRYSTALS old (new sort) prima sort HQ" ze sklepu <a href="http://www.rcdopalunexy24pl.net" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">www.rcdopalunexy24pl.net</a> jest w tym tygodniu "20 % eufo, 80 % speed", zamiast "30 % eufo, 70 % speed". tydzień późnij łukasz znajdował się juz w obozie wyznawców "65 % speed, 35 % eufo". takie zmiany zdania następowały często i regularnie.<br />
<br />
<br />
były kamrat łukasza tłumaczy dalej: <br />
<br />
"gdzieś w trakcie tych całych wojenek proporcyjnych, a codziennym wieczornym dymem na chatboxie, będącym rezultatem polowania na "konfidenta" pod wpływem oburzających ilości alfy-PiHP... łukasz wysnuł własną teorię. przestał zgadzać się i ze stroną opowiadającą się za zmiennymi proporcjami i co za tym idzie czarną magią dopalaczową, i z bardziej pragmatycznym obozem będącym zdania, ze "jesteście kurwa przećpani". mało kto go rozumiał. w sumie zdawało mi się momentami - szczególnie kiedy byłem trzeźwy - ze jedynymi osobami jakie zgadzały się z dziwnymi teoriami kiszczaka były jego multikonta oraz monika, która chyba z przyzwyczajenia plusowała jego kazdy, nawet najbardziej nonsensowny post."<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[scena: scenka typu stock footage, przedstawiajaca jakiegoś męzczyzne bijącego partnerke, przemoc domowa. niepokojąca muzyka]</span><br />
<br />
<br />
<br />
jednak dobre czasy nie mogły trwać wiecznie. na początku 2019 roku zdrowie psychiczne łukasza drastycznie podupadło. najlepiej i najdosadniej świadczą o tym nie tylko oficjalne deklaracje "zerwania zwionzku" z moniką na forum i publiczne pranie brudów, ale i słownictwo jakim posługiwał się coraz to bardziej zagubiony męzczyzna. od tej pory prózno było szukać w jego postach słow dłuzszych niz trzy sylaby. przewazającą częścią jego wpisów stawały się osobliwe wyzwiska skierowane w stronę kazdego, kto spojrzał na niego jak na dziwaka - najdotkliwsze i najciekawsze z nich, które zostały udokumentowane, to "ttTy cwelu8% pierdoltot0jny wpy9tr0lony p;jh" oraz "ggjG/GHH/G/;'GGhhhu Uyu".<br />
<br />
<br />
<br />
następne wpisy łukasza, tłumaczone od tej pory prowizorycznie z języka dopalaczowych goblinów, zwiastowały wielkie wydarzenie. kiszczak hucznie zapowiadał publikację nowo co przeprowadzonych badań i odkryć których miał dokonać z wówczas blizej niesprecyzowanymi, innymi badaczami zza granicy. dzisiaj wiemy, ze przynajmniej jeden z nich to pochodzący z mediolanu Giovanni S., do którego tematu jeszcze wrócimy. w trakcie jednej z bezsennych nocy w trakcie której nasz zespół archiwistów i badaczy tłumaczył wypociny, dokonaliśmy przerazającego odkrycia... odkrycia faktu, o którym monika nam nie powiedziała, i który zataiła od samego początku...<br />
<br />
<br />
okazuje się, ze nalezące do niej konto na forum o dopkach, z 784 postami i 232 punktami reputacji, nie słuzyło tylko i wyłącznie do plusowania łukasza - jednego z ostatnich czynników które zdawały się utrzymywać go w objęciach rzeczywistości. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">monika brała dopalacze. </span>udało nam się naliczyć, ze w trakcie swojej niemniej zawrotnej kariery na forum, wysamplowała conajmniej 115 packów. i to jest to, co wiemy z oficjalnych, vendorskich obwieszczeń szczęśliwych samplerów - prywatnie, na emailu, monika wysamplowała pewnie znacznie, znacznie więcej...<br />
<br />
<br />
<br />
w połowie 2019 roku na forum łukasz załozył wątek dotyczący jego wielkiego odkrycia. zatytułowany "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">WIELKIE ODKRYCIE - &gt;&gt;&gt;Złote Proporcje Speed A Eufo - Rozwazania Naukowe oraz Praktyczne Próby w Terenie&lt;&lt;&lt; - przełomowa PRACA NAUKOWA w dziedzinie SPEED oraz EUFO - MUSISZ to ZOBACZYC !!!</span>". wydźwięk wpisu był jednak zupełnie inny, niz zwykle. przede wszystkim było to całkiem zrozumiałe i zwięzłe. było wiele słów cztero oraz więcej sylabowych. słownictwo było na o wiele wyzszym poziomie - choć dało się wyczuć, ze tekstu nie pisał ktoś, kto od urodzenia operuje językiem polskim. ktoś ewidentnie redagował treści łukasza. z początku chcieliśmy nazwać ten plik .pdf który kiszczak dodał "pracą naukową", ale szybkie doczytanie zarchiwizowanego wątku pokazuje, ze "naukowość" tej "pracy" została natychmiatowo podwazona przez większość znanych i powazanych uzytkowników forum.<br />
<br />
<br />
<br />
poza nazwaniem całokształtu m.in. "japierdole", nie śmieli oni nazwać tego nawet "nierenomowaną publikacją (nie mówiąc juz o renomowanej)", poniewaz "nawet nie ma identyfikatora doi". pozostałe komentarze nie niosły pozytywniejszej wiadomości: brzmiały, między innymi  "zal.pl", "haha kiszczak od zawsze wiedzialem ze jesteś pojebany ale nie ze az tak xd", oraz "jebac cie cwelu, tylko 3cmc od <a href="http://www.research-dopalacz's.co.il" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">www.research-dopalacz's.co.il</a>". <br />
<br />
<br />
<br />
co jednak najbardziej rzucało się w oczy - post nie został zaplusowany przez Monikę. to posunięcie z jej strony, lub raczej jego brak, wraz z brakiem zrozumienia ze strony społeczności, musiało do czerwoności rozwścieczyć łukasza i wprowadzić go w istny obłęd. albowiem juz niecałe 30 minut po publikacji swoich odkryć, łuki juz własnoręcznie, w językach starozytnych goblinów napisał tyradę na temat moniki, jej rzekomego kurwienia się, moderatora Wojta który miał podobno prześladować domorosłego naukowca, i wielu innych rzeczy, które brzmiały tak szokująco, ze nasi tłumacze nie nadązali z konsultowaniem się z archeologami w ramach pomocy w tłumaczeniu tych run leśnych. w tym samym czasie skontaktował się z nami emailowo niejaki "lord pentedron" nadający z adresu xXx_l0rd_p3nt3dr0n_xXx@p*otonmail.com (adres email ocenzurowany dla prywatności). napisał on:<br />
<br />
<br />
"mam coś, co mogłoby was zainteresować... mam istotne informacje. ale tylko za penta."<br />
<br />
<br />
odpisaliśmy mu, ze penta nie ma w 2025 roku i ze jest pojebany i ze mozemy mu dać NEP-a ktory jest przeciez i tak 2-3 razy mocniejszy. to, co nam odpowiedział, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.<br />
<br />
<br />
ale o tym w następnym odcinku, bo kończy nam się czas antenowy. i tak chwilę temu typ z rezyserki właśnie mi pierdolił, ze przerznęliśmy go ponad normę tyle, ze trzeba będzie skrócić mikołajkowy blok reklamowy na święta, zeby to gówno wyrównać. poza tym opisy odcinków tak długich mogą nie mieścić się w programie tv na 14 dni.<br />
<br />
zapraszam was więc za tydzień o tej samej porze - mówił Maciej Szkorbut, a to był program "przetyrani".</div>
</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Pamiętacie taki program, "Nie do wiary"? Pseudonaukowe, paranormalne głupoty, cośtam cośtam, szokujące odkrycia, "straszne". <br />
No, to zapraszam państwa na "program" o podobnej konwencji, p.t. "PRZETYRANI" - z tą róznicą, ze tutaj są dopalacze.  I te odcinki są o owianej juz legendą na forach o dopkach postaci. Puśćcie sobie czołówkę z "nie do wiary" i zapraszam do "oglądania". <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Odcinek 1</span> <br />
</span></div>
<br />
<br />
witam państwa, z tej strony Maksymilian Szkorbut, a to jest program "Przetyrani". to właśnie tutaj przyglądamy się zjawiskom, które przywołują na myśl tylko jedno pytanie - 'to duchy, narkotyki, ludzka głupota, czy wszystkie te 3 rzeczy naraz?'<br />
<br />
<br />
przedmiotem dzisiejszego odcinka bedzie osobowość dość nietypowa, bo nie dosc ze wciąz zywa, to nie przebywa obecnie w ośrodku odwykowym. co prawda przebywa jednak  w zakładzie karnym. historie polskiego chemika łamanego na szaleńca, Łukasza "Kiszczaka" L. znanego za granicą jako prof. Lucca Foxi, który wstrząsnął światem dopalaczy w koncowce ubiegłego dziesięciolecia, przyblizy panstwu reportaz Marzeny Ponczek.<br />
<br />
<br />
"Kiedy uderzył mnie wtedy przez scierke... od razu polecialam na ziemie" -- to słowa Moniki r., byłej partnerki Łukasza.<br />
<br />
<br />
 "Pamiętam wszystkiego jego narkotykowe ciosy. bomby wyprowadzane po hexenie big crystal były najboleśniejsze. pierwsze 3 dni ciągu, jak jeszcze mu sie wzrok nie rozmazywał, byly najgorsze. jak zalozyl okulary to juz w ogole, miał całkiem niezłego cela" - mówi Monika, pokazując nam na telefonie zdjęcia siniaków i obić które odniosła w wyniku starć z rozjuszonym łukaszem.<br />
<br />
<br />
Sąsiadka byłej pary, która z obawy o zdrowie i zycie swoje i swoich dzieci chce zachowac anonimowosc, mowi o łukaszu: "ciagle wymyślał jakieś nowe dopalacze. gadał coś o procesie kiszczakizacji i ze to wielkie odkrycie naukowe. on sam zawsze mówił o sobie jako o naukowcu ale ja słyszałam, ze go wyrzucili ze studiów w trakcie pierwszego roku po tym jak próbował sie naćpać eterem w pracowni chemicznej."<br />
<br />
<br />
całkowicie odmienne zdanie o nim mają jednak jego zagraniczni współpracownicy, z którymi rzekomo prowadził badania naukowe nad "kiszczakizacją" oraz "idealnymi proporcjami, złotym środkiem speed a eufo w 3-cmc". Giovanni S. który nie chce ujawniac swojego nazwiska, o łukaszu - którego znał jako Lucca - mówi o nim tak: "to błyskotliwy człowiek ze smykałką do farmakologii. trochę pierdolnięty ale miał świetne pomysły. BK-EBDP z 2C-B-FLY, hometem i wódką to jeszcze nikt nie wymyślił."<br />
<br />
<br />
Giovanni wraz z Łukaszem oraz dwoma innymi badaczami skupionymi wokół kółka naukowego forume.dopallunni.it są m.in. autorami publikacji z 2019 roku, zatytułowanej "Złote Proporcje Speed A Eufo - Rozwazania Naukowe oraz Praktyczne Próby w Terenie". to właśnie "złota proporcja" co do samego istnienia której do dziś środowiska naukowe nie mają pewności, stała się przedmiotem który wprowadził łukasza w naukowy obłęd po tym jak wrócił wiosną 2018 roku z Barcelony z konferencji KLEF EXPO 2018. <br />
<br />
<br />
"Gość oszalał na punkcie tych proporcji. raz mówił ze to 30/70, raz 35/65, a gdy coś przyjebał to latał po domu z kalkulatorem Texas Instruments i pierdolił o ułamkach jak potłuczony. dochodziło do takich sytuacji, ze odpowiednie wartości speed i eufo, jak zaczynał liczyć o 20 to na głos kończył je czytać o 5 rano. i wszystko nagrywał na dyktafon" - mówi jeden z sąsiadów który opowiada dalej:<br />
<br />
"jak odebrał w ciągu dnia 2-3 paczki z paczkomatu, to po nocy było tak głośno od tych jego naukowych dywagacji, ze zona wzywała policję bo spać się nie dało."<br />
<br />
<br />
łukasz skrupulatnie prowadził badania i dokumentował swoje odkrycia na kilku komputerach oraz w notesach, których nazbierał tyle ze zagraciły pół łazienki do tego stopnia, ze nie dało się normalnie wyprózniac, co było jedną z przyczyn rozstania ich w nadchodzących miesiącach. poszło takze o finanse oraz domniemane zdrady.<br />
<br />
<br />
"złota proporcja speed a eufo całkowicie odebrała mu rozum. i mam tu na myśli teorię, obliczenia.... samo branie dopalaczy tez go niezle odkleiło, to fakt. ale juz samo myślenie o złotej proporcji sprawiało ze stał się kompletnym szaleńcem. tyle razy go prosiłam aby się uspokoił albo chociaz liczył sobie te swoje pierdolone cyferki tylko w weekendy, bo ja w przeciwienstwie do niego pracowałam, a on siedział i samplował na forach o dopalaczach z kolegami. on w odpowiedzi natomiast wielokrotnie bił mnie róznymi przedmiotami w szale." - zwierza się Monika, pokazując nam jednocześnie kserokopię obdukcji lekarskiej pochodzącą z pierwszej połowy 2019 roku. <br />
<br />
<br />
na papierze widnieje jedynie krótka notka:<br />
<br />
<br />
"Wyniki oględzin:<br />
<br />
DOSTAŁA W CYMBAŁ JAK CHUJ I POTEM TABORETEM W PLERY. TAK BYŁO.     <br />
<br />
<div style="text-align: right;" class="mycode_align">- <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">DR. WOJCIECH PAWEŁ SAŻEM KENNEDY<br />
</span>lekarz psychiatra anestezjolog <span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s"> drugiego </span> trzeciego kontaktu<br />
(PWZ: 47700)"</div>
<br />
<br />
widząc to, naturalnie podaliśmy więc w wątpliwosć prawdziwość tego dokumentu. wtedy, monika niespodziewanie odparła oburzeniem i wyprosiła nas z mieszkania krzycząc, ze budzimy jej bombelka. to posunięcie sprawiło ze nasze sledztwo obrało inny kierunek: co jeśli monika kłamała równiez w innych kwestiach? jakie są jej prawdziwe związki z łukaszem? czy moze lączy ją coś z współpracownikami łukasza a ona teraz próbuje to zatuszować?<br />
<br />
<br />
tego dowiemy się w kolejnym odcinku "przetyranych". zegna się z państwem maksymilian szkorbut, dziękuję za uwagę tego wieczoru i zapraszam za tydzień.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Odcinek 2</span></span><br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">witam państwa. z tej strony Maksymilian Szkorbut, zapraszam na "przetyranych".<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[czołówka]</span><br />
<br />
<br />
w dzisiejszym odcinku kontynuować będziemy śledztwo prowadzone w sprawie Łukasza L. vel "Kiszczaka"... czy był on pospolitym dopalaczowym wykrętem, który postradał zmysły po jednym grubszym tłoku z maczany? czy moze niezrozumianym geniuszem który wpadł w sidła uzaleznienia, romansu i przestępczych procederów? w poprzedniej części reportazu Marzeny Ponczek, nasze wybuchowe odkrycia zdawały się coraz szybciej stawać się jeszcze bardziej wybuchowe, jak jebana nitrogliceryna. az do momentu napotkania niespodziewanego oporu - kiedy najwazniejsze z naszych źródeł, które w gruncie rzeczy było jednym z głównych czynników jakie stały za powstaniem pierwszego odcinka, przestało z nami współpracować.<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">flashback</span>: sceny z poprzedniego odcinka jak Monika wyrzuca kamerzystę z prowadzącym z mieszkania krzycząc "wypierdalaj stąd, bombelka mi budzisz", "ty kurwa skurwysynie jeden", "ja wzywam policję", słychać jakiś płacz dziecka, kamerzysta wycofując się przewraca się w przedpokoju, prowadzący się potyka o niego i tez upada, są jakieś krzyki i film się urywa]</span><br />
<br />
<br />
&lt;prowadzący głośno wzdycha&gt; ...po tym niegodnym epizodzie dziennikarstwa nie ustaliśmy. zaczęliśmy pytać głośniej, węszyć więcej i kopać intensywniej. niekoniecznie monikę. przekopaliśmy natomiast całe góry akt i dokumentów w poszukiwaniu cennych informacji które mogłyby rzucić więcej światła na tę farmakologiczno-kryminalną intrygę. i znaleźliśmy co prawda sporo - ale prawie niczego z tego się nie spodziewaliśmy...<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[złowroga muzyka, sceny autorki reportaza Marzeny Ponczek przekładającej sterty teczek, dokumentów]</span><br />
<br />
<br />
pierwsze co zrobiliśmy to przejrzeliśmy uniwersyteckie akta w celu weryfkacji tytułów naukowych łukasza - lub raczej ich braku. to co mówiła sąsiadka to prawda - ale tylko do pewnego stopnia. to prawda ze łukasz został wyrzucony ze studiów za próby naćpania się chemikaliami z pracowni, miało to jednak miejsce w drugim roku studiów łukasza, a nie w pierwszym, a sam łukasz nie usiłował się naćpać eterem dietylowym, tylko benzyną ekstrakcyjną. warto wspomnieć tez o fakcie, ze nie studiował on farmakologii a florystykę. w późnym 2018, po wydaleniu z uczelni której z nazwy nie będziemy wymieniać z obawy przed pozwem sądowym za zniesławienie, Lucca Foxi - bo właśnie wtedy zaczął uzywać tego imienia i nazwiska - zdaje się, ze wybrał sobie inne źródło wiedzy... o wiele mniej oficjalne, lecz zdaje się bogatsze w wiedzę, prezentujące takie wymiary informacji, o jakich zadne uniwersyteckie biblioteki nie mogłyby nawet śnić.<br />
<br />
<br />
dokładnie i skrupulatnie prześledziliśmy historię internetowej aktywności łukasza na forach o tematyce "odczynniki chemiczne +18 nie do spozycia przez ludzi". od samych początków, kiedy uzywał nicku "łukasz12345", poprzez "kiszczak", "yournightmare", "predator" (nie mylić z predatorem rc), kończąc na dziesiątkach pospiesznie załozonych kont, których jedynym celem zdaje się było ublizenie niejakiemu Wojtowi - tajemniczemu moderatorowi jednego z dawnych forów o dopalaczach, okrytego złą sławą i wieloma dziwnymi historiami znikających sample packów. analiza postów łukasza nie pozostawia złudzeń: mniej więcej wtedy gdy łukaszowi podziękowano za współpracę z uczelnią, za pośrednictwem internetu, drastycznie powiększył swoje zasoby wiedzy.<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[scena: sylwetka męzczyzny siedzi w zaciemnionym pomieszczeniu, nie widać twarzy, ma zmieniony głos, przedstawiona jako "były kolega Łukasza z forum pragnący pozostać anonimowym"]</span><br />
<br />
<br />
"na początku toczyli z niego bekę, gdy pytał jaka jest róznica między 3-cmc a 4-cmc. ale szybko pojął podstawy. a potem to... o chuj. dołączył do popularniejszej frakcji "zmiennych proporcji" - tłumaczy były uzytkownik forum o dopalaczach, który pomagał mu sformatować w microsoft wordzie jego pierwsze recki klefa na długość powyzej 250 słów <br />
<br />
<br />
"...zmiennych proporcji, znaczy się, chodzi o to, ze ciągle sie kłócił z innymi, ze jedno 3-cmc na 30% eufo i 70% speeda, inne ma 50/50, jeszcze inne ma 65/35... i tak dalej. i zmiana proporcji nawet się mogła odbywać kilka razy w tygodniu. łukasz nie uznawał drugiej teorii ze "3-cmc to speed, 4-cmc to eufo i koniec tematu a te wasze 5-procentowe róznice proporcji to wasze wkrętki, schizy i wyniki robienia tygodniowych ciągów na chlorze."<br />
<br />
<br />
zarchiwizowane posty łukasza, do których udało nam się dotrzeć, dokładnie przedstawiają opisane zjawisko: wielokrotnie wyzywa on wielu uzytkowników od najgorszych - szczególnie tych, którzy na przykład uwazali ze "3-CMC BIG ICE CRYSTALS old (new sort) prima sort HQ" ze sklepu <a href="http://www.rcdopalunexy24pl.net" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">www.rcdopalunexy24pl.net</a> jest w tym tygodniu "20 % eufo, 80 % speed", zamiast "30 % eufo, 70 % speed". tydzień późnij łukasz znajdował się juz w obozie wyznawców "65 % speed, 35 % eufo". takie zmiany zdania następowały często i regularnie.<br />
<br />
<br />
były kamrat łukasza tłumaczy dalej: <br />
<br />
"gdzieś w trakcie tych całych wojenek proporcyjnych, a codziennym wieczornym dymem na chatboxie, będącym rezultatem polowania na "konfidenta" pod wpływem oburzających ilości alfy-PiHP... łukasz wysnuł własną teorię. przestał zgadzać się i ze stroną opowiadającą się za zmiennymi proporcjami i co za tym idzie czarną magią dopalaczową, i z bardziej pragmatycznym obozem będącym zdania, ze "jesteście kurwa przećpani". mało kto go rozumiał. w sumie zdawało mi się momentami - szczególnie kiedy byłem trzeźwy - ze jedynymi osobami jakie zgadzały się z dziwnymi teoriami kiszczaka były jego multikonta oraz monika, która chyba z przyzwyczajenia plusowała jego kazdy, nawet najbardziej nonsensowny post."<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">[scena: scenka typu stock footage, przedstawiajaca jakiegoś męzczyzne bijącego partnerke, przemoc domowa. niepokojąca muzyka]</span><br />
<br />
<br />
<br />
jednak dobre czasy nie mogły trwać wiecznie. na początku 2019 roku zdrowie psychiczne łukasza drastycznie podupadło. najlepiej i najdosadniej świadczą o tym nie tylko oficjalne deklaracje "zerwania zwionzku" z moniką na forum i publiczne pranie brudów, ale i słownictwo jakim posługiwał się coraz to bardziej zagubiony męzczyzna. od tej pory prózno było szukać w jego postach słow dłuzszych niz trzy sylaby. przewazającą częścią jego wpisów stawały się osobliwe wyzwiska skierowane w stronę kazdego, kto spojrzał na niego jak na dziwaka - najdotkliwsze i najciekawsze z nich, które zostały udokumentowane, to "ttTy cwelu8% pierdoltot0jny wpy9tr0lony p;jh" oraz "ggjG/GHH/G/;'GGhhhu Uyu".<br />
<br />
<br />
<br />
następne wpisy łukasza, tłumaczone od tej pory prowizorycznie z języka dopalaczowych goblinów, zwiastowały wielkie wydarzenie. kiszczak hucznie zapowiadał publikację nowo co przeprowadzonych badań i odkryć których miał dokonać z wówczas blizej niesprecyzowanymi, innymi badaczami zza granicy. dzisiaj wiemy, ze przynajmniej jeden z nich to pochodzący z mediolanu Giovanni S., do którego tematu jeszcze wrócimy. w trakcie jednej z bezsennych nocy w trakcie której nasz zespół archiwistów i badaczy tłumaczył wypociny, dokonaliśmy przerazającego odkrycia... odkrycia faktu, o którym monika nam nie powiedziała, i który zataiła od samego początku...<br />
<br />
<br />
okazuje się, ze nalezące do niej konto na forum o dopkach, z 784 postami i 232 punktami reputacji, nie słuzyło tylko i wyłącznie do plusowania łukasza - jednego z ostatnich czynników które zdawały się utrzymywać go w objęciach rzeczywistości. <br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">monika brała dopalacze. </span>udało nam się naliczyć, ze w trakcie swojej niemniej zawrotnej kariery na forum, wysamplowała conajmniej 115 packów. i to jest to, co wiemy z oficjalnych, vendorskich obwieszczeń szczęśliwych samplerów - prywatnie, na emailu, monika wysamplowała pewnie znacznie, znacznie więcej...<br />
<br />
<br />
<br />
w połowie 2019 roku na forum łukasz załozył wątek dotyczący jego wielkiego odkrycia. zatytułowany "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">WIELKIE ODKRYCIE - &gt;&gt;&gt;Złote Proporcje Speed A Eufo - Rozwazania Naukowe oraz Praktyczne Próby w Terenie&lt;&lt;&lt; - przełomowa PRACA NAUKOWA w dziedzinie SPEED oraz EUFO - MUSISZ to ZOBACZYC !!!</span>". wydźwięk wpisu był jednak zupełnie inny, niz zwykle. przede wszystkim było to całkiem zrozumiałe i zwięzłe. było wiele słów cztero oraz więcej sylabowych. słownictwo było na o wiele wyzszym poziomie - choć dało się wyczuć, ze tekstu nie pisał ktoś, kto od urodzenia operuje językiem polskim. ktoś ewidentnie redagował treści łukasza. z początku chcieliśmy nazwać ten plik .pdf który kiszczak dodał "pracą naukową", ale szybkie doczytanie zarchiwizowanego wątku pokazuje, ze "naukowość" tej "pracy" została natychmiatowo podwazona przez większość znanych i powazanych uzytkowników forum.<br />
<br />
<br />
<br />
poza nazwaniem całokształtu m.in. "japierdole", nie śmieli oni nazwać tego nawet "nierenomowaną publikacją (nie mówiąc juz o renomowanej)", poniewaz "nawet nie ma identyfikatora doi". pozostałe komentarze nie niosły pozytywniejszej wiadomości: brzmiały, między innymi  "zal.pl", "haha kiszczak od zawsze wiedzialem ze jesteś pojebany ale nie ze az tak xd", oraz "jebac cie cwelu, tylko 3cmc od <a href="http://www.research-dopalacz's.co.il" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">www.research-dopalacz's.co.il</a>". <br />
<br />
<br />
<br />
co jednak najbardziej rzucało się w oczy - post nie został zaplusowany przez Monikę. to posunięcie z jej strony, lub raczej jego brak, wraz z brakiem zrozumienia ze strony społeczności, musiało do czerwoności rozwścieczyć łukasza i wprowadzić go w istny obłęd. albowiem juz niecałe 30 minut po publikacji swoich odkryć, łuki juz własnoręcznie, w językach starozytnych goblinów napisał tyradę na temat moniki, jej rzekomego kurwienia się, moderatora Wojta który miał podobno prześladować domorosłego naukowca, i wielu innych rzeczy, które brzmiały tak szokująco, ze nasi tłumacze nie nadązali z konsultowaniem się z archeologami w ramach pomocy w tłumaczeniu tych run leśnych. w tym samym czasie skontaktował się z nami emailowo niejaki "lord pentedron" nadający z adresu xXx_l0rd_p3nt3dr0n_xXx@p*otonmail.com (adres email ocenzurowany dla prywatności). napisał on:<br />
<br />
<br />
"mam coś, co mogłoby was zainteresować... mam istotne informacje. ale tylko za penta."<br />
<br />
<br />
odpisaliśmy mu, ze penta nie ma w 2025 roku i ze jest pojebany i ze mozemy mu dać NEP-a ktory jest przeciez i tak 2-3 razy mocniejszy. to, co nam odpowiedział, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.<br />
<br />
<br />
ale o tym w następnym odcinku, bo kończy nam się czas antenowy. i tak chwilę temu typ z rezyserki właśnie mi pierdolił, ze przerznęliśmy go ponad normę tyle, ze trzeba będzie skrócić mikołajkowy blok reklamowy na święta, zeby to gówno wyrównać. poza tym opisy odcinków tak długich mogą nie mieścić się w programie tv na 14 dni.<br />
<br />
zapraszam was więc za tydzień o tej samej porze - mówił Maciej Szkorbut, a to był program "przetyrani".</div>
</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[4-MTA - Badania, które wymknęły się spod kontroli]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=5135</link>
			<pubDate>Sat, 04 Jan 2025 19:45:46 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=5135</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.postimg.cc/8PFj0HKV/4mta.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 4mta.png]" class="mycode_img" /></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">4-MTA - badania, które wymknęły się spod kontroli<br />
<br />
</span></div>
<br />
Witam was spaniali użytnicy forum przypal.org. Z okazji nowego roku (miejmy nadzieję że będzie lepszy niż poprzedni), przynoszę wam trochę spóźniony artykuł o charakterze popularnonaukowo-brzmiącego wywodu wiecznie niezadowolonego ćpuna. Niestety, jeśli macie w zwyczaju czytać tytuły wątków to z pewnością zauważyliście że nie jest to hucznie zapowiadany tekst o australijskich aborygenach którzy nie mogą przestać wąchać benzyny, który miał być drugim w równie hucznie zapowiadanej serii artykułów zatytułowanej "Narkoepidemie" (w gruncie rzeczy tak hucznie że nikt o niej nie słyszał), w której przyglądamy się konkretnym przypadkom narkotykowych epidemii z dość niecodziennej perspektywy - i to tym mniej znanym niż epidemia cracku w latach 80. w USA czy obecnie trwająca fentamania (niemająca wspólnego nic z Hulkiem Hoganem).<br />
<br />
<br />
<br />
Niestety wpis o entuzjastach paliw lotnych musiał poczekać, i jeszcze sobie poczeka. Oj poczeka. Byłem bowiem zajęty tworzeniem treści na bloga forum, treści niezwiązanych z forum, treści audio, oraz innych treści, w tym obscenicznych których miejsce zdecydowanie nie jest na tym forum. Tak czy inaczej, w przerwie między tworzeniem treści jednej a drugiej, jakoś tak mi wyszło... tak mi się napisał ten tekst. Nie jest to co prawda o wydarzeniu na skalę taką jak coś co bym opisał "narkoepidemią" ( tu macie prawdziwą narkoepidemię: <a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=2813" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=2813</a> ) ale to niewątpliwie warty opisania przypadek. Nie jest to materiał typu filler, ale też nie jest to 100% HQ itd. Trochę mniej niż 100% purity. Niestety. Ale gdyby ten materiał był kryształem, to wciąż byłby przezroczysty, czy tam biały. Na pewno nie byłby brązowy! <br />
<br />
<br />
<br />
O 4-MTA, o którym zrobiło się bardzo głośno w drugiej połowie lat 90.,  można spokojnie powiedzieć, że sława jaką okrył się ten związek to z pewnością nie była ta dobra. Ale dlaczego? No cóż, wszyscy zapewne słyszeliście o PMA i jego dobroczynnych właściwościach. Żeby nie mówić za wiele we wstępie, to powiem tyle - właściwości 4-MTA były równie wspaniałe. <br />
<br />
<br />
<br />
Zaczęło się dość niepozornie - w roku 1997 Holenderskie Laboratorium Medycyny Sądowej otrzymało doniesienia o trzech pozornie niepowiązanych ze sobą zgonach spowodowanych zażyciem narkotyków. Substancją, o której mowa, była nowa. Wtedy jeszcze nie znano konkretów i scharakteryzowano ją po prostu jako niespotykana wcześniej na ulicach pochodna amfetaminy. Rok później liczba ofiar tego nowego związku wzrosła o kolejne kilka osób, a wszystkie te incydenty zostały zgłoszone do Instytutu Naukowego Policji i Kryminologii w Szwajcarii. Niedługo później, związek ten pojawił się w samej Szwajcarii, w tabletkach łudząco podobnych do tych które znaleziono w Holandii. Po przeprowadzeniu dochodzenia okazało się, że substancja ta występowała w innych krajach europejskich, takich jak Wielka Brytania i Niemcy, i jak można się domyślać, z jej pojawieniem się na tamtejszych rynkach wiązały się hospitalizacje. Sytuacja zrobiła się poważniejsza - nowa, nieustalona j eszcze dotąd substancja wysyła ludzi do szpitali. Po zarządzeniu dokładniejszych badań analitycznych, związek został zidentyfikowany jako 4-metylotioamfetamina (4-MTA). Niedługo później w trakcie śledztwa okazało się, że 4-MTA to nie było nic nowego, i związek ten był już wcześniej znany, a także opisany w literaturze. Opisany przez nie byle kogo, bo przez Davida E. Nicholsa - znanego chemika i farmakologa który zsyntezował i opisał takie substancje jak 6-APB, LSZ, wiele związków z grupy NBOMe (m.in. 25-I oraz 25-C), a także wprowadził do użytku i spopularyzował pojęcie "entaktogen". <br />
<br />
<br />
<br />
Związek opracowany przez Nicholsa przeznaczony był tylko i wyłącznie do badań farmakologicznych na zwierzętach. Prace naukowe w których opisał 4-MTA, zostały szybko powiązane z tabletkami znajdowanymi niemal na całym świecie. Warto wspomnieć o tym, że że taki obrót spraw nie jest niczym nowym - całe multum substancji, które obecnie są research chemicals (lub do niedawna były) zostały po prostu skopiowane z aplikacji patentowych firm farmaceutycznych, czy właśnie z prac naukowych. FUB-AMB miało być Pfizerowskim lekiem przeciwbólowym. Stymulanty takie jak MDPV, a-PVP czy HEX-en miały być antydepresantami/lekami na narkolepsję które na rynek konern Boehringer-Ingelheim chciał prawdopodobnie wypuścić (ale okazało się, że leczą aż za dobrze). Opracowane przez zespoły badaczy firmy Upjohn, związki AH-7921 i jego znacznie popularniejszy i o wiele bardziej śmiercionośny izomer pozycjonalny U47700 miały być opioidami nowej generacji... chociaż w sumie były nimi bez wątpienia. Z tą różnicą, że w publikacji opisującej je nie było nic o wysyłaniu ich losowym ludziom na paczkomat po to, żeby mogli je wciągać. Bromo-DragonFLY (które także opisał Nichols ze wspólnikami w 1998) miało pomóc w zrozumieniu jak działają psychodeliki, w mapowaniu receptorów serotninowych w mózgu. Rozumiecie o co chodzi - przykłady możnaby wymieniać jeszcze długo.<br />
<br />
<br />
Wracając do tematu...  było już trochę za późno. 4-MTA zdążyło rozpowszechnić się poza Europę o czym świadczył fakt, że doniesienia o zatruciach tym związkiem napływały już nawet z miejsc tak odległych jak Australia, gdzie zarekwirowano pokaźne ilości tabletek. 4-MTA zawitało też do Stanów Zjednoczonych, gdzie niewątpliwie przedsiębiorczy biznesmeni próbowali sprzedawać 4-MTA jako MDMA, co zakończyło się serią zgonów oraz dość szybkim zniknięciem tego związku z tamtejszego rynku. Wraz z rosnącą liczbą hospitalizacji, zaczęto podejmować kroki. Bo nigdy nie jest za późno na delegal!<br />
<br />
<br />
W Holandii, pod koniec lat 90., bliżej niezidentyfikoawny twór prawny o nazwie Holenderski Związek Właścicieli Smartshopów... chwila, zaraz. Związek czego, znaczy się, kogo? <br />
<br />
<br />
Wyobrażacie sobie, u nas, w Polsce - Polski Związek Handlarzy Mocarzem? Albo Rada Dystrybutorów Cherry Cocolino? Nie no, przesadzam, celowo, wiadomo że smartshopy (holenderskie) były trochę "grzeczniejsze" w tamtych czasach, i to nie były czasy metaklefedronu z Chin po 20 groszy za gram, ale i tak niesamowicie bawi mnie samo wyobrażenie sobie jakiegoś związku handlarzy dopków, czy w Polsce czy gdziekolwiek indziej. <br />
<br />
No w każdym razie, ten zacny Holenderski związek zrzeszający niewątpliwie samych godnych zaufania przedsiębiorców, których łączy ścisłe przestrzeganie zasad etyki, obwieścił że wszyscy właściciele smartshopów należący do związku dobrowolnie wycofują 4-MTA z asortymentów swoich sklepów - podobno po tym, jak odkryli że związek był testowany tylko na szczurach, co rozbawiło mnie niemalże tak samo jak sam fakt istnienia Holenderskiego Towarzystwa Handlarzy Legalnymi Narkotykami. Niedługo później, Holandia zdelegalizowała 4-MTA.<br />
<br />
<br />
Pomyślelibyście, że po tym jak Związek Wprowadzaczy Do Obrotu Sztywnego Miszy postanowił nie sprzedawać więcej Sztywnego Mi... znaczy, 4-MTA, to liczba zatruć by spadła. Ale okazuje się że nie. Jak wszyscy wiemy STĄD: <a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=2360" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=2360</a> (haha, uwielbiam cytować samego siebie. może i jestem jedyną osobą którą to bawi, ale no cóż) każdy poważny szanujący się sprzedawca odczynników chemicznych, wyrzuci nawet i 10 kg dopka do śmieci, jeśli tylko z dnia na dzień stał się on nielegalny. Ciężko więc określić przyczynę tego, że bezpośrerdnio po delegalu liczba zatruć drastycznie nie spadła, a i jeszcze lekko wzrosła w krajach sąsiedzkich - m.in. w Belgii.<br />
<br />
<br />
<br />
Po napływie kolejnych zgłoszeń i analizie przeprowadzonej przez EMCDDA (Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii) w dniu 13 września 1999 r. Rada Unii Europejskiej przyjęła jednogłośną decyzję określającą 4-MTA jako substancję, która ma zostać objęta środkami kontroli i sankcjami karnymi w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Oczywiście takie EU, czy nawet ONZ, technicznie może "zmusić" krajów członkowskich do banowania konkretnych związków, ale takie zalecenia z reguły po prostu są wdrażane, tak to działa i tyle. Mówią że dopek jest zły, wiec dopek leci na listę zakazanych przyjemności - europejskie urzędasy zdecydowanie mają budżet na opłacenie wykształconego personelu który całymi tygodniami siedzi i bada czy dopek jest tak przyjemny, że wykracza to poza unijne standardy. Jeśli UE czy ONZ mówią krajom członkowskim o tym aby zabroniły jakiejś substancji chemicznej, to z reguły oznacza to że stała się ona prawdziwym problemem, lub ma duże szanse się nim stać w niedalekiej przyszłości - raczej delegalizuje się faktycznie niebezpieczne związki, a nie jakieś pierdolone 4-AcO-DET. Co ciekawe, Stany Zjednoczone nie podjęły żadnej konkretnej akcji legislacyjnej z poziomu federalnego, ponieważ 4-MTA było na tyle podobne do PMA, że prawdopodobnie byłoby nielegalne już "odgórnie" na mocy Federal Analogue Act, choć gubernatorzy kilku pojedynczych stanów dodały 4-MTA do stanowych list substancji zabronionych, najprawdopodobniej żeby przez następne 5 lat móc mówić o tym, jak bardzo zależy im na zdrowiu swoich wyborców.<br />
<br />
<br />
<br />
Po tym, jak kraje członkowskie UE zgodnie jak jeden mąż wpisały 4-MTA do wykazów substancji zakazanych, liczba hospitalizacji i wykryć substancji zaczęła spadać, szczególnie na samym początku nowego millenium. 4-MTA utraciło właśnie swoją jedyną "zaletę" - status prawny, lub raczej jego brak. Po delegalu od razu było po całej zabawie. Nie było sensu dalej tego produkować. Po co? Już jest nielegalne, więc przypał. Okazało się po drodze, że działać też nie działa tak za dobrze. Doniesień o intensywnych efektach ubocznych oraz braku sensownej "euforii" sprawiło że nie było żadnego sensu w przedłużaniu obecności tego związku na rynku. Absolutnie żadnego. I tak właśnie się stało - szarostrefowi chemicy postanowili nie kombinować i nie próbować modyfikować i tak już 4-MTA (znając życie tylko bardziej by wszystko spierdolili) i zwyczajnie postanowili poszukać czegoś innego. Na prawdziwą żyłę złota trafią za parę lat.<br />
<br />
<br />
<br />
Jak już wcześniej było powiedziane, 4-MTA ta jest podobn do PMA (para-metoksyamfetamina) nie tylko w efektach które wywołuje, ale także w budowie - w gruncie rzeczy, to jedyne co je różni to to, że tam gdzie PMA posiada atom tlenu (na substytucji na pierścieniu benzenowym) 4-MTA posiada atom siarki. Na tym różnice się kończą. Podobnie jak PMA, 4-MTA jest bardzo silnym wyzwalaczem serotoniny. Jednak prawdziwe niebezpieczeństwo płynie z tego, iż 4-MTA jest także inhibitorem monoksydazy A - oznacza to, że całkowicie blokuje ją. Monooksydaza A jest mechanizmem zajmującym się rozbijaniem monoamin, takich jak właśnie serotonina. Wywołując silny wyrzut tego neuroprzekaźnika, ale nie pozwalając go rozłożyć i zmetabolizować, użytkownicy narażali się na niebezpieczny zespół serotoninowy. Jeśli zespół serotoninowy jest bardzo silny, i nie jest leczony, jest to stan bezpośredniego zagrożenia życia. Całokształtowi (już nienajlepszemu) nie pomagało także to, że na pierwsze efekty trzeba było poczekać znacznie dłużej niż w przypadku MDMA, a nawet PMA - wskutek tego ludzie przyjmowali znacznie większe dawki n iż powinni, myśląc że to z tabletkami jest coś nie tak, albo substancja jest tak słaba. Albo po prostu byli idiotami, i od razu przyjmowali osiem naraz. Tak czy inaczej, bez względu na okoliczności i powody przedawkowania, z reguły kończyło się to źle. Tabletki z reguły zawierały od 100 do 140 miligramów 4-MTA. Zaczynało się niby niewinnie - zwiększona potliwość, przyspieszona akcja serca, wzrost ciśnienia. Potem robiło się już tylko gorzej - osoba momentami bywała pobudzona, a chwilę potem zamierała w bezruchu. Do tego dochodziły halucynacje, drgawki, hipertermia (często powyżej 40. st C), czyli wszystko co najlepsze w zespole serotoninowym. Zgon z reguły następował wskutek niewydolności wielu organów naraz, lub z powodu zapaści krążeniowo-oddechowej.<br />
<br />
<br />
Sam David Nichols podobno był zawiedziony i zasmucony, gdy dowiedział się o tym, że ludzie zażywają 4-MTA. Po tym, jak dowiedział się do czego wykorzystano jego pracę, był zawiedziony tym, że opubikowane przez niego badania zawierały informacje, które ostatecznie doprowadziły do śmierci wielu osób. Intencją Nicholsa bowiem było odkrycie, jak MDMA oddziałowuje na mózg, aby ostatecznie znaleźć dla tej lub dla podobnych substancji zastosowanie w psychoterapii i medycynie. Nichols badał cząsteczki o podobnej strukturze i podobnych profilach farmakologicznych, w tym 4-MTA. W latach 1992-1997 opublikowali trzy prace na temat działania tego leku na szczury laboratoryjne, i także w tych pracach teoretyzował o tym jak 4-MTA mogłoby być antydepresantem przyszłości, który zastąpi leki z grup SSRI - Fluoksetynę (Prozac) oraz im podobne. <br />
<br />
Z badań Nicholsa jasno wynika, że szczury postrzegały działanie 4-MTA jako podobne do MDMA, co najprawdopodobniej było motywacją do jego wyprodukowania w celu spożycia przez kogoś innego niż szczury. Szczury jednak nie mogą powiedzieć nam dokładnie wszystkiego, jeśli jedyne co możemy obserwować to kilka specyficznych zachowań - na przykład psychodeliki takie jak LSD powodują, że szczury laboratoryjne wykonują głową ruch podobny do tego, które wykonują mokre psy (tzw. head-twitch response). Nichols zaznaczył, że nigdy nie uważał swoich badań za niebezpieczne. W rzeczywistości, miał on nadzieję że pewnego dnia uda mu się opracować związki, które będą sprawiały że ludzie będą wychodzić ze szpitali, a nie do nich przyjeżdżać.<br />
<br />
<br />
<br />
źródła:<br />
- głosy w mojej głowie<br />
- tiktok<br />
- chatgpt<br />
- spytałem żula pod sklepem<br />
- przyśniło mi się]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.postimg.cc/8PFj0HKV/4mta.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 4mta.png]" class="mycode_img" /></div>
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">4-MTA - badania, które wymknęły się spod kontroli<br />
<br />
</span></div>
<br />
Witam was spaniali użytnicy forum przypal.org. Z okazji nowego roku (miejmy nadzieję że będzie lepszy niż poprzedni), przynoszę wam trochę spóźniony artykuł o charakterze popularnonaukowo-brzmiącego wywodu wiecznie niezadowolonego ćpuna. Niestety, jeśli macie w zwyczaju czytać tytuły wątków to z pewnością zauważyliście że nie jest to hucznie zapowiadany tekst o australijskich aborygenach którzy nie mogą przestać wąchać benzyny, który miał być drugim w równie hucznie zapowiadanej serii artykułów zatytułowanej "Narkoepidemie" (w gruncie rzeczy tak hucznie że nikt o niej nie słyszał), w której przyglądamy się konkretnym przypadkom narkotykowych epidemii z dość niecodziennej perspektywy - i to tym mniej znanym niż epidemia cracku w latach 80. w USA czy obecnie trwająca fentamania (niemająca wspólnego nic z Hulkiem Hoganem).<br />
<br />
<br />
<br />
Niestety wpis o entuzjastach paliw lotnych musiał poczekać, i jeszcze sobie poczeka. Oj poczeka. Byłem bowiem zajęty tworzeniem treści na bloga forum, treści niezwiązanych z forum, treści audio, oraz innych treści, w tym obscenicznych których miejsce zdecydowanie nie jest na tym forum. Tak czy inaczej, w przerwie między tworzeniem treści jednej a drugiej, jakoś tak mi wyszło... tak mi się napisał ten tekst. Nie jest to co prawda o wydarzeniu na skalę taką jak coś co bym opisał "narkoepidemią" ( tu macie prawdziwą narkoepidemię: <a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=2813" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=2813</a> ) ale to niewątpliwie warty opisania przypadek. Nie jest to materiał typu filler, ale też nie jest to 100% HQ itd. Trochę mniej niż 100% purity. Niestety. Ale gdyby ten materiał był kryształem, to wciąż byłby przezroczysty, czy tam biały. Na pewno nie byłby brązowy! <br />
<br />
<br />
<br />
O 4-MTA, o którym zrobiło się bardzo głośno w drugiej połowie lat 90.,  można spokojnie powiedzieć, że sława jaką okrył się ten związek to z pewnością nie była ta dobra. Ale dlaczego? No cóż, wszyscy zapewne słyszeliście o PMA i jego dobroczynnych właściwościach. Żeby nie mówić za wiele we wstępie, to powiem tyle - właściwości 4-MTA były równie wspaniałe. <br />
<br />
<br />
<br />
Zaczęło się dość niepozornie - w roku 1997 Holenderskie Laboratorium Medycyny Sądowej otrzymało doniesienia o trzech pozornie niepowiązanych ze sobą zgonach spowodowanych zażyciem narkotyków. Substancją, o której mowa, była nowa. Wtedy jeszcze nie znano konkretów i scharakteryzowano ją po prostu jako niespotykana wcześniej na ulicach pochodna amfetaminy. Rok później liczba ofiar tego nowego związku wzrosła o kolejne kilka osób, a wszystkie te incydenty zostały zgłoszone do Instytutu Naukowego Policji i Kryminologii w Szwajcarii. Niedługo później, związek ten pojawił się w samej Szwajcarii, w tabletkach łudząco podobnych do tych które znaleziono w Holandii. Po przeprowadzeniu dochodzenia okazało się, że substancja ta występowała w innych krajach europejskich, takich jak Wielka Brytania i Niemcy, i jak można się domyślać, z jej pojawieniem się na tamtejszych rynkach wiązały się hospitalizacje. Sytuacja zrobiła się poważniejsza - nowa, nieustalona j eszcze dotąd substancja wysyła ludzi do szpitali. Po zarządzeniu dokładniejszych badań analitycznych, związek został zidentyfikowany jako 4-metylotioamfetamina (4-MTA). Niedługo później w trakcie śledztwa okazało się, że 4-MTA to nie było nic nowego, i związek ten był już wcześniej znany, a także opisany w literaturze. Opisany przez nie byle kogo, bo przez Davida E. Nicholsa - znanego chemika i farmakologa który zsyntezował i opisał takie substancje jak 6-APB, LSZ, wiele związków z grupy NBOMe (m.in. 25-I oraz 25-C), a także wprowadził do użytku i spopularyzował pojęcie "entaktogen". <br />
<br />
<br />
<br />
Związek opracowany przez Nicholsa przeznaczony był tylko i wyłącznie do badań farmakologicznych na zwierzętach. Prace naukowe w których opisał 4-MTA, zostały szybko powiązane z tabletkami znajdowanymi niemal na całym świecie. Warto wspomnieć o tym, że że taki obrót spraw nie jest niczym nowym - całe multum substancji, które obecnie są research chemicals (lub do niedawna były) zostały po prostu skopiowane z aplikacji patentowych firm farmaceutycznych, czy właśnie z prac naukowych. FUB-AMB miało być Pfizerowskim lekiem przeciwbólowym. Stymulanty takie jak MDPV, a-PVP czy HEX-en miały być antydepresantami/lekami na narkolepsję które na rynek konern Boehringer-Ingelheim chciał prawdopodobnie wypuścić (ale okazało się, że leczą aż za dobrze). Opracowane przez zespoły badaczy firmy Upjohn, związki AH-7921 i jego znacznie popularniejszy i o wiele bardziej śmiercionośny izomer pozycjonalny U47700 miały być opioidami nowej generacji... chociaż w sumie były nimi bez wątpienia. Z tą różnicą, że w publikacji opisującej je nie było nic o wysyłaniu ich losowym ludziom na paczkomat po to, żeby mogli je wciągać. Bromo-DragonFLY (które także opisał Nichols ze wspólnikami w 1998) miało pomóc w zrozumieniu jak działają psychodeliki, w mapowaniu receptorów serotninowych w mózgu. Rozumiecie o co chodzi - przykłady możnaby wymieniać jeszcze długo.<br />
<br />
<br />
Wracając do tematu...  było już trochę za późno. 4-MTA zdążyło rozpowszechnić się poza Europę o czym świadczył fakt, że doniesienia o zatruciach tym związkiem napływały już nawet z miejsc tak odległych jak Australia, gdzie zarekwirowano pokaźne ilości tabletek. 4-MTA zawitało też do Stanów Zjednoczonych, gdzie niewątpliwie przedsiębiorczy biznesmeni próbowali sprzedawać 4-MTA jako MDMA, co zakończyło się serią zgonów oraz dość szybkim zniknięciem tego związku z tamtejszego rynku. Wraz z rosnącą liczbą hospitalizacji, zaczęto podejmować kroki. Bo nigdy nie jest za późno na delegal!<br />
<br />
<br />
W Holandii, pod koniec lat 90., bliżej niezidentyfikoawny twór prawny o nazwie Holenderski Związek Właścicieli Smartshopów... chwila, zaraz. Związek czego, znaczy się, kogo? <br />
<br />
<br />
Wyobrażacie sobie, u nas, w Polsce - Polski Związek Handlarzy Mocarzem? Albo Rada Dystrybutorów Cherry Cocolino? Nie no, przesadzam, celowo, wiadomo że smartshopy (holenderskie) były trochę "grzeczniejsze" w tamtych czasach, i to nie były czasy metaklefedronu z Chin po 20 groszy za gram, ale i tak niesamowicie bawi mnie samo wyobrażenie sobie jakiegoś związku handlarzy dopków, czy w Polsce czy gdziekolwiek indziej. <br />
<br />
No w każdym razie, ten zacny Holenderski związek zrzeszający niewątpliwie samych godnych zaufania przedsiębiorców, których łączy ścisłe przestrzeganie zasad etyki, obwieścił że wszyscy właściciele smartshopów należący do związku dobrowolnie wycofują 4-MTA z asortymentów swoich sklepów - podobno po tym, jak odkryli że związek był testowany tylko na szczurach, co rozbawiło mnie niemalże tak samo jak sam fakt istnienia Holenderskiego Towarzystwa Handlarzy Legalnymi Narkotykami. Niedługo później, Holandia zdelegalizowała 4-MTA.<br />
<br />
<br />
Pomyślelibyście, że po tym jak Związek Wprowadzaczy Do Obrotu Sztywnego Miszy postanowił nie sprzedawać więcej Sztywnego Mi... znaczy, 4-MTA, to liczba zatruć by spadła. Ale okazuje się że nie. Jak wszyscy wiemy STĄD: <a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=2360" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=2360</a> (haha, uwielbiam cytować samego siebie. może i jestem jedyną osobą którą to bawi, ale no cóż) każdy poważny szanujący się sprzedawca odczynników chemicznych, wyrzuci nawet i 10 kg dopka do śmieci, jeśli tylko z dnia na dzień stał się on nielegalny. Ciężko więc określić przyczynę tego, że bezpośrerdnio po delegalu liczba zatruć drastycznie nie spadła, a i jeszcze lekko wzrosła w krajach sąsiedzkich - m.in. w Belgii.<br />
<br />
<br />
<br />
Po napływie kolejnych zgłoszeń i analizie przeprowadzonej przez EMCDDA (Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii) w dniu 13 września 1999 r. Rada Unii Europejskiej przyjęła jednogłośną decyzję określającą 4-MTA jako substancję, która ma zostać objęta środkami kontroli i sankcjami karnymi w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Oczywiście takie EU, czy nawet ONZ, technicznie może "zmusić" krajów członkowskich do banowania konkretnych związków, ale takie zalecenia z reguły po prostu są wdrażane, tak to działa i tyle. Mówią że dopek jest zły, wiec dopek leci na listę zakazanych przyjemności - europejskie urzędasy zdecydowanie mają budżet na opłacenie wykształconego personelu który całymi tygodniami siedzi i bada czy dopek jest tak przyjemny, że wykracza to poza unijne standardy. Jeśli UE czy ONZ mówią krajom członkowskim o tym aby zabroniły jakiejś substancji chemicznej, to z reguły oznacza to że stała się ona prawdziwym problemem, lub ma duże szanse się nim stać w niedalekiej przyszłości - raczej delegalizuje się faktycznie niebezpieczne związki, a nie jakieś pierdolone 4-AcO-DET. Co ciekawe, Stany Zjednoczone nie podjęły żadnej konkretnej akcji legislacyjnej z poziomu federalnego, ponieważ 4-MTA było na tyle podobne do PMA, że prawdopodobnie byłoby nielegalne już "odgórnie" na mocy Federal Analogue Act, choć gubernatorzy kilku pojedynczych stanów dodały 4-MTA do stanowych list substancji zabronionych, najprawdopodobniej żeby przez następne 5 lat móc mówić o tym, jak bardzo zależy im na zdrowiu swoich wyborców.<br />
<br />
<br />
<br />
Po tym, jak kraje członkowskie UE zgodnie jak jeden mąż wpisały 4-MTA do wykazów substancji zakazanych, liczba hospitalizacji i wykryć substancji zaczęła spadać, szczególnie na samym początku nowego millenium. 4-MTA utraciło właśnie swoją jedyną "zaletę" - status prawny, lub raczej jego brak. Po delegalu od razu było po całej zabawie. Nie było sensu dalej tego produkować. Po co? Już jest nielegalne, więc przypał. Okazało się po drodze, że działać też nie działa tak za dobrze. Doniesień o intensywnych efektach ubocznych oraz braku sensownej "euforii" sprawiło że nie było żadnego sensu w przedłużaniu obecności tego związku na rynku. Absolutnie żadnego. I tak właśnie się stało - szarostrefowi chemicy postanowili nie kombinować i nie próbować modyfikować i tak już 4-MTA (znając życie tylko bardziej by wszystko spierdolili) i zwyczajnie postanowili poszukać czegoś innego. Na prawdziwą żyłę złota trafią za parę lat.<br />
<br />
<br />
<br />
Jak już wcześniej było powiedziane, 4-MTA ta jest podobn do PMA (para-metoksyamfetamina) nie tylko w efektach które wywołuje, ale także w budowie - w gruncie rzeczy, to jedyne co je różni to to, że tam gdzie PMA posiada atom tlenu (na substytucji na pierścieniu benzenowym) 4-MTA posiada atom siarki. Na tym różnice się kończą. Podobnie jak PMA, 4-MTA jest bardzo silnym wyzwalaczem serotoniny. Jednak prawdziwe niebezpieczeństwo płynie z tego, iż 4-MTA jest także inhibitorem monoksydazy A - oznacza to, że całkowicie blokuje ją. Monooksydaza A jest mechanizmem zajmującym się rozbijaniem monoamin, takich jak właśnie serotonina. Wywołując silny wyrzut tego neuroprzekaźnika, ale nie pozwalając go rozłożyć i zmetabolizować, użytkownicy narażali się na niebezpieczny zespół serotoninowy. Jeśli zespół serotoninowy jest bardzo silny, i nie jest leczony, jest to stan bezpośredniego zagrożenia życia. Całokształtowi (już nienajlepszemu) nie pomagało także to, że na pierwsze efekty trzeba było poczekać znacznie dłużej niż w przypadku MDMA, a nawet PMA - wskutek tego ludzie przyjmowali znacznie większe dawki n iż powinni, myśląc że to z tabletkami jest coś nie tak, albo substancja jest tak słaba. Albo po prostu byli idiotami, i od razu przyjmowali osiem naraz. Tak czy inaczej, bez względu na okoliczności i powody przedawkowania, z reguły kończyło się to źle. Tabletki z reguły zawierały od 100 do 140 miligramów 4-MTA. Zaczynało się niby niewinnie - zwiększona potliwość, przyspieszona akcja serca, wzrost ciśnienia. Potem robiło się już tylko gorzej - osoba momentami bywała pobudzona, a chwilę potem zamierała w bezruchu. Do tego dochodziły halucynacje, drgawki, hipertermia (często powyżej 40. st C), czyli wszystko co najlepsze w zespole serotoninowym. Zgon z reguły następował wskutek niewydolności wielu organów naraz, lub z powodu zapaści krążeniowo-oddechowej.<br />
<br />
<br />
Sam David Nichols podobno był zawiedziony i zasmucony, gdy dowiedział się o tym, że ludzie zażywają 4-MTA. Po tym, jak dowiedział się do czego wykorzystano jego pracę, był zawiedziony tym, że opubikowane przez niego badania zawierały informacje, które ostatecznie doprowadziły do śmierci wielu osób. Intencją Nicholsa bowiem było odkrycie, jak MDMA oddziałowuje na mózg, aby ostatecznie znaleźć dla tej lub dla podobnych substancji zastosowanie w psychoterapii i medycynie. Nichols badał cząsteczki o podobnej strukturze i podobnych profilach farmakologicznych, w tym 4-MTA. W latach 1992-1997 opublikowali trzy prace na temat działania tego leku na szczury laboratoryjne, i także w tych pracach teoretyzował o tym jak 4-MTA mogłoby być antydepresantem przyszłości, który zastąpi leki z grup SSRI - Fluoksetynę (Prozac) oraz im podobne. <br />
<br />
Z badań Nicholsa jasno wynika, że szczury postrzegały działanie 4-MTA jako podobne do MDMA, co najprawdopodobniej było motywacją do jego wyprodukowania w celu spożycia przez kogoś innego niż szczury. Szczury jednak nie mogą powiedzieć nam dokładnie wszystkiego, jeśli jedyne co możemy obserwować to kilka specyficznych zachowań - na przykład psychodeliki takie jak LSD powodują, że szczury laboratoryjne wykonują głową ruch podobny do tego, które wykonują mokre psy (tzw. head-twitch response). Nichols zaznaczył, że nigdy nie uważał swoich badań za niebezpieczne. W rzeczywistości, miał on nadzieję że pewnego dnia uda mu się opracować związki, które będą sprawiały że ludzie będą wychodzić ze szpitali, a nie do nich przyjeżdżać.<br />
<br />
<br />
<br />
źródła:<br />
- głosy w mojej głowie<br />
- tiktok<br />
- chatgpt<br />
- spytałem żula pod sklepem<br />
- przyśniło mi się]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Węgierski łącznik]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=4588</link>
			<pubDate>Tue, 01 Oct 2024 17:39:53 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=4588</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<img src="https://i.ibb.co/xg4qFgQ/methaq1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: methaq1.jpg]" class="mycode_img" /> <br />
<br />
</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Węgierski łącznik</span></span></div>
<br />
<br />
Późne lata 70. Państwo węgierskie cierpi na bardzo poważny niedobór waluty potrzebnej do sfinansowania wielu gałęzi dogorywającej gospodarki czy chociażby samego funkcjonowania służb, które są tak bardzo potrzebne w komunistycznych reżumach. Istnieje jednak rozwiązanie - eksport narkotyków za granicę. Węgry miały produkować niebotyczne ilości substancji psychoaktywnych za pośrednictwem państwowych fabryk farmaceutycznych, i z pomocą kolumbisjkiego kartelu, amerykańskich gangów oraz dzięki interwencji szwajcarsko-węgierskiej firmy-podpuchy eksportować je do Stanów Zjednoczonych.<br />
<br />
Autorzy tego planu zarobili ogromne sumy pieniędzy, i co ciekawsze, żaden z bohaterów tej historii nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Skąd o tym wiemy? Ku schyłkowi komunzimu na Węgrzech, w związku ze zmianą reżimu umożliwiono przekazanie badaczom części dokumentów tajnych służb. Archiwiści nie sądzili, że informacje z akt węgierskich tajnych służb i raportów agentów można interpretować łącznie z korespondencją amerykańską i międzynarodowymi materiałami prasowymi. A jednak.<br />
<br />
Prof. Balázs Orbán-Schwarzkopf zajął się przenalizowaniem niezliczonej ilości dokumentów, publikacji prasowych, akt oraz różnych raportów medycznych, świadczących o tym, że Węgry były jednym z największych eksporterów narkotyków na świecie pod koniec lat 70. i na początku lat 80 ubiegłego wieku. Kluczową rolę  odegrał metakwalon. Za całkowitym przyzwoleniem węgierskiego aparatu państwowego, metakwalon produkowany byłw państwowej fabryce farmaceutycznej Chinoin, a następnie przemycany do Stanów Zjednoczonych Ameryki za pośrednictwem państwowej firmy handlowej i szwajcarskiej agencji "Medimpex", z niemałą pomocą kolumbijskich karteli narkotykowych. Do Stanów zjednoczonych przemycono dziesiątki ton substancji. <br />
<br />
<br />
Wszystko zaczęło od tego, jak Orbán-Schwarzkopf znalazł dziwną wskazówkę w jednym z raportów sporządzonych przez agentów służb bezpieczeństwa. Według dokumentu, na początku lat 80. szwajcarsko-węgierska firma została przyłapana na handlu narkotykami, który był zasadniczo wykorzystywany przez węgierskie służby specjalne jako źródło finansowania. Tabletki zawierające aktywny składnik leku produkowanego na Węgrzech były oznaczone znakiem towarowym zupełnie innego produktu i sprzedawane za granicę. Co prawda doniesienia agentów całkowicie zanurzonych w te sprawy należy traktować ze szczególną ostrożnością, ale rubryka dotycząca wagi z widniejącym zapisem "10 ton" w dokumencie to ogromna ilość, więc Orbán-Schwarzkopf zapytał źródło, które miało osobisty wgląd w pracę tajnych służb - "Czy to możliwe?". Odpowiedź brzmiała:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dziesięć ton? Znacznie więcej. Zalaliśmy zachód narkotykami!</span>"</div>
<br />
Orbán-Schwarzkopf był zszokowany. W poszukiwaniu dalszych wskazówek pomógł mu badacz z Archiwum Historycznego Państwowych Służb Bezpieczeństwa. Obaj usiedli przy komputerze i wprowadzili słowa kluczowe w wyszukiwarkę w języku angielskim. Od raportu Senatu USA, przez roczne raporty podsumowań DEA (Drug Enforcement Administration), po serię wywiadów, wiele źródeł potwierdziło, że Węgry były jednym ze światowych centrów nielegalnej produkcji narkotyków - najpóźniej na początku lat 80-tych. Przestępstwa były dokonywane za wiedzą państwa, na korzyść państwa, z pomocą państwowej firmy farmaceutycznej.<br />
<br />
<br />
<br />
István Bayera, dyrektor generalnego Narodowego Instytutu Farmacji był bardzo szanowaną postacią w węgierskiej medycynie. W latach 1962-1973, z krótką przerwą, był szefem władz farmaceutycznych, a w latach 1976-1990 reprezentował węgierski rząd w Komisji ds. Środków Odurzających ONZ. Był także przewodniczącym tej organizacji w 1984 r., prawdopodobnie nie bez związku z faktem, że udało mu się położyć kres temu, o czym za chwilę opowiem. <br />
<br />
<br />
W swojej książce "Narkotyki a ludzie" Bayer pisze o głównym bohaterze naszego artykułu, metakwalonie, oraz o historii współpracy amerykańskiej agencji ds. walki z narkotykami z węgierskim Chinoinem, będącą wiodącym producentem farmaceutyków w tym kraju. "Istnieje interesujący węgierski aspekt międzynarodowej kontroli metakwalonu. Lek ten nie był sprzedawany na Węgrzech, ale Chinoin rozpoczął jego produkcję i eksport. Kilka lat później odkryto, że znaczna ilość metakwalonu produkowanego na Węgrzech była przemycana ze Szwajcarii (gdzie handel metakwalonem nie był w ogóle kontrolowany) i Czech (gdzie pozwalał na to system wolnych portów) do Kolumbii, skąd środek był przemycany do USA. Od momentu, gdy władze USA poinformowały o tym władze węgierskie, prosząc je o współpracę, Węgry regularnie informowały Amerykanów o eksporcie metakwalonu, a z inicjatywy dyrektora generalnego Barna Mezeya, z czasem Chinoin całkowicie zaprzestał produkcji metakwalonu. Za tym przykładem w ciągu kilku lat poszły Polska, Francja i Szwajcaria” - pisze profesor w 2005 roku. <br />
<br />
<br />
Nie była to jednak forma uprzejmej, luźnej pogawędki między Węgrami i Amerykanami. Ton tej rozmowy był znacznie ostrzejszy, o czym wybitny profesor farmacji poinformował kilka lat później, w 2012 roku, w osobliwym nekrologu. Upamiętnia on śmierć Gene'a Haislipa, który przybył na Węgry w 1981 roku jako jeden z szefów DEA. Haislip zasygnalizował węgierskiemu rządowi, że jest świadomy, iż Chinoin produkuje metkwalon hurtowo wwożony do Stanów Zjednoczonych przez Kolumbię i poprosił węgierski rząd o współpracę. Nie tylko poprosił, ale także zagroził surowymi sankcjami w przypadku kontynuowania przemytu. Gene Haislip powiedział na spotkaniu, że Węgry mogą stracić swoją największą przewagę handlową, jeśli nie zatrzymają dostaw.<br />
<br />
<br />
Niezwykłą powagę sprawy dobrze ilustruje fakt, że do tego czsau konsumpcja metakwalonu osiągnęła w Stanach Zjednoczonych rozmiary epidemii, a legalny produkt, pierwotnie stosowany jako środek uspokajający i nasenny, zyskał dziesiątki ulicznych nazw potocznych, takich jak "soapers", "mandies" czy "disco biscuits" z powodu wysokiego procenta imprezowiczów zażywających metakwalon w klubach disco. Tylko w 1980 r. metakwalon bezpośrednio lub pośrednio przyczynił się do śmierci aż sześciu tysięcy młodych ludzi - głównie poprzez przypadkowe przedawkowania. Mimo zgoła innego działania, mechanizm za pomocą jakiego metakwalon oddziałowuje na poszczególe ośrodki w naszym organiźmie jest wysoce podobny do tego z barbituranów, i nie ma jednoznacznej odtrutki na zatrucie tą substancją, tak jak w przypadki opioidów czy benzodiazepin.<br />
<br />
Profesor Bayer potwierdza również w publikacji "Pharmacy", że metakwalon nie był sprzedawany na Węgrzech, ale był produkowany i legalnie eksportowany przez Chinoin do Szwajcarii i Czech, skąd był transportowany półlegalnie lub nielegalnie do Kolumbii, skąd był przemycany do Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości mimo nielegalności całego proesu, wszyscy główni gracze musieli o tym wiedzieć. Przesyłki pełne tabletek i proszu nie zaginęły we mgle w Szwajcarii, a kilka ton narkotyków nie mogło zostać tak po prostu wyeksportowanych bez wiedzy przywódców.<br />
<br />
Barna Mezey, dyrektor generalny Chinoin co prawda obiecał amerykanom że zatrzyma dostawy, ale w rzeczywistości, w systemie partyjno-państwowym oczywiście nie mógł decydować on o sprawie w pojedynkę, i jego obietnice były zwyczajnym kłamstwem. Mógł być jednak w to zamieszany, ponieważ w 1961 roku był głównym inżynierem fabryki i za swoją pracę otrzymał Nagrodę Kossutha - przyznawaną wówczas za wybitne osiągnięcia w dziedzinie nauk, kultury czy sztuk. Okazuje się, że już wtedy Węgry mogły pracować nad syntezą i eksportem metakwalonu na wielką skalę - i było to niemalże 20 lat przed przybyciem Amerykanina do Budapesztu. <br />
<br />
W końcu jednak amerykanie rozgryźli węgrów zalewających ich kraj narkotykami. Wcześniej wspomniany już Gene Haislip na początku lat 80. został powołany do zarządu DEA jako prawa ręka dyrektora generalnego. W tamtych czasach kokaina stanowiła ogromny problem, a Kolumbia była jednym z głównych miejsc jej pochodzenia. Zauważył jednak, że kolumbijskie kartele narkotykowe próbują maczać swoje palce w czymś innym. Trasa i metody transportu pozostały w dużej mierze takie sama - małe, prywatne odrzutowce, czy nawet samoloty sportowe były używane do sprowadzania produktu do Stanów Zjednoczonych, a sam produkt nadal pochodził z Ameryki Południowej. <br />
<br />
Amerykańska policja wkrótce przechwyciła jedną przesyłkę i dość szybko odkryła, że biały proszek nie był kokainą, ale czymś innym. Kiedy Gene Haislip otrzymał raport, zauważył, że ładunek wynosił aż trzy tony. Trzy dni później do Teksasu przyleciał samolot z dwiema tonami, a do czerwoności Haislipa rozwścieczyła informacja wiadomość o trzeciej, udanej operacji z Gruzji która również opiewała na kilka ton. Co tu się dzieje? - zapytał, nie wiedząc jeszcze co to za substancja. Wkrótce po przeprowadzeniu analiz laboratoryjnych, okazało się, że to metakwalon. Haislip nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Zapytał jednego z agentów DEA, ile wynosi roczna, legalna produkcja metakwalonu w USA.  "Siedem ton" - odparł agent. Haislip aż wrzasnął "Siedem ton? My przechwyciliśmy tyle w ciągu ostatnich kilku tygodni!". Wcale nie pomagała mu świadomość tego, że władze przechwytują tylko ułamek przesyłek, a z pewnością do Ameryki dotarła i trafiła na rynek ilość wielokrotnie większa. Jedna tona czystego metakwalonu wystarczała do wyprodukowania 3,3 miliona tabletek zawierających 300 mg substancji, czyli jedną dawkę.<br />
<br />
Ludzie Gene'a Haislipa wzięli się więc do pracy. Ustalili, że wszystko pochodziło z Kolumbii i, co dziwniejsze, że wszystko z wyjątkiem zawartości opakowań, było importowane tak, jakby był to klasyczny narkotyk jak kokaina. W rzeczywistości w ostatnich dziesięcioleciach handel narkotykami w USA nie miał zbyt wielu osiągnięć. Ale to - to było jedno z nich. Haislip szczegółowo opisał w kilku wywiadach, jak podróżował do Kolumbii i negocjował z przestraszonymi urzędnikami rządowymi, którzy cały czas twierdzili, że kolumbijski przemysł farmaceutyczny nie jest wystarczająco zaawansowany, aby produkować metakwalon na taką skalę.<br />
<br />
Metakwalon pochodził z Europy, i był tylko przepakowywany w Kolumbii. Po miesiącu oczekiwania Haislipowi i jego zespołowi udało się złapać pierwszy statek przewożący metakwalon, który wypłynął z Hamburga. Co prawda nie było to jakoś wybitnie trudne do ustalenia, ponieważ Chinoin oficjalnie licencjonował aktywny składnik swoich leków pod nazwą Motolon od 1966 roku innym spółkom, ale, jak powiedział profesor Bayer - nigdy nie był on sprzedawany na Węgrzech. Miało to inny cel. <br />
<br />
W tamtych czasach węgierski przemysł farmaceutyczny, który dysponował doskonałym zespołem specjalistów, miał mniej pieniędzy niż było to konieczne na długotrwały, kosztowny R&amp;D który często prowadził donikąd. Wiele można by zaoszczędzić, zarówno pieniędzy, jak i czasu, gdyby niektóre z nowych leków były produkowane przez „omijanie” lub, jak to ujęto w jednym z dokumentów bezpieczeństwa państwa ze szlachetną prostotą, „wybijanie””, kontynuuje Balázs Orbán-Schwarzkopf. <br />
<br />
Węgierscy chemicy poprzez zachodnie publikacje medyczne dowiedzieli się, że metakwalon, produkowany w Indiach w latach 50. jako związek przeciwmalaryczny, był bezużyteczny w walce z chorobą przenoszoną przez komary, ale powodował głęboki sen u myszy doświadczalnych. Miał taki sam wpływ na ludzi i był stosowany jako lek nasenny oraz uspokajający od 1956 roku. Do czasu zmiany reżimu na Węgrzech to nie sama substancja czynna była chroniona patentem, ale sposób jej opracowania. Innymi słowy, wystarczyło tylko udowodnić, że ten sam składnik aktywny został uzyskany w choć trochę innym procesie, a wtedy cała transakcja była legalna - przynajmniej w krajach bloku sowieckiego. W gruncie rzeczy, po prostu prostu kopiowano cząsteczki zawarte w artykułach lub patentach, lekko zmieniając tylko ich proces produkcyjny.<br />
<br />
Metakwalon został prawdopodobnie skopiowany w laboratorium badawczym Chinoin, przy udziale inżyniera i chemika Ildikó Kósa, zanim został zarejestrowany w USA jako Quaalude w 1962 roku. Węgierski badacz farmaceutyczny prawdopodobnie nie wiedział nic o tym, co stanie się z produktem, ale proces okazał się tak skuteczny, że w 1970 r. powierzono mu również utworzenie grupy dokumentacyjnej w celu monitorowania rejestracji patentów w zorganizowany, efektywny sposób.<br />
<br />
<br />
Chociaż metakwalon nie został dopuszczony do obrotu na Węgrzech przez regulatorów w 1966 roku pod nazwą handlową Motolon, był on już wzceśniej testowany na ludziach w tym kraju. W tym samym roku, według Medical Weekly, 48 pacjentów otrzymało go na Uniwersytecie Semmelweis, większość z nich w ramach leczenia krótkotrwałych zaburzeń snu. Nazwa marki istniała już w 1961 r., ponieważ artykuł odnosi się do publikacji zatytułowanej „Report on Moloton” (Raport nt. Molotonu). László Bíró László i János Kalotai, dwaj autorzy artykułu, pracowali na oddziale "A" szpitala przy ulicy Péterfy Sándor, jednak brakuje dokumentacji, czy testowali ten środek na ludziach tudzież zwierzętach. Przypuszcza się, że i na jednych, i na drugich. Dwaj badacze według dokumentacji, posiadali metakwalon ze źródła oznacznego tajemniczym skrótem "GYIS" na temat którego nie ma absolutnie żadnych informacji. Bez względu na źródło, najbardziej zaskakującym jest to, że już w 1966 roku - 15 lat przed amerykańską rejestracją - na Węgrzech podawano ludziom metakwalon. Jednak mimo faktu, iż raporty donoszą o pozytywnych doświadczeniach, i skutecznym działaniu, metakwalon nigdy nie został wprowadzony na rynek w tym kraju.<br />
<br />
<br />
Balázs Orbán-Schwarzkopf twierdzi, że już w 1957 roku węgierskie wojsko założyło w Szwajcarii firmę-przykrywkę która miała służyć do dystrybucji i produkcji różnych surowców farmaceutycznych. Labatec Pharma AG była oficjalnym właścicielem Medimpexu, węgierskiej firmy zajmującej się dystrybucją farmaceutyków,  będąc jej właścicielem w 100%. Kiedy zapytano byłych pracowników Chinoin, co wiedzieli o Labatec Pharma, powiedzieli, że to "normalna szwajcarska firma" i zaprotestowali, gdy nazwano ją firmą-przykrywką dla niezbyt legalnych interesów. Co prawda, Labatec Pharma istnieje do dziś, ale nie jest już powiązana z Węgrami. <br />
<br />
<br />
Szwajcaria była ważna dla Węgrów z dwóch powodów. Po pierwsze, było to wówczas światowe centrum handlu narkotykami, a po drugie, metakwalon nie był jeszcze zaklasyfikowany jako substancja psychoaktywna, więc mógł być eksportowany bez jakichkolwiek ograniczeń ilościowych. Zgodnie z zachowanymi dokumentami, preparat był wysyłany wysłany do USA głównie przez porty w Hamburgu i Antwerpii. Około 1980 roku ilości były już oszałamiające: same te znane Amerykanom wyniosły prawie 35 ton. <br />
<br />
Oczywiście sama ilość produkowanego metakwalonu musiała zostać zauważona przez zarząd Chinoin. Nawet jeśli nie był to ich najlepszy produkt, bo tak się składa, że metakwalon ilościowo nie dorównywał w żadnym stopniu lekowi No-spa, który w swoich najlepszych latach sprzedawany był do Związku Radzieckiego w ilościach rzędu 120 ton. Tak metakwalon stał się jednym z ważniejszych zachodnich farmaceutycznych artykułów eksportowych w latach 70. i wczesnych 80., aż do okresu nadrabiania zaległości. Pomimo ogromnej ilości sprzedanego towaru, broszura traktująca o historii fabryki w Chinoin zatytułowana "An ever-renewing company: the story of Chinoin (1910-1995)", nie wspomina o Motolon czy metakwalonie, pobieżnie wymieniając je jedynie w załączniku. Gene Haislip osiągnął jeden z największych sukcesów amerykańskiej wojny z narkotykami, kiedy po szeroko zakrojonych aresztowaniach uznał, że "mamy słonia w naszym salonie, i jest to słoń węgierski".<br />
<br />
Badania Balázsa Orbána-Schwarczkopfa miały teraz już solidną podstawę, i badacz mógł przeszukiwać archiwa z wyraźnym ukierunkowaniem. Wiedział, czego szuka. Było to ważne, ponieważ nie było dostępnych dużych, spójnych i powiązanych ze sobą raportów, a obraz całości musiał być budowany z fragmentów, wycinków i strzępków. Wśród pozornie bardzo niekompletnych dokumentów dotyczących Medimpexu znajdujących się w Węgierskich Archiwach Narodowych, które liczyły zaledwie kilka pudeł, Orbán-Schwarczkopf znalazł notatkę z 1978 r., według której Labatec Pharma zamówiła 10 ton metakwalonu od Chinoin za 100 000 dolarów. Z artykułu opublikowanego w "Világgazdaság" ("Gospodarka Świata") z 1978 roku wiemy również, że te 10 ton należy rozumieć jako proszek - czystą substancję czynną. Zamówienie to więc zawierało ilość substancji czynnej wystarczającą do wyprodukowania dziesiątek milionów tabletek. Zgodnie z dokumentacją, za 1 dolara węgierska fabryka była w stanie dostarczyć około 300 tabletek. Oznacza to, że Chinoin sprzedał wystarczającą ilość substancji czynnej na 30 pudełek Qualuudes za jednego dolara. Nie trzeba być ekspertem w dziedzinie leków, aby zrozumieć, jak bardzo niska jest ta kwota.<br />
<br />
Wraz z postępującym śledztwem, stało się jasne iż prawdziwy zysk nie został osiągnięty przez węgierskie Chinoin, ale przez szwajcarskie Labatec Pharma, a to pojedyncze zamówienie stanowiło mniej więcej półtorakrotność całej rocznej produkcji Stanów Zjednoczonych - największej na zachodnim rynku farmaceutycznym.<br />
<br />
Jak duże korzyści mogło odnieść państwo węgierskie? Co prawda nie udało się znaleźć żadnych danych na temat czarnorynkowej ceny metakwalonu sprzedawanego w Ameryce pod nazwą Quaaludes w latach 70. XX wieku, ale znalazła się już cena z początku lat 90. W tamtym czasie cena hurtowa pojedynczej tabetki (czyli cena liczona przy zamówieniach powyżej 1000 sztuk) wahała się od pół do pięciu dolarów dolarów. 10 ton metakwalonu odpowiadało 33 milionom tabletek, co oznacza, że można było je sprzedać za, mniej wiecej od 17 do 165 milionów dolarów. Co prawda zyskiem trzeba było wcześniej podzielić się z kolumbijską mafią i amerykańskimi dystrybutorami, ale i tak jest to ogromna suma. Cena nie wydaje się wygórowana tym bardziej, że oryginalne Qualuudes wtedy nie było już legalnie dostępne - i cena jednej tabletki wyprodukowanej w USA potrafiła siegać od 13 do 15 dolarów.<br />
<br />
<br />
Jak wynika z notatki pozostawionej w w węgierskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, 16 grudnia 1980 r. John Francis Tefft, pracownik Ambasady Stanów Zjednoczonych w Budapeszcie, złożył wizytę w MSZ i wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją związaną z lekami psychotropowymi, w szczególności odnosząc się do  metakwalonu. Mimo, iż Tefft był oficerem wywiadu i należało odpowiednio potraktować jego wątpliwości które zgłosił w raporcie, transporty metakwalonu nie ustawały. Policja w Niemczech Wschodnich wszczęła śledztwo w listopadzie 1980 roku, co było porażką dla Labatecu, który już wtedy był intensywnie obserwowany przez władze USA i nie tylko. Dziesięć ton zamaskowanego metakwalonu przybyło do Stanów Zjednoczonych z Meksyku przez Niemcy. Jak ujawnił wówczas Orbán-Schwarzkopf, metakwalon nie był jedyny, a narkotykowe machinacje stawały się coraz bardziej niejasne. Tuż obok metakwalonu, w pigułkach zawierających pemolinę - stymulant - nadrukowano dwie litery C, będące znakiem rozpoznawczym Captagonu - fenetyliny - stymulantu znacznie silniejszego od pemoliny, ulegającemu rozkładowi w organiźmie do kofeiny i amfetaminy.<br />
<br />
Po marcu 1981 napięcie w Chinoin rosło nie tylko z powodu produkcji absurdalnych ilości narkotyków, ale z powodu cząsteczek skopiowanych od firmy Pfizer. Ściśle tajny, mocno ocenzurowany raport twierdzi, że "ukradzione" leki również zostały wysłane na Zachód, mimo że były chronione patentem. Producenci tłumaczyli się "błędem technicznym". W lipcu 1981, amerykański ambasador Harry Earl Bergolt Jr. sam złożył wizytę w MSZ Węgier i oprócz groźby wycofania największej zniżki handlowej dla Węgier zakomunikował, że "jego rząd zwróci się do amerykańskich konsorcjów bankowych z dyskretną prośbą o nieuczestniczenie w przyszłych pożyczkach dla Węgier" – tak oficjalny raport zachował jego słowa. Bergolt Jr. nie był zadowolony, kiedy musiał odwiedzić Węgierski MSZ po raz drugi kilka tygodni później, tym razem w sprawie Chinoinu produkującego bez pozwolenia chroniony prawem patentowym amerykański pestycyd, sprzedawany do Ameryki Południowej, ale to zbyt długa historia, zdecydowanie na osobne posiedzenie. Poza tym po co tu traktować o pestycydach - to nie jest forum dla rolników tylko dla narkomanów. <br />
<br />
<br />
W 1981 roku, do Budapesztu przybył Gene Haislip. Był wściekły, głównie dlatego, iż wiedział już dokładnie, jak działał węgierski przemysł farmaceutyczny. CIA już wtedy posiadało bazę danych dotyczącą Chinoin i pokrewnych spółek, w której znajdowało się  nazwisko głównego księgowego, co ułatwiło rozpracowanie procederu. Haislip wiedział już o szwajcarskim Labatecu, jego węgierskim właścicielu ściśle powiązanym z wojskiem oraz służbami, co zresztą szczegółowo wyjaśnił to w kilku wywiadach, kilku z nich udzielonych dla PBS Frontline. Według raportu amerykańskiego Kongresu, Węgry wyprodukowały 14,5 tony metakwalonu w 1979 i 21,5 tony w 1980 roku, po czym całość wyeksportowały. Państwo węgierskie w końcu zrozumiało, że jeśli nie chce stracić zachodnich kredytów, musi wstrzymać dostawy metakwalonu na zachód.<br />
<br />
<br />
Faktycznie, wstrzymanie produkcji i działania z nim powiązane zaczęły się dopiero w 1982 r. Na spotkaniu ambasady amerykańskiej, na którym był również obecny był także wiedeński oddział DEA, Krajowe Dowództwo Ceł i Ochrony Finansowej oraz MSW, radny Kuchen wyjaśnił, że "rząd w swojej prezentacji odniósł się do faktu, że Węgry podjęły zdecydowane działania w celu zaprzestania produkcji metakwalonu i podejmują wysiłki w celu wykrywania przestępczości narkotykowej" – czytamy w dokumentach. Profesor Bayer, który od zaplecza pomagał Amerykanom w walce z narkotykami, został przewodniczącym Komisji ONZ ds. Narkotyków, choć ciekawe jest to, że jeszcze w 1984 r. Stany Zjednoczone nadal wymieniały Węgry jako jeden z krajów, które "utrzymują duże zapasy proszku metakwalonu", ale możemy przypuszczać że przynajmniej nie próbowały go sprzedać amerykanom.<br />
<br />
<br />
Gdy wieść rozeszła się, iż Węgry są największym na świecie producentem metakwalonu, skandal dotarł nawet do Białego Domu, i donosiła o tym także węgierska prasa. Cały świat dowiedział się o epidemicznym wręcz rozprzestrzenianiu się leku. Kiedy reżyser Roman Polański został skazany w 1977 roku w Stanach Zjednoczonych za zgwałcenie 13-letniej dziewczynki, ustalono, że czynu dopuścił się pod wpływem metakwalonu. Film "Wilk z Wall Street" całkiem wiernie ukazuje ogromne przyjęcia organizowane pod wpływem substancji, która pierwotnie była zarejestrowany jako lek. W 1979 r. – przynajmniej częściowo pod wpływem węgierskiego narkotyku – liczba zanotowanych przypadków nadużywania metakwalonu wzrosła o 40 proc., a do lat 80., według amerykańskiego systemu ostrzegania (Drug Abuse Warning Network, DAWN), już 83 proc. osób które potrzebowały pomocy medycznej z powodu brania metakwalonu, brały go głównie z alkoholem, a szacunkowo 85 procent ich dawek pochodziło zza granic USA.<br />
<br />
<br />
Zdaniem Balázsa Orbána-Schwarzkopfa sprzedaż narkotyków za granicę nie miała na celu tylko i wyłącznie poprawy sytuacji finansowej. Stwierdził on, że nadają się one również do ataku na wrogi kraj, ponieważ wróg finansuje w ten sposób walkę z samym sobą, a szerzenie się przestępczości narkotykowej w państwach demokratycznych osłabia pozycję ich rządów. Skąd jednak wiemy, że cała sprawa nie była egoistycznym działaniem szefów szwajcarsko-węgierskiej firmy, nastawionym na czysty zysk? A może była to robota dyrektora generalnego Chinoin? <br />
<br />
<br />
Cóż, wiemy, ponieważ na początku lat osiemdziesiątych przeciwko któremukolwiek z nich nie wszczęto żadnego postępowania karnego. Byłoby to zbyt ryzykowne dla ich klientów. Sprawa została rozstrzygnięta po cichu i tak naprawdę bez żadnych kar, mimo tego że w wypadku G. Csaplára udowodniono, że "na jego zmianie" wyprodukowano 45 ton metakwalonu. Transakcje narkotykowe odbywały się się za wiedzą i wsparciem tajnych służb, w tym wojska, tak więc ciężko aby osobom w to zamiesznym wymierzono jakiekolwiek kary - w dodatku według Orbána-Schwarzkopfa nie był to jedyny przypadek, kiedy sprawcy będąc pod parasolem służb unikali konsekwencji swoich czynów.<br />
<br />
Gyula Csaplár, węgierski menadżer szwajcarskiego Labatechu, w związku z całym zamieszaniem został natychmiastowo ściągnięty z powrotem do kraju i chociaż Medimpex pozostawiłby go w zatrudnieniu na jakiejś wygodnej pozycji, na własną prośbę przeszedł na emeryturę. Wszczęto także przeciwko niemu śledztwo w sprawie groźnie brzmiącego "naruszenia bezpieczeństwa narodowego", ale akta pokazują, iż w tym czasie sprawdzano jedynie, czy bogactwo Csaplára pochodzące z metakwalonu mogło przykuć uwagę. Csaplár miał w posiadaniu sporo luksusowych przedmiotów pochodzące z lat w Labatechu - samochody Mercedes, przyczepę kempingową, motorówkę, komputery i inne, ale ostatecznie pozostawiono go w spokoju.<br />
<br />
Nie tylko Csaplár przeszedł na emeryturę. W 1982 roku na emeryturę przeszedł także Barna Mezey, dyrektor generalny Chinoin. Mezey miał już wtedy 64 lata, czyli znacznie przekraczał ówczesny wiek emerytalny, ale pozostawał aktywnym aż do czasu wybuchu amerykańskiego skandalu. Nie było jednak mowy o jego ukaraniu, choć kierownictwo fabryki musiało wiedzieć, że tak obrzydliwa ilość silnego leku narkotycznego po prostu nie może być legalnie sprzedana.<br />
<br />
W pierwszej połowie lat 80. Chinoin przeżywał poważny kryzys z powodu utraty źródła ogromnych dochodów, jakim był metakwalon. Jak podaje wcześniej wspomniana książka o historii fabryki, z powodu postępującego, coraz większego opóźnienia jeśli chodzi o techniki produkcji oraz produkty, Chinoin pozostawał w tyle już nie tylko za fabrykmai zachodnimi, ale szybko także zaczęły go prześcigać inne fabryki Węgierskie. Kumulacja tych wszystkich problemów poskutkowała masowym odejściem pracowników.<br />
<br />
Co jednak stało się z pieniędzmi napływającymi z gigantycznych ilości narkotyków? Pewne jest, że z tajnych transakcji do węgierskiej kasy wpływało co roku co najmniej kilkadziesiąt milionów dolarów, ale należy pamiętać iż mogło być ich znacznie więcej, bo znamy tylko te przypadki, w których strona węgierska poniosła porażkę przed zachodnią władzą. Jednak nie wszystko skończyło się tak, jak chcieliby tego agenci służb czy zarząd Labatechu. Dochody były ogromne. W rzeczywistości, były one tak ogromne, że sprowadzenie ich z powrotem na Węgry mogło spowodować poważne problemy, jeśli w ogóle byłoby możliwe.<br />
<br />
Nie można było skorzystać z konwencjonalnych usług bankowych i dokonać przelewu, bo wzbudziłoby to podejrzenia, a do Ameryki Południowej nie można było wysłać  setek agentów, aby rozpoczęli kursowanie w kółko jak autobusy z Kolumbii do domu z walizkami pełnymi milionów dolarów zarobionych na narkotykach. Część pieniędzy można było przemycić z powrotem do kraju, głównie w postaci dóbr luksosowych, takich jak markowe zegarki, biżuteria czy kamienie szlachetne. Taka operacja, mimo tego że zorganizowana byłaby całkowicie za wiedzą służb specjalnych, i ich wsparciem, wciąż ma się nijak do całych zysków jakie udało się osiągnąć - tak ogromnej sumy nie dało się sprowadzić.<br />
<br />
Według Balázsa Orbána-Schwarzkopfa urzędnicy musieli szukać inwestycji, która sama wyprodukuje walutę - w ten sposób byli w stanie ukryć nielegalnie generowany dochód. Orbán-Schwarzkopf zbadał znaczące węgierskie inwestycje z tamtego okresu i uznał za bardzo interesujący fakt, że w latach 60. XX wieku rozpoczęto budowę znaczących hoteli, na rzecz których Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapewniło nieruchomości. Wydało mu się dziwne, że kilka lat po rewolucji 1956 r. całkowicie izolowany reżim Kádára próbował zwabić zachodnich gości nad Balaton usługami uważanymi wówczas za luksusowy hotel. Ukończone hotele odwiedziło wielu zagranicznych gości, którzy pozostawili po sobie znaczną ilość zachodniej waluty. Charakterystyczne było, że cudzoziemców przyciągano na Węgry szczególnie korzystnymi cenami. W latach 70. i 80. XX w. budowa wielu przesięwzięć objęła także Budapeszt, a najwyższej klasy obiekty takie jak galerie, czy hotele powstawały jeden po drugim, oficjalnie z kredytów austriackiego banku, a w rzeczywistości zapewne dzięki węgierskiemu narkobiznesowi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<img src="https://i.ibb.co/xg4qFgQ/methaq1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: methaq1.jpg]" class="mycode_img" /> <br />
<br />
</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Węgierski łącznik</span></span></div>
<br />
<br />
Późne lata 70. Państwo węgierskie cierpi na bardzo poważny niedobór waluty potrzebnej do sfinansowania wielu gałęzi dogorywającej gospodarki czy chociażby samego funkcjonowania służb, które są tak bardzo potrzebne w komunistycznych reżumach. Istnieje jednak rozwiązanie - eksport narkotyków za granicę. Węgry miały produkować niebotyczne ilości substancji psychoaktywnych za pośrednictwem państwowych fabryk farmaceutycznych, i z pomocą kolumbisjkiego kartelu, amerykańskich gangów oraz dzięki interwencji szwajcarsko-węgierskiej firmy-podpuchy eksportować je do Stanów Zjednoczonych.<br />
<br />
Autorzy tego planu zarobili ogromne sumy pieniędzy, i co ciekawsze, żaden z bohaterów tej historii nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Skąd o tym wiemy? Ku schyłkowi komunzimu na Węgrzech, w związku ze zmianą reżimu umożliwiono przekazanie badaczom części dokumentów tajnych służb. Archiwiści nie sądzili, że informacje z akt węgierskich tajnych służb i raportów agentów można interpretować łącznie z korespondencją amerykańską i międzynarodowymi materiałami prasowymi. A jednak.<br />
<br />
Prof. Balázs Orbán-Schwarzkopf zajął się przenalizowaniem niezliczonej ilości dokumentów, publikacji prasowych, akt oraz różnych raportów medycznych, świadczących o tym, że Węgry były jednym z największych eksporterów narkotyków na świecie pod koniec lat 70. i na początku lat 80 ubiegłego wieku. Kluczową rolę  odegrał metakwalon. Za całkowitym przyzwoleniem węgierskiego aparatu państwowego, metakwalon produkowany byłw państwowej fabryce farmaceutycznej Chinoin, a następnie przemycany do Stanów Zjednoczonych Ameryki za pośrednictwem państwowej firmy handlowej i szwajcarskiej agencji "Medimpex", z niemałą pomocą kolumbijskich karteli narkotykowych. Do Stanów zjednoczonych przemycono dziesiątki ton substancji. <br />
<br />
<br />
Wszystko zaczęło od tego, jak Orbán-Schwarzkopf znalazł dziwną wskazówkę w jednym z raportów sporządzonych przez agentów służb bezpieczeństwa. Według dokumentu, na początku lat 80. szwajcarsko-węgierska firma została przyłapana na handlu narkotykami, który był zasadniczo wykorzystywany przez węgierskie służby specjalne jako źródło finansowania. Tabletki zawierające aktywny składnik leku produkowanego na Węgrzech były oznaczone znakiem towarowym zupełnie innego produktu i sprzedawane za granicę. Co prawda doniesienia agentów całkowicie zanurzonych w te sprawy należy traktować ze szczególną ostrożnością, ale rubryka dotycząca wagi z widniejącym zapisem "10 ton" w dokumencie to ogromna ilość, więc Orbán-Schwarzkopf zapytał źródło, które miało osobisty wgląd w pracę tajnych służb - "Czy to możliwe?". Odpowiedź brzmiała:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dziesięć ton? Znacznie więcej. Zalaliśmy zachód narkotykami!</span>"</div>
<br />
Orbán-Schwarzkopf był zszokowany. W poszukiwaniu dalszych wskazówek pomógł mu badacz z Archiwum Historycznego Państwowych Służb Bezpieczeństwa. Obaj usiedli przy komputerze i wprowadzili słowa kluczowe w wyszukiwarkę w języku angielskim. Od raportu Senatu USA, przez roczne raporty podsumowań DEA (Drug Enforcement Administration), po serię wywiadów, wiele źródeł potwierdziło, że Węgry były jednym ze światowych centrów nielegalnej produkcji narkotyków - najpóźniej na początku lat 80-tych. Przestępstwa były dokonywane za wiedzą państwa, na korzyść państwa, z pomocą państwowej firmy farmaceutycznej.<br />
<br />
<br />
<br />
István Bayera, dyrektor generalnego Narodowego Instytutu Farmacji był bardzo szanowaną postacią w węgierskiej medycynie. W latach 1962-1973, z krótką przerwą, był szefem władz farmaceutycznych, a w latach 1976-1990 reprezentował węgierski rząd w Komisji ds. Środków Odurzających ONZ. Był także przewodniczącym tej organizacji w 1984 r., prawdopodobnie nie bez związku z faktem, że udało mu się położyć kres temu, o czym za chwilę opowiem. <br />
<br />
<br />
W swojej książce "Narkotyki a ludzie" Bayer pisze o głównym bohaterze naszego artykułu, metakwalonie, oraz o historii współpracy amerykańskiej agencji ds. walki z narkotykami z węgierskim Chinoinem, będącą wiodącym producentem farmaceutyków w tym kraju. "Istnieje interesujący węgierski aspekt międzynarodowej kontroli metakwalonu. Lek ten nie był sprzedawany na Węgrzech, ale Chinoin rozpoczął jego produkcję i eksport. Kilka lat później odkryto, że znaczna ilość metakwalonu produkowanego na Węgrzech była przemycana ze Szwajcarii (gdzie handel metakwalonem nie był w ogóle kontrolowany) i Czech (gdzie pozwalał na to system wolnych portów) do Kolumbii, skąd środek był przemycany do USA. Od momentu, gdy władze USA poinformowały o tym władze węgierskie, prosząc je o współpracę, Węgry regularnie informowały Amerykanów o eksporcie metakwalonu, a z inicjatywy dyrektora generalnego Barna Mezeya, z czasem Chinoin całkowicie zaprzestał produkcji metakwalonu. Za tym przykładem w ciągu kilku lat poszły Polska, Francja i Szwajcaria” - pisze profesor w 2005 roku. <br />
<br />
<br />
Nie była to jednak forma uprzejmej, luźnej pogawędki między Węgrami i Amerykanami. Ton tej rozmowy był znacznie ostrzejszy, o czym wybitny profesor farmacji poinformował kilka lat później, w 2012 roku, w osobliwym nekrologu. Upamiętnia on śmierć Gene'a Haislipa, który przybył na Węgry w 1981 roku jako jeden z szefów DEA. Haislip zasygnalizował węgierskiemu rządowi, że jest świadomy, iż Chinoin produkuje metkwalon hurtowo wwożony do Stanów Zjednoczonych przez Kolumbię i poprosił węgierski rząd o współpracę. Nie tylko poprosił, ale także zagroził surowymi sankcjami w przypadku kontynuowania przemytu. Gene Haislip powiedział na spotkaniu, że Węgry mogą stracić swoją największą przewagę handlową, jeśli nie zatrzymają dostaw.<br />
<br />
<br />
Niezwykłą powagę sprawy dobrze ilustruje fakt, że do tego czsau konsumpcja metakwalonu osiągnęła w Stanach Zjednoczonych rozmiary epidemii, a legalny produkt, pierwotnie stosowany jako środek uspokajający i nasenny, zyskał dziesiątki ulicznych nazw potocznych, takich jak "soapers", "mandies" czy "disco biscuits" z powodu wysokiego procenta imprezowiczów zażywających metakwalon w klubach disco. Tylko w 1980 r. metakwalon bezpośrednio lub pośrednio przyczynił się do śmierci aż sześciu tysięcy młodych ludzi - głównie poprzez przypadkowe przedawkowania. Mimo zgoła innego działania, mechanizm za pomocą jakiego metakwalon oddziałowuje na poszczególe ośrodki w naszym organiźmie jest wysoce podobny do tego z barbituranów, i nie ma jednoznacznej odtrutki na zatrucie tą substancją, tak jak w przypadki opioidów czy benzodiazepin.<br />
<br />
Profesor Bayer potwierdza również w publikacji "Pharmacy", że metakwalon nie był sprzedawany na Węgrzech, ale był produkowany i legalnie eksportowany przez Chinoin do Szwajcarii i Czech, skąd był transportowany półlegalnie lub nielegalnie do Kolumbii, skąd był przemycany do Stanów Zjednoczonych. W rzeczywistości mimo nielegalności całego proesu, wszyscy główni gracze musieli o tym wiedzieć. Przesyłki pełne tabletek i proszu nie zaginęły we mgle w Szwajcarii, a kilka ton narkotyków nie mogło zostać tak po prostu wyeksportowanych bez wiedzy przywódców.<br />
<br />
Barna Mezey, dyrektor generalny Chinoin co prawda obiecał amerykanom że zatrzyma dostawy, ale w rzeczywistości, w systemie partyjno-państwowym oczywiście nie mógł decydować on o sprawie w pojedynkę, i jego obietnice były zwyczajnym kłamstwem. Mógł być jednak w to zamieszany, ponieważ w 1961 roku był głównym inżynierem fabryki i za swoją pracę otrzymał Nagrodę Kossutha - przyznawaną wówczas za wybitne osiągnięcia w dziedzinie nauk, kultury czy sztuk. Okazuje się, że już wtedy Węgry mogły pracować nad syntezą i eksportem metakwalonu na wielką skalę - i było to niemalże 20 lat przed przybyciem Amerykanina do Budapesztu. <br />
<br />
W końcu jednak amerykanie rozgryźli węgrów zalewających ich kraj narkotykami. Wcześniej wspomniany już Gene Haislip na początku lat 80. został powołany do zarządu DEA jako prawa ręka dyrektora generalnego. W tamtych czasach kokaina stanowiła ogromny problem, a Kolumbia była jednym z głównych miejsc jej pochodzenia. Zauważył jednak, że kolumbijskie kartele narkotykowe próbują maczać swoje palce w czymś innym. Trasa i metody transportu pozostały w dużej mierze takie sama - małe, prywatne odrzutowce, czy nawet samoloty sportowe były używane do sprowadzania produktu do Stanów Zjednoczonych, a sam produkt nadal pochodził z Ameryki Południowej. <br />
<br />
Amerykańska policja wkrótce przechwyciła jedną przesyłkę i dość szybko odkryła, że biały proszek nie był kokainą, ale czymś innym. Kiedy Gene Haislip otrzymał raport, zauważył, że ładunek wynosił aż trzy tony. Trzy dni później do Teksasu przyleciał samolot z dwiema tonami, a do czerwoności Haislipa rozwścieczyła informacja wiadomość o trzeciej, udanej operacji z Gruzji która również opiewała na kilka ton. Co tu się dzieje? - zapytał, nie wiedząc jeszcze co to za substancja. Wkrótce po przeprowadzeniu analiz laboratoryjnych, okazało się, że to metakwalon. Haislip nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Zapytał jednego z agentów DEA, ile wynosi roczna, legalna produkcja metakwalonu w USA.  "Siedem ton" - odparł agent. Haislip aż wrzasnął "Siedem ton? My przechwyciliśmy tyle w ciągu ostatnich kilku tygodni!". Wcale nie pomagała mu świadomość tego, że władze przechwytują tylko ułamek przesyłek, a z pewnością do Ameryki dotarła i trafiła na rynek ilość wielokrotnie większa. Jedna tona czystego metakwalonu wystarczała do wyprodukowania 3,3 miliona tabletek zawierających 300 mg substancji, czyli jedną dawkę.<br />
<br />
Ludzie Gene'a Haislipa wzięli się więc do pracy. Ustalili, że wszystko pochodziło z Kolumbii i, co dziwniejsze, że wszystko z wyjątkiem zawartości opakowań, było importowane tak, jakby był to klasyczny narkotyk jak kokaina. W rzeczywistości w ostatnich dziesięcioleciach handel narkotykami w USA nie miał zbyt wielu osiągnięć. Ale to - to było jedno z nich. Haislip szczegółowo opisał w kilku wywiadach, jak podróżował do Kolumbii i negocjował z przestraszonymi urzędnikami rządowymi, którzy cały czas twierdzili, że kolumbijski przemysł farmaceutyczny nie jest wystarczająco zaawansowany, aby produkować metakwalon na taką skalę.<br />
<br />
Metakwalon pochodził z Europy, i był tylko przepakowywany w Kolumbii. Po miesiącu oczekiwania Haislipowi i jego zespołowi udało się złapać pierwszy statek przewożący metakwalon, który wypłynął z Hamburga. Co prawda nie było to jakoś wybitnie trudne do ustalenia, ponieważ Chinoin oficjalnie licencjonował aktywny składnik swoich leków pod nazwą Motolon od 1966 roku innym spółkom, ale, jak powiedział profesor Bayer - nigdy nie był on sprzedawany na Węgrzech. Miało to inny cel. <br />
<br />
W tamtych czasach węgierski przemysł farmaceutyczny, który dysponował doskonałym zespołem specjalistów, miał mniej pieniędzy niż było to konieczne na długotrwały, kosztowny R&amp;D który często prowadził donikąd. Wiele można by zaoszczędzić, zarówno pieniędzy, jak i czasu, gdyby niektóre z nowych leków były produkowane przez „omijanie” lub, jak to ujęto w jednym z dokumentów bezpieczeństwa państwa ze szlachetną prostotą, „wybijanie””, kontynuuje Balázs Orbán-Schwarzkopf. <br />
<br />
Węgierscy chemicy poprzez zachodnie publikacje medyczne dowiedzieli się, że metakwalon, produkowany w Indiach w latach 50. jako związek przeciwmalaryczny, był bezużyteczny w walce z chorobą przenoszoną przez komary, ale powodował głęboki sen u myszy doświadczalnych. Miał taki sam wpływ na ludzi i był stosowany jako lek nasenny oraz uspokajający od 1956 roku. Do czasu zmiany reżimu na Węgrzech to nie sama substancja czynna była chroniona patentem, ale sposób jej opracowania. Innymi słowy, wystarczyło tylko udowodnić, że ten sam składnik aktywny został uzyskany w choć trochę innym procesie, a wtedy cała transakcja była legalna - przynajmniej w krajach bloku sowieckiego. W gruncie rzeczy, po prostu prostu kopiowano cząsteczki zawarte w artykułach lub patentach, lekko zmieniając tylko ich proces produkcyjny.<br />
<br />
Metakwalon został prawdopodobnie skopiowany w laboratorium badawczym Chinoin, przy udziale inżyniera i chemika Ildikó Kósa, zanim został zarejestrowany w USA jako Quaalude w 1962 roku. Węgierski badacz farmaceutyczny prawdopodobnie nie wiedział nic o tym, co stanie się z produktem, ale proces okazał się tak skuteczny, że w 1970 r. powierzono mu również utworzenie grupy dokumentacyjnej w celu monitorowania rejestracji patentów w zorganizowany, efektywny sposób.<br />
<br />
<br />
Chociaż metakwalon nie został dopuszczony do obrotu na Węgrzech przez regulatorów w 1966 roku pod nazwą handlową Motolon, był on już wzceśniej testowany na ludziach w tym kraju. W tym samym roku, według Medical Weekly, 48 pacjentów otrzymało go na Uniwersytecie Semmelweis, większość z nich w ramach leczenia krótkotrwałych zaburzeń snu. Nazwa marki istniała już w 1961 r., ponieważ artykuł odnosi się do publikacji zatytułowanej „Report on Moloton” (Raport nt. Molotonu). László Bíró László i János Kalotai, dwaj autorzy artykułu, pracowali na oddziale "A" szpitala przy ulicy Péterfy Sándor, jednak brakuje dokumentacji, czy testowali ten środek na ludziach tudzież zwierzętach. Przypuszcza się, że i na jednych, i na drugich. Dwaj badacze według dokumentacji, posiadali metakwalon ze źródła oznacznego tajemniczym skrótem "GYIS" na temat którego nie ma absolutnie żadnych informacji. Bez względu na źródło, najbardziej zaskakującym jest to, że już w 1966 roku - 15 lat przed amerykańską rejestracją - na Węgrzech podawano ludziom metakwalon. Jednak mimo faktu, iż raporty donoszą o pozytywnych doświadczeniach, i skutecznym działaniu, metakwalon nigdy nie został wprowadzony na rynek w tym kraju.<br />
<br />
<br />
Balázs Orbán-Schwarzkopf twierdzi, że już w 1957 roku węgierskie wojsko założyło w Szwajcarii firmę-przykrywkę która miała służyć do dystrybucji i produkcji różnych surowców farmaceutycznych. Labatec Pharma AG była oficjalnym właścicielem Medimpexu, węgierskiej firmy zajmującej się dystrybucją farmaceutyków,  będąc jej właścicielem w 100%. Kiedy zapytano byłych pracowników Chinoin, co wiedzieli o Labatec Pharma, powiedzieli, że to "normalna szwajcarska firma" i zaprotestowali, gdy nazwano ją firmą-przykrywką dla niezbyt legalnych interesów. Co prawda, Labatec Pharma istnieje do dziś, ale nie jest już powiązana z Węgrami. <br />
<br />
<br />
Szwajcaria była ważna dla Węgrów z dwóch powodów. Po pierwsze, było to wówczas światowe centrum handlu narkotykami, a po drugie, metakwalon nie był jeszcze zaklasyfikowany jako substancja psychoaktywna, więc mógł być eksportowany bez jakichkolwiek ograniczeń ilościowych. Zgodnie z zachowanymi dokumentami, preparat był wysyłany wysłany do USA głównie przez porty w Hamburgu i Antwerpii. Około 1980 roku ilości były już oszałamiające: same te znane Amerykanom wyniosły prawie 35 ton. <br />
<br />
Oczywiście sama ilość produkowanego metakwalonu musiała zostać zauważona przez zarząd Chinoin. Nawet jeśli nie był to ich najlepszy produkt, bo tak się składa, że metakwalon ilościowo nie dorównywał w żadnym stopniu lekowi No-spa, który w swoich najlepszych latach sprzedawany był do Związku Radzieckiego w ilościach rzędu 120 ton. Tak metakwalon stał się jednym z ważniejszych zachodnich farmaceutycznych artykułów eksportowych w latach 70. i wczesnych 80., aż do okresu nadrabiania zaległości. Pomimo ogromnej ilości sprzedanego towaru, broszura traktująca o historii fabryki w Chinoin zatytułowana "An ever-renewing company: the story of Chinoin (1910-1995)", nie wspomina o Motolon czy metakwalonie, pobieżnie wymieniając je jedynie w załączniku. Gene Haislip osiągnął jeden z największych sukcesów amerykańskiej wojny z narkotykami, kiedy po szeroko zakrojonych aresztowaniach uznał, że "mamy słonia w naszym salonie, i jest to słoń węgierski".<br />
<br />
Badania Balázsa Orbána-Schwarczkopfa miały teraz już solidną podstawę, i badacz mógł przeszukiwać archiwa z wyraźnym ukierunkowaniem. Wiedział, czego szuka. Było to ważne, ponieważ nie było dostępnych dużych, spójnych i powiązanych ze sobą raportów, a obraz całości musiał być budowany z fragmentów, wycinków i strzępków. Wśród pozornie bardzo niekompletnych dokumentów dotyczących Medimpexu znajdujących się w Węgierskich Archiwach Narodowych, które liczyły zaledwie kilka pudeł, Orbán-Schwarczkopf znalazł notatkę z 1978 r., według której Labatec Pharma zamówiła 10 ton metakwalonu od Chinoin za 100 000 dolarów. Z artykułu opublikowanego w "Világgazdaság" ("Gospodarka Świata") z 1978 roku wiemy również, że te 10 ton należy rozumieć jako proszek - czystą substancję czynną. Zamówienie to więc zawierało ilość substancji czynnej wystarczającą do wyprodukowania dziesiątek milionów tabletek. Zgodnie z dokumentacją, za 1 dolara węgierska fabryka była w stanie dostarczyć około 300 tabletek. Oznacza to, że Chinoin sprzedał wystarczającą ilość substancji czynnej na 30 pudełek Qualuudes za jednego dolara. Nie trzeba być ekspertem w dziedzinie leków, aby zrozumieć, jak bardzo niska jest ta kwota.<br />
<br />
Wraz z postępującym śledztwem, stało się jasne iż prawdziwy zysk nie został osiągnięty przez węgierskie Chinoin, ale przez szwajcarskie Labatec Pharma, a to pojedyncze zamówienie stanowiło mniej więcej półtorakrotność całej rocznej produkcji Stanów Zjednoczonych - największej na zachodnim rynku farmaceutycznym.<br />
<br />
Jak duże korzyści mogło odnieść państwo węgierskie? Co prawda nie udało się znaleźć żadnych danych na temat czarnorynkowej ceny metakwalonu sprzedawanego w Ameryce pod nazwą Quaaludes w latach 70. XX wieku, ale znalazła się już cena z początku lat 90. W tamtym czasie cena hurtowa pojedynczej tabetki (czyli cena liczona przy zamówieniach powyżej 1000 sztuk) wahała się od pół do pięciu dolarów dolarów. 10 ton metakwalonu odpowiadało 33 milionom tabletek, co oznacza, że można było je sprzedać za, mniej wiecej od 17 do 165 milionów dolarów. Co prawda zyskiem trzeba było wcześniej podzielić się z kolumbijską mafią i amerykańskimi dystrybutorami, ale i tak jest to ogromna suma. Cena nie wydaje się wygórowana tym bardziej, że oryginalne Qualuudes wtedy nie było już legalnie dostępne - i cena jednej tabletki wyprodukowanej w USA potrafiła siegać od 13 do 15 dolarów.<br />
<br />
<br />
Jak wynika z notatki pozostawionej w w węgierskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, 16 grudnia 1980 r. John Francis Tefft, pracownik Ambasady Stanów Zjednoczonych w Budapeszcie, złożył wizytę w MSZ i wyraził swoje zaniepokojenie sytuacją związaną z lekami psychotropowymi, w szczególności odnosząc się do  metakwalonu. Mimo, iż Tefft był oficerem wywiadu i należało odpowiednio potraktować jego wątpliwości które zgłosił w raporcie, transporty metakwalonu nie ustawały. Policja w Niemczech Wschodnich wszczęła śledztwo w listopadzie 1980 roku, co było porażką dla Labatecu, który już wtedy był intensywnie obserwowany przez władze USA i nie tylko. Dziesięć ton zamaskowanego metakwalonu przybyło do Stanów Zjednoczonych z Meksyku przez Niemcy. Jak ujawnił wówczas Orbán-Schwarzkopf, metakwalon nie był jedyny, a narkotykowe machinacje stawały się coraz bardziej niejasne. Tuż obok metakwalonu, w pigułkach zawierających pemolinę - stymulant - nadrukowano dwie litery C, będące znakiem rozpoznawczym Captagonu - fenetyliny - stymulantu znacznie silniejszego od pemoliny, ulegającemu rozkładowi w organiźmie do kofeiny i amfetaminy.<br />
<br />
Po marcu 1981 napięcie w Chinoin rosło nie tylko z powodu produkcji absurdalnych ilości narkotyków, ale z powodu cząsteczek skopiowanych od firmy Pfizer. Ściśle tajny, mocno ocenzurowany raport twierdzi, że "ukradzione" leki również zostały wysłane na Zachód, mimo że były chronione patentem. Producenci tłumaczyli się "błędem technicznym". W lipcu 1981, amerykański ambasador Harry Earl Bergolt Jr. sam złożył wizytę w MSZ Węgier i oprócz groźby wycofania największej zniżki handlowej dla Węgier zakomunikował, że "jego rząd zwróci się do amerykańskich konsorcjów bankowych z dyskretną prośbą o nieuczestniczenie w przyszłych pożyczkach dla Węgier" – tak oficjalny raport zachował jego słowa. Bergolt Jr. nie był zadowolony, kiedy musiał odwiedzić Węgierski MSZ po raz drugi kilka tygodni później, tym razem w sprawie Chinoinu produkującego bez pozwolenia chroniony prawem patentowym amerykański pestycyd, sprzedawany do Ameryki Południowej, ale to zbyt długa historia, zdecydowanie na osobne posiedzenie. Poza tym po co tu traktować o pestycydach - to nie jest forum dla rolników tylko dla narkomanów. <br />
<br />
<br />
W 1981 roku, do Budapesztu przybył Gene Haislip. Był wściekły, głównie dlatego, iż wiedział już dokładnie, jak działał węgierski przemysł farmaceutyczny. CIA już wtedy posiadało bazę danych dotyczącą Chinoin i pokrewnych spółek, w której znajdowało się  nazwisko głównego księgowego, co ułatwiło rozpracowanie procederu. Haislip wiedział już o szwajcarskim Labatecu, jego węgierskim właścicielu ściśle powiązanym z wojskiem oraz służbami, co zresztą szczegółowo wyjaśnił to w kilku wywiadach, kilku z nich udzielonych dla PBS Frontline. Według raportu amerykańskiego Kongresu, Węgry wyprodukowały 14,5 tony metakwalonu w 1979 i 21,5 tony w 1980 roku, po czym całość wyeksportowały. Państwo węgierskie w końcu zrozumiało, że jeśli nie chce stracić zachodnich kredytów, musi wstrzymać dostawy metakwalonu na zachód.<br />
<br />
<br />
Faktycznie, wstrzymanie produkcji i działania z nim powiązane zaczęły się dopiero w 1982 r. Na spotkaniu ambasady amerykańskiej, na którym był również obecny był także wiedeński oddział DEA, Krajowe Dowództwo Ceł i Ochrony Finansowej oraz MSW, radny Kuchen wyjaśnił, że "rząd w swojej prezentacji odniósł się do faktu, że Węgry podjęły zdecydowane działania w celu zaprzestania produkcji metakwalonu i podejmują wysiłki w celu wykrywania przestępczości narkotykowej" – czytamy w dokumentach. Profesor Bayer, który od zaplecza pomagał Amerykanom w walce z narkotykami, został przewodniczącym Komisji ONZ ds. Narkotyków, choć ciekawe jest to, że jeszcze w 1984 r. Stany Zjednoczone nadal wymieniały Węgry jako jeden z krajów, które "utrzymują duże zapasy proszku metakwalonu", ale możemy przypuszczać że przynajmniej nie próbowały go sprzedać amerykanom.<br />
<br />
<br />
Gdy wieść rozeszła się, iż Węgry są największym na świecie producentem metakwalonu, skandal dotarł nawet do Białego Domu, i donosiła o tym także węgierska prasa. Cały świat dowiedział się o epidemicznym wręcz rozprzestrzenianiu się leku. Kiedy reżyser Roman Polański został skazany w 1977 roku w Stanach Zjednoczonych za zgwałcenie 13-letniej dziewczynki, ustalono, że czynu dopuścił się pod wpływem metakwalonu. Film "Wilk z Wall Street" całkiem wiernie ukazuje ogromne przyjęcia organizowane pod wpływem substancji, która pierwotnie była zarejestrowany jako lek. W 1979 r. – przynajmniej częściowo pod wpływem węgierskiego narkotyku – liczba zanotowanych przypadków nadużywania metakwalonu wzrosła o 40 proc., a do lat 80., według amerykańskiego systemu ostrzegania (Drug Abuse Warning Network, DAWN), już 83 proc. osób które potrzebowały pomocy medycznej z powodu brania metakwalonu, brały go głównie z alkoholem, a szacunkowo 85 procent ich dawek pochodziło zza granic USA.<br />
<br />
<br />
Zdaniem Balázsa Orbána-Schwarzkopfa sprzedaż narkotyków za granicę nie miała na celu tylko i wyłącznie poprawy sytuacji finansowej. Stwierdził on, że nadają się one również do ataku na wrogi kraj, ponieważ wróg finansuje w ten sposób walkę z samym sobą, a szerzenie się przestępczości narkotykowej w państwach demokratycznych osłabia pozycję ich rządów. Skąd jednak wiemy, że cała sprawa nie była egoistycznym działaniem szefów szwajcarsko-węgierskiej firmy, nastawionym na czysty zysk? A może była to robota dyrektora generalnego Chinoin? <br />
<br />
<br />
Cóż, wiemy, ponieważ na początku lat osiemdziesiątych przeciwko któremukolwiek z nich nie wszczęto żadnego postępowania karnego. Byłoby to zbyt ryzykowne dla ich klientów. Sprawa została rozstrzygnięta po cichu i tak naprawdę bez żadnych kar, mimo tego że w wypadku G. Csaplára udowodniono, że "na jego zmianie" wyprodukowano 45 ton metakwalonu. Transakcje narkotykowe odbywały się się za wiedzą i wsparciem tajnych służb, w tym wojska, tak więc ciężko aby osobom w to zamiesznym wymierzono jakiekolwiek kary - w dodatku według Orbána-Schwarzkopfa nie był to jedyny przypadek, kiedy sprawcy będąc pod parasolem służb unikali konsekwencji swoich czynów.<br />
<br />
Gyula Csaplár, węgierski menadżer szwajcarskiego Labatechu, w związku z całym zamieszaniem został natychmiastowo ściągnięty z powrotem do kraju i chociaż Medimpex pozostawiłby go w zatrudnieniu na jakiejś wygodnej pozycji, na własną prośbę przeszedł na emeryturę. Wszczęto także przeciwko niemu śledztwo w sprawie groźnie brzmiącego "naruszenia bezpieczeństwa narodowego", ale akta pokazują, iż w tym czasie sprawdzano jedynie, czy bogactwo Csaplára pochodzące z metakwalonu mogło przykuć uwagę. Csaplár miał w posiadaniu sporo luksusowych przedmiotów pochodzące z lat w Labatechu - samochody Mercedes, przyczepę kempingową, motorówkę, komputery i inne, ale ostatecznie pozostawiono go w spokoju.<br />
<br />
Nie tylko Csaplár przeszedł na emeryturę. W 1982 roku na emeryturę przeszedł także Barna Mezey, dyrektor generalny Chinoin. Mezey miał już wtedy 64 lata, czyli znacznie przekraczał ówczesny wiek emerytalny, ale pozostawał aktywnym aż do czasu wybuchu amerykańskiego skandalu. Nie było jednak mowy o jego ukaraniu, choć kierownictwo fabryki musiało wiedzieć, że tak obrzydliwa ilość silnego leku narkotycznego po prostu nie może być legalnie sprzedana.<br />
<br />
W pierwszej połowie lat 80. Chinoin przeżywał poważny kryzys z powodu utraty źródła ogromnych dochodów, jakim był metakwalon. Jak podaje wcześniej wspomniana książka o historii fabryki, z powodu postępującego, coraz większego opóźnienia jeśli chodzi o techniki produkcji oraz produkty, Chinoin pozostawał w tyle już nie tylko za fabrykmai zachodnimi, ale szybko także zaczęły go prześcigać inne fabryki Węgierskie. Kumulacja tych wszystkich problemów poskutkowała masowym odejściem pracowników.<br />
<br />
Co jednak stało się z pieniędzmi napływającymi z gigantycznych ilości narkotyków? Pewne jest, że z tajnych transakcji do węgierskiej kasy wpływało co roku co najmniej kilkadziesiąt milionów dolarów, ale należy pamiętać iż mogło być ich znacznie więcej, bo znamy tylko te przypadki, w których strona węgierska poniosła porażkę przed zachodnią władzą. Jednak nie wszystko skończyło się tak, jak chcieliby tego agenci służb czy zarząd Labatechu. Dochody były ogromne. W rzeczywistości, były one tak ogromne, że sprowadzenie ich z powrotem na Węgry mogło spowodować poważne problemy, jeśli w ogóle byłoby możliwe.<br />
<br />
Nie można było skorzystać z konwencjonalnych usług bankowych i dokonać przelewu, bo wzbudziłoby to podejrzenia, a do Ameryki Południowej nie można było wysłać  setek agentów, aby rozpoczęli kursowanie w kółko jak autobusy z Kolumbii do domu z walizkami pełnymi milionów dolarów zarobionych na narkotykach. Część pieniędzy można było przemycić z powrotem do kraju, głównie w postaci dóbr luksosowych, takich jak markowe zegarki, biżuteria czy kamienie szlachetne. Taka operacja, mimo tego że zorganizowana byłaby całkowicie za wiedzą służb specjalnych, i ich wsparciem, wciąż ma się nijak do całych zysków jakie udało się osiągnąć - tak ogromnej sumy nie dało się sprowadzić.<br />
<br />
Według Balázsa Orbána-Schwarzkopfa urzędnicy musieli szukać inwestycji, która sama wyprodukuje walutę - w ten sposób byli w stanie ukryć nielegalnie generowany dochód. Orbán-Schwarzkopf zbadał znaczące węgierskie inwestycje z tamtego okresu i uznał za bardzo interesujący fakt, że w latach 60. XX wieku rozpoczęto budowę znaczących hoteli, na rzecz których Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapewniło nieruchomości. Wydało mu się dziwne, że kilka lat po rewolucji 1956 r. całkowicie izolowany reżim Kádára próbował zwabić zachodnich gości nad Balaton usługami uważanymi wówczas za luksusowy hotel. Ukończone hotele odwiedziło wielu zagranicznych gości, którzy pozostawili po sobie znaczną ilość zachodniej waluty. Charakterystyczne było, że cudzoziemców przyciągano na Węgry szczególnie korzystnymi cenami. W latach 70. i 80. XX w. budowa wielu przesięwzięć objęła także Budapeszt, a najwyższej klasy obiekty takie jak galerie, czy hotele powstawały jeden po drugim, oficjalnie z kredytów austriackiego banku, a w rzeczywistości zapewne dzięki węgierskiemu narkobiznesowi.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[LSD - Historia prawdziwa cz.1 2/2]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=4317</link>
			<pubDate>Sun, 25 Aug 2024 09:52:16 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=70">voice.of.voiceless</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=4317</guid>
			<description><![CDATA[<a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=4227" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=4227</a> - link do poprzedniej części<br />
<br />
<br />
<br />
Święto acid rocka, (tak nazywał się hippisowski, rockowy nurt muzyczny) nie ograniczyło się do sali koncertowej, ale przelało się na ulicę, która stała się centralnym punktem życia w Haight. Ulica była w centrum uwagi, miejscem, gdzie można było chodzić, rozmawiać i ubierać się w dowolny sposób. Dzięki przyjemnemu klimatowi można było spędzać większość czasu na ulicy, bombardowany przez nieustanną paradę bodźców: dzikie kostiumy, spontaniczny teatr, różne wybryki, wędrowni minstrele. Ludzie nie tylko pozowali. Patrolowanie ulicy w pełnych regaliach było aktem buntu, otwartą odmową kupienia Systemu, ale było też czymś więcej. Dla tych, którzy wymieniali się znajomymi uśmiechami podczas codziennych obchodów, długie włosy, koraliki i bose stopy były nie tylko symbolem wyobcowania, ale pozytywnym skokiem świadomości, afirmacją radykalnie odmiennego zestawu osobistych i społecznych priorytetów. Haight stawało się obszarem testowym dla nowych kształtów ludzkiego doświadczenia. Mieszkańcy kwasowego getta często grupowali się w plemienne lub "celowe" jednostki rodzinne. Praktykowali oni wspólne życie, w którym własność prywatna była ograniczona do absolutnego minimum. Wyłączność seksualna była często odrzucana na rzecz małżeństw grupowych. Rozluźnienie obyczajów seksualnych było po części wyrazem rosnącego apetytu na wspólną duchowość. Zahamowania lub ograniczenia wszelkiego rodzaju mogły jedynie utrudnić proces uzdrawiania, który pociągał za sobą nic innego jak przywrócenie ekstazy jako punktu kulminacyjnego codziennego życia. W Haight panowało podniecenie. Chociaż świat hetero ledwo zaczął zauważać, co się dzieje, psychodeliczne miasto-państwo przeżywało swój krótki złoty wiek. Energia była niewątpliwie podniebna; poeci i marzyciele mieli przewagę. Tak czy inaczej, wszystko kręciło się wokół narkotyków. Doświadczenie psychodeliczne było wspólnym akordem wspólnej świadomości, który jednoczył całą społeczność. Ludzie cały czas rozmawiali o kwasie, o tym, jak zniszczył on uprzedzenia i wprowadził cię w intensywne zmiany. "Wydawało się, że jesteśmy w wehikule czasu" - powiedział Stephen Gaskin, samozwańczy orator Haight-Ashbury. "Prawie wszystko, co robiliśmy, było w pewnym sensie fajne, ponieważ wszystko było nauką. Wszystko wymagało uwagi i nie można było budować eksperymentów wystarczająco szybko, by złapać kwas". Haight-Ashbury było oryginalnym psychodelicznym supermarketem na świecie, miejscem, w którym po raz pierwszy sprzedano kwas na masową skalę. Niekwestionowanym królem nielegalnego handlu <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był Augustus Owsley Stanley III, elegancki osobnik, który potrafił godzinami nawijać na tematy od acid rocka po fizykę Einsteina. Osobista historia Owsleya jest czymś w rodzaju zagadki - co można powiedzieć o kimś, kto jadł cztery steki dziennie, ponieważ był przekonany, że warzywa są trucizną? Jego ojciec był prawnikiem rządowym, a dziadek senatorem USA z Kentucky. Owsley został wydalony w dziewiątej klasie za wnoszenie napojów odurzających na teren szkoły, po czym był przenoszony z jednej szkoły przygotowawczej do następnej. W wieku osiemnastu lat zerwał wszelkie więzi rodzinne. Następnie odbył krótką służbę w siłach powietrznych, przez kilka lat dryfował po Zachodnim Wybrzeżu i związał się z Melissą Cargill, młodą studentką chemii w Berkeley. Razem zaczęli masowo produkować <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, które uczyniło go legendą kultury młodzieżowej.<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/chetowsley.jpg.f0f7377d96e9b1fd5d6f920ede4326b2.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/chetowsley.jpg.f0f7377d96e9b1fd5d6f920ede4326b2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: chetowsley.jpg.f0f7377d96e9b1fd5d6f920ede4326b2.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 7. Augustus Owsley Stanley III, jeden z pionierów w rozpowszechnianiu <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> na masową skalę. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Kwas nam rozlał się po całej ulicy!<br />
<br />
Produkt Owsleya, będący substancją psychodeliczną <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, po raz pierwszy trafił na ulice w lutym 1965 roku podczas Acid Tests. Owsley, znany jako "nieoficjalny burmistrz San Francisco", został patronem zespołu muzycznego Grateful Dead i poznał naukowca Tima Scully'ego. Razem założyli podziemne laboratorium, w którym Owsley rozwijał swoją wiedzę chemiczną. Celem Owsleya było uczynienie swojego produktu jak najczystszym. Udoskonalił kryształ <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, który miał niebiesko-białe światło fluorescencyjne i był piezoluminescencyjny. Początkowo Owsley produkował <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> w postaci proszku, który można było dozować w żelatynowych kapsułkach. Sprzedawał go również w postaci płynu ("Mother's Milk"), zabarwionego na jasnoniebiesko. Trudno było jednak kontrolować dawkowanie przy użyciu tej metody, więc Owsley zainwestował w profesjonalną prasę do tabletek i wkrótce zaczął farbować swoje tabletki na inny kolor za każdym razem, gdy przygotowywał nową dostawę. Chociaż nie było żadnej różnicy między tabletkami (każda zawierała starannie odmierzone 250 mikrogramów), uliczny folklor przypisywał każdemu kolorowi specyficzne cechy: czerwony miał być wyjątkowo łagodny, zielony był ostry, a niebieski był idealnym kompromisem. Oferując wysokiej jakości towary i kodując kolorami swoje tabletki, Owsley był w stanie wyprzedzić konkurencję o kilka kroków. Nawet w Haight, gdzie był zdecydowanie głównym źródłem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, na czarnym rynku dostępne były inne marki. Jednakże kwas Owsleya był powszechnie uznawany za najsilniejszy i był czczony przez nawróconą młodzież. "Za każdym razem, gdy robiliśmy kolejną partię i wypuszczaliśmy ją na ulicę" - wspomina współpracownik Owsleya - "kwitło coś pięknego i oczywiście wierzyliśmy, że to wszystko dzięki temu, co robimy. Wierzyliśmy, że jesteśmy architektami zmian społecznych, że naszą misją jest znacząca zmiana świata, a to, co działo się w Haight, było swego rodzaju eksperymentem laboratoryjnym, mikroskopijną próbką tego, co wydarzy się na całym świecie".<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Handel narkotykami w Haight szybko urósł do ogromnych rozmiarów, ponieważ ludzie przyjeżdżali z całego świata, aby kopiować w dużych ilościach. Dzięki swojej dominującej pozycji na podziemnym rynku Owsley utrzymywał cenę detaliczną <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> na stałym poziomie 2,00 USD za trip. Mówi się, że on i jego asystenci wyprodukowali cztery miliony sztuk w połowie lat 60. i prawdopodobnie rozdał tyle samo, ile sprzedał. Oczywiście można było zarobić pieniądze, a Owsley i inni zarobili mnóstwo, ale względy finansowe nie były jedyną motywacją. Lokalni dealerzy postrzegali siebie jako wykonujących ważną usługę społeczną: Rozprowadzali kwas, ponieważ wierzyli w ten narkotyk, a podczas dostaw funkcjonowali również jako wędrowni specjaliści od rapu, nosiciele wiadomości, plotek, pogłosek i mądrości ludowych. Być może było to nieuniknione, że ci, którzy trippowali, często czcili <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> i ubóstwiali jego katalityczne właściwości. I kto mógłby ich za to winić w pierwszych dniach, kiedy tak wielu było naładowanych optymizmem? Najbardziej zagorzali entuzjaści postrzegali <span style="color: #ff851b;" class="mycode_color"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">LSD</span></span> jako coś, co samo w sobie może zapoczątkować Królestwo Niebieskie na ziemi. Narkotyk został okrzyknięty eliksirem prawdy, psychicznym rozpuszczalnikiem, który mógł oczyścić serce z chciwości i zazdrości oraz przełamać bariery separacji. Nie trzeba dodawać, że ci młodzi romantycy nie mieli pojęcia, że "oświeceni" agenci CIA zarzucali kwas od wczesnych lat pięćdziesiątych XX wieku, nie będąc zmuszanymi do wymiany swoich broni, zachowań pełnych jadu i skrajnych uprzedzeń na kwiaty, koraliki miłości i znaki pokoju. Jeśli szpiegom narkotyk zawrócił w głowie, to zazwyczaj w kierunku dziwacznych scenariuszy Jamesa Bonda, takich jak wkładanie soli talu do butów Fidela Castro, aby jego broda wypadła. <br />
 </div>
Kiedy Ron i Jay Thelin otworzyli The Psychedelic Shop w pobliżu rogu Haight i Ashbury w styczniu 1966 roku, mieli jasny cel: rozpowszechniać informacje o <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Psychedelic Shop był wyjątkowy wśród licznych sklepów pojawiających się w Haight, aby zaspokoić potrzeby modnej populacji. W czasach, gdy informacje o <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> były przekazywane głównie ustnie, służył on jako miejsce do spędzania czasu, plotkowania i handlu narkotykami. Półki były zaopatrzone w książki, akcesoria do palenia, plakaty taneczne, tkaniny paisley (wzór przypominający perski dywan), importowane dzwonki - krótko mówiąc, wszystko, czym mógł być zainteresowany acidhead. Bracia Thelin zainstalowali również pierwszą społeczną tablicę ogłoszeń. Mieli raczej łagodną wizję oczywistego przeznaczenia kraju. Na Haight Street, rapsodował Ron Thelin, które wkrótce stanie się "światowej sławy centrum narkotykowym". Będą tam świetne herbaciarnie z wielkimi słojami dobrej marihuany i sklepy chemiczne z najlepszymi psychodelicznymi chemikaliami. Bracia Thelin zostali wprowadzeni do zażywania kwasu przez Allena Cohena, który handlował wówczas najlepszymi produktami Owsley'a. Cohen skończył, pracując na pół etatu w Psychedelic Shop, a później został redaktorem Oracle, psychodelicznego tabloidu wspieranego przez Thelinów. Oracle drukowała artykuły na temat wschodniego mistycyzmu, makrobiotyki, jogi, astrologii i wszystkiego innego, co pasowało do schematu "new age". Strony były od czasu do czasu spryskiwane perfumami i często były trudne do odczytania, ponieważ kolorowa czcionka była pochylona, aby przywołać falujące kształty, które charakteryzują halucynacje <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Podczas gdy większość ludzi w Haight była prawdopodobnie w zgodzie z kosmicznym chichotem Kena Keseya (tego od "Lotu nad kukułczym gniazdem"), grupa Oracle była szczególnie zainteresowana podróżą Timothy'ego Leary'ego. Wzięli wskazówki od byłego profesora Harvardu, który mówił w banałach o kwasie jako narzędziu ewolucyjnym, które może zagwarantować religijne epifanie. Filozofia Oracle była filozofią Leary'ego; Ron Thelin podsumował redakcyjne nastawienie gazety: "Pokazać, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zapewnia głębokie doświadczenie. Aby każdy mógł się podłączyć, dostroić i odpuścić". <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/psychedelicshop.png.6b666c0d2ed21c6013190768f8b876dd.webp.6d7db557b3400291a8267baa48b82773.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/psychedelicshop.png.6b666c0d2ed21c6013190768f8b876dd.webp.6d7db557b3400291a8267baa48b82773.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: psychedelicshop.png.6b666c0d2ed21c601319...82773.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 8. Jay Thelin (po lewo) i jego brat Ron naprzeciwko The Psychedelic Shop na ulicy Haight, 1967.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
Kiedy Oracle po raz pierwszy zaczęło publikować, istniało już znaczne napięcie między policją a społecznością hippisowską. Coraz częściej dochodziło do aresztowań za posiadanie trawki, a kalifornijska legislatura niedawno uchwaliła edykt zakazujący używania <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Nowe prawo miało wejść w życie 6 października 1966 roku. Data ta nabrała mistycznego znaczenia dla grupy Oracle. W Biblii "666" jest symbolem Bestii, Antychrysta, prekursora Apokalipsy; prawo przeciwko <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> było interpretowane jako akt demoniczny, pogwałcenie danego ludziom przez Boga prawa do doświadczania własnej boskości. Jednakże grupa Oracle nie chciała kolejnego gniewnego starcia z władzami. Zamiast protestować przeciwko nowemu prawu, postanowili zorganizować uroczystą galę, która obnażyłaby fałsz systemu prawnego. "Nie byliśmy winni używania nielegalnych substancji" - upierał się Cohen. "Świętowaliśmy transcendentalną świadomość, piękno wszechświata, piękno istnienia". Tego samego dnia, w którym <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> stało się substancją kontrolowaną, Oracle zorganizowała spotkanie na świeżym powietrzu o nazwie Love Pageant Rally. Był to wyraz niezłomnego oddania społeczności dla wybranego sakramentu. Kilka tysięcy osób, znacznie więcej niż oczekiwano, zebrało się spokojnie w Panhandle obok Golden Gate Park. Zespoły rockowe grały za darmo, a mistrz ceremonii odczytał manifest zatytułowany "Przepowiednia Deklaracji Niepodległości": "Uważamy te prawdy za oczywiste, że wszyscy są równi, że stworzenie obdarza nas pewnymi niezbywalnymi prawami, wśród których są: Wolność ciała, pogoń za radością i ekspansja świadomości" W odpowiednim momencie setki ludzi umieściło tabliczkę kwasu na wyciągniętych językach i przełknęło zgodnie. Następny rok w Haight będzie naprawdę niezłą wycieczką.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">The First Human Be-In, czyli światowy festiwal wibracji</span></span><br />
 </div>
Gdy Love Pageant Rally dobiegał końca, a tłum zaczął odpływać z Panhandle, organizatorzy naćpanego festiwalu cieszyli się ze swojego osiągnięcia. Tego samego wieczoru członkowie grupy Oracle zebrali się w domu Michaela Bowena, aby rozważyć swój następny krok. Bowen był kluczową postacią kliki Oracle, a jego studio służyło przez pewien czas jako biuro psychodelicznego tabloidu. Malarz o beatnikowskich korzeniach spędzał większość czasu na przedstawianiu trzecich oczu i okultystycznych symboli pośród wirów jaskrawych kolorów. Kiedy nie kładł pędzla na płótnie pod wpływem kwasu, działał jako samozwańczy łącznik między personelem Oracle a różnymi psychodelicznymi i artystycznymi luminarzami, takimi jak Allen Ginsberg, Timothy Leary i Lawrence Ferlinghetti. Kilka lat wcześniej Bowen znalazł się pod wyjątkowym i charyzmatycznym wpływem tajemniczej postaci typu guru o imieniu John Starr Cooke. Cooke, człowiek zamożny i posiadający wpływowe koneksje rodzinne, nie był obcy personelowi CIA wysokiego szczebla. Jego siostra, Alice, z którą był bardzo blisko, była żoną Rogera Kenta, prominentnej postaci w partii demokratycznej stanu Kalifornia; brat Rogera, Sherman Kent, był szefem National Board of Estimates CIA (Krajowa Rada ds. Wywiadu) i służył jako prawa ręka dyrektora CIA Allena Dullesa (o którym już wspomniałem) podczas zimnej wojny. John Cooke spotykał się z Shermanem Kentem na corocznych zjazdach rodzinnych i podobno poznał wielu agentów CIA podczas podróży po Europie. Kierując się żywym zainteresowaniem okultyzmem, Cooke podróżował po całym świecie, zaprzyjaźniając się z różnymi mistykami i duchowymi nauczycielami. Na początku lat 50. stał się bliskim powiernikiem L. Rona Hubbarda, byłego oficera marynarki wojennej, który założył organizację scjentologiczną. Cooke wspiął się wysoko w szeregach nowo powstałego kultu religijnego (był pierwszym "czystym" w Ameryce, co oznacza, że osiągnął poziom zaawansowanego wtajemniczenia scjentologicznego). Wkrótce jednak rozczarował się Hubbardem i ich drogi się rozeszły. Kilka lat później, mieszkając w Algierze, Cooke zachorował na polio, przez co został kaleką i do końca życia poruszał się na wózku inwalidzkim. Pomimo swojej fizycznej niepełnosprawności był czczony przez sektę sufich w północnej Afryce jako wielki uzdrowiciel i święty. Niektórzy z jego wielbicieli twierdzili, że potrafił aktywować shakti, czyli energię kundalini <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[3]</span>, i wywołać błogie rozluźnienie kręgosłupa, dotykając ludzi w czoło. Na początku lat sześćdziesiątych Cooke przeniósł się z powrotem do Kalifornii, gdzie zanurzył się w intensywnych studiach nad tarotem. Na zachodnim wybrzeżu szybko rozeszła się wieść o niezwykłym medium, które posiadało talię tarota z odręcznymi adnotacjami jej poprzedniego właściciela, niesławnego Aleistera Crowleya. Tłumy młodych ludzi zaczęły napływać do Carmel, aby odwiedzić Cooke'a i nie zawiedli się. Z łysą głową, kozią bródką i przenikliwymi szarymi oczami, Cooke wyglądał, jakby pasował do wróżb z kryształowej kuli. Wkrótce po tym, jak wziął udział w serii sesji "channelingowych", które zaowocowały powstaniem New Tarot Deck for the Aquarian Age, po raz pierwszy spróbował <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Najwyraźniej psychodelik przypadł mu do gustu, ponieważ zaczął rzucać kwas prawie codziennie przez okres dwóch lat. Według jednego z jego uczniów-współpracowników, Cooke był również kimś w rodzaju człowieka, który lubi przygrzać palnik. Czasami jego zamiłowanie do alkoholu i kwasu sprawiało, że był jednocześnie pijany i szalony na wózku inwalidzkim.<br />
<br />
Podczas gdy Haight przeżywało swój rozkwit, Cooke przebywał w odosobnionej placówce w Cuernavaca w Meksyku (gdzie mieszkał aż do śmierci w 1976 roku), skąd kierował małym, ale oddanym zespołem ewangelistów kwasu, znanym jako Psychedelic Rangers. Michael Bowen był członkiem tej grupy. Na polecenie Cooke'a pół tuzina Rangersów zostało wysłanych do różnych psychodelicznych miejsc w Ameryce Północnej i Europie. Bowen udał się do Millbrook, aby spróbować wpłynąć na myślenie klanu Leary'ego i zwabić niektórych z nich z powrotem do Meksyku, gdzie Cooke prowadził seanse na kwasie. Wśród tych, którzy podobno odwiedzili kalekiego medium, byli Ralph Metzner, autor piosenek Leonard Cohen, Andrija Puharich, który prowadził parapsychologię i eksperymenty z narkotykami dla amerykańskiego wojska pod koniec lat pięćdziesiątych, oraz Seymour ("The Head") Lazare, bogaty współpracownik biznesowy Williama Mellona Hitchcocka. Podążając za "głównym planem" Cooke'a, Psychedelic Rangers celowali w wybrane osoby do inicjacji wysokimi dawkami <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Stosowali oni od 2000 do 3000 mikrogramów (od 100 do 250 mikrogramów zwykle wystarcza do pełnego tripu kwasowego) podczas jednej sesji, starając się doprowadzić do szybkiej i trwałej transformacji psychologicznego usposobienia. Bowen twierdzi, że dostarczył kwas wielu znanym osobom publicznym, w tym komikowi Dickowi Gregory'emu i Jerry'emu Rubinowi, przyszłemu liderowi Yippie. Zwrócił się także do niektórych dziennikarzy (m.in. reportera magazynu Life) z nadzieją, że ujrzą oni niejako "świetlisty umysł" i przedstawią w prasie korzystniejszy obraz <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Cooke i jego Psychodeliczni Strażnicy wierzyli, że poprzez rozpowszechnianie objawienia <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> pomagają oświecić ludzkość. Uważali się za kosmicznych Dobroczyńców (cosmic Good Guys) potajemnie walczących z Siłami Ciemności (Forces of Darkness) w totalnej walce, która ostatecznie zadecyduje o przeznaczeniu planety. Ich światopogląd był wyraźnie manichejski <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[4]</span>: Eros kontra Thanatos, wielkie mityczne starcie, z historią będącą jedynie echem tych tytanicznych przeciwieństw zamkniętych w wiecznym konflikcie. Pod tym względem ich postrzeganie było podobne do postrzegania innej grupy wielbicieli psychodelików, którzy działali w tajemnicy, powołując się na manichejską demonologię, aby usprawiedliwić swoje działania. Karmiona podwójnym widmem wszechpotężnego wroga (komunizmu) i stale zagrożonego bezpieczeństwa narodowego, CIA przyjęła rolę pierwszej linii obrony Ameryki. W swojej niekończącej się walce z czerwonym zagrożeniem kult wywiadu wykorzystywał każdą dostępną broń, w tym tajną broń <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. W 1966 roku Michael Bowen osiedlił się w Haight-Ashbury, na specjalne życzenie Johna Cooke'a. Obaj mężczyźni regularnie komunikowali się ze sobą, informując się nawzajem o nowych wydarzeniach w rozwijającej się kulturze młodzieżowej. Kiedy ludzie z Oracle zebrali się w mieszkaniu Bowena po Love Pageant Rally, zadzwonił on do swojego duchowego doradcy, aby opowiedzieć mu o tym, co się wydarzyło. Podczas ich rozmowy, według Bowena, powstał plan jeszcze większego wydarzenia: "Gathering of the Tribes", duchowa okazja o nieziemskich wymiarach, która podniosłaby wibracje całej planety. Haight będzie gospodarzem Happeningu wydarzeń. Będzie to pierwszy Human Be-In.<br />
 <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/berkeley.png.10816f1f702f4f34ceb4f7cd8041cd55.webp.5b0baf18e54f3cb517173d7cfcca00bd.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/berkeley.png.10816f1f702f4f34ceb4f7cd8041cd55.webp.5b0baf18e54f3cb517173d7cfcca00bd.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: berkeley.png.10816f1f702f4f34ceb4f7cd804...a00bd.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 9. Pierwsza strona gazety The Berkeley Barb z dnia 6 stycznia 1967 r. zapowiadająca event The Human Be-In.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Jednym z głównych celów be-in, sformułowanym przez Cooke'a, Bowena i resztę załogi Oracle, było zebranie kulturowych i politycznych buntowników, którzy nie zawsze zgadzali się między sobą w kwestii strategii wyzwolenia. W efekcie celem była psychodelizacja radykalnej lewicy. W tym celu organizatorzy postanowili umieścić na liście zaproszonych prelegentów przynajmniej jednego przedstawiciela społeczności aktywistów z Berkeley. Bowen zasugerował Jerry'ego Rubina, lidera protestu z okazji Dnia Wietnamu w Berkeley, który wciąż był oddanym marksistą, mimo że niedawno przeszedł na kwas (to według Bowena dowód, że proces uzdrawianie przy pomocy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był tylko częściowo udany). Uzyskano pozwolenie na przeprowadzenie demonstracji na poligonie Golden Gate Park 14 stycznia 1967 roku. Wydrukowano pięć różnych plakatów reklamujących imprezę, w tym jeden ze zdjęciem Indianina z równin na koniu trzymającego gitarę elektryczną. Plakaty pojawiły się w witrynach sklepowych, na kioskach i na tablicach ogłoszeń w kawiarniach. The Berkeley Barb, pierwsza podziemna gazeta w Bay Area, ogłosiła wydarzenie na pierwszej stronie z banerowym nagłówkiem. Kampania reklamowa nie była skierowana wyłącznie do radykalnej i modnej populacji. Organizatorzy mieli na uwadze znacznie szerszy horyzont. Chcieli wysłać wiadomość na cały świat, że nadchodzi nowy świt i nadszedł czas, aby wszyscy dobrzy mężczyźni i kobiety porzucili swoją wyzyskującą postawę wobec ziemi, aby apokalipsa nie oszczędziła im tego zadania. Podbudowana instynktownym zrozumieniem McLuhana, grupa Oracle zdała sobie sprawę, że w erze natychmiastowej komunikacji każde wydarzenie może nabrać światowego znaczenia dzięki odpowiedniemu nagłośnieniu w prasie. "Wiedzieliśmy, że trzymamy tygrysa za ogon" - powiedział Allen Cohen. "Wiedzieliśmy, że wszystko, co zrobimy, przyciągnie uwagę mediów". Event został zainscenizowany zarówno dla korpusu prasowego i kamer telewizyjnych, jak i dla społeczności hippisowskiej. Kilka dni przed 14 stycznia organizatorzy zorganizowali spotkanie z dziennikarzami. W komunikacie prasowym oświadczono: "Przez dziesięć lat, nowy naród wyrósł w ciele robota starego. Na waszych oczach nowa wolna witalna dusza ponownie łączy żywe ośrodki amerykańskiego ciała ..... Aktywiści polityczni z Berkeley i pokolenie miłości z Haight-Ashbury połączą się ... aby świętować i głosić epokę wyzwolenia, miłości, pokoju, współczucia i jedności ludzkości..... Wyrzuć swój strach za drzwi i dołącz do przyszłości. Jeśli nie wierzysz, przetrzyj oczy i zobacz". Zgodnie z oczekiwaniami, było to niezapomniane popołudnie. Ponad dwadzieścia pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zgromadziło się wokół prowizorycznej sceny na skraju otwartej łąki. Gary Snyder otworzył wydarzenie, dmuchając w białą muszlę. Obok niego wystąpili inni poeci ery beatników - Michael McClure, Lawrence Ferlinghetti, Lenore Kandel - podczas gdy grupa Hell's Angels (gang motocyklistów Anioły Śmierci) strzegła systemu nagłośnieniowego. Wiele Aniołów osiedliło się w Haight, gdzie służyli jako samozwańczy obrońcy społeczności kwasowej. Allen Ginsberg zaledwie dwa miesiące wcześniej, w przemówieniu "Public Solitude" w kościele w Bostonie zaproponował, aby każdy zdrowy Amerykanin w wieku powyżej czternastu lat "przynajmniej raz wypróbował substancję chemiczną <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>... aby, jeśli to konieczne, raz na zawsze doprowadzić do masowego emocjonalnego załamania nerwowego w Stanach raz i na zawsze". Nie było jednak potrzeby powtarzania takich uwag w ten wyjątkowo ciepły zimowy dzień w San Francisco. Było to uzdrawiające wydarzenie, uczta dla zmysłów, z muzyką, poezją, słońcem, dzwonkami, szatami, talizmanami, kadzidłami, piórami i flagami. Zapach marihuany unosił się nad parkowym zboczem, a kwas płynął jak lemoniada.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">"Witamy" - powiedział spokojny, czysty głos ze sceny - "Witamy w pierwszej odsłonie Brave New World". Był to dość ironiczny sposób przedstawienia supergwiazd muzyki hippi, które miały przemówić do tłumu. Ubrany jak święty człowiek w białą piżamę, Timothy Leary drażnił publiczność takimi one-linerami jak "Jedynym wyjściem jest wejście". Najwyższy kapłan ruchu psychodelicznego mówił o rozszerzonej świadomości jako "piątej wolności", wzywając wszystkich do założenia własnej religii, co było dokładnie tym, co zrobił on i jego przyjaciele z Mill-brook (potocznie zwana willa Tommego Hitchcocka, w której Leary organizował psychodeliczne imprezy). Pojawienie się Leary'ego było częścią trasy promującej jego nową grupę, Ligę Odkryć Duchowych. Liga miała tylko dwa przykazania: "Nie będziesz zmieniał świadomości swojego bliźniego" i "Nie będziesz przeszkadzał swojemu bliźniemu w zmianie jego własnej świadomości". Jako niestrudzony prozelita <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[5]</span>, Leary przewodniczył serii "psychodelicznych uroczystości religijnych" z dramatycznymi rekonstrukcjami życia Buddy, Chrystusa, Mahometa itp. Celem tych dobrze reklamowanych, dobrze finansowanych produkcji (jeden z promotorów nazwał je "najlepszą rzeczą od czasów wodewilu <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[6]</span>") było odtworzenie efektów kwasowego tripu bez narkotyków. Ale podróżujący pokaz świetlny Leary'ego był antyczny jak na standardy Bay Area. Dla niektórych osób krótkie kazanie Leary'ego na imprezie było punktem kulminacyjnym popołudnia. Nie miało znaczenia, że słyszeli to wszystko wcześniej; zaakceptowali jako ewangelię każde słowo, które wypowiedział, odkąd wyszedł z akademickiej szafy i zamienił się w Pied Piper <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[7]</span> pokolenia kwasu. Ale inni nie byli pod szczególnym wrażeniem lakonicznego manifestu Tima. "Pope of Dope" starał się symbolizować w dość przestarzały sposób odrodzenie religijne, które przeciwstawiało się tradycyjnym kategoriom. W końcu, po co przywoływać katechizmy i przykazania, skoro sam fakt bycia żywym w tym zakątku czasu i przestrzeni jest wystarczająco odurzający?<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Be-In nie został zorganizowany w celu zaprotestowania przeciwko konkretnemu rządowemu rozporządzeniu lub polityce. Tysiące ludzi zebrało się, by nie robić nic szczególnego, co samo w sobie było czymś niezwykłym. Usiedli na trawie, dzielili się jedzeniem i winem i podziwiali, jak spokojni byli wszyscy. W pobliżu nie było nawet jednego umundurowanego policjanta, który mógłby zepsuć imprezę. W pewnym momencie mężczyzna spadł na spadochronie z nieba w zasięgu wzroku zgromadzonych. Rozeszła się plotka, że to nikt inny jak Owsley, główny chemik kwasu, zstępujący na wiernych w falach powiewającego białego jedwabiu. Był to kolejny element mitu, który charakteryzował ten dzień. Jak ujął to Michael McClure: "The Be-In było rozkwitem. To był kwiat na świeżym powietrzu. Nie miał wszystkich płatków. W tej róży były robaki. Był doskonały w swoich niedoskonałościach. Był taki, jaki był i nigdy wcześniej nie było czegoś podobnego".</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/humanbein.png.d87bc6cdc0719ef731832311327cd59d.webp.bebb03186ab102a69249c3f370e2daf1.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/humanbein.png.d87bc6cdc0719ef731832311327cd59d.webp.bebb03186ab102a69249c3f370e2daf1.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: humanbein.png.d87bc6cdc0719ef73183231132...2daf1.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 10. Zdjęcie przedstawiające tłum zgromadzony w Golden Gate Park podczas The Human Be-In, 14 stycznia 1967.</div>
 <br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dzieci kwiaty</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Impreza była kulminacją wszystkiego, co działo się w Haight, a ludzie wciąż byli podekscytowani tym wydarzeniem kilka tygodni później. Jeśli LSD miało już reputację narkotyku pokoju i miłości, to Be-In zwiększył ją do gargantuicznych rozmiarów. Ci, którzy pławili się w blasku tego "epokowego wydarzenia", jak określił je Ginsberg, byli przekonani, że kwas stanowił nic innego jak farmakologiczny klucz do światowego pokoju... nie pokoju wynegocjowanego w drodze kompromisu i traktatów, ale prawdziwego "Glad State" opartego na wzajemnym uznaniu ponadnarodowego Boga. Gdyby tylko prezydent Johnson zażył "właściwy towar", a wielu kwasogłowych było o tym przekonanych, to z pewnością wojna w Wietnamie zakończyłaby się w ciągu kilku dni! Richard Alpert mówił jak prawdziwy wierzący, gdy twierdził, że dwadzieścia pięć tysięcy dziwaków stanowi siłę polityczną. "Za około siedem lub osiem lat", przewidywał, "psychodeliczna populacja Stanów Zjednoczonych będzie w stanie wybrać na urząd kogokolwiek zechce..." - kwitując - "Wyobraź sobie, jak by to było mieć kogokolwiek na wysokim stanowisku politycznym z naszym zrozumieniem wszechświata. Wyobraźmy sobie, że Bobby Kennedy ma w pełni rozszerzoną świadomość. Wyobraźmy sobie jego pozycję i to, co byłby w stanie zrobić". Nawet jeśli ktoś nie uległ tego rodzaju próżnemu myśleniu, trudno było pozostać odpornym na mesjanistyczny zapał związany z psychodelicznym wzlotem. W zestawieniu z ponurą rzeczywistością pracy od dziewiątej do piątej i ryzykiem wojny atomowej <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zdawało się zwiastować alternatywę, nowy sposób życia. Podczas szczytu kwasowego haju można było mrugnąć okiem do podnieconej siostry lub brata, który mógł również dostrzec szczęśliwe zakończenie. Albo początek. Nie trzeba było tego ustalać. Żadna mieszanka słów czy znaczeń nie była w stanie oddać tego przytłaczającego poczucia obietnicy pokoju. Takie uczucia zostały uwiecznione w prozie Huntera Thompsona [tego samego autora, od książki Lęk i Odraza w Las Vegas] inspirowanej narkotykami: "Istniało fantastyczne uniwersalne poczucie, że cokolwiek robimy, jest słuszne, że wygrywamy... I to, jak sądzę, było tym poczuciem nieuniknionego zwycięstwa nad siłami Starego i Złego. Nie w sensie militarnym, bo tego nie potrzebowaliśmy. Nasza energia po prostu zwycięży. Nie było sensu walczyć ani po naszej, ani po ich stronie. Mieliśmy cały impet; jechaliśmy na grzbiecie wysokiej i pięknej fali". Rozmach wygenerowany przez Be-In został jeszcze bardziej wyolbrzymiony przez ogromny rozgłos, jaki otrzymało wydarzenie. Tak jak zamierzali organizatorzy, Be-In przyciągnął nie tylko krajową, ale i międzynarodową uwagę. Był to początek skoncentrowanego ataku mediów na Haight-Ashbury. Wkrótce stała się ona najbardziej prześwietloną dzielnicą w kraju, gdyż reporterzy z całego świata skupili się na psychodelicznym podziemiu. Prawie wszystkie główne amerykańskie media, w tym wszystkie duże sieci telewizyjne, opublikowały artykuły na temat społeczności hipisów i przez pewien czas wydawało się, że reszta kraju była zahipnotyzowana tą zaskakującą rewolucją stylu życia. Felietonista San Francisco Chronicle, Herb Caen, nadał kulturowym buntownikom nowy tytuł, określając ich mianem "hipisów". Inne opisy, takie jak "dzieci kwiaty" i "pokolenie miłości", pojawiły się w prasie i weszły do głównego nurtu słownictwa, zapewniając prostemu społeczeństwu asortyment gotowych etykietek, które można przypiąć do niezrozumiałego zjawiska. Hipisi stali się Innymi, ludźmi, przed którymi "ostrzegali nas nasi rodzice", a ta negatywna definicja szybko przekształciła się w narodową obsesję. Reakcja opinii publicznej była zazwyczaj ambiwalentna; dzieci-kwiaty były traktowane jako zagrożenie dla porządku publicznego lub jako nieszkodliwe błazny. Ronald Reagan, ówczesny gubernator Kalifornii, opisał hipisa jako kogoś, kto "ubiera się jak Tarzan, ma włosy jak Jane i pachnie jak gepard".</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/dziecikwiaty_600x600.png.fd6c81b426d6ef293fec1ffcb9d1ce0e.webp.0939c7872d78a1959545682e5d90df61.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/dziecikwiaty_600x600.png.fd6c81b426d6ef293fec1ffcb9d1ce0e.webp.0939c7872d78a1959545682e5d90df61.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: dziecikwiaty_600x600.png.fd6c81b426d6ef2...0df61.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 11. Tak zwane "dzieci kwiaty", ulica Haight San Francisco rok 1967. </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Jednak pomimo wszystkich kpin, w subkulturze młodzieżowej było coś głęboko niepokojącego, co domagało się wyjaśnienia. Dlaczego synowie i córki białej amerykańskiej klasy średniej porzucili zamożny styl życia swoich rodziców? Dlaczego porzucili luksusową, łatwą rutynę przedmieść, by rozbić się w zatłoczonej komunie? I dlaczego zażywali niebezpieczne narkotyki? Plejada ekspertów oferowała interpretacje tego, co to wszystko oznaczało. Dla niektórych hipisi byli barometrem chorego społeczeństwa, ostrzeżeniem dla cywilizacji przemysłowej przed zbliżającym się upadkiem. Inni porównywali ich do pierwszych chrześcijan ze względu na ich zaangażowanie w uniwersalne braterstwo i miłość do całej ludzkości. Dziennikarz Time zasugerował, że "w swojej niezależności od dóbr materialnych i nacisku na spokój i uczciwość, hipisi prowadzą znacznie bardziej cnotliwe życie niż zdecydowana większość ich współobywateli". (Była to spora zmiana w stosunku do wcześniejszej oceny dokonanej przez tę samą publikację, która odrzuciła długowłosych jako utopijnych marzycieli w poszukiwaniu "zerowego dnia pracy i wariactw dla wszystkich"). Więcej niż kilku komentatorów pokładało absurdalne nadzieje w młodych porzucających studia, twierdząc, że są oni "najważniejszym wydarzeniem XX wieku", "zbawieniem zachodniego świata", "wcieleniem ewangelii" i tak dalej. Rzeczywiście, reporterzy, socjologowie, pedagodzy, duchowni czy psychologowie mogli znaleźć w Haight prawie wszystko, czego chcieli. A niektórzy hipisi naprawdę wierzyli w to, co o nich pisano. Rozgłos medialny, jaki zapanował po Be-In, przesłonił fakt, że grupie Oracle nie udało się osiągnąć jednego ze swoich głównych celów: zjednoczenia - choćby na poziomie symbolicznym - politycznych radykałów i psychodelicznych odludków. Jeśli już, to Be-In miał na celu podkreślenie różnic między tymi dwoma obozami. Napięcie to skrystalizowało się, gdy Jerry Rubin przemówił do tłumu. Jego agresywna tyrada na temat niebezpieczeństwa wojny w Wietnamie i większego niebezpieczeństwa nierobienia niczego, by ją powstrzymać, wydawała się wyrwana z kontekstu pokojowego spotkania, a publiczność ogólnie rzecz biorąc zignorowała jego przemówienie. Poza Ginsbergiem nikt inny nie wspomniał o rozlewie krwi w Azji Południowo-Wschodniej. Apolityczny ton wydarzenia był niepokojący dla działaczy Nowej Lewicy, którzy kiedyś uważali swoich hipsterskich braci za duchowych sojuszników. Polityczni radykałowie nie zgadzali się z kwasożercami, którzy uważali, że mogą podnieść świat na wyższy poziom, po prostu podnosząc siebie. To tęskne przekonanie podzielali hipisi, osoby porzucające naukę i inni członkowie subkultury <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, którzy wierzyli, że masowa zmiana nastąpi tylko wtedy, gdy wystarczająca liczba ludzi rozszerzy swoją świadomość. Odrzucali możliwość reorganizacji porządku społecznego poprzez działalność polityczną, opowiadając się zamiast tego za stylem życia, który celebrował apolityczność. Nic więc dziwnego, że zatwardziali politycy krytykowali niektóre z bardziej dziwacznych przejawów sceny acid. W artykule dla magazynu Ramparts, wiodącego lewicowego miesięcznika późnych lat sześćdziesiątych, Warren Hinckle zaatakował społeczność Haight-Ashbury za jej bezmyślną mistagogię <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[8]</span>, narkotyczny nadmiar i ukryte tendencje faszystowskie. Weterani organizacji politycznych nie zamierzali jednak ignorować fenomenu hipisów. Widzieli masy młodzieży w całym kraju, które dały się porwać temu niejasnemu kopniakowi pokoju i miłości, i podjęli wysiłki, aby zwabić ich do obozu politycznego. Wiosną 1967 r. antywojenni aktywiści w Nowym Jorku sponsorowali Flower Power Day; ulotki informacyjne na temat tego wydarzenia sprawiały, że wyglądało ono jak impreza, a zespoły rockowe miały zabawiać maszerujących. W tym czasie oznaki rodzącej się kontrkultury były już wszędzie: spodnie dzwony, robocze koszule, koraliki, pokazy świetlne, imprezy z trawką, tranzystory pulsujące acid rockiem. Ludzie zaczęli pojawiać się na spotkaniach politycznych w kostiumach, styl stał się mocno hipisowski i coraz trudniej było rozróżnić, gdzie kończy się protest, a zaczyna styl życia.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Ta interakcja była z pewnością widoczna w krajowym biurze SDS <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[9]</span> w Chicago, gdzie pracownicy mieszkali i spali razem we wspólnych mieszkaniach. Dzielili się doświadczeniami narkotykowymi - głównie marihuaną, ale także <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> - które wzbudzały poczucie bliskości i jedności. Ale nawet gdy upalali się podczas codziennych zajęć, pracownicy SDS zawsze byli świadomi różnicy między zmianą swojego myślenia (Introspekcje, samopoznanie i osobisty rozwój, które często były wspierane przez używanie narkotyków takich jak marihuana czy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Były to wewnętrzne, subiektywne zmiany, które mogły prowadzić do nowych perspektyw, większej świadomości i duchowego rozwoju) a zmianą systemu (działaniami politycznymi, ekonomicznymi, społecznymi etc. różnica między tym jest o tyle istotna, że nawet na srogiej bombie hipisi świadomie dostrzegali różnice pomiędzy tymi kwestiami). "To, co było modne", wyjaśnił były przewodniczący SDS Carl Oglesby, "było zasadniczo masową introspekcją, światopoglądem wzmocnionym narkotykami. Z drugiej strony, Nowa Lewica wyszła do świata z zestawem wspólnych poglądów moralnych na temat rasy, wojny i imperializmu; odtworzyła prywatny osąd moralny jako publiczny akt polityczny. Oczywiście każdy instynkt hipisa niechętnie odnosił się do wojny i sprawiał, że chętnie to demonstrował, pod warunkiem, że ktoś inny przygotował scenę. Nie da się ukryć, że był zadowolony z działania bez myślenia, bez poczucia planu politycznego, z wyjątkiem tego, że im więcej ludzi pali trawkę, tym lepiej dla kraju". Przywódcy SDS postrzegali trawkę raczej jako łagodną przyjemność niż społeczne panaceum(lekarstwo). <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> było jednak nieco bardziej problematyczne. Silna dawka kwasu mogła wywołać różnego rodzaju dziwactwa, które miały niewiele wspólnego ze światem Realpolitik <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[10]</span>; jeśli już, to wszystkie psychiczne śmieci mogły być bardziej rozpraszające niż stymulujące, jeśli chodzi o kwestie strategii i organizacji. </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/learyinsberg.png.fedeb9c788a192aee2b675eed7dfc325.webp.3b4506add9a8f4027c1eabe774e37860.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/learyinsberg.png.fedeb9c788a192aee2b675eed7dfc325.webp.3b4506add9a8f4027c1eabe774e37860.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: learyinsberg.png.fedeb9c788a192aee2b675e...37860.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 12. Timothy Leary (ten po prawo) i Allen Ginsberg (po lewo), San Francisco, pierwszy The Human Be-In, 14 stycznia 1967 r.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"> </span></span></div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Nawet kwas świata nie zmieni...</span></span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Koszmarny surrealizm Boba Dylana, tak bardzo podziwiany przez studenckich radykałów, był pod silnym wpływem psychodelików, a on sam wycofał się z protestów politycznych podczas szczytu swoich kwaśnych jazd, aby zbadać splątane korzenie jaźni. Saga Dylana była dla niektórych dowodem na to, że narkotyki w ogóle, a kwas w szczególności, pielęgnowały tendencję prywatyzacyjną w kulturze młodzieżowej, a być może, że zakorzeniony prywatyzm amerykańskiego życia insynuował się w taki sposób, aby wykorzystać chemiczny haj do własnych celów. W obu przypadkach niektórzy aktywiści byli zaniepokojeni dalekosiężnymi konsekwencjami sceny narkotykowej. Kilka dni po tym wydarzeniu, Oracle było gospodarzem konferencji hipisowskiej, na której skupiono się na "całym problemie, czy porzucić, czy przejąć", jak ujął to filozof Alan Watts. Do Wattsa dołączyli Allen Ginsberg, Gary Snyder i Timothy Leary, który nie ukrywał swojego stanowiska w tej sprawie. Jego zdaniem ruchy psychodeliczne i antywojenne były całkowicie niekompatybilne. "Wybór jest między byciem buntownikiem a byciem religijnym" - oświadczył. "Nie głosuj. Nie politykuj. Nie składaj petycji. Politycznie nie możesz nic zrobić z Ameryką". Dla Leary'ego nie było prawdziwej różnicy między kapitalizmem a komunizmem, między Ronaldem Reaganem a Fidelem Castro; obaj byli uzależnieni od konkurencyjnej polityki władzy. Podobnie było z aktywistami studenckimi, których oczerniał jako "młodych mężczyzn z umysłami w okresie menopauzy". Leary odrzucił wszelkie działania, które nie emanowały z rozszerzonej świadomości, jako "zachowanie robota". "Ludzie nie powinni mieć prawa mówić o polityce", stwierdził, "chyba że na czworakach". Watts przestrzegał przed narzucaniem światu konkretnej wizji, ale Leary się w niej upierał. Jeśli o niego chodziło, subkultura psychodeliczna była jedyną grą w mieście. Zapomnij o prawach obywatelskich i wyzysku, zapomnij o wojnie; porzucenie było rewolucją. "Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, jest całkowite oderwanie się od czegokolwiek wewnątrz-plastikowego, zrobotyzowanego establishmentu". A co potem? Leary wyobrażał sobie Haight jako platformę startową dla tysięcy młodych ludzi, którzy dzielnie zbierali się w małe plemiona i wędrowali po Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, żyjąc dostatnie z  tego, co pogardliwie nazywał nieoświeconą "kulturą mineralną" (społeczeństwem technologicznym). Głosił własną wersję kwasowego leninizmu - państwo narodowe w końcu zaniknie, gdy coraz więcej ludzi się do niego włączy. ("Niech państwo się rozpadnie" było jednym z jego mniej udanych sloganów). W międzyczasie hipisi "zniszczą rzeczywistość", jak głosi słynny przycisk, kochając establishment na śmierć.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/oecX_1pqxk0" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe><br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">To, co głosił Leary było takim afrontem dla radykalnej społeczności, że w pewnym momencie, gdy przywiózł swój program religijny do Bay Area, redaktorzy Berkeley Barb wezwali działaczy antywojennych do demonstracji przeciwko guru kwasu. Nawet jego rzekomi sojusznicy byli zniechęceni jego apolityczną postawą. Gary Snyder uważał, że wycofanie się może łatwo oznaczać rezygnację, chyba że ludzie będą kultywować techniki samowystarczalności i samorozwoju jako warunek wstępny do budowania nowego porządku społecznego. Nie chciał odrzucać tych, którzy dokonali ogromnych poświęceń na rzecz sprawiedliwości społecznej, chociaż miał nadzieję, że uda się ich doprowadzić do tego, co uważał za "głębszą wizję siebie i społeczeństwa". To właśnie tam <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> mogło okazać się przydatne, aby pomóc poszerzyć samą definicję polityki, a tym samym wzmocnić historyczną wizję Nowej Lewicy. Snyder rozumiał, że studencki radykalizm i subkultura psychodeliczna wywodzą się z podobnych korzeni i starał się zachęcać do twórczego dialogu między nimi. Etos flower power był w pewnym sensie karykaturalnym przedłużeniem pacyfistycznej ideologii niestosowania przemocy, która zdominowała wczesną historię Nowej Lewicy. W połowie lat 60. psychodeliczne podziemie podłączyło się do duchowej retoryki ruchu na rzecz praw obywatelskich, która nie miała nic wspólnego z "rozszerzoną świadomością" per se. Chociaż kwas sam w sobie nie przeczy określonym ramom moralnym ani poglądom politycznym, jako unikalny katalizator procesów psychicznych i społecznych, wydobywa on raczej "smaki i składniki tego, co akurat gotuje się w kulturowym gulaszu", jak ujął to Michael Rossman. To, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> i subkultura, stały się tak ściśle związane z pokojem, miłością i trala-la-la-la, było w dużej mierze spowodowane dominującym lewicowym gestem politycznym biernego oporu. Retoryka pacyfizmu bez użycia przemocy stanowiła tylko jeden z aspektów spuścizny przyjętej przez subkulturę acid. Członkowie Berkeley Free Speech Movement, SDS i Student Non-Violent Coordinating Committee (SNCC), czyli radykalnych młodzieżowych skrzydeł ruchu na rzecz praw obywatelskich, próbowali stworzyć alternatywne struktury, w ramach których "kochająca społeczność" mogłaby się rozwijać. Ta koncepcja, która nawiązywała do sloganu Wobblies pół wieku wcześniej: "Tworzenie nowego społeczeństwa w skorupie starego", stała się siłą napędową w Haight. Na początku 1967 roku w psychodelicznym mieście-państwie istniało już wiele dobrze prosperujących alternatywnych instytucji: Oracle, Community Switchboard, Hip Job Coop, Happening House (spółdzielcze przedsięwzięcie edukacyjne). Radio Free Hashbury; w nadchodzących miesiącach Wolna Klinika Medyczna miała otworzyć swoje podwoje. Nawet kupcy z sąsiedztwa utworzyli radę biznesową, HIP (Haight Independent Proprietors). Pomysł zbudowania równoległego społeczeństwa w samym brzuchu bestii był bardzo atrakcyjny dla wielu zszokowanych pacyfistów, którzy zmęczyli się zasiadkami, demonstracjami i przemocą policji. Dla tych ludzi daremność prób zreformowania systemu została w pełni potwierdzona przez osuwiskowy wybór Ronalda Reagana na gubernatora Kalifornii. Byli gotowi na inne podejście; zamiast próbować przebudować społeczne i ekonomiczne struktury masowego społeczeństwa komercyjnego, po prostu spróbowaliby je oskrzydlić.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Porzucając dotychczasowe życie, dołączając do sceny Haight-Ashbury, młodzi ludzie niekoniecznie wyrzekali się swojego zaangażowania w zmiany społeczne. Czuli jednak, że tego, co osobiste i tego, co polityczne, nie można podzielić na osobne kategorie. Wyzwolenie człowieka było czymś, co należało realizować, ponieważ było słuszne, lepszym sposobem na życie, a nie przedmiotem petycji w godzinie protestów. Jeśli, jak zaproponował Charles Olson, "prywatne jest publiczne, a publiczne jest tam, gdzie czujemy, że jesteśmy", to najbardziej wyraźną deklaracją polityczną było to, jak ludzie zdecydowali się zachowywać na co dzień. To założenie wpłynęło na kształt radykalnej lewicy, tą poszerzającą się sferę, w której kultura i polityka nakładały się na siebie w sposób zarówno komplementarny, jak i problematyczny. Haight stało się tyglem dynamicznej wymiany, gdy lewicowi aktywiści krzyżowali się z kwasowymi poetami, włóczęgami, artystami i odrzutkami, którzy przekształcali się w żywe artykulacje walki z biurokracją. Hybrydowa armia młodych buntowników była w ruchu: aktywiści rozluźnili się i zapuścili długie włosy, antywojenne plakaty pojawiły się w psychodelicznym designie, a demonstracje zawierały bardziej kolorowe elementy muzyki, tańca i absurdu. Hipisi, ze swojej strony, nigdy całkowicie nie opuścili ruchu pro-pokojowego, pomimo namów Leary'ego. W swoim najlepszym okresie reprezentowali krawędź, na której przekształcano perspektywy i taktykę Nowej Lewicy. Chociaż istniały ważne różnice, które umieszczały te dwie grupy na obu końcach spektrum sprzeciwu, wspólna płaszczyzna, którą dzielili, była znacząca. Obie były wyrazem "Wielkiej Odmowy", a ich egzystencjalny projekt był zasadniczo taki sam: regeneracja osobowości. Kulturowy renesans napędzany przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był siłą, która złamała uścisk burżuazyjnej moralności i chrześcijańskiej etyki pracy. Zapewnił on namiętną podstawę dla stylu życia, który istniał długo po drugiej stronie politycznej, a jednocześnie apolitycznej barykady. Przede wszystkim nalegano na rewolucję, która nie tylko zniszczyłaby więzy polityczne, które nas krępują i umniejszają, ale także, słowami Antonina Artauda, "odwróciłaby się i stanęła twarzą w twarz z człowiekiem, twarzą w twarz z ciałem samego człowieka i raz na zawsze zdecydowała się zażądać od niego zmiany".<br />
 </div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Papa-Nixon wali pięścią w stół</span></span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/diggers2_statement.jpg.104fe379bf3a0786ad76f1fc3b3bd349.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/diggers2_statement.jpg.104fe379bf3a0786ad76f1fc3b3bd349.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: diggers2_statement.jpg.104fe379bf3a0786a...3bd349.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 13. Oświadczenie grupy The Diggers z 3 marca 1967 roku.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Na Haight Street trwa utopia. Tysiące hipisów tworzy scenę, gdy wędrująca grupa tajemniczych postaci nagle pojawia się wśród wycieczkowiczów, rozdając ulotki z dwoma enigmatycznymi zwrotami: Street Menu i Carte de Venue ("Twój bilet dokądś"). To początek ulicznego spektaklu teatralnego wystawianego przez gangsterską grupę, która nazywa siebie Diggers. Tematem przewodnim jest "Śmierć pieniądza i narodziny wolności". Dziwaczny orszak  pogrzebowy podąża w górę <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> Avenue. Na czele procesji idzie grupa żałobniczek ubranych na czarno, śpiewających "Get out my life why don't you babe" do melodii Marszu Żałobnego Chopina. Za nimi podążają trzy zakapturzone postacie unoszące srebrny znak dolara na kiju i pół tuzina tragarzy niosących udrapowaną na czarno trumnę. Jeszcze dziwniejsze są ogromne maski zwierząt, które mają co najmniej pięć stóp wysokości. Nie będzie żadnych powtórek tego wydarzenia, żadnych bisów ani oklasków - w rzeczywistości nie ma nawet widzów. Każdy jest częścią przedstawienia. Cała okolica staje się sceną, gdy dwudziestu chodzących umarlaków na tyłach marszu pogrzebowego rozdaje flety, kwiaty, gwizdki i lizaki w ramach przygotowań do następnego "aktu", że tak powiem, kakofonicznej orkiestracji kpiącej z prawa zakazującego bycia uciążliwością publiczną. Uciążliwość publiczna równa się publiczny "nowy sens, nowy porządek", rozumiesz? Setki hipisów ustawiają się po obu stronach ulicy z instrumentami w rękach, wygłupiając się i żartując, i tak to się dzieje, jedna scena po drugiej przez wiele godzin. Gdy zbliża się zmierzch, kilkaset lusterek samochodowych ze złomowiska zostaje rozdanych psotnym masom, które są zachęcane do wspinania się na budynki i odbijania zachodzącego słońca na ulicę. W międzyczasie chór kobiet w srebrnych spodniach typu dzwony, bolerkach i strojach w kolorze tie-dye (technika malowania materiałów w nieregularne i kolorowe kleksy) podnosi sztandar  pokolorowanego papieru z wierszem i śpiewa to, w tę i z powrotem do innych kobiet siedzących na dachach. Tysiące ludzi podchwytuje jej słowa i skanduje poezję, a wkrótce na miejsce przybywa policja, by oczyścić scenę z tłumu, co jest dość trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że tłum rozrósł się do niemożliwych do opanowania rozmiarów. Spontaniczna interakcja między policjantami a hipisami (nazwijmy to zamieszkami) staje się częścią przedstawienia. To wszystko jest za darmo: anarchistyczne wybryki oskryptowane tak, aby wydarzyło się coś szeroko zakrojonego. "Wydarzenia uliczne to rytuały uwolnienia. Odzyskanie terytorium (zachód słońca, ruch uliczny, radość publiczna) poprzez ducha" - głosi manifest Digger. "Uliczne wydarzenia są rytuałami wyzwolenia. Odzyskiwanie terytorium (zachód słońca, ruch uliczny, publiczna radość) poprzez ducha," głosił manifest The Digger. "Nikt nie może kontrolować pojedynczego obwodu (wyborczego), który elektryzuje krytyczną rzeczywistość. Jeśli piękne słowa zostaną wypowiedziane, jeśli zostanie usunięty amortyzowany dystans mediów, odbiorcy mogą nigdy nie zacząć reagować normalnie. Staną się aktorami życia - obsadą uwolnionych istot." - utopijna wizja kwasowych neokomunistycznych bojówek. The Diggers pojawili się na scenie latem 1966 roku, kiedy kilku aktorów odłączyło się od San Francisco Mime Troupe i utworzyło własny, luźny kolektyw. Uważali oni, że polityczna satyra Mime Troupe była zbyt formalna, była przewidywalnym powtórzeniem lewicowych idei, które nie doceniały wyjątkowego potencjału Haight dla nowego rodzaju teatru społecznego - "poezji festiwali i tłumów, z ludźmi wylewającymi się na ulice", jak to ujął Antonin Artaud. Dla Diggersów debata na temat porzucenia i politycznego zaangażowania była kwestią nieistotną. Ich pomysłowe widowiska wykraczały poza kodyfikację, podważając założenia Nowej Lewicy, a także psychodelicznego, religijnego królestwa.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Wykorzystanie informatorów i prowokatorów było częścią masowej kampanii mającej na celu obalenie sił sprzeciwu pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych. Do FBI dołączył alfabet agencji federalnych: Internal Revenue Service (IRS), Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs (BNDD), National Security Agency (NSA), Federal Communications Commission (FCC), Law Enforcement Assistance Administration (LEAA), Department of Health, Education and Welfare (HEW), wydziały wywiadowcze wszystkich służb wojskowych i liczne lokalne siły policyjne. Ponad ćwierć miliona Amerykanów znajdowało się w tym okresie pod "aktywnym nadzorem", a akta dotyczące legalnej działalności politycznej i życia osobistego kolejnych milionów były przechowywane. Osoby powiązane z czarnymi nacjonalistami, ruchami antywojennymi i Nową Lewicą <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[11]</span> były głównymi celami brudnych sztuczek i innych podstępnych taktyk mających na celu podsycanie frakcji i "neutralizowanie" działaczy politycznych. Podczas prezydentury Nixona CIA zintensyfikowała swoje krajowe operacje, mimo że taka działalność była zakazana przez statut agencji. W 1969 roku CIA przygotowała raport zatytułowany "Restless Youth"(Niespokojna Młodzież), w którym stwierdzono, że ruchy Nowej Lewicy i czarnych nacjonalistów były zasadniczo zjawiskami krajowymi, a zagraniczne powiązania z amerykańskimi dysydentami były nieistotne. Prezydent Nixon nie chciał tego słyszeć. "Komunistyczny spisek" stał się motorem napędowym w Białym Domu, a Nixon naciskał na dyrektora CIA Richarda Helmsa, aby rozszerzył parametry operacji CHAOS (odpowiedni akronim) i innych krajowych śledztw. Oprócz monitorowania szerokiej gamy liberalnych i lewicowych organizacji, CIA zapewniała szkolenia, pomoc techniczną, egzotyczny sprzęt i dane wywiadowcze lokalnym departamentom policji. Agencja stosowała również taktyki nękania, takie jak posypywanie "proszkiem swędzącym" (wymyślonym przez Technical Services Staff, która nadzorowała eksperymenty z <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> w latach 50.) w publicznych toaletach w pobliżu spotkań lewicowych, co doprowadzało ludzi do szaleństwa przez około trzy dni po tym, jak usiedli na klozecie. W międzyczasie FBI eskalowało swoją tajną wojnę przeciwko wszelkim formom politycznego i kulturowego sprzeciwu w Ameryce. Atak na wolność słowa obejmował systematyczną próbę sparaliżowania podziemnej prasy, którą szef FBI Edgar Hoover uważał za odrażającą ze względu na jej "zdeprawowaną naturę i moralną luźność". Prowadzono również skoordynowaną kampanię aresztowań politycznych, oskarżając radykałów o posiadanie niewielkich ilości marihuany. "Ponieważ używanie marihuany i innych narkotyków jest powszechne wśród członków Nowej Lewicy, powinieneś być czujny na okazje do aresztowania ich pod zarzutem posiadania narkotyków" - stwierdził Hoover w ściśle tajnej notatce FBI. "Wszelkie informacje dotyczące faktu, że dana osoba posiada marihuanę lub bierze udział w imprezie narkotykowej, powinny być natychmiast przekazywane lokalnym władzom i powinny być zachęcane do podjęcia działań".<br />
 </div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">"Public enemy number one"</span></span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Nixon uczynił kwestię nadużywania narkotyków kamieniem węgielnym swojej kampanii na rzecz prawa i porządku podczas wyborów w 1968 roku, a kiedy objął urząd, przeforsował serię ustaw o zakazie pukania, umożliwiających policji włamywanie się do domów podejrzanych użytkowników narkotyków, bez zapowiedzi i uzbrojonych po zęby, w celu poszukiwania małej tabletki <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> lub garści trawki. Podczas gdy no-knock i inne drakońskie ustawy miały rzekomo na celu rozprawienie się z nadużywaniem substancji kontrolowanych, cele kampanii antynarkotykowej były często zaangażowane w radykalną politykę. Przykładów jest mnóstwo: W 1969 roku John Sinclair, lider partii Białych Panter w Michigan, został skazany na dziewięć i pół roku więzienia za podarowanie tajniakowi dwóch jointów z marihuaną; Lee Otis Johnson, czarnoskóry bojownik i organizator antywojenny na Texas Southern University, otrzymał wyrok trzydziestu lat więzienia po tym, jak podzielił się jointem z narkomanem; Mark Rudd, bojownik SDS, który odegrał znaczącą rolę w powstaniu na Uniwersytecie Columbia, został powiązany z narkotykami przez informatora; a policja w Buffalo w stanie Nowy Jork podłożyła narkotyki w księgarni prowadzonej przez Martina Sostre, czarnego anarchistę, który odsiedział sześć lat w więzieniu, zanim Amnesty International skutecznie wstawiła się za nim. Przepisy antynarkotykowe były również wykorzystywane do prześladowania Timothy'ego Leary'ego i innych liderów kontrkultury. Przykład tego rodzaju nękania wyszedł na jaw w sądzie federalnym, gdy Jack Martin, muzyk, który został aresztowany za narkotyki, zeznał, że został poproszony o zostanie informatorem i pomoc Federalnemu Biuru Narkotykowemu we wrobieniu Allena Ginsberga w zarzut posiadania marihuany. FBI i CIA śledziły poczynania Ginsberga w późnych latach 60. i wczesnych 70., podczas gdy narkotykowi prowadzili akta, które zawierały zdjęcie znanego poety "w nieprzyzwoitej pozie". Zdjęcie zostało umieszczone w specjalnym sejfie w siedzibie BNDD i oznaczone do "ewentualnego wykorzystania w przyszłości". Wielu znanych muzyków rockowych było również celem inwigilacji przez FBI. Ludzie Hoovera śledzili Johna Lennona po tym, jak on i Yoko Ono zaangażowali się w radykalną politykę w USA (piosenka Lennona "Give Peace a Chance" stała się hymnem ruchu antywojennego). Ponadto FBI miało na oku Jimiego Hendrixa, Janis Joplin, Jima Morrisona, The Fugs i inne gwiazdy rocka, z których wiele było ściganych pod zarzutem posiadania narkotyków. Nękanie muzyków rockowych było częścią krucjaty przeciwko rodzącej się kontrkulturze i alternatywnym stylom życia związanym z radykalną polityką pod koniec lat 60-tych. Niektóre grupy rockowe zajmowały wyraźnie polityczne stanowiska, a ich muzyka była szeroko odtwarzana pomimo połowicznych prób cenzury rządowej. W rezultacie duża liczba młodych ludzi była narażona na retorykę radykalnej polityki. Chociaż muzyka rockowa z pewnością nie upolityczniła całej swojej publiczności, wzmocniła wszechobecny antyautorytaryzm i zapewniła zuchwałą ścieżkę dźwiękową dla nadziei i gniewu młodego pokolenia. Wysokoenergetyczne piosenki rockowe były jasnymi wezwaniami do buntu: "Street Fighting Man" Rolling Stonesów, "Born to Be Wild" Steppenwolf, "Break on through to the other side" Doorsów, "We are all outlaws..." Jefferson Airplane. "Wszystkie te i wiele innych elementów kultury pop rozwijały się i reprodukowały apokaliptyczny, spolaryzowany nastrój polityczny," zauważył były prezydent SDS Todd Gitlin. "Razem kształtowały one symboliczne środowisko sprzyjające rewolucjonizmowi w oderwaniu od kontekstu, nadmiernej retoryce i bojowości w stosunku do rzeczywistości."<br />
 </div>
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/y8TGLLQlD9M" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=4227" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=4227</a> - link do poprzedniej części<br />
<br />
<br />
<br />
Święto acid rocka, (tak nazywał się hippisowski, rockowy nurt muzyczny) nie ograniczyło się do sali koncertowej, ale przelało się na ulicę, która stała się centralnym punktem życia w Haight. Ulica była w centrum uwagi, miejscem, gdzie można było chodzić, rozmawiać i ubierać się w dowolny sposób. Dzięki przyjemnemu klimatowi można było spędzać większość czasu na ulicy, bombardowany przez nieustanną paradę bodźców: dzikie kostiumy, spontaniczny teatr, różne wybryki, wędrowni minstrele. Ludzie nie tylko pozowali. Patrolowanie ulicy w pełnych regaliach było aktem buntu, otwartą odmową kupienia Systemu, ale było też czymś więcej. Dla tych, którzy wymieniali się znajomymi uśmiechami podczas codziennych obchodów, długie włosy, koraliki i bose stopy były nie tylko symbolem wyobcowania, ale pozytywnym skokiem świadomości, afirmacją radykalnie odmiennego zestawu osobistych i społecznych priorytetów. Haight stawało się obszarem testowym dla nowych kształtów ludzkiego doświadczenia. Mieszkańcy kwasowego getta często grupowali się w plemienne lub "celowe" jednostki rodzinne. Praktykowali oni wspólne życie, w którym własność prywatna była ograniczona do absolutnego minimum. Wyłączność seksualna była często odrzucana na rzecz małżeństw grupowych. Rozluźnienie obyczajów seksualnych było po części wyrazem rosnącego apetytu na wspólną duchowość. Zahamowania lub ograniczenia wszelkiego rodzaju mogły jedynie utrudnić proces uzdrawiania, który pociągał za sobą nic innego jak przywrócenie ekstazy jako punktu kulminacyjnego codziennego życia. W Haight panowało podniecenie. Chociaż świat hetero ledwo zaczął zauważać, co się dzieje, psychodeliczne miasto-państwo przeżywało swój krótki złoty wiek. Energia była niewątpliwie podniebna; poeci i marzyciele mieli przewagę. Tak czy inaczej, wszystko kręciło się wokół narkotyków. Doświadczenie psychodeliczne było wspólnym akordem wspólnej świadomości, który jednoczył całą społeczność. Ludzie cały czas rozmawiali o kwasie, o tym, jak zniszczył on uprzedzenia i wprowadził cię w intensywne zmiany. "Wydawało się, że jesteśmy w wehikule czasu" - powiedział Stephen Gaskin, samozwańczy orator Haight-Ashbury. "Prawie wszystko, co robiliśmy, było w pewnym sensie fajne, ponieważ wszystko było nauką. Wszystko wymagało uwagi i nie można było budować eksperymentów wystarczająco szybko, by złapać kwas". Haight-Ashbury było oryginalnym psychodelicznym supermarketem na świecie, miejscem, w którym po raz pierwszy sprzedano kwas na masową skalę. Niekwestionowanym królem nielegalnego handlu <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był Augustus Owsley Stanley III, elegancki osobnik, który potrafił godzinami nawijać na tematy od acid rocka po fizykę Einsteina. Osobista historia Owsleya jest czymś w rodzaju zagadki - co można powiedzieć o kimś, kto jadł cztery steki dziennie, ponieważ był przekonany, że warzywa są trucizną? Jego ojciec był prawnikiem rządowym, a dziadek senatorem USA z Kentucky. Owsley został wydalony w dziewiątej klasie za wnoszenie napojów odurzających na teren szkoły, po czym był przenoszony z jednej szkoły przygotowawczej do następnej. W wieku osiemnastu lat zerwał wszelkie więzi rodzinne. Następnie odbył krótką służbę w siłach powietrznych, przez kilka lat dryfował po Zachodnim Wybrzeżu i związał się z Melissą Cargill, młodą studentką chemii w Berkeley. Razem zaczęli masowo produkować <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, które uczyniło go legendą kultury młodzieżowej.<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/chetowsley.jpg.f0f7377d96e9b1fd5d6f920ede4326b2.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/chetowsley.jpg.f0f7377d96e9b1fd5d6f920ede4326b2.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: chetowsley.jpg.f0f7377d96e9b1fd5d6f920ede4326b2.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 7. Augustus Owsley Stanley III, jeden z pionierów w rozpowszechnianiu <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> na masową skalę. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Kwas nam rozlał się po całej ulicy!<br />
<br />
Produkt Owsleya, będący substancją psychodeliczną <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, po raz pierwszy trafił na ulice w lutym 1965 roku podczas Acid Tests. Owsley, znany jako "nieoficjalny burmistrz San Francisco", został patronem zespołu muzycznego Grateful Dead i poznał naukowca Tima Scully'ego. Razem założyli podziemne laboratorium, w którym Owsley rozwijał swoją wiedzę chemiczną. Celem Owsleya było uczynienie swojego produktu jak najczystszym. Udoskonalił kryształ <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, który miał niebiesko-białe światło fluorescencyjne i był piezoluminescencyjny. Początkowo Owsley produkował <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> w postaci proszku, który można było dozować w żelatynowych kapsułkach. Sprzedawał go również w postaci płynu ("Mother's Milk"), zabarwionego na jasnoniebiesko. Trudno było jednak kontrolować dawkowanie przy użyciu tej metody, więc Owsley zainwestował w profesjonalną prasę do tabletek i wkrótce zaczął farbować swoje tabletki na inny kolor za każdym razem, gdy przygotowywał nową dostawę. Chociaż nie było żadnej różnicy między tabletkami (każda zawierała starannie odmierzone 250 mikrogramów), uliczny folklor przypisywał każdemu kolorowi specyficzne cechy: czerwony miał być wyjątkowo łagodny, zielony był ostry, a niebieski był idealnym kompromisem. Oferując wysokiej jakości towary i kodując kolorami swoje tabletki, Owsley był w stanie wyprzedzić konkurencję o kilka kroków. Nawet w Haight, gdzie był zdecydowanie głównym źródłem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, na czarnym rynku dostępne były inne marki. Jednakże kwas Owsleya był powszechnie uznawany za najsilniejszy i był czczony przez nawróconą młodzież. "Za każdym razem, gdy robiliśmy kolejną partię i wypuszczaliśmy ją na ulicę" - wspomina współpracownik Owsleya - "kwitło coś pięknego i oczywiście wierzyliśmy, że to wszystko dzięki temu, co robimy. Wierzyliśmy, że jesteśmy architektami zmian społecznych, że naszą misją jest znacząca zmiana świata, a to, co działo się w Haight, było swego rodzaju eksperymentem laboratoryjnym, mikroskopijną próbką tego, co wydarzy się na całym świecie".<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Handel narkotykami w Haight szybko urósł do ogromnych rozmiarów, ponieważ ludzie przyjeżdżali z całego świata, aby kopiować w dużych ilościach. Dzięki swojej dominującej pozycji na podziemnym rynku Owsley utrzymywał cenę detaliczną <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> na stałym poziomie 2,00 USD za trip. Mówi się, że on i jego asystenci wyprodukowali cztery miliony sztuk w połowie lat 60. i prawdopodobnie rozdał tyle samo, ile sprzedał. Oczywiście można było zarobić pieniądze, a Owsley i inni zarobili mnóstwo, ale względy finansowe nie były jedyną motywacją. Lokalni dealerzy postrzegali siebie jako wykonujących ważną usługę społeczną: Rozprowadzali kwas, ponieważ wierzyli w ten narkotyk, a podczas dostaw funkcjonowali również jako wędrowni specjaliści od rapu, nosiciele wiadomości, plotek, pogłosek i mądrości ludowych. Być może było to nieuniknione, że ci, którzy trippowali, często czcili <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> i ubóstwiali jego katalityczne właściwości. I kto mógłby ich za to winić w pierwszych dniach, kiedy tak wielu było naładowanych optymizmem? Najbardziej zagorzali entuzjaści postrzegali <span style="color: #ff851b;" class="mycode_color"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">LSD</span></span> jako coś, co samo w sobie może zapoczątkować Królestwo Niebieskie na ziemi. Narkotyk został okrzyknięty eliksirem prawdy, psychicznym rozpuszczalnikiem, który mógł oczyścić serce z chciwości i zazdrości oraz przełamać bariery separacji. Nie trzeba dodawać, że ci młodzi romantycy nie mieli pojęcia, że "oświeceni" agenci CIA zarzucali kwas od wczesnych lat pięćdziesiątych XX wieku, nie będąc zmuszanymi do wymiany swoich broni, zachowań pełnych jadu i skrajnych uprzedzeń na kwiaty, koraliki miłości i znaki pokoju. Jeśli szpiegom narkotyk zawrócił w głowie, to zazwyczaj w kierunku dziwacznych scenariuszy Jamesa Bonda, takich jak wkładanie soli talu do butów Fidela Castro, aby jego broda wypadła. <br />
 </div>
Kiedy Ron i Jay Thelin otworzyli The Psychedelic Shop w pobliżu rogu Haight i Ashbury w styczniu 1966 roku, mieli jasny cel: rozpowszechniać informacje o <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Psychedelic Shop był wyjątkowy wśród licznych sklepów pojawiających się w Haight, aby zaspokoić potrzeby modnej populacji. W czasach, gdy informacje o <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> były przekazywane głównie ustnie, służył on jako miejsce do spędzania czasu, plotkowania i handlu narkotykami. Półki były zaopatrzone w książki, akcesoria do palenia, plakaty taneczne, tkaniny paisley (wzór przypominający perski dywan), importowane dzwonki - krótko mówiąc, wszystko, czym mógł być zainteresowany acidhead. Bracia Thelin zainstalowali również pierwszą społeczną tablicę ogłoszeń. Mieli raczej łagodną wizję oczywistego przeznaczenia kraju. Na Haight Street, rapsodował Ron Thelin, które wkrótce stanie się "światowej sławy centrum narkotykowym". Będą tam świetne herbaciarnie z wielkimi słojami dobrej marihuany i sklepy chemiczne z najlepszymi psychodelicznymi chemikaliami. Bracia Thelin zostali wprowadzeni do zażywania kwasu przez Allena Cohena, który handlował wówczas najlepszymi produktami Owsley'a. Cohen skończył, pracując na pół etatu w Psychedelic Shop, a później został redaktorem Oracle, psychodelicznego tabloidu wspieranego przez Thelinów. Oracle drukowała artykuły na temat wschodniego mistycyzmu, makrobiotyki, jogi, astrologii i wszystkiego innego, co pasowało do schematu "new age". Strony były od czasu do czasu spryskiwane perfumami i często były trudne do odczytania, ponieważ kolorowa czcionka była pochylona, aby przywołać falujące kształty, które charakteryzują halucynacje <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Podczas gdy większość ludzi w Haight była prawdopodobnie w zgodzie z kosmicznym chichotem Kena Keseya (tego od "Lotu nad kukułczym gniazdem"), grupa Oracle była szczególnie zainteresowana podróżą Timothy'ego Leary'ego. Wzięli wskazówki od byłego profesora Harvardu, który mówił w banałach o kwasie jako narzędziu ewolucyjnym, które może zagwarantować religijne epifanie. Filozofia Oracle była filozofią Leary'ego; Ron Thelin podsumował redakcyjne nastawienie gazety: "Pokazać, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zapewnia głębokie doświadczenie. Aby każdy mógł się podłączyć, dostroić i odpuścić". <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/psychedelicshop.png.6b666c0d2ed21c6013190768f8b876dd.webp.6d7db557b3400291a8267baa48b82773.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/psychedelicshop.png.6b666c0d2ed21c6013190768f8b876dd.webp.6d7db557b3400291a8267baa48b82773.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: psychedelicshop.png.6b666c0d2ed21c601319...82773.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 8. Jay Thelin (po lewo) i jego brat Ron naprzeciwko The Psychedelic Shop na ulicy Haight, 1967.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
Kiedy Oracle po raz pierwszy zaczęło publikować, istniało już znaczne napięcie między policją a społecznością hippisowską. Coraz częściej dochodziło do aresztowań za posiadanie trawki, a kalifornijska legislatura niedawno uchwaliła edykt zakazujący używania <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Nowe prawo miało wejść w życie 6 października 1966 roku. Data ta nabrała mistycznego znaczenia dla grupy Oracle. W Biblii "666" jest symbolem Bestii, Antychrysta, prekursora Apokalipsy; prawo przeciwko <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> było interpretowane jako akt demoniczny, pogwałcenie danego ludziom przez Boga prawa do doświadczania własnej boskości. Jednakże grupa Oracle nie chciała kolejnego gniewnego starcia z władzami. Zamiast protestować przeciwko nowemu prawu, postanowili zorganizować uroczystą galę, która obnażyłaby fałsz systemu prawnego. "Nie byliśmy winni używania nielegalnych substancji" - upierał się Cohen. "Świętowaliśmy transcendentalną świadomość, piękno wszechświata, piękno istnienia". Tego samego dnia, w którym <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> stało się substancją kontrolowaną, Oracle zorganizowała spotkanie na świeżym powietrzu o nazwie Love Pageant Rally. Był to wyraz niezłomnego oddania społeczności dla wybranego sakramentu. Kilka tysięcy osób, znacznie więcej niż oczekiwano, zebrało się spokojnie w Panhandle obok Golden Gate Park. Zespoły rockowe grały za darmo, a mistrz ceremonii odczytał manifest zatytułowany "Przepowiednia Deklaracji Niepodległości": "Uważamy te prawdy za oczywiste, że wszyscy są równi, że stworzenie obdarza nas pewnymi niezbywalnymi prawami, wśród których są: Wolność ciała, pogoń za radością i ekspansja świadomości" W odpowiednim momencie setki ludzi umieściło tabliczkę kwasu na wyciągniętych językach i przełknęło zgodnie. Następny rok w Haight będzie naprawdę niezłą wycieczką.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">The First Human Be-In, czyli światowy festiwal wibracji</span></span><br />
 </div>
Gdy Love Pageant Rally dobiegał końca, a tłum zaczął odpływać z Panhandle, organizatorzy naćpanego festiwalu cieszyli się ze swojego osiągnięcia. Tego samego wieczoru członkowie grupy Oracle zebrali się w domu Michaela Bowena, aby rozważyć swój następny krok. Bowen był kluczową postacią kliki Oracle, a jego studio służyło przez pewien czas jako biuro psychodelicznego tabloidu. Malarz o beatnikowskich korzeniach spędzał większość czasu na przedstawianiu trzecich oczu i okultystycznych symboli pośród wirów jaskrawych kolorów. Kiedy nie kładł pędzla na płótnie pod wpływem kwasu, działał jako samozwańczy łącznik między personelem Oracle a różnymi psychodelicznymi i artystycznymi luminarzami, takimi jak Allen Ginsberg, Timothy Leary i Lawrence Ferlinghetti. Kilka lat wcześniej Bowen znalazł się pod wyjątkowym i charyzmatycznym wpływem tajemniczej postaci typu guru o imieniu John Starr Cooke. Cooke, człowiek zamożny i posiadający wpływowe koneksje rodzinne, nie był obcy personelowi CIA wysokiego szczebla. Jego siostra, Alice, z którą był bardzo blisko, była żoną Rogera Kenta, prominentnej postaci w partii demokratycznej stanu Kalifornia; brat Rogera, Sherman Kent, był szefem National Board of Estimates CIA (Krajowa Rada ds. Wywiadu) i służył jako prawa ręka dyrektora CIA Allena Dullesa (o którym już wspomniałem) podczas zimnej wojny. John Cooke spotykał się z Shermanem Kentem na corocznych zjazdach rodzinnych i podobno poznał wielu agentów CIA podczas podróży po Europie. Kierując się żywym zainteresowaniem okultyzmem, Cooke podróżował po całym świecie, zaprzyjaźniając się z różnymi mistykami i duchowymi nauczycielami. Na początku lat 50. stał się bliskim powiernikiem L. Rona Hubbarda, byłego oficera marynarki wojennej, który założył organizację scjentologiczną. Cooke wspiął się wysoko w szeregach nowo powstałego kultu religijnego (był pierwszym "czystym" w Ameryce, co oznacza, że osiągnął poziom zaawansowanego wtajemniczenia scjentologicznego). Wkrótce jednak rozczarował się Hubbardem i ich drogi się rozeszły. Kilka lat później, mieszkając w Algierze, Cooke zachorował na polio, przez co został kaleką i do końca życia poruszał się na wózku inwalidzkim. Pomimo swojej fizycznej niepełnosprawności był czczony przez sektę sufich w północnej Afryce jako wielki uzdrowiciel i święty. Niektórzy z jego wielbicieli twierdzili, że potrafił aktywować shakti, czyli energię kundalini <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[3]</span>, i wywołać błogie rozluźnienie kręgosłupa, dotykając ludzi w czoło. Na początku lat sześćdziesiątych Cooke przeniósł się z powrotem do Kalifornii, gdzie zanurzył się w intensywnych studiach nad tarotem. Na zachodnim wybrzeżu szybko rozeszła się wieść o niezwykłym medium, które posiadało talię tarota z odręcznymi adnotacjami jej poprzedniego właściciela, niesławnego Aleistera Crowleya. Tłumy młodych ludzi zaczęły napływać do Carmel, aby odwiedzić Cooke'a i nie zawiedli się. Z łysą głową, kozią bródką i przenikliwymi szarymi oczami, Cooke wyglądał, jakby pasował do wróżb z kryształowej kuli. Wkrótce po tym, jak wziął udział w serii sesji "channelingowych", które zaowocowały powstaniem New Tarot Deck for the Aquarian Age, po raz pierwszy spróbował <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Najwyraźniej psychodelik przypadł mu do gustu, ponieważ zaczął rzucać kwas prawie codziennie przez okres dwóch lat. Według jednego z jego uczniów-współpracowników, Cooke był również kimś w rodzaju człowieka, który lubi przygrzać palnik. Czasami jego zamiłowanie do alkoholu i kwasu sprawiało, że był jednocześnie pijany i szalony na wózku inwalidzkim.<br />
<br />
Podczas gdy Haight przeżywało swój rozkwit, Cooke przebywał w odosobnionej placówce w Cuernavaca w Meksyku (gdzie mieszkał aż do śmierci w 1976 roku), skąd kierował małym, ale oddanym zespołem ewangelistów kwasu, znanym jako Psychedelic Rangers. Michael Bowen był członkiem tej grupy. Na polecenie Cooke'a pół tuzina Rangersów zostało wysłanych do różnych psychodelicznych miejsc w Ameryce Północnej i Europie. Bowen udał się do Millbrook, aby spróbować wpłynąć na myślenie klanu Leary'ego i zwabić niektórych z nich z powrotem do Meksyku, gdzie Cooke prowadził seanse na kwasie. Wśród tych, którzy podobno odwiedzili kalekiego medium, byli Ralph Metzner, autor piosenek Leonard Cohen, Andrija Puharich, który prowadził parapsychologię i eksperymenty z narkotykami dla amerykańskiego wojska pod koniec lat pięćdziesiątych, oraz Seymour ("The Head") Lazare, bogaty współpracownik biznesowy Williama Mellona Hitchcocka. Podążając za "głównym planem" Cooke'a, Psychedelic Rangers celowali w wybrane osoby do inicjacji wysokimi dawkami <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Stosowali oni od 2000 do 3000 mikrogramów (od 100 do 250 mikrogramów zwykle wystarcza do pełnego tripu kwasowego) podczas jednej sesji, starając się doprowadzić do szybkiej i trwałej transformacji psychologicznego usposobienia. Bowen twierdzi, że dostarczył kwas wielu znanym osobom publicznym, w tym komikowi Dickowi Gregory'emu i Jerry'emu Rubinowi, przyszłemu liderowi Yippie. Zwrócił się także do niektórych dziennikarzy (m.in. reportera magazynu Life) z nadzieją, że ujrzą oni niejako "świetlisty umysł" i przedstawią w prasie korzystniejszy obraz <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Cooke i jego Psychodeliczni Strażnicy wierzyli, że poprzez rozpowszechnianie objawienia <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> pomagają oświecić ludzkość. Uważali się za kosmicznych Dobroczyńców (cosmic Good Guys) potajemnie walczących z Siłami Ciemności (Forces of Darkness) w totalnej walce, która ostatecznie zadecyduje o przeznaczeniu planety. Ich światopogląd był wyraźnie manichejski <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[4]</span>: Eros kontra Thanatos, wielkie mityczne starcie, z historią będącą jedynie echem tych tytanicznych przeciwieństw zamkniętych w wiecznym konflikcie. Pod tym względem ich postrzeganie było podobne do postrzegania innej grupy wielbicieli psychodelików, którzy działali w tajemnicy, powołując się na manichejską demonologię, aby usprawiedliwić swoje działania. Karmiona podwójnym widmem wszechpotężnego wroga (komunizmu) i stale zagrożonego bezpieczeństwa narodowego, CIA przyjęła rolę pierwszej linii obrony Ameryki. W swojej niekończącej się walce z czerwonym zagrożeniem kult wywiadu wykorzystywał każdą dostępną broń, w tym tajną broń <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. W 1966 roku Michael Bowen osiedlił się w Haight-Ashbury, na specjalne życzenie Johna Cooke'a. Obaj mężczyźni regularnie komunikowali się ze sobą, informując się nawzajem o nowych wydarzeniach w rozwijającej się kulturze młodzieżowej. Kiedy ludzie z Oracle zebrali się w mieszkaniu Bowena po Love Pageant Rally, zadzwonił on do swojego duchowego doradcy, aby opowiedzieć mu o tym, co się wydarzyło. Podczas ich rozmowy, według Bowena, powstał plan jeszcze większego wydarzenia: "Gathering of the Tribes", duchowa okazja o nieziemskich wymiarach, która podniosłaby wibracje całej planety. Haight będzie gospodarzem Happeningu wydarzeń. Będzie to pierwszy Human Be-In.<br />
 <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/berkeley.png.10816f1f702f4f34ceb4f7cd8041cd55.webp.5b0baf18e54f3cb517173d7cfcca00bd.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/berkeley.png.10816f1f702f4f34ceb4f7cd8041cd55.webp.5b0baf18e54f3cb517173d7cfcca00bd.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: berkeley.png.10816f1f702f4f34ceb4f7cd804...a00bd.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 9. Pierwsza strona gazety The Berkeley Barb z dnia 6 stycznia 1967 r. zapowiadająca event The Human Be-In.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Jednym z głównych celów be-in, sformułowanym przez Cooke'a, Bowena i resztę załogi Oracle, było zebranie kulturowych i politycznych buntowników, którzy nie zawsze zgadzali się między sobą w kwestii strategii wyzwolenia. W efekcie celem była psychodelizacja radykalnej lewicy. W tym celu organizatorzy postanowili umieścić na liście zaproszonych prelegentów przynajmniej jednego przedstawiciela społeczności aktywistów z Berkeley. Bowen zasugerował Jerry'ego Rubina, lidera protestu z okazji Dnia Wietnamu w Berkeley, który wciąż był oddanym marksistą, mimo że niedawno przeszedł na kwas (to według Bowena dowód, że proces uzdrawianie przy pomocy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był tylko częściowo udany). Uzyskano pozwolenie na przeprowadzenie demonstracji na poligonie Golden Gate Park 14 stycznia 1967 roku. Wydrukowano pięć różnych plakatów reklamujących imprezę, w tym jeden ze zdjęciem Indianina z równin na koniu trzymającego gitarę elektryczną. Plakaty pojawiły się w witrynach sklepowych, na kioskach i na tablicach ogłoszeń w kawiarniach. The Berkeley Barb, pierwsza podziemna gazeta w Bay Area, ogłosiła wydarzenie na pierwszej stronie z banerowym nagłówkiem. Kampania reklamowa nie była skierowana wyłącznie do radykalnej i modnej populacji. Organizatorzy mieli na uwadze znacznie szerszy horyzont. Chcieli wysłać wiadomość na cały świat, że nadchodzi nowy świt i nadszedł czas, aby wszyscy dobrzy mężczyźni i kobiety porzucili swoją wyzyskującą postawę wobec ziemi, aby apokalipsa nie oszczędziła im tego zadania. Podbudowana instynktownym zrozumieniem McLuhana, grupa Oracle zdała sobie sprawę, że w erze natychmiastowej komunikacji każde wydarzenie może nabrać światowego znaczenia dzięki odpowiedniemu nagłośnieniu w prasie. "Wiedzieliśmy, że trzymamy tygrysa za ogon" - powiedział Allen Cohen. "Wiedzieliśmy, że wszystko, co zrobimy, przyciągnie uwagę mediów". Event został zainscenizowany zarówno dla korpusu prasowego i kamer telewizyjnych, jak i dla społeczności hippisowskiej. Kilka dni przed 14 stycznia organizatorzy zorganizowali spotkanie z dziennikarzami. W komunikacie prasowym oświadczono: "Przez dziesięć lat, nowy naród wyrósł w ciele robota starego. Na waszych oczach nowa wolna witalna dusza ponownie łączy żywe ośrodki amerykańskiego ciała ..... Aktywiści polityczni z Berkeley i pokolenie miłości z Haight-Ashbury połączą się ... aby świętować i głosić epokę wyzwolenia, miłości, pokoju, współczucia i jedności ludzkości..... Wyrzuć swój strach za drzwi i dołącz do przyszłości. Jeśli nie wierzysz, przetrzyj oczy i zobacz". Zgodnie z oczekiwaniami, było to niezapomniane popołudnie. Ponad dwadzieścia pięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci zgromadziło się wokół prowizorycznej sceny na skraju otwartej łąki. Gary Snyder otworzył wydarzenie, dmuchając w białą muszlę. Obok niego wystąpili inni poeci ery beatników - Michael McClure, Lawrence Ferlinghetti, Lenore Kandel - podczas gdy grupa Hell's Angels (gang motocyklistów Anioły Śmierci) strzegła systemu nagłośnieniowego. Wiele Aniołów osiedliło się w Haight, gdzie służyli jako samozwańczy obrońcy społeczności kwasowej. Allen Ginsberg zaledwie dwa miesiące wcześniej, w przemówieniu "Public Solitude" w kościele w Bostonie zaproponował, aby każdy zdrowy Amerykanin w wieku powyżej czternastu lat "przynajmniej raz wypróbował substancję chemiczną <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>... aby, jeśli to konieczne, raz na zawsze doprowadzić do masowego emocjonalnego załamania nerwowego w Stanach raz i na zawsze". Nie było jednak potrzeby powtarzania takich uwag w ten wyjątkowo ciepły zimowy dzień w San Francisco. Było to uzdrawiające wydarzenie, uczta dla zmysłów, z muzyką, poezją, słońcem, dzwonkami, szatami, talizmanami, kadzidłami, piórami i flagami. Zapach marihuany unosił się nad parkowym zboczem, a kwas płynął jak lemoniada.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">"Witamy" - powiedział spokojny, czysty głos ze sceny - "Witamy w pierwszej odsłonie Brave New World". Był to dość ironiczny sposób przedstawienia supergwiazd muzyki hippi, które miały przemówić do tłumu. Ubrany jak święty człowiek w białą piżamę, Timothy Leary drażnił publiczność takimi one-linerami jak "Jedynym wyjściem jest wejście". Najwyższy kapłan ruchu psychodelicznego mówił o rozszerzonej świadomości jako "piątej wolności", wzywając wszystkich do założenia własnej religii, co było dokładnie tym, co zrobił on i jego przyjaciele z Mill-brook (potocznie zwana willa Tommego Hitchcocka, w której Leary organizował psychodeliczne imprezy). Pojawienie się Leary'ego było częścią trasy promującej jego nową grupę, Ligę Odkryć Duchowych. Liga miała tylko dwa przykazania: "Nie będziesz zmieniał świadomości swojego bliźniego" i "Nie będziesz przeszkadzał swojemu bliźniemu w zmianie jego własnej świadomości". Jako niestrudzony prozelita <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[5]</span>, Leary przewodniczył serii "psychodelicznych uroczystości religijnych" z dramatycznymi rekonstrukcjami życia Buddy, Chrystusa, Mahometa itp. Celem tych dobrze reklamowanych, dobrze finansowanych produkcji (jeden z promotorów nazwał je "najlepszą rzeczą od czasów wodewilu <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[6]</span>") było odtworzenie efektów kwasowego tripu bez narkotyków. Ale podróżujący pokaz świetlny Leary'ego był antyczny jak na standardy Bay Area. Dla niektórych osób krótkie kazanie Leary'ego na imprezie było punktem kulminacyjnym popołudnia. Nie miało znaczenia, że słyszeli to wszystko wcześniej; zaakceptowali jako ewangelię każde słowo, które wypowiedział, odkąd wyszedł z akademickiej szafy i zamienił się w Pied Piper <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[7]</span> pokolenia kwasu. Ale inni nie byli pod szczególnym wrażeniem lakonicznego manifestu Tima. "Pope of Dope" starał się symbolizować w dość przestarzały sposób odrodzenie religijne, które przeciwstawiało się tradycyjnym kategoriom. W końcu, po co przywoływać katechizmy i przykazania, skoro sam fakt bycia żywym w tym zakątku czasu i przestrzeni jest wystarczająco odurzający?<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Be-In nie został zorganizowany w celu zaprotestowania przeciwko konkretnemu rządowemu rozporządzeniu lub polityce. Tysiące ludzi zebrało się, by nie robić nic szczególnego, co samo w sobie było czymś niezwykłym. Usiedli na trawie, dzielili się jedzeniem i winem i podziwiali, jak spokojni byli wszyscy. W pobliżu nie było nawet jednego umundurowanego policjanta, który mógłby zepsuć imprezę. W pewnym momencie mężczyzna spadł na spadochronie z nieba w zasięgu wzroku zgromadzonych. Rozeszła się plotka, że to nikt inny jak Owsley, główny chemik kwasu, zstępujący na wiernych w falach powiewającego białego jedwabiu. Był to kolejny element mitu, który charakteryzował ten dzień. Jak ujął to Michael McClure: "The Be-In było rozkwitem. To był kwiat na świeżym powietrzu. Nie miał wszystkich płatków. W tej róży były robaki. Był doskonały w swoich niedoskonałościach. Był taki, jaki był i nigdy wcześniej nie było czegoś podobnego".</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/humanbein.png.d87bc6cdc0719ef731832311327cd59d.webp.bebb03186ab102a69249c3f370e2daf1.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/humanbein.png.d87bc6cdc0719ef731832311327cd59d.webp.bebb03186ab102a69249c3f370e2daf1.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: humanbein.png.d87bc6cdc0719ef73183231132...2daf1.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 10. Zdjęcie przedstawiające tłum zgromadzony w Golden Gate Park podczas The Human Be-In, 14 stycznia 1967.</div>
 <br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">Dzieci kwiaty</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Impreza była kulminacją wszystkiego, co działo się w Haight, a ludzie wciąż byli podekscytowani tym wydarzeniem kilka tygodni później. Jeśli LSD miało już reputację narkotyku pokoju i miłości, to Be-In zwiększył ją do gargantuicznych rozmiarów. Ci, którzy pławili się w blasku tego "epokowego wydarzenia", jak określił je Ginsberg, byli przekonani, że kwas stanowił nic innego jak farmakologiczny klucz do światowego pokoju... nie pokoju wynegocjowanego w drodze kompromisu i traktatów, ale prawdziwego "Glad State" opartego na wzajemnym uznaniu ponadnarodowego Boga. Gdyby tylko prezydent Johnson zażył "właściwy towar", a wielu kwasogłowych było o tym przekonanych, to z pewnością wojna w Wietnamie zakończyłaby się w ciągu kilku dni! Richard Alpert mówił jak prawdziwy wierzący, gdy twierdził, że dwadzieścia pięć tysięcy dziwaków stanowi siłę polityczną. "Za około siedem lub osiem lat", przewidywał, "psychodeliczna populacja Stanów Zjednoczonych będzie w stanie wybrać na urząd kogokolwiek zechce..." - kwitując - "Wyobraź sobie, jak by to było mieć kogokolwiek na wysokim stanowisku politycznym z naszym zrozumieniem wszechświata. Wyobraźmy sobie, że Bobby Kennedy ma w pełni rozszerzoną świadomość. Wyobraźmy sobie jego pozycję i to, co byłby w stanie zrobić". Nawet jeśli ktoś nie uległ tego rodzaju próżnemu myśleniu, trudno było pozostać odpornym na mesjanistyczny zapał związany z psychodelicznym wzlotem. W zestawieniu z ponurą rzeczywistością pracy od dziewiątej do piątej i ryzykiem wojny atomowej <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zdawało się zwiastować alternatywę, nowy sposób życia. Podczas szczytu kwasowego haju można było mrugnąć okiem do podnieconej siostry lub brata, który mógł również dostrzec szczęśliwe zakończenie. Albo początek. Nie trzeba było tego ustalać. Żadna mieszanka słów czy znaczeń nie była w stanie oddać tego przytłaczającego poczucia obietnicy pokoju. Takie uczucia zostały uwiecznione w prozie Huntera Thompsona [tego samego autora, od książki Lęk i Odraza w Las Vegas] inspirowanej narkotykami: "Istniało fantastyczne uniwersalne poczucie, że cokolwiek robimy, jest słuszne, że wygrywamy... I to, jak sądzę, było tym poczuciem nieuniknionego zwycięstwa nad siłami Starego i Złego. Nie w sensie militarnym, bo tego nie potrzebowaliśmy. Nasza energia po prostu zwycięży. Nie było sensu walczyć ani po naszej, ani po ich stronie. Mieliśmy cały impet; jechaliśmy na grzbiecie wysokiej i pięknej fali". Rozmach wygenerowany przez Be-In został jeszcze bardziej wyolbrzymiony przez ogromny rozgłos, jaki otrzymało wydarzenie. Tak jak zamierzali organizatorzy, Be-In przyciągnął nie tylko krajową, ale i międzynarodową uwagę. Był to początek skoncentrowanego ataku mediów na Haight-Ashbury. Wkrótce stała się ona najbardziej prześwietloną dzielnicą w kraju, gdyż reporterzy z całego świata skupili się na psychodelicznym podziemiu. Prawie wszystkie główne amerykańskie media, w tym wszystkie duże sieci telewizyjne, opublikowały artykuły na temat społeczności hipisów i przez pewien czas wydawało się, że reszta kraju była zahipnotyzowana tą zaskakującą rewolucją stylu życia. Felietonista San Francisco Chronicle, Herb Caen, nadał kulturowym buntownikom nowy tytuł, określając ich mianem "hipisów". Inne opisy, takie jak "dzieci kwiaty" i "pokolenie miłości", pojawiły się w prasie i weszły do głównego nurtu słownictwa, zapewniając prostemu społeczeństwu asortyment gotowych etykietek, które można przypiąć do niezrozumiałego zjawiska. Hipisi stali się Innymi, ludźmi, przed którymi "ostrzegali nas nasi rodzice", a ta negatywna definicja szybko przekształciła się w narodową obsesję. Reakcja opinii publicznej była zazwyczaj ambiwalentna; dzieci-kwiaty były traktowane jako zagrożenie dla porządku publicznego lub jako nieszkodliwe błazny. Ronald Reagan, ówczesny gubernator Kalifornii, opisał hipisa jako kogoś, kto "ubiera się jak Tarzan, ma włosy jak Jane i pachnie jak gepard".</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/dziecikwiaty_600x600.png.fd6c81b426d6ef293fec1ffcb9d1ce0e.webp.0939c7872d78a1959545682e5d90df61.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/dziecikwiaty_600x600.png.fd6c81b426d6ef293fec1ffcb9d1ce0e.webp.0939c7872d78a1959545682e5d90df61.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: dziecikwiaty_600x600.png.fd6c81b426d6ef2...0df61.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 11. Tak zwane "dzieci kwiaty", ulica Haight San Francisco rok 1967. </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Jednak pomimo wszystkich kpin, w subkulturze młodzieżowej było coś głęboko niepokojącego, co domagało się wyjaśnienia. Dlaczego synowie i córki białej amerykańskiej klasy średniej porzucili zamożny styl życia swoich rodziców? Dlaczego porzucili luksusową, łatwą rutynę przedmieść, by rozbić się w zatłoczonej komunie? I dlaczego zażywali niebezpieczne narkotyki? Plejada ekspertów oferowała interpretacje tego, co to wszystko oznaczało. Dla niektórych hipisi byli barometrem chorego społeczeństwa, ostrzeżeniem dla cywilizacji przemysłowej przed zbliżającym się upadkiem. Inni porównywali ich do pierwszych chrześcijan ze względu na ich zaangażowanie w uniwersalne braterstwo i miłość do całej ludzkości. Dziennikarz Time zasugerował, że "w swojej niezależności od dóbr materialnych i nacisku na spokój i uczciwość, hipisi prowadzą znacznie bardziej cnotliwe życie niż zdecydowana większość ich współobywateli". (Była to spora zmiana w stosunku do wcześniejszej oceny dokonanej przez tę samą publikację, która odrzuciła długowłosych jako utopijnych marzycieli w poszukiwaniu "zerowego dnia pracy i wariactw dla wszystkich"). Więcej niż kilku komentatorów pokładało absurdalne nadzieje w młodych porzucających studia, twierdząc, że są oni "najważniejszym wydarzeniem XX wieku", "zbawieniem zachodniego świata", "wcieleniem ewangelii" i tak dalej. Rzeczywiście, reporterzy, socjologowie, pedagodzy, duchowni czy psychologowie mogli znaleźć w Haight prawie wszystko, czego chcieli. A niektórzy hipisi naprawdę wierzyli w to, co o nich pisano. Rozgłos medialny, jaki zapanował po Be-In, przesłonił fakt, że grupie Oracle nie udało się osiągnąć jednego ze swoich głównych celów: zjednoczenia - choćby na poziomie symbolicznym - politycznych radykałów i psychodelicznych odludków. Jeśli już, to Be-In miał na celu podkreślenie różnic między tymi dwoma obozami. Napięcie to skrystalizowało się, gdy Jerry Rubin przemówił do tłumu. Jego agresywna tyrada na temat niebezpieczeństwa wojny w Wietnamie i większego niebezpieczeństwa nierobienia niczego, by ją powstrzymać, wydawała się wyrwana z kontekstu pokojowego spotkania, a publiczność ogólnie rzecz biorąc zignorowała jego przemówienie. Poza Ginsbergiem nikt inny nie wspomniał o rozlewie krwi w Azji Południowo-Wschodniej. Apolityczny ton wydarzenia był niepokojący dla działaczy Nowej Lewicy, którzy kiedyś uważali swoich hipsterskich braci za duchowych sojuszników. Polityczni radykałowie nie zgadzali się z kwasożercami, którzy uważali, że mogą podnieść świat na wyższy poziom, po prostu podnosząc siebie. To tęskne przekonanie podzielali hipisi, osoby porzucające naukę i inni członkowie subkultury <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, którzy wierzyli, że masowa zmiana nastąpi tylko wtedy, gdy wystarczająca liczba ludzi rozszerzy swoją świadomość. Odrzucali możliwość reorganizacji porządku społecznego poprzez działalność polityczną, opowiadając się zamiast tego za stylem życia, który celebrował apolityczność. Nic więc dziwnego, że zatwardziali politycy krytykowali niektóre z bardziej dziwacznych przejawów sceny acid. W artykule dla magazynu Ramparts, wiodącego lewicowego miesięcznika późnych lat sześćdziesiątych, Warren Hinckle zaatakował społeczność Haight-Ashbury za jej bezmyślną mistagogię <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[8]</span>, narkotyczny nadmiar i ukryte tendencje faszystowskie. Weterani organizacji politycznych nie zamierzali jednak ignorować fenomenu hipisów. Widzieli masy młodzieży w całym kraju, które dały się porwać temu niejasnemu kopniakowi pokoju i miłości, i podjęli wysiłki, aby zwabić ich do obozu politycznego. Wiosną 1967 r. antywojenni aktywiści w Nowym Jorku sponsorowali Flower Power Day; ulotki informacyjne na temat tego wydarzenia sprawiały, że wyglądało ono jak impreza, a zespoły rockowe miały zabawiać maszerujących. W tym czasie oznaki rodzącej się kontrkultury były już wszędzie: spodnie dzwony, robocze koszule, koraliki, pokazy świetlne, imprezy z trawką, tranzystory pulsujące acid rockiem. Ludzie zaczęli pojawiać się na spotkaniach politycznych w kostiumach, styl stał się mocno hipisowski i coraz trudniej było rozróżnić, gdzie kończy się protest, a zaczyna styl życia.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Ta interakcja była z pewnością widoczna w krajowym biurze SDS <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[9]</span> w Chicago, gdzie pracownicy mieszkali i spali razem we wspólnych mieszkaniach. Dzielili się doświadczeniami narkotykowymi - głównie marihuaną, ale także <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> - które wzbudzały poczucie bliskości i jedności. Ale nawet gdy upalali się podczas codziennych zajęć, pracownicy SDS zawsze byli świadomi różnicy między zmianą swojego myślenia (Introspekcje, samopoznanie i osobisty rozwój, które często były wspierane przez używanie narkotyków takich jak marihuana czy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Były to wewnętrzne, subiektywne zmiany, które mogły prowadzić do nowych perspektyw, większej świadomości i duchowego rozwoju) a zmianą systemu (działaniami politycznymi, ekonomicznymi, społecznymi etc. różnica między tym jest o tyle istotna, że nawet na srogiej bombie hipisi świadomie dostrzegali różnice pomiędzy tymi kwestiami). "To, co było modne", wyjaśnił były przewodniczący SDS Carl Oglesby, "było zasadniczo masową introspekcją, światopoglądem wzmocnionym narkotykami. Z drugiej strony, Nowa Lewica wyszła do świata z zestawem wspólnych poglądów moralnych na temat rasy, wojny i imperializmu; odtworzyła prywatny osąd moralny jako publiczny akt polityczny. Oczywiście każdy instynkt hipisa niechętnie odnosił się do wojny i sprawiał, że chętnie to demonstrował, pod warunkiem, że ktoś inny przygotował scenę. Nie da się ukryć, że był zadowolony z działania bez myślenia, bez poczucia planu politycznego, z wyjątkiem tego, że im więcej ludzi pali trawkę, tym lepiej dla kraju". Przywódcy SDS postrzegali trawkę raczej jako łagodną przyjemność niż społeczne panaceum(lekarstwo). <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> było jednak nieco bardziej problematyczne. Silna dawka kwasu mogła wywołać różnego rodzaju dziwactwa, które miały niewiele wspólnego ze światem Realpolitik <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[10]</span>; jeśli już, to wszystkie psychiczne śmieci mogły być bardziej rozpraszające niż stymulujące, jeśli chodzi o kwestie strategii i organizacji. </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/learyinsberg.png.fedeb9c788a192aee2b675eed7dfc325.webp.3b4506add9a8f4027c1eabe774e37860.webp" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/learyinsberg.png.fedeb9c788a192aee2b675eed7dfc325.webp.3b4506add9a8f4027c1eabe774e37860.webp" loading="lazy"  alt="[Obrazek: learyinsberg.png.fedeb9c788a192aee2b675e...37860.webp]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 12. Timothy Leary (ten po prawo) i Allen Ginsberg (po lewo), San Francisco, pierwszy The Human Be-In, 14 stycznia 1967 r.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size"> </span></span></div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Nawet kwas świata nie zmieni...</span></span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Koszmarny surrealizm Boba Dylana, tak bardzo podziwiany przez studenckich radykałów, był pod silnym wpływem psychodelików, a on sam wycofał się z protestów politycznych podczas szczytu swoich kwaśnych jazd, aby zbadać splątane korzenie jaźni. Saga Dylana była dla niektórych dowodem na to, że narkotyki w ogóle, a kwas w szczególności, pielęgnowały tendencję prywatyzacyjną w kulturze młodzieżowej, a być może, że zakorzeniony prywatyzm amerykańskiego życia insynuował się w taki sposób, aby wykorzystać chemiczny haj do własnych celów. W obu przypadkach niektórzy aktywiści byli zaniepokojeni dalekosiężnymi konsekwencjami sceny narkotykowej. Kilka dni po tym wydarzeniu, Oracle było gospodarzem konferencji hipisowskiej, na której skupiono się na "całym problemie, czy porzucić, czy przejąć", jak ujął to filozof Alan Watts. Do Wattsa dołączyli Allen Ginsberg, Gary Snyder i Timothy Leary, który nie ukrywał swojego stanowiska w tej sprawie. Jego zdaniem ruchy psychodeliczne i antywojenne były całkowicie niekompatybilne. "Wybór jest między byciem buntownikiem a byciem religijnym" - oświadczył. "Nie głosuj. Nie politykuj. Nie składaj petycji. Politycznie nie możesz nic zrobić z Ameryką". Dla Leary'ego nie było prawdziwej różnicy między kapitalizmem a komunizmem, między Ronaldem Reaganem a Fidelem Castro; obaj byli uzależnieni od konkurencyjnej polityki władzy. Podobnie było z aktywistami studenckimi, których oczerniał jako "młodych mężczyzn z umysłami w okresie menopauzy". Leary odrzucił wszelkie działania, które nie emanowały z rozszerzonej świadomości, jako "zachowanie robota". "Ludzie nie powinni mieć prawa mówić o polityce", stwierdził, "chyba że na czworakach". Watts przestrzegał przed narzucaniem światu konkretnej wizji, ale Leary się w niej upierał. Jeśli o niego chodziło, subkultura psychodeliczna była jedyną grą w mieście. Zapomnij o prawach obywatelskich i wyzysku, zapomnij o wojnie; porzucenie było rewolucją. "Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, jest całkowite oderwanie się od czegokolwiek wewnątrz-plastikowego, zrobotyzowanego establishmentu". A co potem? Leary wyobrażał sobie Haight jako platformę startową dla tysięcy młodych ludzi, którzy dzielnie zbierali się w małe plemiona i wędrowali po Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej, żyjąc dostatnie z  tego, co pogardliwie nazywał nieoświeconą "kulturą mineralną" (społeczeństwem technologicznym). Głosił własną wersję kwasowego leninizmu - państwo narodowe w końcu zaniknie, gdy coraz więcej ludzi się do niego włączy. ("Niech państwo się rozpadnie" było jednym z jego mniej udanych sloganów). W międzyczasie hipisi "zniszczą rzeczywistość", jak głosi słynny przycisk, kochając establishment na śmierć.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/oecX_1pqxk0" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe><br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">To, co głosił Leary było takim afrontem dla radykalnej społeczności, że w pewnym momencie, gdy przywiózł swój program religijny do Bay Area, redaktorzy Berkeley Barb wezwali działaczy antywojennych do demonstracji przeciwko guru kwasu. Nawet jego rzekomi sojusznicy byli zniechęceni jego apolityczną postawą. Gary Snyder uważał, że wycofanie się może łatwo oznaczać rezygnację, chyba że ludzie będą kultywować techniki samowystarczalności i samorozwoju jako warunek wstępny do budowania nowego porządku społecznego. Nie chciał odrzucać tych, którzy dokonali ogromnych poświęceń na rzecz sprawiedliwości społecznej, chociaż miał nadzieję, że uda się ich doprowadzić do tego, co uważał za "głębszą wizję siebie i społeczeństwa". To właśnie tam <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> mogło okazać się przydatne, aby pomóc poszerzyć samą definicję polityki, a tym samym wzmocnić historyczną wizję Nowej Lewicy. Snyder rozumiał, że studencki radykalizm i subkultura psychodeliczna wywodzą się z podobnych korzeni i starał się zachęcać do twórczego dialogu między nimi. Etos flower power był w pewnym sensie karykaturalnym przedłużeniem pacyfistycznej ideologii niestosowania przemocy, która zdominowała wczesną historię Nowej Lewicy. W połowie lat 60. psychodeliczne podziemie podłączyło się do duchowej retoryki ruchu na rzecz praw obywatelskich, która nie miała nic wspólnego z "rozszerzoną świadomością" per se. Chociaż kwas sam w sobie nie przeczy określonym ramom moralnym ani poglądom politycznym, jako unikalny katalizator procesów psychicznych i społecznych, wydobywa on raczej "smaki i składniki tego, co akurat gotuje się w kulturowym gulaszu", jak ujął to Michael Rossman. To, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> i subkultura, stały się tak ściśle związane z pokojem, miłością i trala-la-la-la, było w dużej mierze spowodowane dominującym lewicowym gestem politycznym biernego oporu. Retoryka pacyfizmu bez użycia przemocy stanowiła tylko jeden z aspektów spuścizny przyjętej przez subkulturę acid. Członkowie Berkeley Free Speech Movement, SDS i Student Non-Violent Coordinating Committee (SNCC), czyli radykalnych młodzieżowych skrzydeł ruchu na rzecz praw obywatelskich, próbowali stworzyć alternatywne struktury, w ramach których "kochająca społeczność" mogłaby się rozwijać. Ta koncepcja, która nawiązywała do sloganu Wobblies pół wieku wcześniej: "Tworzenie nowego społeczeństwa w skorupie starego", stała się siłą napędową w Haight. Na początku 1967 roku w psychodelicznym mieście-państwie istniało już wiele dobrze prosperujących alternatywnych instytucji: Oracle, Community Switchboard, Hip Job Coop, Happening House (spółdzielcze przedsięwzięcie edukacyjne). Radio Free Hashbury; w nadchodzących miesiącach Wolna Klinika Medyczna miała otworzyć swoje podwoje. Nawet kupcy z sąsiedztwa utworzyli radę biznesową, HIP (Haight Independent Proprietors). Pomysł zbudowania równoległego społeczeństwa w samym brzuchu bestii był bardzo atrakcyjny dla wielu zszokowanych pacyfistów, którzy zmęczyli się zasiadkami, demonstracjami i przemocą policji. Dla tych ludzi daremność prób zreformowania systemu została w pełni potwierdzona przez osuwiskowy wybór Ronalda Reagana na gubernatora Kalifornii. Byli gotowi na inne podejście; zamiast próbować przebudować społeczne i ekonomiczne struktury masowego społeczeństwa komercyjnego, po prostu spróbowaliby je oskrzydlić.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Porzucając dotychczasowe życie, dołączając do sceny Haight-Ashbury, młodzi ludzie niekoniecznie wyrzekali się swojego zaangażowania w zmiany społeczne. Czuli jednak, że tego, co osobiste i tego, co polityczne, nie można podzielić na osobne kategorie. Wyzwolenie człowieka było czymś, co należało realizować, ponieważ było słuszne, lepszym sposobem na życie, a nie przedmiotem petycji w godzinie protestów. Jeśli, jak zaproponował Charles Olson, "prywatne jest publiczne, a publiczne jest tam, gdzie czujemy, że jesteśmy", to najbardziej wyraźną deklaracją polityczną było to, jak ludzie zdecydowali się zachowywać na co dzień. To założenie wpłynęło na kształt radykalnej lewicy, tą poszerzającą się sferę, w której kultura i polityka nakładały się na siebie w sposób zarówno komplementarny, jak i problematyczny. Haight stało się tyglem dynamicznej wymiany, gdy lewicowi aktywiści krzyżowali się z kwasowymi poetami, włóczęgami, artystami i odrzutkami, którzy przekształcali się w żywe artykulacje walki z biurokracją. Hybrydowa armia młodych buntowników była w ruchu: aktywiści rozluźnili się i zapuścili długie włosy, antywojenne plakaty pojawiły się w psychodelicznym designie, a demonstracje zawierały bardziej kolorowe elementy muzyki, tańca i absurdu. Hipisi, ze swojej strony, nigdy całkowicie nie opuścili ruchu pro-pokojowego, pomimo namów Leary'ego. W swoim najlepszym okresie reprezentowali krawędź, na której przekształcano perspektywy i taktykę Nowej Lewicy. Chociaż istniały ważne różnice, które umieszczały te dwie grupy na obu końcach spektrum sprzeciwu, wspólna płaszczyzna, którą dzielili, była znacząca. Obie były wyrazem "Wielkiej Odmowy", a ich egzystencjalny projekt był zasadniczo taki sam: regeneracja osobowości. Kulturowy renesans napędzany przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był siłą, która złamała uścisk burżuazyjnej moralności i chrześcijańskiej etyki pracy. Zapewnił on namiętną podstawę dla stylu życia, który istniał długo po drugiej stronie politycznej, a jednocześnie apolitycznej barykady. Przede wszystkim nalegano na rewolucję, która nie tylko zniszczyłaby więzy polityczne, które nas krępują i umniejszają, ale także, słowami Antonina Artauda, "odwróciłaby się i stanęła twarzą w twarz z człowiekiem, twarzą w twarz z ciałem samego człowieka i raz na zawsze zdecydowała się zażądać od niego zmiany".<br />
 </div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">Papa-Nixon wali pięścią w stół</span></span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/diggers2_statement.jpg.104fe379bf3a0786ad76f1fc3b3bd349.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/diggers2_statement.jpg.104fe379bf3a0786ad76f1fc3b3bd349.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: diggers2_statement.jpg.104fe379bf3a0786a...3bd349.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 13. Oświadczenie grupy The Diggers z 3 marca 1967 roku.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Na Haight Street trwa utopia. Tysiące hipisów tworzy scenę, gdy wędrująca grupa tajemniczych postaci nagle pojawia się wśród wycieczkowiczów, rozdając ulotki z dwoma enigmatycznymi zwrotami: Street Menu i Carte de Venue ("Twój bilet dokądś"). To początek ulicznego spektaklu teatralnego wystawianego przez gangsterską grupę, która nazywa siebie Diggers. Tematem przewodnim jest "Śmierć pieniądza i narodziny wolności". Dziwaczny orszak  pogrzebowy podąża w górę <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> Avenue. Na czele procesji idzie grupa żałobniczek ubranych na czarno, śpiewających "Get out my life why don't you babe" do melodii Marszu Żałobnego Chopina. Za nimi podążają trzy zakapturzone postacie unoszące srebrny znak dolara na kiju i pół tuzina tragarzy niosących udrapowaną na czarno trumnę. Jeszcze dziwniejsze są ogromne maski zwierząt, które mają co najmniej pięć stóp wysokości. Nie będzie żadnych powtórek tego wydarzenia, żadnych bisów ani oklasków - w rzeczywistości nie ma nawet widzów. Każdy jest częścią przedstawienia. Cała okolica staje się sceną, gdy dwudziestu chodzących umarlaków na tyłach marszu pogrzebowego rozdaje flety, kwiaty, gwizdki i lizaki w ramach przygotowań do następnego "aktu", że tak powiem, kakofonicznej orkiestracji kpiącej z prawa zakazującego bycia uciążliwością publiczną. Uciążliwość publiczna równa się publiczny "nowy sens, nowy porządek", rozumiesz? Setki hipisów ustawiają się po obu stronach ulicy z instrumentami w rękach, wygłupiając się i żartując, i tak to się dzieje, jedna scena po drugiej przez wiele godzin. Gdy zbliża się zmierzch, kilkaset lusterek samochodowych ze złomowiska zostaje rozdanych psotnym masom, które są zachęcane do wspinania się na budynki i odbijania zachodzącego słońca na ulicę. W międzyczasie chór kobiet w srebrnych spodniach typu dzwony, bolerkach i strojach w kolorze tie-dye (technika malowania materiałów w nieregularne i kolorowe kleksy) podnosi sztandar  pokolorowanego papieru z wierszem i śpiewa to, w tę i z powrotem do innych kobiet siedzących na dachach. Tysiące ludzi podchwytuje jej słowa i skanduje poezję, a wkrótce na miejsce przybywa policja, by oczyścić scenę z tłumu, co jest dość trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że tłum rozrósł się do niemożliwych do opanowania rozmiarów. Spontaniczna interakcja między policjantami a hipisami (nazwijmy to zamieszkami) staje się częścią przedstawienia. To wszystko jest za darmo: anarchistyczne wybryki oskryptowane tak, aby wydarzyło się coś szeroko zakrojonego. "Wydarzenia uliczne to rytuały uwolnienia. Odzyskanie terytorium (zachód słońca, ruch uliczny, radość publiczna) poprzez ducha" - głosi manifest Digger. "Uliczne wydarzenia są rytuałami wyzwolenia. Odzyskiwanie terytorium (zachód słońca, ruch uliczny, publiczna radość) poprzez ducha," głosił manifest The Digger. "Nikt nie może kontrolować pojedynczego obwodu (wyborczego), który elektryzuje krytyczną rzeczywistość. Jeśli piękne słowa zostaną wypowiedziane, jeśli zostanie usunięty amortyzowany dystans mediów, odbiorcy mogą nigdy nie zacząć reagować normalnie. Staną się aktorami życia - obsadą uwolnionych istot." - utopijna wizja kwasowych neokomunistycznych bojówek. The Diggers pojawili się na scenie latem 1966 roku, kiedy kilku aktorów odłączyło się od San Francisco Mime Troupe i utworzyło własny, luźny kolektyw. Uważali oni, że polityczna satyra Mime Troupe była zbyt formalna, była przewidywalnym powtórzeniem lewicowych idei, które nie doceniały wyjątkowego potencjału Haight dla nowego rodzaju teatru społecznego - "poezji festiwali i tłumów, z ludźmi wylewającymi się na ulice", jak to ujął Antonin Artaud. Dla Diggersów debata na temat porzucenia i politycznego zaangażowania była kwestią nieistotną. Ich pomysłowe widowiska wykraczały poza kodyfikację, podważając założenia Nowej Lewicy, a także psychodelicznego, religijnego królestwa.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Wykorzystanie informatorów i prowokatorów było częścią masowej kampanii mającej na celu obalenie sił sprzeciwu pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku lat siedemdziesiątych. Do FBI dołączył alfabet agencji federalnych: Internal Revenue Service (IRS), Bureau of Narcotics and Dangerous Drugs (BNDD), National Security Agency (NSA), Federal Communications Commission (FCC), Law Enforcement Assistance Administration (LEAA), Department of Health, Education and Welfare (HEW), wydziały wywiadowcze wszystkich służb wojskowych i liczne lokalne siły policyjne. Ponad ćwierć miliona Amerykanów znajdowało się w tym okresie pod "aktywnym nadzorem", a akta dotyczące legalnej działalności politycznej i życia osobistego kolejnych milionów były przechowywane. Osoby powiązane z czarnymi nacjonalistami, ruchami antywojennymi i Nową Lewicą <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[11]</span> były głównymi celami brudnych sztuczek i innych podstępnych taktyk mających na celu podsycanie frakcji i "neutralizowanie" działaczy politycznych. Podczas prezydentury Nixona CIA zintensyfikowała swoje krajowe operacje, mimo że taka działalność była zakazana przez statut agencji. W 1969 roku CIA przygotowała raport zatytułowany "Restless Youth"(Niespokojna Młodzież), w którym stwierdzono, że ruchy Nowej Lewicy i czarnych nacjonalistów były zasadniczo zjawiskami krajowymi, a zagraniczne powiązania z amerykańskimi dysydentami były nieistotne. Prezydent Nixon nie chciał tego słyszeć. "Komunistyczny spisek" stał się motorem napędowym w Białym Domu, a Nixon naciskał na dyrektora CIA Richarda Helmsa, aby rozszerzył parametry operacji CHAOS (odpowiedni akronim) i innych krajowych śledztw. Oprócz monitorowania szerokiej gamy liberalnych i lewicowych organizacji, CIA zapewniała szkolenia, pomoc techniczną, egzotyczny sprzęt i dane wywiadowcze lokalnym departamentom policji. Agencja stosowała również taktyki nękania, takie jak posypywanie "proszkiem swędzącym" (wymyślonym przez Technical Services Staff, która nadzorowała eksperymenty z <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> w latach 50.) w publicznych toaletach w pobliżu spotkań lewicowych, co doprowadzało ludzi do szaleństwa przez około trzy dni po tym, jak usiedli na klozecie. W międzyczasie FBI eskalowało swoją tajną wojnę przeciwko wszelkim formom politycznego i kulturowego sprzeciwu w Ameryce. Atak na wolność słowa obejmował systematyczną próbę sparaliżowania podziemnej prasy, którą szef FBI Edgar Hoover uważał za odrażającą ze względu na jej "zdeprawowaną naturę i moralną luźność". Prowadzono również skoordynowaną kampanię aresztowań politycznych, oskarżając radykałów o posiadanie niewielkich ilości marihuany. "Ponieważ używanie marihuany i innych narkotyków jest powszechne wśród członków Nowej Lewicy, powinieneś być czujny na okazje do aresztowania ich pod zarzutem posiadania narkotyków" - stwierdził Hoover w ściśle tajnej notatce FBI. "Wszelkie informacje dotyczące faktu, że dana osoba posiada marihuanę lub bierze udział w imprezie narkotykowej, powinny być natychmiast przekazywane lokalnym władzom i powinny być zachęcane do podjęcia działań".<br />
 </div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: x-large;" class="mycode_size">"Public enemy number one"</span></span><br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Nixon uczynił kwestię nadużywania narkotyków kamieniem węgielnym swojej kampanii na rzecz prawa i porządku podczas wyborów w 1968 roku, a kiedy objął urząd, przeforsował serię ustaw o zakazie pukania, umożliwiających policji włamywanie się do domów podejrzanych użytkowników narkotyków, bez zapowiedzi i uzbrojonych po zęby, w celu poszukiwania małej tabletki <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> lub garści trawki. Podczas gdy no-knock i inne drakońskie ustawy miały rzekomo na celu rozprawienie się z nadużywaniem substancji kontrolowanych, cele kampanii antynarkotykowej były często zaangażowane w radykalną politykę. Przykładów jest mnóstwo: W 1969 roku John Sinclair, lider partii Białych Panter w Michigan, został skazany na dziewięć i pół roku więzienia za podarowanie tajniakowi dwóch jointów z marihuaną; Lee Otis Johnson, czarnoskóry bojownik i organizator antywojenny na Texas Southern University, otrzymał wyrok trzydziestu lat więzienia po tym, jak podzielił się jointem z narkomanem; Mark Rudd, bojownik SDS, który odegrał znaczącą rolę w powstaniu na Uniwersytecie Columbia, został powiązany z narkotykami przez informatora; a policja w Buffalo w stanie Nowy Jork podłożyła narkotyki w księgarni prowadzonej przez Martina Sostre, czarnego anarchistę, który odsiedział sześć lat w więzieniu, zanim Amnesty International skutecznie wstawiła się za nim. Przepisy antynarkotykowe były również wykorzystywane do prześladowania Timothy'ego Leary'ego i innych liderów kontrkultury. Przykład tego rodzaju nękania wyszedł na jaw w sądzie federalnym, gdy Jack Martin, muzyk, który został aresztowany za narkotyki, zeznał, że został poproszony o zostanie informatorem i pomoc Federalnemu Biuru Narkotykowemu we wrobieniu Allena Ginsberga w zarzut posiadania marihuany. FBI i CIA śledziły poczynania Ginsberga w późnych latach 60. i wczesnych 70., podczas gdy narkotykowi prowadzili akta, które zawierały zdjęcie znanego poety "w nieprzyzwoitej pozie". Zdjęcie zostało umieszczone w specjalnym sejfie w siedzibie BNDD i oznaczone do "ewentualnego wykorzystania w przyszłości". Wielu znanych muzyków rockowych było również celem inwigilacji przez FBI. Ludzie Hoovera śledzili Johna Lennona po tym, jak on i Yoko Ono zaangażowali się w radykalną politykę w USA (piosenka Lennona "Give Peace a Chance" stała się hymnem ruchu antywojennego). Ponadto FBI miało na oku Jimiego Hendrixa, Janis Joplin, Jima Morrisona, The Fugs i inne gwiazdy rocka, z których wiele było ściganych pod zarzutem posiadania narkotyków. Nękanie muzyków rockowych było częścią krucjaty przeciwko rodzącej się kontrkulturze i alternatywnym stylom życia związanym z radykalną polityką pod koniec lat 60-tych. Niektóre grupy rockowe zajmowały wyraźnie polityczne stanowiska, a ich muzyka była szeroko odtwarzana pomimo połowicznych prób cenzury rządowej. W rezultacie duża liczba młodych ludzi była narażona na retorykę radykalnej polityki. Chociaż muzyka rockowa z pewnością nie upolityczniła całej swojej publiczności, wzmocniła wszechobecny antyautorytaryzm i zapewniła zuchwałą ścieżkę dźwiękową dla nadziei i gniewu młodego pokolenia. Wysokoenergetyczne piosenki rockowe były jasnymi wezwaniami do buntu: "Street Fighting Man" Rolling Stonesów, "Born to Be Wild" Steppenwolf, "Break on through to the other side" Doorsów, "We are all outlaws..." Jefferson Airplane. "Wszystkie te i wiele innych elementów kultury pop rozwijały się i reprodukowały apokaliptyczny, spolaryzowany nastrój polityczny," zauważył były prezydent SDS Todd Gitlin. "Razem kształtowały one symboliczne środowisko sprzyjające rewolucjonizmowi w oderwaniu od kontekstu, nadmiernej retoryce i bojowości w stosunku do rzeczywistości."<br />
 </div>
<iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/y8TGLLQlD9M" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[LSD - Historia prawdziwa cz. 1 1/2]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=4227</link>
			<pubDate>Sun, 11 Aug 2024 10:35:38 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=70">voice.of.voiceless</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=4227</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ten, kto czyni z siebie bestię,<br />
pozbywa się cierpień <br />
człowieczeństwa.</span> - dr Samuel Johnson<br />
<br />
<br />
<br />
 <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #e86e04;" class="mycode_color">LSD</span></span>, czyli substancja, o której gdzieś już kiedyś każdy słyszał, ale nikt nie potrafi na jej temat nic powiedzieć. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić historię kwasa, opowiedzieć jak doszło do jego odkrycia, dlaczego CIA wykorzystywało tą substancję w programie "kontroli umysłów", kim byli hipisi, jaki mieli wpływ na kulturę, kim, albo czym był "public enemy number one" i jakie były następstwa fali słonecznego acidu w latach sześćdziesiątych? Tego wszystkiego dowiecie się w tym o to artykule - rock'n'roll!<br />
<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Odkrycie, Delysid i pierwsze medyczne zastosowanie</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Dietyloamid kwasu D-lizergowego to substancja z klasy chemicznej lizergamidów, należąca do grupy psychodelików. Jest to pochodna ergoliny, która jest alkaloidem znajdującym się w sporyszu, czyli pasożytniczym grzybie, który rośnie na zbożach. Zainteresowanie sporyszem wynika z faktu, że liczne kroniki różnie opisywały tego pasożyta. Chińskie i bliskowschodnie kroniki uważały, że ma właściwości lecznicze, a niektórzy uczeni uważają, że mógł być używany do rytuałów w starożytnej Grecji. Pierwszy raz kwas został zsyntetyzowany 16 listopada przez Alberta Hofmanna w szwajcarskich zakładach Sandoz Industries, lecz jako związek schowano go do szafy na kilka lat. Do odkrycia jego psychodelicznych działań doszło przypadkiem, bo 16 kwietnia 1943 roku podczas prowadzenia badań nad <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, niewielka ilość Lucy wchłonęła się przez skórę Hofmanna. U szwajcarskiego badacza zaczęły występować zmiany percepcji, skręty jelit spowodowane ogromnym wyrzutem serotonin, euforia i wzmocnienie efektów poznawczych, a także efekty wizualne, w tym halucynacje. Oto fragment opisu tego dnia: "Byłem zmuszony przerwać pracę w laboratorium wczesnym popołudniem i wrócić do domu, będąc w stanie wyraźnie nieodpowiednim do pracy. Pociągnięty niezwykle pobudzającą wyobraźnią i intensywnymi fantazjami, doświadczyłem znaczących zmian w postrzeganiu zewnętrznego świata i własnego ciała. Te wszystkie wrażenia były niezwykle żywe i pełne kolorów, z zamkniętymi oczami widziałem nieprzerwany strumień fantastycznych obrazów.".<br />
 <br />
</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Hofmann wiedział, że to, co się wydarzyło w jego, gabinecie nie było bez znaczenia. Postanowił po 3 dniach ponowić eksperyment, tym razem świadomie przyjmując 250 mikrogramów (0.000250g, lub 0.250mg). Swoje doznania opisał w książce pt. "<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> - Moje niechane dziecko", która jest dostępna nawet w empikach. W swoim dziele chemik pisze:<br />
"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Był poniedziałek, 19 kwietnia 1943 roku, gdy przeprowadziłem swój pierwszy eksperyment celowego przyjęcia <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>-25. Zgodnie z wcześniejszymi obliczeniami, wziąłem 250 mikrogramów <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>-25, rozpuszczonych w wodzie, i wypiłem roztwór o godzinie 16:20. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że dawka ta była w rzeczywistości bardzo duża. [...] Zaraz po zakończeniu pracy poczułem się dziwnie niespokojny i doświadczyłem zawrotów głowy. Po drodze do domu na rowerze świat wokół mnie zmienił się w niesamowite, czasem przerażające wizje. Wszystko w moim polu widzenia falowało i zniekształcało się jak w krzywym zwierciadle. Miałem także poczucie, że nie mogę się ruszać z miejsca, chociaż cały czas pedałowałem. Mojemu umysłowi wydawało się, że moje ciało było nieruchome, a mimo to poruszałem się w przestrzeni. [...] Kiedy w końcu dotarłem do domu, mogłem poprosić mojego asystenta laboratorium o pomoc. Przyszedł z lekarzem, który nie mógł znaleźć żadnych oznak fizycznych nieprawidłowości, poza znacznie rozszerzonymi źrenicami. Byłem przerażony, wierząc, że tracę rozum. Powoli jednak strach ustąpił miejsca uczuciu szczęścia i wdzięczności, a percepcja świata zmieniła się na lepsze, bardziej znaczące. Kolory i formy były bardziej intensywne i piękne, co wypełniało mnie uczuciem spokoju i szczęścia. [..] Doświadczenie to głęboko mną wstrząsnęło i zafascynowało mnie na tyle, że kontynuowałem badania nad <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, co później doprowadziło do szerokiego zastosowania tej substancji w psychoterapii oraz badaniach nad świadomością.</span>" Ten dzień zapisał się na kartach historii jako bicycle day, a co ciekawe, jest on obchodzony dzień wcześniej od Światowego Dnia Marihuany. <br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">W 1947 roku firma Sandoz wprowadziła na rynek lek o nazwie, którą zaproponował sam Hofmann - Delysid, sprzedając go jako eksperymentalne narzędzie do wywoływania tymczasowych stanów psychodelicznych u osób normalnych, a później w celu wzmocnienia terapii psychoterapeutycznych. Jak opisał szwajcarski chemik, terapia psychodeliczna wymaga dokładnego przygotowania pacjenta na doświadczenie <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, aby uniknąć jego strachu przed niezwykłym i nieznanym, gdyż dopiero wtedy możliwa jest pozytywna interpretacja możliwych doświadczeń. Należy mieć na uwadze, że każda podróż na kwasie, to niezwykła eskapada po zakątkach własnej świadomości, dlatego dobór pacjentów jest również ważny, ponieważ nie wszystkie rodzaje zaburzeń psychicznych równie dobrze reagują na te metody leczenie. Skuteczne wykorzystanie psychoanalizy i psychoterapii wspomaganej <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zakłada konkretną wiedzę u osób, które terapię przeprowadzają. Kwas również został zaproponowany przez Hofmanna również jako środek przeciwbólowy podawany osobom umierającym już na raka - "Jednym z medycznych zastosowań <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, które dotyka fundamentalnych kwestii etycznych, jest podawanie go umierającym. Praktyka ta powstała w wyniku obserwacji w amerykańskich klinikach, gdzie szczególnie silne dolegliwości bólowe u pacjentów z rakiem, które nie reagują już na konwencjonalne leki przeciwbólowe, mogą być złagodzone lub całkowicie zniesione przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. [...] Zmniejszenie wrażliwości na ból może raczej wystąpić, ponieważ pacjenci pod wpływem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> są psychicznie tak odłączeni od swoich ciał, że ból fizyczny nie przenika już do ich świadomości. Aby <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> było skuteczne w takich przypadkach, szczególnie ważne jest, aby pacjenci byli przygotowani i poinstruowani o rodzaju doświadczeń i transformacji, które ich czekają. W wielu przypadkach okazało się korzystne, aby członek duchowieństwa lub psychoterapeuta poprowadził myśli pacjenta w kierunku religijnym. Liczne historie przypadków mówią o pacjentach, którzy uzyskali znaczący wgląd w życie i śmierć na łożu śmierci, gdy uwolnieni od bólu w ekstazie <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> i pogodzeni ze swoim losem, stanęli w obliczu swojej ziemskiej śmierci bez strachu i w spokoju." <br />
<br />
 </div>
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Cytat:</cite><a href="https://1shot2kill.pl/portal/inne/lsd-historia-prawdziwa-cz-1-r300/#" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"> </a> Cytat<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><a href="https://i.imgur.com/ko4t3gH.png" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://i.imgur.com/ko4t3gH.png" loading="lazy"  width="648" height="918" alt="[Obrazek: ko4t3gH.png]" class="mycode_img" /></a><br />
Gdyby dziś Delysid był lekiem stosowanym w medycynie, to tak by wyglądała jego ulotka.</div></blockquote>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
 </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/uOmtVFQ3WF8" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe></div>
Scena została uzupełniona o fragment książki Lęk i Odraza w Las Vegas Huntera Thompsona, na podstawie której nagrano film Las Vegas Parano. Akcja dzieje się juz w 1971 roku.<br />
 <br />
 <br />
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Cytat:</cite><a href="https://1shot2kill.pl/portal/inne/lsd-historia-prawdziwa-cz-1-r300/#" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"> </a> Cytat<br />
 <br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Trzydzieści minut. Naprawdę blisko. Naszym głównym celem było śródmieście - wielka wieża hotelu „Mint" - i jeśli nie zdołalibyśmy dotrzeć tam, zanim puszczą nam wszystkie hamulce, to równie dobrze mogliśmy się załapać na nocleg w więzieniu stanowym w Carson City. Już raz tam byłem - ale tylko pogadać z więźniami i powrót wcale mi się nie uśmiechał. W sumie nie mieliśmy więc wyboru: musieliśmy podjąć rękawicę rzuconą nam przez kwas i pokonać rzeczywistość w uczciwej walce: przebrnąć przez wszystkie kurtuazyjne pierdoły, odstawić samochód na parking hotelowy, zmierzyć się z recepcjonistką, zbajerować gońca, podpisać wniosek o akredytacje - i oczywiście wszystko nielegalnie, z ostrą fazą wyraźnie widoczną na pysku - ale musieliśmy to zrobić.<br />
<br />
ZABIJ CIAŁO, A ROZUM SAM UMRZE.<br />
<br />
Z niewiadomego powodu to zdanie pojawiło się w moim notesie. Możliwe, że w jakiś sposób wiąże się z Joem Frazierem[1] Ciekawe, czy gość nadal żyje? I czy jest w stanie mówić? Oglądałem tę walkę w Seattle - straszliwie nawalony siedziałem o cztery krzesła od gubernatora. Bolesne doświadczenie pod każdym względem, właściwe zakończenie lat sześćdziesiątych. Tim Leary zostaje porwany przez Eldridge'a Cleavera do Algierii[2], Bob Dylan odcina kupony w Greenwich Village, jakieś mutanty mordują obydwóch Kennedych, Owsley[o nim jeszcze będzie - przyp. red.] układa serwetki na Terminal Island, a Cassius/Ali dostaje straszny łomot od ledwie żywego gościa, który po kilku rundach wygląda jak kawał surowego mięcha. Tak samo jak Nixon, Joe Frazier w końcu zyskał przewagę z powodów, o których tacy ludzie jak ja wolą nie myśleć. A przynajmniej nie lubią głośno o nich mówić. <br />
<br />
To była całkiem inna era, brutalna rzeczywistość tamtego fatalnego roku pańskiego 1971 była już wypalona i odległa o całe lata świetlne. Dużo się pozmieniało przez ten czas. Teraz jechałem do Las Vegas, bo redaktor działu sportowego w jakimś snobistycznym pisemku wysłał mnie tutaj Krwawym Rekinem, chociaż nikt nie rozumiał, dlaczego to zrobił. Wszyscy tylko powtarzali: „Zobacz, o co tam chodzi, a my potem się tym zajmiemy". No dobra. Wszystko pięknie. Tyle że gdy wreszcie przyjechaliśmy do hotelu "Mint", mój adwokat nie był w stanie zmyślnie przebrnąć przez procedurę meldunkową. Musieliśmy stanąć w kolejce razem ze wszystkimi, a to w obecnych okolicznościach okazało się trudnym wyzwaniem. Powtarzałem sobie w duchu: Bądź cicho, wyluzuj, nic nie mów... tylko odpowiadaj na pytania, nazwisko, zawód, nazwa gazety, nic więcej, zapomnij o tej potwornej fazie, to się nie dzieje naprawdę...". Brak słów, by opisać przerażenie, które czułem, gdy wreszcie stanąłem przed recepcjonistką i zacząłem bełkotać. Wszystkie wypróbowane bajery poszły się pieprzyć pod kamiennym spojrzeniem tej kobiety.<br />
<br />
- Cześć - zacząłem. Nazywam się... eee... Raoul Duke tak, jestem na liście, na pewno. Darmowy lunch, wiedza absolutna, całkowite pokrycie kosztów... czemu nie? Jestem ze swoim adwokatem i oczywiście wiem, że nie ma go na liście, ale musimy mieć apartament... tak, ten gość jest moim kierowcą. Przywlekliśmy się Krwawym Rekinem aż ze Stripu i chyba już czas na pustynię, no nie? Tak. Niech pani sprawdzi tę listę, tam wszystko jest. Proszę się nie martwić. Jaki to numer? Co dalej?</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Kobieta nawet nie mrugnęła. <br />
- Pokój jeszcze nie jest gotowy - powiedziała. - Ale ktoś pana szuka.<br />
- Niemożliwe! Jak to! Przecież jeszcze nic nie zrobiliśmy! - Miałem nogi jak z waty. Uczepiłem się biurka i zawisłem nad nim, gdy recepcjonistka podała mi kopertę, której nie chciałem przyjąć. Twarz kobiety przechodziła dziwne metamorfozy: puchła, pulsowała... straszne, zielone policzki i kły, pysk mureny! Zabójcza trucizna! Rzuciłem się w stronę adwokata, który przytrzymał mnie za rękę i sięgnął po list.<br />
- Ja to wezmę - powiedział do mureny. Ten pan ma problemy z sercem, ale przywieźliśmy dużo leków. Nazywam się doktor Gonzo. Proszę przygotować nasz apartament. Poczekamy w barze.<br />
<br />
Kobieta wzruszyła ramionami, gdy odciągnął mnie na bok. W mieście pełnym szaleńców nikt nie rozpozna świra na kwasie.<br />
Przedarliśmy się przez zatłoczone foyer i znaleźliśmy dwa wolne stołki przy barze. Adwokat zamówił dwa razy cuba libre, piwo na popitkę i meskalinę na przystawkę, potem otworzył kopertę.<br />
<br />
- Kim jest Lacerda? - zapytał. Czeka na nas na dwunastym piętrze.<br />
<br />
Nie kojarzyłem. Lacerda? Coś mi świtało, ale nie mogłem się skupić. Wokół nas działy się straszne rzeczy. Tuż obok olbrzymi jaszczur miażdżył szyję jakiejś babie, z dywanu sączyła się krew jak z gąbki, nie dało rady po nim przejść, nie było gdzie stanąć.<br />
<br />
- Poproś o buty do golfa szepnąłem. Inaczej nie wyjdziemy stąd żywi. Widzisz? Jaszczury nie mają żadnych problemów z łażeniem po tym gnoju. To dzięki pazurom.<br />
- Jaszczury? Jeśli ci się zdaje, że teraz mamy przesrane, to poczekaj, aż zobaczysz, co się dzieje w windach. - Zdjął brazylijskie lustrzanki i zobaczyłem, że płacze. Byłem na górze pogadać z tym gościem, Lacerdą. Powiedziałem mu, że wiemy, czego chce. A on mi na to, że jest fotografem. Tyle że kiedy wspomniałem o Dzikim Henrym, to gość po prostu wymiękł. Widziałem to w jego oczach. Wie, że trzymamy go na muszce. <br />
- A zakumał, że mamy magnum?<br />
- Nie, ale wkręciłem mu, że przyjechaliśmy vincentem black shadow. O mało się nie zesral. </div>
 </blockquote>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Program MK Ultra - geneza</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">W tym samym czasie amerykańska agencja wywiadowcza CIA była zafascynowana poszukiwaniami tzw. serum prawdy, czyli uniwersalnego środka zdolnego do "zaprogramowania" niczego nieświadomych osób i wykorzystywania ich do takich rzeczy, jak na przykład morderstwa na życzenie, nawrót na przeciwną ideologię, usuwanie wspomnień  i zastępowanie ich nowymi, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Program MKUltra obejmował nie tylko nieetyczne eksperymenty z wykorzystaniem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> do kontroli świadomości, badania nad kwasem to był tylko jeden z co najmniej 149 podprojektów programu. Dziś wiadomo, że eksperymenty nad kontrolą ludzkiej psychiki na taką skalę rozpoczęli Niemcy w obozach koncentracyjnych. Substancje takie jak barbiturany, pochodne morfiny, halucynogeny takie jak meskalina, stosowano w eksperymentach prowadzonych na jeńcach wojennych, których celem było opracowanie serum prawdy, które według słów jednego z asystentów laboratoryjnych naukowca z Dachau Kurta Plötnera brzmiały - „wyeliminuj wolę osoby badanej”. Jak doniósł The New York Times na łamach artykułu z 5 września 1977 roku, równolegle w 1943 roku OSS (protoplasta CIA) również pracował nad pozyskiwaniem złotego środka kontroli umysłów. Fragment tego artykułu mówi: </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dokumenty, niedawno odkryte przez śledczych Senatu, to dokumenty osobiste zebrane przez byłego oficera wywiadu wojskowego, obecnie nieżyjącego. Pokazują, że w środku II wojny światowej Biuro Służb Strategicznych, poprzednik Centralnej Agencji Wywiadowczej, rozpoczęło ściśle tajne eksperymenty, najwyraźniej prowadzone w niektórych przypadkach na nieświadomych osobach, a mające na celu zmierzenie potencjału pochodnej marihuany jako serum prawdy. [..] Oficerowie alianckiego kontrwywiadu są wspomniani w pamiętnikach i korespondencji George'a Huntera White'a, który w OSS awansował do stopnia podpułkownika, a po wojnie zrobił błyskotliwą karierę jako starszy federalny urzędnik ds. narkotyków. Białe księgi kwestionują między innymi niedawne twierdzenia CIA, jakoby oficjalne zainteresowanie w tym kraju właściwościami substancji odmieniających umysł pojawiło się dopiero w okresie powojennym i dopiero w odpowiedzi na doniesienia, że Związek Radziecki prowadził dochodzenie w sprawie używanie narkotyków jako pomocy w przesłuchaniach. [..] Jednakże według wojennych dzienników pułkownika White'a, z których niektóre są oznaczone pogrubioną czerwoną czcionką „TAJNE”, pierwsze tego typu eksperymenty z pochodną marihuany, którą zidentyfikował jako octan tetrahydrokannabinolu (pochodna THC - przyp. red.), rozpoczęły się w Waszyngtonie w maju 1943 r., kiedy sam pułkownik zgłosił się na ochotnika, by zapalić papierosa z dodatkiem substancji chemicznej. Jak poinformował, w wyniku tego testu „został znokautowany”. [..] Pochodna marihuany, według raportu OSS z 1943 r. znajdującego się w aktach pułkownika White’a, „nie była doskonałym «narkotykiem prawdy» w tym sensie, że po jej podaniu natychmiast i automatycznie następowało ujawnienie wszystkich tajemnic, które podmiot pragnie zachować dla siebie</span>”. .” „<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Istotni</span>e” – dodał – „<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">dokładna ocena zaangażowanych mechanizmów psychologicznych prowadzi do wniosku, że osiągnięcie takiego celu przekracza rozsądne oczekiwania w przypadku jakiegokolwiek leku</span>”.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<br />
<a href="https://i.imgur.com/9BZv6fk.png" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://i.imgur.com/9BZv6fk.png" loading="lazy"  width="553" height="698" alt="[Obrazek: 9BZv6fk.png]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 1. Odtajnione dokumenty MKUltra.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Euforia tajemnicy uderza do głowy</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Po wojnie CIA i wojsko podjęły działania w miejscu, w którym OSS zakończyło tajne poszukiwania serum prawdy. Marynarka wojenna przejęła inicjatywę, otwierając Projekt CHATTER w 1947 roku, czyli w tym samym roku, w którym utworzono CIA. Opisany jako program "ofensywny", CHATTER miał na celu opracowanie środków uzyskiwania informacji od osób, niezależnie od ich woli, ale bez fizycznego przymusu. W tym celu dr Charles Savage przeprowadził eksperymenty z meskaliną (półsyntetycznym ekstraktem z kaktusa pejotlowego, który wywołuje halucynacje podobne do tych powodowanych przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>) w Instytucie Badań Medycznych Marynarki Wojennej w Bethesdzie w stanie Maryland. Ale te badania, które obejmowały zarówno zwierzęta, jak i ludzi, nie przyniosły skutecznego serum prawdy, a CHATTER został zakończony w 1953 roku. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Marynarka zainteresowała się meskaliną jako środkiem przesłuchań, gdy amerykańscy badacze dowiedzieli się o eksperymentach kontroli umysłu przeprowadzanych przez nazistowskich lekarzy w obozie koncentracyjnym Dachau podczas II wojny światowej. Po podaniu halucynogenu trzydziestu więźniom, naziści doszli do wniosku, że "niemożliwe jest narzucenie swojej woli innej osobie, jak w hipnozie, nawet po podaniu najsilniejszej dawki meskaliny". Nie oznaczało to wcale porażki, narkotyk nadal zapewniał pewne korzyści przesłuchującym SS-manem, którzy konsekwentnie byli w stanie wyciągnąć "nawet najbardziej intymne sekrety, gdy pytania były sprytnie zadawane". </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/navychatter_0001.jpg.4aead99ad018fe14d57fcf993e73405c.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/navychatter_0001.jpg.4aead99ad018fe14d57fcf993e73405c.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: navychatter_0001.jpg.4aead99ad018fe14d57...73405c.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 2. Dokumenty potwierdzający autentyczność projektu CHATTER.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Pierwsze użycie <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, które jednak wskazano w książce pt. "Acid Dreams: The Complete Social History of <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>: the CIA, the Sixties, and Beyond" miało miejsce we wczesnych latach 50-tych. W dokumencie zatytułowanym  ARTICHOKE z 21 października 1951 wskazano, że kwas był początkowo testowany w ramach pilotażowych badań wpływu różnych substancji chemicznych "na świadome tłumienie eksperymentalnych lub niezagrażających tajemnic".  Oprócz kwasu lizergowego ten konkretny dokument obejmował także szeroki zakres substancji, w tym morfinę, eter, benzedrynę, alkohol etylowy i meskalinę. "Nie ma wątpliwości", zauważył autor tego raportu, "że narkotyki są już pod ręką (a nowe są produkowane), które mogą zniszczyć integralność i uczynić niedyskretnym najbardziej niezawodną osobę". Raport zakończył się zaleceniem, aby <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zostało poddane krytycznym testom "w warunkach zagrożenia wykraczających poza zakres eksperymentów cywilnych". Jeńcy wojenni, więźniowie federalni i oficerowie bezpieczeństwa, zostali wymienieni jako potencjalni kandydaci do tych eksperymentów terenowych, oczywiście, a jak, niczego nieświadomych. Laboratoryjnym szczurom nie przekazano wiedzy na temat celu badań, powiedziano im tylko "że testowany jest nowy narkotyk" i obiecano, że "nic poważnego ani niebezpiecznego im się nie stanie". Ostatecznie wybrano dawkę pomiędzy 100 a 150 mikrogramów czystego dietyloamidu kwasu D-lizergowego.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Opisano jeden przypadek, w którym pewnemu oficerowi podano <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, a następnie poinstruowano go, aby nie wyjawiał ważnej tajemnicy wojskowej. Kiedy jednak został przesłuchany, podał wszystkie szczegóły dotyczące tajemnicy, a po ustąpieniu efektów psychoaktywnych funkcjonariusz nie miał żadnej wiedzy na temat ujawnienia tajnych danych. Oczywiście żadnej tajemnicy nie było, a wszystko było doskonale zaplanowane przez CIA. Przychylne raporty wciąż napływały, a kiedy ta faza eksperymentów została zakończona, Biuro Wywiadu Naukowego ClA (OSI) przygotowało długie memorandum zatytułowane "Potencjalny nowy środek do niekonwencjonalnych działań wojennych". <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> miało być użyteczne "do uzyskiwania prawdziwych i dokładnych oświadczeń od osób znajdujących się pod jego wpływem podczas przesłuchania". Co więcej, dostępne dane sugerowały, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> może pomóc w ożywieniu wspomnień z przeszłych doświadczeń. Wydawało się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe - narkotyk, który odkrywał tajemnice zakopane głęboko w nieświadomym umyśle, ale także powodował amnezję w okresie działania. Implikacje były wręcz zdumiewające! Wkrótce cała hierarchia CIA stanęła na głowie jak wiadomość o czymś, co wydawało się wielkim przełomem, wysłała fale uderzeniowe przez centralę. Jak wspomniał jeden z oficerów CIA: "Na początku myśleliśmy, że to sekret, który odblokuje wszechświat", jednakże nirvana po stronie jankesów nie trwała zbyt długo. <br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">W miarę postępów tajnych badań wywiad zaczął napotykać problemy. W końcu zdano sobie sprawę, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD </span></span>nie było tak naprawdę serum prawdy w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie zawsze można było uzyskać dokładne informacje od osób będących pod wpływem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, ponieważ wywoływało ono "wyraźny niepokój i utratę kontaktu z rzeczywistością". Ci, którzy otrzymali nieświadome dawki, doświadczali intensywnego zniekształcenia czasu, miejsca i obrazu ciała, często osiągając kulminację w pełnych reakcjach paranoicznych. Dziwaczne halucynacje wywołane przez narkotyk często okazywały się bardziej przeszkodą niż pomocą w procesie przesłuchań. Przykładowo zawsze istniało ryzyko, że szpieg wroga, który zaczął się gubić w zeznaniach, zda sobie sprawę, że został odurzony. Mogłoby to sprawić, że stałby się zbyt podejrzliwy i małomówny, aż do całkowitego zamknięcia się w sobie. Istniały też inne pułapki, które sprawiały, że sytuacja była jeszcze bardziej niepewna z punktu widzenia przesłuchania. Podczas gdy niepokój był dominującą cechą odczuwaną podczas sesji <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, niektórzy ludzie doświadczali urojeń wielkości ego i wszechmocy. Cała operacja mogła się nie powieść, jeśli ktoś miał ekstatyczne (stan zachwytu lub uniesienia połączony z utratą poczucia rzeczywistości) lub transcendentalne (wykraczające poza granice ludzkiego poznania) doświadczenie i był przekonany, że może przeciwstawiać się przesłuchującym w nieskończoność. Do tego dochodziła kwestia amnezji, która nie była tak oczywista, jak początkowo sądzono.  Wszyscy zgodzili się, że osoba prawdopodobnie miałaby trudności z przypomnieniem sobie dokładnie tego, co wydarzyło się, gdy była na haju po <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, ale to nie znaczy, że jej umysł byłby całkowicie pusty. Chociaż narkotyk może w pewnym stopniu zniekształcać pamięć, nie niszczy jej. Kiedy naukowcy z CIA testowali nowy narkotyk w celu mówienia prawdy i stwierdzili, że nie działa, zwykle odkładali go na bok i próbowali czegoś innego, lecz tak nie było w przypadku <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Chociaż wczesne raporty okazały się zbyt optymistyczne, Agencja nie zamierzała odrzucić tak potężnej i niezwykłej substancji tylko dlatego, że nie spełniła pierwotnych oczekiwań. Trzeba było zmienić nastawienie. Konieczna była ponowna ocena strategicznych implikacji <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Jeśli, ściśle rzecz biorąc, <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> nie było serum prawdy, to jak inaczej można było go użyć?<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">"Czarny Czarnoksiężnik"<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Z początku projektu w zakres wysiłków CIA wchodziły narkotyki, po których efekt działania był skupiony na mówieniu prawdy i wyjawianiu tajemnic. Jednakże, kiedy na scenę wkroczył kwas, cały program przyjął bardziej agresywną postawę. Strategowie ClA zaczęli wierzyć, że techniki kontroli umysłu mogą być stosowane w szerokim zakresie operacji wykraczających poza ścisłą kategorię "specjalnych przesłuchań". Z kwasem działającym jako katalizator przejmowania kontroli nad mózgiem, cała idea tego, co można zrobić z narkotykiem / lub narkotykami w ogóle, została nagle zrewolucjonizowana. Wkrótce zaczęto wyobrażać sobie idealny związek na każdą możliwą okoliczność: pojawiły się inteligentne pociski, wymazywacze pamięci, "anty-witaminy", krople nokautujące, "afrodyzjaki do użytku operacyjnego", leki powodujące "skupiska bólu głowy" lub niekontrolowane drgawki, leki, które mogły wywołać raka, udar lub atak serca bez pozostawiania śladu co do źródła dolegliwości. Istniały substancje chemiczne, które sprawiały, że pijany człowiek stawał się trzeźwy, a trzeźwy - pijany jak ryba. Rozważano nawet "pigułkę rekrutacyjną". Co więcej, zgodnie z dokumentem datowanym na 5 maja 1955 r., CIA nadała wysoki priorytet opracowaniu leku, "który wywoła 'czystą euforię' bez późniejszego rozczarowania". Nie oznacza to, że CIA zrezygnowała z <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Wręcz przeciwnie, po wielu latach zmagań z narkotykiem, Agencja opracowała nowe metody przesłuchań oparte na "odległych" możliwościach tej substancji zmieniającej umysł. Stosowany jako taktyka trzeciego stopnia, kwas umożliwiał CIA podejście do wrogiego podmiotu z dużą przewagą. Agenci CIA zdawali sobie sprawę, że intensywne zamieszanie psychiczne może być wywołane przez celowe atakowanie osoby na poziomie psychologicznym. Spośród wszystkich substancji chemicznych, które powodowały zaburzenia psychiczne, żadna nie była tak silna, jak <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Kwas nie tylko sprawiał, że ludzie stawali się niezwykle niespokojni, ale także przełamywał mechanizmy obronne charakteru, pozwalające radzić sobie z lękiem. Zręczny przesłuchujący mógł wykorzystać tę słabość, grożąc, że utrzyma nieświadomą osobę w stanie tripu w nieskończoność, chyba że zdradzi prawdę. Ta taktyka często okazywała się skuteczna tam, gdzie inne zawodziły. </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/Mkultra-lsd-doc.jpg.dbf5c308bfec2177b9a43927851793ab.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/Mkultra-lsd-doc.jpg.dbf5c308bfec2177b9a43927851793ab.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: Mkultra-lsd-doc.jpg.dbf5c308bfec2177b9a4...1793ab.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 3. Dokument zatwierdzający podprojekt prac nad <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Autorem jest Sidney Gottlieb, ówczesny ekspert ds. trucizn CIA, osoba kierująca projektem MK Ultra. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
Sidney Gottlieb był żywym potwierdzeniem dla zwolenników teorii spiskowych, że nie ma niczego, niezależnie od tego, jak złe, bezsensowne, a nawet szaleńcze środki, dzięki którym nie udałoby się osiągnąć niewypowiedzianym agencjom wywiadowczym tajnych wojen. Przez 20 lat prowadził on ściśle tajny projekt MK Ultra, był on tak tajny, że gdy w 1961 roku doszło do zmiany na stanowisku dyrektora CIA Allena Dulles'a (który był dyrektorem CIA w momencie zatwierdzenia projektu MK Ultra) przez Johna McCone'a, to przez 2 lata McCone nie został poinformowany o istnieniu tego programu. Gottlieb dołączył do agencji jako szef działu usług technicznych. Był to okres, gdy w Langley, siedzibie CIA w Wirginii, panowała paranoja. W kraju makkartyzm (działania polityczne, pozbawione skrupułów metody śledcze) osiągnął apogeum. Za granicą Związek Radziecki i coraz częściej Chiny były postrzegane jako śmiertelne zagrożenie. Ameryka utraciła monopol nuklearny, podczas gdy w operacjach terenowych przeciwko Moskwie wkrótce doszło do zamieszania z powodu obsesji Jamesa Jesusa Angletona, szefa kontrwywiadu CIA, że agencja została spenetrowana przez kreta na najwyższych szczeblach.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Jej przywództwo było również sfiksowane przez strach, że wielkie mocarstwa komunistyczne udoskonalają techniki kontroli umysłu. Dlatego CIA musiała najpierw zadać cios i tutaj wchodzi Sidney Gottlieb. Urodził się w 1918 r. jako syn węgierskich żydowskich imigrantów, ale nigdy nie przyjął wiary; w rzeczywistości większa część jego życia była poszukiwaniem spełnienia religijnego poprzez agnostycyzm, chrześcijaństwo, a nawet buddyzm zen. Jego zdolności naukowe były jednak oczywiste, gdy w 1940 roku ukończył z wyróżnieniem studia chemiczne na Uniwersytecie Wisconsin. Ku jego trwałemu rozczarowaniu, stopa końsko-szpotawa uniemożliwiła mu czynną służbę podczas drugiej wojny światowej. Zamiast tego jego patriotyzm znalazł ujście w CIA, gdzie wojna nigdy się nie zakończyła. Zmienił się tylko wróg.<br />
<br />
Gottlieb miał za zadanie nadzorować MKUltra. Od wczesnych lat pięćdziesiątych do większości lat sześćdziesiątych setkom obywateli amerykańskich podawano leki odmieniające umysł. Jednemu pacjentowi psychiatrycznemu w Kentucky podawano <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> przez 174 kolejne dni. Co najmniej jeden „uczestnik” zmarł w wyniku eksperymentów, a kilku innych oszalało. Najdziwniejszym pomysłem Gottlieba (sam często zażywający <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>) było założenie w San Francisco szeregu kontrolowanych przez CIA burdeli, które działały przez osiem lat. Prostytutki podrzucały swoim klientom narkotyki, a urzędnicy agencji obserwowali rezultaty przez dwukierunkowe lustra. Śledczy mieli w ten sposób sprawdzić, czy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> podane mężczyznom podczas stosunku będzie skuteczne w wyciąganiu od nich poufnych informacji. Taki był tajny wkład miasta energii kwiatowej w narodowy wysiłek wojenny w Wietnamie. Niestety jego widoczny wkład w zapoczątkowanie ruchu hipisowskiego, który przewodził protestowi przeciwko wojnie, był znacznie bardziej skuteczny...<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Pomysłowość Gottlieba obejmowała także różnorodne plany zamachów na różne cele zagraniczne. Udoskonalił skażoną chusteczkę do użycia przeciwko irackiemu pułkownikowi, zatrute prezenty, które miały wyeliminować kłopotliwego Fidela Castro oraz zatrutą strzałkę, która miała pozbyć się Patrice'a Lumumby, sympatyka komunistów i przywódcy Konga. Nie trzeba dodawać, że żadne z urządzeń nie działało. Gottlieb przeszedł na emeryturę w 1972 roku, dochodząc do wniosku, że cała jego praca była bezużyteczna, tym samym 10 lipca 1972 r. całkowicie zawieszając Projekt MK Ultra. Nie powstrzymało to jednak CIA od przyznania mu najwyższego odznaczenia, Medalu za Wybitny Wywiad, zanim zniszczyła większość akt MKUltra po aferze Watergate w 1973 roku. Dzięki swojemu niezbyt etycznemu zachowaniu oraz wszechstronnym zdolnością węgierski imigrant uzyskał przydomek "Czarnego Czarnoksiężnika". Na swój sposób Sidney Gottlieb był lojalnym sługą rządu amerykańskiego, ale jego postępowanie różniło się jedynie stopniem od eksperymentów, za które sojusznicy z czasów wojny, w tym USA, wysyłali nazistowskich lekarzy na szubienice za zbrodnie przeciwko ludzkości. Jednak, jak napisał John Marks, autor książki "The Search for the Manchurian Candidate: the CIA and mind control" (1979), szczegółowej pracy na ten temat: „Nigdy nie zrobił tego, co zrobił z nieludzkich powodów. Sądził, że robi dokładnie to, co zrobił. co było potrzebne. A w kontekście tamtych czasów, kto mógłby się kłócić?”</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://imgur.com/1MyPt2c.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 1MyPt2c.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 4. Nasz wierchuszka - Sidney Gottlieb. </div>
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Hippy-Trippy</span></span><br />
 <br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Początkowym wylęgarnią psychodelików na szeroką skalę były społeczne i artystyczne obrzeża związane z fenomenem beatników. Beatnicy, znani także jako Beat Generation, to grupa amerykańskich pisarzy i artystów, która zaczęła się kształtować na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, ale ich apogeum popularności datowane są na lata 60. XX w. Przez kilka lat przed pojawieniem się <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> jako narkotyku ulicznego, liczba osób, na których życie wpływały psychodeliki, powoli rosła do masy krytycznej, aż stała się widoczna na obu wybrzeżach jako odrębne społeczności. Najbardziej znaczącym przejawem nowego psychodelicznego stylu życia była dzielnica Haight-Ashbury w San Francisco. To właśnie w Haight bunt kulturowy napędzany przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był tak żywy i intensywny, że przyciągnął uwagę całego świata. Położona na obrzeżach Golden Gate Park, ta cicha, wielorasowa i nieco podupadła dzielnica, po raz pierwszy stała się rajem dla nonkonformistów we wczesnych latach sześćdziesiątych, kiedy turyści, elementy gangsterskie, poszukiwacze mocnych wrażeń i narkomani wycisnęli życie z modnej sceny w North Beach. Spora liczba uchodźców beatników wyemigrowała przez miasto do Haight, gdzie zrujnowane wiktoriańskie domy były dostępne za niski czynsz. Następne kilka lat było okresem rozwoju, w którym Haight-Ashbury nadal ewoluowało jako miejsce spotkań dla kreatywnych Allenated (wyobcowanych). <br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Do 1965 roku Haight-Ashbury było tętniącą życiem enklawą neobohemy, społecznością u progu poważnej transformacji. Kształtowało się małe psychodeliczne miasto-państwo, a ci, którzy zamieszkiwali otwartą przestrzeń miejską w jego niewidzialnych granicach, przestrzegali zestawu praw i rytmów całkowicie odmiennych od rutyny od dziewiątej do piątej, która rządziła prostym społeczeństwem. Haight było przede wszystkim wyjątkowym stanem umysłu, areną eksploracji i świętowania. Nowi hipsterzy porzucili syndrom wyalienowania i rozpaczy, który dotknął wielu ich beatnikowskich przodków. Akcent przesunął się z samotności na komunię, z tego, co indywidualne, na to, co międzyludzkie. Nowa wrażliwość była szczególnie widoczna w preferencjach muzycznych. Brzmienie tłumu nie było już folkiem czy jazzem, ale podskakującymi rytmami rock and rolla, które mogły zachęcić publiczność do boogie-woogie, niemal jak jeden organizm. Wydarzenia muzyczne były kamieniem węgielnym odrodzenia kulturalnego w Haight, zapewniając miejsce, wokół którego skupiła się nowa świadomość społeczności. Jednym z pierwszych energetyzatorów lokalnej sceny rockowej był Chet Helms. Kilka lat wcześniej Helms porzucił przyszłość jako pastor baptystów i podróżował autostopem z Teksasu z młodą piosenkarką bluesową Janis Joplin. Razem podróżowali po asfaltowych sieciach Ameryki w poszukiwaniu pokrewnych dusz, aż osiedlili się w Haight. Joplin związała się z innymi muzykami, dołączając do późniejszego Big Brother and the Holding Company, a Helms założył Family Dog, organizację zajmującą się tym, co było wówczas dość nowatorską propozycją, że ludzie powinni być zachęcani do tańca na koncertach rockowych.<br />
 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
16 października 1965 roku odbyło się pierwsze rockowe wydarzenie zorganizowane przez Family Dog, które miało miejsce w Longshoreman Hall. Głównym punktem wieczoru, zatytułowanego "A Tribute to Dr. Strange", był psychodeliczny zespół rockowy Jefferson Airplane. Wydarzenie przyciągnęło tłumy, w tym wielu politycznych radykałów, którzy wcześniej tego samego dnia uczestniczyli w proteście w Berkeley z okazji Dnia Wietnamu. Koncert był ogromnym sukcesem i wkrótce stał się podstawą hipisowskiej społeczności. Codziennie ludzie gromadzili się na całonocnych festiwalach, które łączyły elementy duchowości i rozpusty. Pod wpływem narkotyków, takich jak trawa i kwas, i nawzajem, odkryli radość z tańca, która graniczyła z religijnością. Te rockowe imprezy były atakiem na zmysły, pełne elektrycznego dźwięku, świateł stroboskopowych, malowania ciała i skandalicznych kostiumów. Były to wyjątkowe wydarzenia, które odeszły od konwencjonalnej rozrywki. Trips Festival, zorganizowany w styczniu 1966 roku, był trzydniową imprezą <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, która oferowała różne atrakcje, takie jak pantomima, teatr partyzancki i wystawy sztuki. Była to niezwykła magia, w której uczestniczyli tysiące ludzi, a nikt nie bał się być sobą. Jerry ("Captain Trips") Garcia, główny gitarzysta Grateful Dead, jednego z zespołów, które wystąpiły na festiwalu Trips Festival, próbował opisać, co sprawiło, że te wczesne wydarzenia były tak wyjątkowe:<br />
 <br />
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Cytat:</cite><a href="https://1shot2kill.pl/portal/inne/lsd-historia-prawdziwa-cz-1-r300/#" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"> </a> Cytat<br />
 <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"To, czym był Trips, zależało od tego, kim byłeś, kiedy tam byłeś. [...] Kiedy wszystko szło dobrze, można było wyczuć, że jest coś, do czego to zmierza, coś w rodzaju uporządkowanego chaosu lub jakiegoś obszaru chaosu. Wszyscy byli na haju, błyskając i przechodząc przez szalone zmiany, podczas których wszystko zostało zburzone,  o człowieku, rozlane, złamane i poszkodowane, a potem wydarzyłaby się kolejna rzecz, być może wygładzająca chaos, a potem kolejna i tak w kółko. Tysiące ludzi, wszyscy bezradnie naćpani, wszyscy znajdujący się w pokoju tysięcy ludzi, z których żaden się nie bał. To była magia, niesamowicie piękna magia."</div>
 <br />
 <br />
 </blockquote>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/trips66.png.bcfe7ba5b923c94b08527fc9958f9c19.png" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">[/url]</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.imgur.com/1bxsj03.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 1bxsj03.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.imgur.com/7YazIEh.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 7YazIEh.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 5. i 6. Fotografie z Trips Festival 1966 przedstawiająca scenę oraz widownię.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<br />
<div style="text-align: right;" class="mycode_align">1/2 c.d.n.</div>
</div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">PRZYPISY:</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[1]</span> - Joe Frazier - bokser, który trzykrotnie starł się z Muhammadem Alim. Pierwszą walkę wygrał, a w następnych dwóch został pokonany, odnosząc bardzo ciężkie obrażenia.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[2]</span> - Timothy Leary - jeden z największych orędowników i propagatorów LSD, założyciel licznych Kościołów i stowarzyszeń, wielokrotnie karany, w roku 1970 uprowadzony z więzienia przez odłam Czarnych Panter i wywieziony do Algieriii, gdzie wraz z ich przywódcą, Eldridge'em Cleaverem, próbował wywołać antyamerykańską rewolucję. W Algierii był przetrzymywany wbrew własnej woli.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">ŻRÓDŁA: </span><br />
 <br />
1. Hunter S. Thompson (1971). Lęk i Odraza w Las Vegas<br />
2. Albert Hofmann (1980). LSD: My Problem Child<br />
3. Martin A. Lee, Bruce Shlain (1985). Acid Dreams - The Complete Social History of LSD: The CIA, The Sixties, and Beyond<br />
4. Wikipedia<br />
5. psychonautwiki.org<br />
6. [url=https://archive.org/details/navychatter/page/n1/mode/2up]https://archive.org/details/navychatter/page/n1/mode/2up</a><br />
7. independent.co.uk<br />
8. nixonfoundation.org]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ten, kto czyni z siebie bestię,<br />
pozbywa się cierpień <br />
człowieczeństwa.</span> - dr Samuel Johnson<br />
<br />
<br />
<br />
 <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #e86e04;" class="mycode_color">LSD</span></span>, czyli substancja, o której gdzieś już kiedyś każdy słyszał, ale nikt nie potrafi na jej temat nic powiedzieć. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić historię kwasa, opowiedzieć jak doszło do jego odkrycia, dlaczego CIA wykorzystywało tą substancję w programie "kontroli umysłów", kim byli hipisi, jaki mieli wpływ na kulturę, kim, albo czym był "public enemy number one" i jakie były następstwa fali słonecznego acidu w latach sześćdziesiątych? Tego wszystkiego dowiecie się w tym o to artykule - rock'n'roll!<br />
<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Odkrycie, Delysid i pierwsze medyczne zastosowanie</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Dietyloamid kwasu D-lizergowego to substancja z klasy chemicznej lizergamidów, należąca do grupy psychodelików. Jest to pochodna ergoliny, która jest alkaloidem znajdującym się w sporyszu, czyli pasożytniczym grzybie, który rośnie na zbożach. Zainteresowanie sporyszem wynika z faktu, że liczne kroniki różnie opisywały tego pasożyta. Chińskie i bliskowschodnie kroniki uważały, że ma właściwości lecznicze, a niektórzy uczeni uważają, że mógł być używany do rytuałów w starożytnej Grecji. Pierwszy raz kwas został zsyntetyzowany 16 listopada przez Alberta Hofmanna w szwajcarskich zakładach Sandoz Industries, lecz jako związek schowano go do szafy na kilka lat. Do odkrycia jego psychodelicznych działań doszło przypadkiem, bo 16 kwietnia 1943 roku podczas prowadzenia badań nad <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, niewielka ilość Lucy wchłonęła się przez skórę Hofmanna. U szwajcarskiego badacza zaczęły występować zmiany percepcji, skręty jelit spowodowane ogromnym wyrzutem serotonin, euforia i wzmocnienie efektów poznawczych, a także efekty wizualne, w tym halucynacje. Oto fragment opisu tego dnia: "Byłem zmuszony przerwać pracę w laboratorium wczesnym popołudniem i wrócić do domu, będąc w stanie wyraźnie nieodpowiednim do pracy. Pociągnięty niezwykle pobudzającą wyobraźnią i intensywnymi fantazjami, doświadczyłem znaczących zmian w postrzeganiu zewnętrznego świata i własnego ciała. Te wszystkie wrażenia były niezwykle żywe i pełne kolorów, z zamkniętymi oczami widziałem nieprzerwany strumień fantastycznych obrazów.".<br />
 <br />
</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Hofmann wiedział, że to, co się wydarzyło w jego, gabinecie nie było bez znaczenia. Postanowił po 3 dniach ponowić eksperyment, tym razem świadomie przyjmując 250 mikrogramów (0.000250g, lub 0.250mg). Swoje doznania opisał w książce pt. "<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> - Moje niechane dziecko", która jest dostępna nawet w empikach. W swoim dziele chemik pisze:<br />
"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Był poniedziałek, 19 kwietnia 1943 roku, gdy przeprowadziłem swój pierwszy eksperyment celowego przyjęcia <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>-25. Zgodnie z wcześniejszymi obliczeniami, wziąłem 250 mikrogramów <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>-25, rozpuszczonych w wodzie, i wypiłem roztwór o godzinie 16:20. Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że dawka ta była w rzeczywistości bardzo duża. [...] Zaraz po zakończeniu pracy poczułem się dziwnie niespokojny i doświadczyłem zawrotów głowy. Po drodze do domu na rowerze świat wokół mnie zmienił się w niesamowite, czasem przerażające wizje. Wszystko w moim polu widzenia falowało i zniekształcało się jak w krzywym zwierciadle. Miałem także poczucie, że nie mogę się ruszać z miejsca, chociaż cały czas pedałowałem. Mojemu umysłowi wydawało się, że moje ciało było nieruchome, a mimo to poruszałem się w przestrzeni. [...] Kiedy w końcu dotarłem do domu, mogłem poprosić mojego asystenta laboratorium o pomoc. Przyszedł z lekarzem, który nie mógł znaleźć żadnych oznak fizycznych nieprawidłowości, poza znacznie rozszerzonymi źrenicami. Byłem przerażony, wierząc, że tracę rozum. Powoli jednak strach ustąpił miejsca uczuciu szczęścia i wdzięczności, a percepcja świata zmieniła się na lepsze, bardziej znaczące. Kolory i formy były bardziej intensywne i piękne, co wypełniało mnie uczuciem spokoju i szczęścia. [..] Doświadczenie to głęboko mną wstrząsnęło i zafascynowało mnie na tyle, że kontynuowałem badania nad <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, co później doprowadziło do szerokiego zastosowania tej substancji w psychoterapii oraz badaniach nad świadomością.</span>" Ten dzień zapisał się na kartach historii jako bicycle day, a co ciekawe, jest on obchodzony dzień wcześniej od Światowego Dnia Marihuany. <br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">W 1947 roku firma Sandoz wprowadziła na rynek lek o nazwie, którą zaproponował sam Hofmann - Delysid, sprzedając go jako eksperymentalne narzędzie do wywoływania tymczasowych stanów psychodelicznych u osób normalnych, a później w celu wzmocnienia terapii psychoterapeutycznych. Jak opisał szwajcarski chemik, terapia psychodeliczna wymaga dokładnego przygotowania pacjenta na doświadczenie <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, aby uniknąć jego strachu przed niezwykłym i nieznanym, gdyż dopiero wtedy możliwa jest pozytywna interpretacja możliwych doświadczeń. Należy mieć na uwadze, że każda podróż na kwasie, to niezwykła eskapada po zakątkach własnej świadomości, dlatego dobór pacjentów jest również ważny, ponieważ nie wszystkie rodzaje zaburzeń psychicznych równie dobrze reagują na te metody leczenie. Skuteczne wykorzystanie psychoanalizy i psychoterapii wspomaganej <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zakłada konkretną wiedzę u osób, które terapię przeprowadzają. Kwas również został zaproponowany przez Hofmanna również jako środek przeciwbólowy podawany osobom umierającym już na raka - "Jednym z medycznych zastosowań <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, które dotyka fundamentalnych kwestii etycznych, jest podawanie go umierającym. Praktyka ta powstała w wyniku obserwacji w amerykańskich klinikach, gdzie szczególnie silne dolegliwości bólowe u pacjentów z rakiem, które nie reagują już na konwencjonalne leki przeciwbólowe, mogą być złagodzone lub całkowicie zniesione przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. [...] Zmniejszenie wrażliwości na ból może raczej wystąpić, ponieważ pacjenci pod wpływem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> są psychicznie tak odłączeni od swoich ciał, że ból fizyczny nie przenika już do ich świadomości. Aby <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> było skuteczne w takich przypadkach, szczególnie ważne jest, aby pacjenci byli przygotowani i poinstruowani o rodzaju doświadczeń i transformacji, które ich czekają. W wielu przypadkach okazało się korzystne, aby członek duchowieństwa lub psychoterapeuta poprowadził myśli pacjenta w kierunku religijnym. Liczne historie przypadków mówią o pacjentach, którzy uzyskali znaczący wgląd w życie i śmierć na łożu śmierci, gdy uwolnieni od bólu w ekstazie <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> i pogodzeni ze swoim losem, stanęli w obliczu swojej ziemskiej śmierci bez strachu i w spokoju." <br />
<br />
 </div>
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Cytat:</cite><a href="https://1shot2kill.pl/portal/inne/lsd-historia-prawdziwa-cz-1-r300/#" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"> </a> Cytat<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><a href="https://i.imgur.com/ko4t3gH.png" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://i.imgur.com/ko4t3gH.png" loading="lazy"  width="648" height="918" alt="[Obrazek: ko4t3gH.png]" class="mycode_img" /></a><br />
Gdyby dziś Delysid był lekiem stosowanym w medycynie, to tak by wyglądała jego ulotka.</div></blockquote>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
 </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><iframe width="560" height="315" src="//www.youtube-nocookie.com/embed/uOmtVFQ3WF8" frameborder="0" allowfullscreen="true"></iframe></div>
Scena została uzupełniona o fragment książki Lęk i Odraza w Las Vegas Huntera Thompsona, na podstawie której nagrano film Las Vegas Parano. Akcja dzieje się juz w 1971 roku.<br />
 <br />
 <br />
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Cytat:</cite><a href="https://1shot2kill.pl/portal/inne/lsd-historia-prawdziwa-cz-1-r300/#" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"> </a> Cytat<br />
 <br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Trzydzieści minut. Naprawdę blisko. Naszym głównym celem było śródmieście - wielka wieża hotelu „Mint" - i jeśli nie zdołalibyśmy dotrzeć tam, zanim puszczą nam wszystkie hamulce, to równie dobrze mogliśmy się załapać na nocleg w więzieniu stanowym w Carson City. Już raz tam byłem - ale tylko pogadać z więźniami i powrót wcale mi się nie uśmiechał. W sumie nie mieliśmy więc wyboru: musieliśmy podjąć rękawicę rzuconą nam przez kwas i pokonać rzeczywistość w uczciwej walce: przebrnąć przez wszystkie kurtuazyjne pierdoły, odstawić samochód na parking hotelowy, zmierzyć się z recepcjonistką, zbajerować gońca, podpisać wniosek o akredytacje - i oczywiście wszystko nielegalnie, z ostrą fazą wyraźnie widoczną na pysku - ale musieliśmy to zrobić.<br />
<br />
ZABIJ CIAŁO, A ROZUM SAM UMRZE.<br />
<br />
Z niewiadomego powodu to zdanie pojawiło się w moim notesie. Możliwe, że w jakiś sposób wiąże się z Joem Frazierem[1] Ciekawe, czy gość nadal żyje? I czy jest w stanie mówić? Oglądałem tę walkę w Seattle - straszliwie nawalony siedziałem o cztery krzesła od gubernatora. Bolesne doświadczenie pod każdym względem, właściwe zakończenie lat sześćdziesiątych. Tim Leary zostaje porwany przez Eldridge'a Cleavera do Algierii[2], Bob Dylan odcina kupony w Greenwich Village, jakieś mutanty mordują obydwóch Kennedych, Owsley[o nim jeszcze będzie - przyp. red.] układa serwetki na Terminal Island, a Cassius/Ali dostaje straszny łomot od ledwie żywego gościa, który po kilku rundach wygląda jak kawał surowego mięcha. Tak samo jak Nixon, Joe Frazier w końcu zyskał przewagę z powodów, o których tacy ludzie jak ja wolą nie myśleć. A przynajmniej nie lubią głośno o nich mówić. <br />
<br />
To była całkiem inna era, brutalna rzeczywistość tamtego fatalnego roku pańskiego 1971 była już wypalona i odległa o całe lata świetlne. Dużo się pozmieniało przez ten czas. Teraz jechałem do Las Vegas, bo redaktor działu sportowego w jakimś snobistycznym pisemku wysłał mnie tutaj Krwawym Rekinem, chociaż nikt nie rozumiał, dlaczego to zrobił. Wszyscy tylko powtarzali: „Zobacz, o co tam chodzi, a my potem się tym zajmiemy". No dobra. Wszystko pięknie. Tyle że gdy wreszcie przyjechaliśmy do hotelu "Mint", mój adwokat nie był w stanie zmyślnie przebrnąć przez procedurę meldunkową. Musieliśmy stanąć w kolejce razem ze wszystkimi, a to w obecnych okolicznościach okazało się trudnym wyzwaniem. Powtarzałem sobie w duchu: Bądź cicho, wyluzuj, nic nie mów... tylko odpowiadaj na pytania, nazwisko, zawód, nazwa gazety, nic więcej, zapomnij o tej potwornej fazie, to się nie dzieje naprawdę...". Brak słów, by opisać przerażenie, które czułem, gdy wreszcie stanąłem przed recepcjonistką i zacząłem bełkotać. Wszystkie wypróbowane bajery poszły się pieprzyć pod kamiennym spojrzeniem tej kobiety.<br />
<br />
- Cześć - zacząłem. Nazywam się... eee... Raoul Duke tak, jestem na liście, na pewno. Darmowy lunch, wiedza absolutna, całkowite pokrycie kosztów... czemu nie? Jestem ze swoim adwokatem i oczywiście wiem, że nie ma go na liście, ale musimy mieć apartament... tak, ten gość jest moim kierowcą. Przywlekliśmy się Krwawym Rekinem aż ze Stripu i chyba już czas na pustynię, no nie? Tak. Niech pani sprawdzi tę listę, tam wszystko jest. Proszę się nie martwić. Jaki to numer? Co dalej?</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Kobieta nawet nie mrugnęła. <br />
- Pokój jeszcze nie jest gotowy - powiedziała. - Ale ktoś pana szuka.<br />
- Niemożliwe! Jak to! Przecież jeszcze nic nie zrobiliśmy! - Miałem nogi jak z waty. Uczepiłem się biurka i zawisłem nad nim, gdy recepcjonistka podała mi kopertę, której nie chciałem przyjąć. Twarz kobiety przechodziła dziwne metamorfozy: puchła, pulsowała... straszne, zielone policzki i kły, pysk mureny! Zabójcza trucizna! Rzuciłem się w stronę adwokata, który przytrzymał mnie za rękę i sięgnął po list.<br />
- Ja to wezmę - powiedział do mureny. Ten pan ma problemy z sercem, ale przywieźliśmy dużo leków. Nazywam się doktor Gonzo. Proszę przygotować nasz apartament. Poczekamy w barze.<br />
<br />
Kobieta wzruszyła ramionami, gdy odciągnął mnie na bok. W mieście pełnym szaleńców nikt nie rozpozna świra na kwasie.<br />
Przedarliśmy się przez zatłoczone foyer i znaleźliśmy dwa wolne stołki przy barze. Adwokat zamówił dwa razy cuba libre, piwo na popitkę i meskalinę na przystawkę, potem otworzył kopertę.<br />
<br />
- Kim jest Lacerda? - zapytał. Czeka na nas na dwunastym piętrze.<br />
<br />
Nie kojarzyłem. Lacerda? Coś mi świtało, ale nie mogłem się skupić. Wokół nas działy się straszne rzeczy. Tuż obok olbrzymi jaszczur miażdżył szyję jakiejś babie, z dywanu sączyła się krew jak z gąbki, nie dało rady po nim przejść, nie było gdzie stanąć.<br />
<br />
- Poproś o buty do golfa szepnąłem. Inaczej nie wyjdziemy stąd żywi. Widzisz? Jaszczury nie mają żadnych problemów z łażeniem po tym gnoju. To dzięki pazurom.<br />
- Jaszczury? Jeśli ci się zdaje, że teraz mamy przesrane, to poczekaj, aż zobaczysz, co się dzieje w windach. - Zdjął brazylijskie lustrzanki i zobaczyłem, że płacze. Byłem na górze pogadać z tym gościem, Lacerdą. Powiedziałem mu, że wiemy, czego chce. A on mi na to, że jest fotografem. Tyle że kiedy wspomniałem o Dzikim Henrym, to gość po prostu wymiękł. Widziałem to w jego oczach. Wie, że trzymamy go na muszce. <br />
- A zakumał, że mamy magnum?<br />
- Nie, ale wkręciłem mu, że przyjechaliśmy vincentem black shadow. O mało się nie zesral. </div>
 </blockquote>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Program MK Ultra - geneza</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">W tym samym czasie amerykańska agencja wywiadowcza CIA była zafascynowana poszukiwaniami tzw. serum prawdy, czyli uniwersalnego środka zdolnego do "zaprogramowania" niczego nieświadomych osób i wykorzystywania ich do takich rzeczy, jak na przykład morderstwa na życzenie, nawrót na przeciwną ideologię, usuwanie wspomnień  i zastępowanie ich nowymi, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Program MKUltra obejmował nie tylko nieetyczne eksperymenty z wykorzystaniem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> do kontroli świadomości, badania nad kwasem to był tylko jeden z co najmniej 149 podprojektów programu. Dziś wiadomo, że eksperymenty nad kontrolą ludzkiej psychiki na taką skalę rozpoczęli Niemcy w obozach koncentracyjnych. Substancje takie jak barbiturany, pochodne morfiny, halucynogeny takie jak meskalina, stosowano w eksperymentach prowadzonych na jeńcach wojennych, których celem było opracowanie serum prawdy, które według słów jednego z asystentów laboratoryjnych naukowca z Dachau Kurta Plötnera brzmiały - „wyeliminuj wolę osoby badanej”. Jak doniósł The New York Times na łamach artykułu z 5 września 1977 roku, równolegle w 1943 roku OSS (protoplasta CIA) również pracował nad pozyskiwaniem złotego środka kontroli umysłów. Fragment tego artykułu mówi: </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Dokumenty, niedawno odkryte przez śledczych Senatu, to dokumenty osobiste zebrane przez byłego oficera wywiadu wojskowego, obecnie nieżyjącego. Pokazują, że w środku II wojny światowej Biuro Służb Strategicznych, poprzednik Centralnej Agencji Wywiadowczej, rozpoczęło ściśle tajne eksperymenty, najwyraźniej prowadzone w niektórych przypadkach na nieświadomych osobach, a mające na celu zmierzenie potencjału pochodnej marihuany jako serum prawdy. [..] Oficerowie alianckiego kontrwywiadu są wspomniani w pamiętnikach i korespondencji George'a Huntera White'a, który w OSS awansował do stopnia podpułkownika, a po wojnie zrobił błyskotliwą karierę jako starszy federalny urzędnik ds. narkotyków. Białe księgi kwestionują między innymi niedawne twierdzenia CIA, jakoby oficjalne zainteresowanie w tym kraju właściwościami substancji odmieniających umysł pojawiło się dopiero w okresie powojennym i dopiero w odpowiedzi na doniesienia, że Związek Radziecki prowadził dochodzenie w sprawie używanie narkotyków jako pomocy w przesłuchaniach. [..] Jednakże według wojennych dzienników pułkownika White'a, z których niektóre są oznaczone pogrubioną czerwoną czcionką „TAJNE”, pierwsze tego typu eksperymenty z pochodną marihuany, którą zidentyfikował jako octan tetrahydrokannabinolu (pochodna THC - przyp. red.), rozpoczęły się w Waszyngtonie w maju 1943 r., kiedy sam pułkownik zgłosił się na ochotnika, by zapalić papierosa z dodatkiem substancji chemicznej. Jak poinformował, w wyniku tego testu „został znokautowany”. [..] Pochodna marihuany, według raportu OSS z 1943 r. znajdującego się w aktach pułkownika White’a, „nie była doskonałym «narkotykiem prawdy» w tym sensie, że po jej podaniu natychmiast i automatycznie następowało ujawnienie wszystkich tajemnic, które podmiot pragnie zachować dla siebie</span>”. .” „<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Istotni</span>e” – dodał – „<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">dokładna ocena zaangażowanych mechanizmów psychologicznych prowadzi do wniosku, że osiągnięcie takiego celu przekracza rozsądne oczekiwania w przypadku jakiegokolwiek leku</span>”.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<br />
<a href="https://i.imgur.com/9BZv6fk.png" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://i.imgur.com/9BZv6fk.png" loading="lazy"  width="553" height="698" alt="[Obrazek: 9BZv6fk.png]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 1. Odtajnione dokumenty MKUltra.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Euforia tajemnicy uderza do głowy</span></span><br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Po wojnie CIA i wojsko podjęły działania w miejscu, w którym OSS zakończyło tajne poszukiwania serum prawdy. Marynarka wojenna przejęła inicjatywę, otwierając Projekt CHATTER w 1947 roku, czyli w tym samym roku, w którym utworzono CIA. Opisany jako program "ofensywny", CHATTER miał na celu opracowanie środków uzyskiwania informacji od osób, niezależnie od ich woli, ale bez fizycznego przymusu. W tym celu dr Charles Savage przeprowadził eksperymenty z meskaliną (półsyntetycznym ekstraktem z kaktusa pejotlowego, który wywołuje halucynacje podobne do tych powodowanych przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>) w Instytucie Badań Medycznych Marynarki Wojennej w Bethesdzie w stanie Maryland. Ale te badania, które obejmowały zarówno zwierzęta, jak i ludzi, nie przyniosły skutecznego serum prawdy, a CHATTER został zakończony w 1953 roku. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Marynarka zainteresowała się meskaliną jako środkiem przesłuchań, gdy amerykańscy badacze dowiedzieli się o eksperymentach kontroli umysłu przeprowadzanych przez nazistowskich lekarzy w obozie koncentracyjnym Dachau podczas II wojny światowej. Po podaniu halucynogenu trzydziestu więźniom, naziści doszli do wniosku, że "niemożliwe jest narzucenie swojej woli innej osobie, jak w hipnozie, nawet po podaniu najsilniejszej dawki meskaliny". Nie oznaczało to wcale porażki, narkotyk nadal zapewniał pewne korzyści przesłuchującym SS-manem, którzy konsekwentnie byli w stanie wyciągnąć "nawet najbardziej intymne sekrety, gdy pytania były sprytnie zadawane". </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/navychatter_0001.jpg.4aead99ad018fe14d57fcf993e73405c.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/navychatter_0001.jpg.4aead99ad018fe14d57fcf993e73405c.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: navychatter_0001.jpg.4aead99ad018fe14d57...73405c.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 2. Dokumenty potwierdzający autentyczność projektu CHATTER.</div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Pierwsze użycie <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, które jednak wskazano w książce pt. "Acid Dreams: The Complete Social History of <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>: the CIA, the Sixties, and Beyond" miało miejsce we wczesnych latach 50-tych. W dokumencie zatytułowanym  ARTICHOKE z 21 października 1951 wskazano, że kwas był początkowo testowany w ramach pilotażowych badań wpływu różnych substancji chemicznych "na świadome tłumienie eksperymentalnych lub niezagrażających tajemnic".  Oprócz kwasu lizergowego ten konkretny dokument obejmował także szeroki zakres substancji, w tym morfinę, eter, benzedrynę, alkohol etylowy i meskalinę. "Nie ma wątpliwości", zauważył autor tego raportu, "że narkotyki są już pod ręką (a nowe są produkowane), które mogą zniszczyć integralność i uczynić niedyskretnym najbardziej niezawodną osobę". Raport zakończył się zaleceniem, aby <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> zostało poddane krytycznym testom "w warunkach zagrożenia wykraczających poza zakres eksperymentów cywilnych". Jeńcy wojenni, więźniowie federalni i oficerowie bezpieczeństwa, zostali wymienieni jako potencjalni kandydaci do tych eksperymentów terenowych, oczywiście, a jak, niczego nieświadomych. Laboratoryjnym szczurom nie przekazano wiedzy na temat celu badań, powiedziano im tylko "że testowany jest nowy narkotyk" i obiecano, że "nic poważnego ani niebezpiecznego im się nie stanie". Ostatecznie wybrano dawkę pomiędzy 100 a 150 mikrogramów czystego dietyloamidu kwasu D-lizergowego.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Opisano jeden przypadek, w którym pewnemu oficerowi podano <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, a następnie poinstruowano go, aby nie wyjawiał ważnej tajemnicy wojskowej. Kiedy jednak został przesłuchany, podał wszystkie szczegóły dotyczące tajemnicy, a po ustąpieniu efektów psychoaktywnych funkcjonariusz nie miał żadnej wiedzy na temat ujawnienia tajnych danych. Oczywiście żadnej tajemnicy nie było, a wszystko było doskonale zaplanowane przez CIA. Przychylne raporty wciąż napływały, a kiedy ta faza eksperymentów została zakończona, Biuro Wywiadu Naukowego ClA (OSI) przygotowało długie memorandum zatytułowane "Potencjalny nowy środek do niekonwencjonalnych działań wojennych". <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> miało być użyteczne "do uzyskiwania prawdziwych i dokładnych oświadczeń od osób znajdujących się pod jego wpływem podczas przesłuchania". Co więcej, dostępne dane sugerowały, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> może pomóc w ożywieniu wspomnień z przeszłych doświadczeń. Wydawało się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe - narkotyk, który odkrywał tajemnice zakopane głęboko w nieświadomym umyśle, ale także powodował amnezję w okresie działania. Implikacje były wręcz zdumiewające! Wkrótce cała hierarchia CIA stanęła na głowie jak wiadomość o czymś, co wydawało się wielkim przełomem, wysłała fale uderzeniowe przez centralę. Jak wspomniał jeden z oficerów CIA: "Na początku myśleliśmy, że to sekret, który odblokuje wszechświat", jednakże nirvana po stronie jankesów nie trwała zbyt długo. <br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">W miarę postępów tajnych badań wywiad zaczął napotykać problemy. W końcu zdano sobie sprawę, że <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD </span></span>nie było tak naprawdę serum prawdy w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie zawsze można było uzyskać dokładne informacje od osób będących pod wpływem <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, ponieważ wywoływało ono "wyraźny niepokój i utratę kontaktu z rzeczywistością". Ci, którzy otrzymali nieświadome dawki, doświadczali intensywnego zniekształcenia czasu, miejsca i obrazu ciała, często osiągając kulminację w pełnych reakcjach paranoicznych. Dziwaczne halucynacje wywołane przez narkotyk często okazywały się bardziej przeszkodą niż pomocą w procesie przesłuchań. Przykładowo zawsze istniało ryzyko, że szpieg wroga, który zaczął się gubić w zeznaniach, zda sobie sprawę, że został odurzony. Mogłoby to sprawić, że stałby się zbyt podejrzliwy i małomówny, aż do całkowitego zamknięcia się w sobie. Istniały też inne pułapki, które sprawiały, że sytuacja była jeszcze bardziej niepewna z punktu widzenia przesłuchania. Podczas gdy niepokój był dominującą cechą odczuwaną podczas sesji <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, niektórzy ludzie doświadczali urojeń wielkości ego i wszechmocy. Cała operacja mogła się nie powieść, jeśli ktoś miał ekstatyczne (stan zachwytu lub uniesienia połączony z utratą poczucia rzeczywistości) lub transcendentalne (wykraczające poza granice ludzkiego poznania) doświadczenie i był przekonany, że może przeciwstawiać się przesłuchującym w nieskończoność. Do tego dochodziła kwestia amnezji, która nie była tak oczywista, jak początkowo sądzono.  Wszyscy zgodzili się, że osoba prawdopodobnie miałaby trudności z przypomnieniem sobie dokładnie tego, co wydarzyło się, gdy była na haju po <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, ale to nie znaczy, że jej umysł byłby całkowicie pusty. Chociaż narkotyk może w pewnym stopniu zniekształcać pamięć, nie niszczy jej. Kiedy naukowcy z CIA testowali nowy narkotyk w celu mówienia prawdy i stwierdzili, że nie działa, zwykle odkładali go na bok i próbowali czegoś innego, lecz tak nie było w przypadku <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Chociaż wczesne raporty okazały się zbyt optymistyczne, Agencja nie zamierzała odrzucić tak potężnej i niezwykłej substancji tylko dlatego, że nie spełniła pierwotnych oczekiwań. Trzeba było zmienić nastawienie. Konieczna była ponowna ocena strategicznych implikacji <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Jeśli, ściśle rzecz biorąc, <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> nie było serum prawdy, to jak inaczej można było go użyć?<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">"Czarny Czarnoksiężnik"<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Z początku projektu w zakres wysiłków CIA wchodziły narkotyki, po których efekt działania był skupiony na mówieniu prawdy i wyjawianiu tajemnic. Jednakże, kiedy na scenę wkroczył kwas, cały program przyjął bardziej agresywną postawę. Strategowie ClA zaczęli wierzyć, że techniki kontroli umysłu mogą być stosowane w szerokim zakresie operacji wykraczających poza ścisłą kategorię "specjalnych przesłuchań". Z kwasem działającym jako katalizator przejmowania kontroli nad mózgiem, cała idea tego, co można zrobić z narkotykiem / lub narkotykami w ogóle, została nagle zrewolucjonizowana. Wkrótce zaczęto wyobrażać sobie idealny związek na każdą możliwą okoliczność: pojawiły się inteligentne pociski, wymazywacze pamięci, "anty-witaminy", krople nokautujące, "afrodyzjaki do użytku operacyjnego", leki powodujące "skupiska bólu głowy" lub niekontrolowane drgawki, leki, które mogły wywołać raka, udar lub atak serca bez pozostawiania śladu co do źródła dolegliwości. Istniały substancje chemiczne, które sprawiały, że pijany człowiek stawał się trzeźwy, a trzeźwy - pijany jak ryba. Rozważano nawet "pigułkę rekrutacyjną". Co więcej, zgodnie z dokumentem datowanym na 5 maja 1955 r., CIA nadała wysoki priorytet opracowaniu leku, "który wywoła 'czystą euforię' bez późniejszego rozczarowania". Nie oznacza to, że CIA zrezygnowała z <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Wręcz przeciwnie, po wielu latach zmagań z narkotykiem, Agencja opracowała nowe metody przesłuchań oparte na "odległych" możliwościach tej substancji zmieniającej umysł. Stosowany jako taktyka trzeciego stopnia, kwas umożliwiał CIA podejście do wrogiego podmiotu z dużą przewagą. Agenci CIA zdawali sobie sprawę, że intensywne zamieszanie psychiczne może być wywołane przez celowe atakowanie osoby na poziomie psychologicznym. Spośród wszystkich substancji chemicznych, które powodowały zaburzenia psychiczne, żadna nie była tak silna, jak <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Kwas nie tylko sprawiał, że ludzie stawali się niezwykle niespokojni, ale także przełamywał mechanizmy obronne charakteru, pozwalające radzić sobie z lękiem. Zręczny przesłuchujący mógł wykorzystać tę słabość, grożąc, że utrzyma nieświadomą osobę w stanie tripu w nieskończoność, chyba że zdradzi prawdę. Ta taktyka często okazywała się skuteczna tam, gdzie inne zawodziły. </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> <br />
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/Mkultra-lsd-doc.jpg.dbf5c308bfec2177b9a43927851793ab.jpg" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"><img src="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/Mkultra-lsd-doc.jpg.dbf5c308bfec2177b9a43927851793ab.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: Mkultra-lsd-doc.jpg.dbf5c308bfec2177b9a4...1793ab.jpg]" class="mycode_img" /></a></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 3. Dokument zatwierdzający podprojekt prac nad <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>. Autorem jest Sidney Gottlieb, ówczesny ekspert ds. trucizn CIA, osoba kierująca projektem MK Ultra. </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">
Sidney Gottlieb był żywym potwierdzeniem dla zwolenników teorii spiskowych, że nie ma niczego, niezależnie od tego, jak złe, bezsensowne, a nawet szaleńcze środki, dzięki którym nie udałoby się osiągnąć niewypowiedzianym agencjom wywiadowczym tajnych wojen. Przez 20 lat prowadził on ściśle tajny projekt MK Ultra, był on tak tajny, że gdy w 1961 roku doszło do zmiany na stanowisku dyrektora CIA Allena Dulles'a (który był dyrektorem CIA w momencie zatwierdzenia projektu MK Ultra) przez Johna McCone'a, to przez 2 lata McCone nie został poinformowany o istnieniu tego programu. Gottlieb dołączył do agencji jako szef działu usług technicznych. Był to okres, gdy w Langley, siedzibie CIA w Wirginii, panowała paranoja. W kraju makkartyzm (działania polityczne, pozbawione skrupułów metody śledcze) osiągnął apogeum. Za granicą Związek Radziecki i coraz częściej Chiny były postrzegane jako śmiertelne zagrożenie. Ameryka utraciła monopol nuklearny, podczas gdy w operacjach terenowych przeciwko Moskwie wkrótce doszło do zamieszania z powodu obsesji Jamesa Jesusa Angletona, szefa kontrwywiadu CIA, że agencja została spenetrowana przez kreta na najwyższych szczeblach.<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Jej przywództwo było również sfiksowane przez strach, że wielkie mocarstwa komunistyczne udoskonalają techniki kontroli umysłu. Dlatego CIA musiała najpierw zadać cios i tutaj wchodzi Sidney Gottlieb. Urodził się w 1918 r. jako syn węgierskich żydowskich imigrantów, ale nigdy nie przyjął wiary; w rzeczywistości większa część jego życia była poszukiwaniem spełnienia religijnego poprzez agnostycyzm, chrześcijaństwo, a nawet buddyzm zen. Jego zdolności naukowe były jednak oczywiste, gdy w 1940 roku ukończył z wyróżnieniem studia chemiczne na Uniwersytecie Wisconsin. Ku jego trwałemu rozczarowaniu, stopa końsko-szpotawa uniemożliwiła mu czynną służbę podczas drugiej wojny światowej. Zamiast tego jego patriotyzm znalazł ujście w CIA, gdzie wojna nigdy się nie zakończyła. Zmienił się tylko wróg.<br />
<br />
Gottlieb miał za zadanie nadzorować MKUltra. Od wczesnych lat pięćdziesiątych do większości lat sześćdziesiątych setkom obywateli amerykańskich podawano leki odmieniające umysł. Jednemu pacjentowi psychiatrycznemu w Kentucky podawano <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> przez 174 kolejne dni. Co najmniej jeden „uczestnik” zmarł w wyniku eksperymentów, a kilku innych oszalało. Najdziwniejszym pomysłem Gottlieba (sam często zażywający <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>) było założenie w San Francisco szeregu kontrolowanych przez CIA burdeli, które działały przez osiem lat. Prostytutki podrzucały swoim klientom narkotyki, a urzędnicy agencji obserwowali rezultaty przez dwukierunkowe lustra. Śledczy mieli w ten sposób sprawdzić, czy <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> podane mężczyznom podczas stosunku będzie skuteczne w wyciąganiu od nich poufnych informacji. Taki był tajny wkład miasta energii kwiatowej w narodowy wysiłek wojenny w Wietnamie. Niestety jego widoczny wkład w zapoczątkowanie ruchu hipisowskiego, który przewodził protestowi przeciwko wojnie, był znacznie bardziej skuteczny...<br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Pomysłowość Gottlieba obejmowała także różnorodne plany zamachów na różne cele zagraniczne. Udoskonalił skażoną chusteczkę do użycia przeciwko irackiemu pułkownikowi, zatrute prezenty, które miały wyeliminować kłopotliwego Fidela Castro oraz zatrutą strzałkę, która miała pozbyć się Patrice'a Lumumby, sympatyka komunistów i przywódcy Konga. Nie trzeba dodawać, że żadne z urządzeń nie działało. Gottlieb przeszedł na emeryturę w 1972 roku, dochodząc do wniosku, że cała jego praca była bezużyteczna, tym samym 10 lipca 1972 r. całkowicie zawieszając Projekt MK Ultra. Nie powstrzymało to jednak CIA od przyznania mu najwyższego odznaczenia, Medalu za Wybitny Wywiad, zanim zniszczyła większość akt MKUltra po aferze Watergate w 1973 roku. Dzięki swojemu niezbyt etycznemu zachowaniu oraz wszechstronnym zdolnością węgierski imigrant uzyskał przydomek "Czarnego Czarnoksiężnika". Na swój sposób Sidney Gottlieb był lojalnym sługą rządu amerykańskiego, ale jego postępowanie różniło się jedynie stopniem od eksperymentów, za które sojusznicy z czasów wojny, w tym USA, wysyłali nazistowskich lekarzy na szubienice za zbrodnie przeciwko ludzkości. Jednak, jak napisał John Marks, autor książki "The Search for the Manchurian Candidate: the CIA and mind control" (1979), szczegółowej pracy na ten temat: „Nigdy nie zrobił tego, co zrobił z nieludzkich powodów. Sądził, że robi dokładnie to, co zrobił. co było potrzebne. A w kontekście tamtych czasów, kto mógłby się kłócić?”</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"> </div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://imgur.com/1MyPt2c.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 1MyPt2c.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 4. Nasz wierchuszka - Sidney Gottlieb. </div>
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: xx-large;" class="mycode_size">Hippy-Trippy</span></span><br />
 <br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Początkowym wylęgarnią psychodelików na szeroką skalę były społeczne i artystyczne obrzeża związane z fenomenem beatników. Beatnicy, znani także jako Beat Generation, to grupa amerykańskich pisarzy i artystów, która zaczęła się kształtować na przełomie lat 40. i 50. XX wieku, ale ich apogeum popularności datowane są na lata 60. XX w. Przez kilka lat przed pojawieniem się <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> jako narkotyku ulicznego, liczba osób, na których życie wpływały psychodeliki, powoli rosła do masy krytycznej, aż stała się widoczna na obu wybrzeżach jako odrębne społeczności. Najbardziej znaczącym przejawem nowego psychodelicznego stylu życia była dzielnica Haight-Ashbury w San Francisco. To właśnie w Haight bunt kulturowy napędzany przez <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span> był tak żywy i intensywny, że przyciągnął uwagę całego świata. Położona na obrzeżach Golden Gate Park, ta cicha, wielorasowa i nieco podupadła dzielnica, po raz pierwszy stała się rajem dla nonkonformistów we wczesnych latach sześćdziesiątych, kiedy turyści, elementy gangsterskie, poszukiwacze mocnych wrażeń i narkomani wycisnęli życie z modnej sceny w North Beach. Spora liczba uchodźców beatników wyemigrowała przez miasto do Haight, gdzie zrujnowane wiktoriańskie domy były dostępne za niski czynsz. Następne kilka lat było okresem rozwoju, w którym Haight-Ashbury nadal ewoluowało jako miejsce spotkań dla kreatywnych Allenated (wyobcowanych). <br />
 </div>
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align">Do 1965 roku Haight-Ashbury było tętniącą życiem enklawą neobohemy, społecznością u progu poważnej transformacji. Kształtowało się małe psychodeliczne miasto-państwo, a ci, którzy zamieszkiwali otwartą przestrzeń miejską w jego niewidzialnych granicach, przestrzegali zestawu praw i rytmów całkowicie odmiennych od rutyny od dziewiątej do piątej, która rządziła prostym społeczeństwem. Haight było przede wszystkim wyjątkowym stanem umysłu, areną eksploracji i świętowania. Nowi hipsterzy porzucili syndrom wyalienowania i rozpaczy, który dotknął wielu ich beatnikowskich przodków. Akcent przesunął się z samotności na komunię, z tego, co indywidualne, na to, co międzyludzkie. Nowa wrażliwość była szczególnie widoczna w preferencjach muzycznych. Brzmienie tłumu nie było już folkiem czy jazzem, ale podskakującymi rytmami rock and rolla, które mogły zachęcić publiczność do boogie-woogie, niemal jak jeden organizm. Wydarzenia muzyczne były kamieniem węgielnym odrodzenia kulturalnego w Haight, zapewniając miejsce, wokół którego skupiła się nowa świadomość społeczności. Jednym z pierwszych energetyzatorów lokalnej sceny rockowej był Chet Helms. Kilka lat wcześniej Helms porzucił przyszłość jako pastor baptystów i podróżował autostopem z Teksasu z młodą piosenkarką bluesową Janis Joplin. Razem podróżowali po asfaltowych sieciach Ameryki w poszukiwaniu pokrewnych dusz, aż osiedlili się w Haight. Joplin związała się z innymi muzykami, dołączając do późniejszego Big Brother and the Holding Company, a Helms założył Family Dog, organizację zajmującą się tym, co było wówczas dość nowatorską propozycją, że ludzie powinni być zachęcani do tańca na koncertach rockowych.<br />
 </div>
<br />
<div style="text-align: justify;" class="mycode_align"> </div>
16 października 1965 roku odbyło się pierwsze rockowe wydarzenie zorganizowane przez Family Dog, które miało miejsce w Longshoreman Hall. Głównym punktem wieczoru, zatytułowanego "A Tribute to Dr. Strange", był psychodeliczny zespół rockowy Jefferson Airplane. Wydarzenie przyciągnęło tłumy, w tym wielu politycznych radykałów, którzy wcześniej tego samego dnia uczestniczyli w proteście w Berkeley z okazji Dnia Wietnamu. Koncert był ogromnym sukcesem i wkrótce stał się podstawą hipisowskiej społeczności. Codziennie ludzie gromadzili się na całonocnych festiwalach, które łączyły elementy duchowości i rozpusty. Pod wpływem narkotyków, takich jak trawa i kwas, i nawzajem, odkryli radość z tańca, która graniczyła z religijnością. Te rockowe imprezy były atakiem na zmysły, pełne elektrycznego dźwięku, świateł stroboskopowych, malowania ciała i skandalicznych kostiumów. Były to wyjątkowe wydarzenia, które odeszły od konwencjonalnej rozrywki. Trips Festival, zorganizowany w styczniu 1966 roku, był trzydniową imprezą <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="color: #ff851b;" class="mycode_color">LSD</span></span>, która oferowała różne atrakcje, takie jak pantomima, teatr partyzancki i wystawy sztuki. Była to niezwykła magia, w której uczestniczyli tysiące ludzi, a nikt nie bał się być sobą. Jerry ("Captain Trips") Garcia, główny gitarzysta Grateful Dead, jednego z zespołów, które wystąpiły na festiwalu Trips Festival, próbował opisać, co sprawiło, że te wczesne wydarzenia były tak wyjątkowe:<br />
 <br />
<blockquote class="mycode_quote"><cite>Cytat:</cite><a href="https://1shot2kill.pl/portal/inne/lsd-historia-prawdziwa-cz-1-r300/#" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url"> </a> Cytat<br />
 <br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"To, czym był Trips, zależało od tego, kim byłeś, kiedy tam byłeś. [...] Kiedy wszystko szło dobrze, można było wyczuć, że jest coś, do czego to zmierza, coś w rodzaju uporządkowanego chaosu lub jakiegoś obszaru chaosu. Wszyscy byli na haju, błyskając i przechodząc przez szalone zmiany, podczas których wszystko zostało zburzone,  o człowieku, rozlane, złamane i poszkodowane, a potem wydarzyłaby się kolejna rzecz, być może wygładzająca chaos, a potem kolejna i tak w kółko. Tysiące ludzi, wszyscy bezradnie naćpani, wszyscy znajdujący się w pokoju tysięcy ludzi, z których żaden się nie bał. To była magia, niesamowicie piękna magia."</div>
 <br />
 <br />
 </blockquote>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<a href="https://1shot2kill.pl/uploads/monthly_2024_08/trips66.png.bcfe7ba5b923c94b08527fc9958f9c19.png" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">[/url]</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.imgur.com/1bxsj03.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 1bxsj03.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.imgur.com/7YazIEh.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: 7YazIEh.png]" class="mycode_img" /></div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">fot. 5. i 6. Fotografie z Trips Festival 1966 przedstawiająca scenę oraz widownię.</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<br />
<div style="text-align: right;" class="mycode_align">1/2 c.d.n.</div>
</div>
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">PRZYPISY:</span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[1]</span> - Joe Frazier - bokser, który trzykrotnie starł się z Muhammadem Alim. Pierwszą walkę wygrał, a w następnych dwóch został pokonany, odnosząc bardzo ciężkie obrażenia.<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">[2]</span> - Timothy Leary - jeden z największych orędowników i propagatorów LSD, założyciel licznych Kościołów i stowarzyszeń, wielokrotnie karany, w roku 1970 uprowadzony z więzienia przez odłam Czarnych Panter i wywieziony do Algieriii, gdzie wraz z ich przywódcą, Eldridge'em Cleaverem, próbował wywołać antyamerykańską rewolucję. W Algierii był przetrzymywany wbrew własnej woli.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">ŻRÓDŁA: </span><br />
 <br />
1. Hunter S. Thompson (1971). Lęk i Odraza w Las Vegas<br />
2. Albert Hofmann (1980). LSD: My Problem Child<br />
3. Martin A. Lee, Bruce Shlain (1985). Acid Dreams - The Complete Social History of LSD: The CIA, The Sixties, and Beyond<br />
4. Wikipedia<br />
5. psychonautwiki.org<br />
6. [url=https://archive.org/details/navychatter/page/n1/mode/2up]https://archive.org/details/navychatter/page/n1/mode/2up</a><br />
7. independent.co.uk<br />
8. nixonfoundation.org]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tryptaminy urojone]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=4056</link>
			<pubDate>Sat, 13 Jul 2024 18:26:30 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=4056</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">Tryptaminy urojone <br />
<br />
</span></span><img src="https://i.ibb.co/nrbhSZZ/p1.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: p1.png]" class="mycode_img" /><br />
<br />
</div>
Psylometoksyna, lub 4-HO-5-MeO-DMT to tryptamina o wyjątkowej (żeby nie powiedzieć: pojebanej) budowie, zawierająca substytucje zarówno na 4. jak i na 5. miejscu na indolu. Ten dość nietypowy związek jest słabo zbadany, jeśli tak naprawdę w ogóle możemy mówić o tym, że jest zbadana w ogóle. Wydaje się, że nikt nigdy tego w ręku nie miał ani tym bardziej tego nie jadł. Jeśli chodzi o badania to też jest cienko, bo nie ma ani jednego, które... a nie, było. Jedno.<br />
<br />
W roku 1965 Marc Julia opisał w swoim artykule opublikowanym w Bulletin de la Société Chimique de France (ciekawostka: to ta sama publikacja, w której pierwszy raz opisano mefedron w 1929) zaprezentował metodę syntezy psylometoksyny (4-HO-5-MeO-DMT) z orto-waniliny w 10 etapach. Jest to jedyny raz kiedy psylometoksyna została w ogóle wspomniana w jakiejkolwiek pracy naukowej.<br />
<br />
<br />
W grudniu 2005 roku Alexander Shulgin tak odpowiedział na pytanie, dlaczego psylometoksyna nie była opisana w TiHKAL:<br />
<br />
<br />
"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">4-hydroksy-5-metoksy-N,N-dimetylotryptamina byłaby fascynującym związkiem do zbadania. Powodem, dla którego nie ma go w TiKHAL jest to, że jest praktycznie nieznany. Jedynym doniesieniem na jego temat w literaturze chemicznej był artykuł opublikowany przez grupę Marca Julii w Instytucie Pasteura w 1965 roku. Opisali oni syntezę i właściwości fizyczne tego związku, ale według mojej wiedzy nigdy nie został on w żaden sposób zbadany. Synteza jest dość przerażająca. Zaczyna się od orto-waniliny i zajmuje około 10 kroków, aby dotrzeć do 4,5-HO-MeO-DMT. Nie jestem więc zaskoczony, że nikt nie zajmował się tym związkiem.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Istnieje jednak bardzo interesujące badanie, które miało miejsce w Lipsku około 15 lat temu.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Jochen Gartz, badacz grzybów, którego znam dość dobrze, przeprowadził kilka fascynujących badań z gatunkami Psilocybe, hodując je na stałym podłożu zawierającym dziwne tryptaminy, które są obce grzybom. Najwyraźniej enzymy odpowiedzialne za grupę 4-hydroksylową psylocyny są obojętne na to, co wybierają do 4-hydroksylacji. Wziął rzeczy takie jak DPT lub DiPT i umieścił je w pożywce wzrostowej, a owocniki, które się pojawiły zawierały 4-hydroksy-DPT lub 4-hydroksy-DiPT zamiast psylocyny. W gruncie rzeczy, to ma on patent na ten proces. Te aktywne związki są wytwarzane przez grzyby, więc są naprawdę naturalne, a jednak nigdy nie zaobserwowano ich w naturze. Wychodzi na to, że jeśli umieścisz zarodniki gatunku psilocybe na krowich plackach załadowanych 5-MeO-DMT, otrzymasz grzyby zawierające 4,5-HO-MeO-DMT. W ten sposób unikasz 10-stopniowej syntezy, hodując psychoaktywny grzyb, który nie zawiera nielegalnego narkotyku.</span>"<br />
<br />
<br />
<br />
Rzeczywiście, Jochen Gartz opublikował w 1989 roku pracę zatytułowaną "Biotransformacja pochodnych tryptaminy w kulturach grzybni Psilocybe" w której opisał właśnie wyżej wspomnianą przemianę. <br />
<br />
Sama psylometoksyna jest opisywana przez niektórych jako podobna do DMT, choć jeden z adwokatów jej stosowania, Joshua Pritkin prowadzący klinikę psychologiczną, opisuje ten związek jako rzekomo podobny do MDMA, z wyjątkiem tego że nie powoduje stymulacji takiej jak MDMA. Wiele osób jednak twierdzi, że ze względu na substytucję DMT w 4. miejscu grupą hydroksylową a w 5. grupą metoksy, związek ten nie ma prawa być aktywnym, a niektórzy badacze który naukowym okiem przyjrzeli się psylometoksynie, doszli nawet do wniosku, że 4-HO-5-MeO-DMT byłoby neurotoksyczne. Związek ten bowiem jest idealnym kandydatem na ścieżkę metaboliczną zdolną do zniszczenia każdego neuronu serotoninergicznego w mózgu. Bardzo podobnie do chemicznie indukowanego parkinsonizmu przez MPTP i hydroksydopaminę oraz zmian wynikających z ekspozycji na dihydroksytryptaminę. Nie chodzi tu o jakąś tymczasową niedogodność - w grę wchodzi nieodwracalne uszkodzenie mózgu.<br />
<br />
Psylometoksyna stała się więc atrakcyjnym gruntem na rozkręcenie jakiegoś - bliżej niesprecyzowanego - biznesu. Taki praktycznie teoretyczny związek potrafi z pewnością rozpalić fantazję wielu psychonautów, i z pewnością niejeden chciałby go spróbować, nawet jeśli nie słyszał o jego potencjalnej szkodliwości. Tyle, że źródeł tego związku nie ma. Nawet standardów analitycznych. Już rozkładasz ręce, że nie stestujesz najnowszego hipsterskiego dopka, aż tu na pomoc przychodzi kościół...<br />
<br />
<br />
<br />
Kościół Psylometoksyny znaczy się. (który zdążył zmienić nazwę na Kościół Świętej Syntezy w trakcie pisania tego artykułu) Czym jesta ta organizacja o niewątpliwie dumnej nazwie? No cóż... Zależy kogo spytasz. Jedni mówią, że jest to jak najbardziej prawdziwy kościół, grupa wyznaniowa, inni że to zwykły biznes i średnio zakamuflowana operacja rozprowadzania substancji psychoaktywnych pod przykrywką religii. Lubią zasłaniać swój ewidentny narkobiznes takimi rzeczami jak "dajemy darmowy towar weteranom wojennym żeby mogli podleczyć PTSD" i takimi podobnymi. Według samego kościoła, jego misją jest "zbudowanie świętej społeczności duchowych/religijnych praktyków. Ostatecznie Kościół zamierza stworzyć globalną społeczność członków, którzy wspólnie angażują się w podnoszenie częstotliwości wibracji ludzkości i powrót do bardziej symbiotycznej relacji z Matką Ziemią". Nie wiem, jakie tam mają wibracje do cholery, ale fakty są takie, że na stronie kościoła możesz bezproblemowo zakupić "Kapsułki Duchownego Suplementu" czy "Ceremonialne Kakao". Nie wiem co jest po Ceremonialnym Kakale, ale podobno po Kapsułkach Duchowego Suplementu jest tzw. pizda.<br />
<br />
<br />
<br />
Strona Kościoła psylometoksyny została opisana przez portal Psychedelic Alpha jako "zajeżdżająca szarlataństwem". Pomijając cienką religijną fasadę, jaką okryte jest to niewątpliwie dochodowe przedsięwzięcie, w końcu kilka osób posiadających kwalifikacje znacznie wyższe od wysokiej rangi na forum o dopalaczach, i uznawane także przez instytucje a nie przez środowisko luźno powiązanych ze sobą entuzjastów spożywania chemii gospodarczej nie do spożycia, postanowiło dokładniej przyjrzeć się psylometoksynie, a dokładnie twierdzeniu, że ona w ogóle występuje w takich genialnych produktach jak Kapsułki Duchowego Suplementu, bo teza brzmiała: w "psylometoksynie" nie ma psylometoksyny. <br />
<br />
<br />
<br />
Kościół twierdzi, że modyfikując warunki wzrostu i uzupełniając podłoże o 5-MeO-DMT, grzyby mogą biosyntetyzować psylometoksynę. Nie ma jednak - poza tamtą jedną pracą, której wyników badań nikt nigdy nie zreplikował -  dowodów naukowych na poparcie tych twierdzeń i słusznie budzi obawy dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności dystrybuowanego materiału. Ta jedna praca to wszystko, czym podpiera się Kościół, aby udowodnić swoje racje.<br />
<br />
<br />
<br />
Badacze z Usona Institute, w pracy nazwanej "Grzybowa Fikcja" twierdzą, że metoda produkcji psylometoksyny w grzybach podważa ustalone zrozumienie biosyntezy psilocybiny, która obejmuje serię reakcji enzymatycznych, w tym działanie enzymu PsiH, monooksygenazy, która katalizuje hydroksylację pierścienia indolowego tryptaminy w pozycji czwartej. Metabolizm 5-MeO-DMT przez Psilocybe, jak twierdzi Kościół, wymagałby alternatywnego szlaku biosyntezy lub modyfikacji istniejącego. Jeśli wziąć pod uwagę strukturalne podobieństwa między 5-MeO-DMT i tryptaminą, endogennym substratem dla PsiH, zastąpienie 5-MeO-DMT jako substratu enzymatycznego do produkcji rzekomej psylometoksyny jest nieoczekiwane bez znaczących zmian w specyficzności i funkcji enzymatycznej. W rezultacie, twierdzenia Kościoła dotyczące produkcji psylometoksyny w grzybach wydają się być bezpodstawne.<br />
<br />
<br />
Jeden z członków Kościoła postanowił anonimowo dostarczyć próbek rzekomej psylometoksyny aby poddać je analizie. Nie wchodząc w technikalia bardzo szczegółówego raportu zawartego w Grzybowej Fikcji (którego nie będę streszczał, i do którego link znajduje się na samym dole tego posta), praca została podsumowana następującymi słowami:<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">"Biorąc pod uwagę wyniki eksperymentalne uzyskane poprzez analizę UPLC-HRMS próbki Kościoła Psylometoksyny, oczywiste jest, że ich twierdzenia o wytwarzaniu nowego związku, psylometoksyny, poprzez włączenie 5-MeO-DMT do podłoża uprawianych grzybów Psilocybe są bardziej zbliżone do "grzybowej fikcji" niż rzeczywistości. Brak jakiejkolwiek wykrywalnej psylometoksyny lub hipotetycznego związku 5-MeO-psylocybiny w analizowanej próbce pokazuje, że twierdzenia Kościoła nie są jeszcze poparte dowodami naukowymi. Zamiast tego nasza analiza wykazała, że materiał dystrybuowany przez Kościół zawiera przede wszystkim znane tryptaminy, w szczególności psylocybinę i psylocynę, ze śladową ilością baeocystyny. Brak dowodów na obecność nowych związków w próbce w połączeniu z nieprawdopodobieństwem proponowanego szlaku biosyntezy sugeruje, że Kościół angażuje się w wprowadzające w błąd praktyki marketingowe i może błędnie przedstawiać materiał, który dystrybuuje. Ważne jest, aby społeczność naukowa nadal badała takie twierdzenia i dostarczała opinii publicznej dokładnych informacji, zapewniając, że dystrybucja i stosowanie substancji psychodelicznych opiera się na faktycznych danych, a nie na bezpodstawnych twierdzeniach organizacji takich jak Kościół Psylometoksyny. "</span><br />
<br />
<br />
<br />
Raport Usona Institute błyskawicznie rozszedł się po forach nawet minimalnie zahaczających o temat psychodelików. Kykeon Analytics, które również dysponuje zapleczem laboratoryjnym postanowiło zbadać próbkę sakramentu Kościołą i sporządzić raport, którego podsumowanie brzmiało (uwaga bo się zdziwicie):<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">"W próbce można było wykryć tylko psylocynę i psylocybinę. Nie zaobserwowano pików dla jonu macierzystego Psylometoksyny ani przejść MRM w przewidywanym czasie retencji. Dodatkowo znaleziono śladowe ilości Baeocystyny. Według Kościoła, 5-MeO-DMT jest dostarczane do Psilocybe sp., które następnie biosyntetycznie wprowadza grupę hydroksylową w pozycji czwartej rusztowania indolowego, tworząc psylometoksyną (4-OH-5-MeO-DMT). Jeśli prekursor 5-MeO-DMT jest dostarczany do grzyba, musi zostać pobrany przez komórki, a co najmniej ślady powinny zostać wykryte w biomasie. Przetestowaliśmy jednak próbkę na obecność 5-MeO-DMT, której wynik był również negatywny."</span></div>
<br />
<br />
<br />
Ciosy jakie wymierzone zostały w Kościół okazały się dosyć bolesne - na tyle, że ktoś stamtąd najwyraźniej w amoku przykurwił za dużo Kapsułek Duchowego Suplementu i napisał esej pod tytułem "Psychodeliczny Kapitalizm" w którym opisał wszystkich którzy przyczynili się do wcześniej wspomnianych raportów jako "ludzi zainteresowanych upadkiem Kościoła". W próbach przeciwstawienia się dowodom analitycznym Usona Institute, uciekano się do różnych głupich argumentów. Najlepszy z nich brzmiał: "nasze twierdzenia o istnieniu Psylometoksyny, w tym czasie, opierają się wyłącznie na wierze". Pozostawię to bez komentarza.<br />
<br />
<br />
Z pewnością takie tłumaczenia nie przekonały za wielu, i szkody jakie niewątpliwie wywołały te druzgocące raporty były na tyle spore, że Kościół Psylometoksyny postanowił wytoczyć ciężką artylerię, i pozwać Usona Institue za zniesławienie - link do pozwu znajduje się na samym dole posta. <br />
<br />
<br />
Z wszystkich grzechów, które podobno dokonali laboranci z Usona, pomijając takie głupoty jak "prawdopodobnie nieprawidłowe przechowywanie próbek" i tym podobne "nienaukowe metody" (polecam zajrzeć do raportów aby zobaczyć jakie nienaukowe one były), do najpoważniejszych należy niewątpliwie skurczenie portfeli właścicieli Kościoła, o czym świadczy ten fragment pozwu:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">"138. W wyniku opublikowania artykułu "Grzybowa Fikcja" Powodowie ponieśli nieodwracalne szkody i straty. Przed opublikowaniem artykułu Kościół i jego przywódcy cieszyli się znakomitą reputacją w społeczności enteogenów/psychedelików/duchowości i pozyskiwali członków w bardzo szybkim i stałym tempie.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">139. Przed opublikowaniem artykułu "Grzybowa Fikcja" Powodowie mieli prawie 2000 członków, którzy byli zadowoleni z ich Kościoła, jego oferty, wierzeń i nauk oraz sakramentu. W rzeczywistości, w oparciu o własne doświadczenia związane z przyjmowaniem sakramentu, wszyscy członkowie Kościoła nigdy nie mieli powodu, aby wątpić w twierdzenia Kościoła.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">140. W marcu 2023 r., Miesiąc przed opublikowaniem przez USONA artykułu "Grzybowa Fikcja" Kościół zarobił ponad 100 000,00 USD ze sprzedaży sakramentów i darowizn oraz zatrudniał około piętnastu pracowników zatrudnionych w pełnym i niepełnym wymiarze godzin.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">141. Po publikacji artykułu "Grzybowa Fikcja", Kościół, jego kierownictwo, członkowie i pracownicyczłonkowie i jego pracownicy zostali poddani publicznej nienawiści, wyśmiewaniu, pogardzie za to, że w jakikolwiek sposób byli związani z Kościołem.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">142. W odpowiedzi na artykuł wielu członków Kościoła zdecydowało się odejść, a czyniąc to, wysłało bardzo lekceważące i nienawistne e-maile do przywódców Kościoła, oskarżając ich o rzeczy, które były całkowicie fałszywe, ale ze względu na treść artykułu "Grzybowa Fikcja" uznali te twierdzenia za prawdziwe i zdecydowali się odejść i zrezygnować z członkostwa. <br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">143. W ciągu dwóch miesięcy od opublikowania artykułu "Grzybowa Fikcja" dochody Kościoła spadły poniżej 10 000,00 USD brutto miesięcznie. W konsekwencji Kościół musiał zwolnić większość swoich pracowników, nie będąc w stanie wypłacić im należnych wynagrodzeń. Wielu byłych pracowników Kościoła nadal nie otrzymało wynagrodzenia. Od czasu opublikowania tego artykułu Kościół ledwo zarobił wystarczająco dużo pieniędzy, aby kontynuować działalność, ale udało mu się utrzymać niektórych członków i nadal organizuje niedzielne nabożeństwa i wybrane grupy online tak często, jak to możliwe."</div>
<br />
<br />
<br />
Czyli poszło tak jak przewidywane - oszustwo zostaje ujawnione i klientela magicznie znika, zostawiając oszustów w czarnej dupie. Biedny Kościół. I jego zarząd, też taki biedny, przytulający sto tysięcy dolarów w 1-3 miesiące (nie wiem czy te finanse liczyli od początku marca czy od początku roku). Co za leszcze. Powinni się przyjrzeć jakie obelgi lecą na tym forum na oszustów, od razu zobaczyliby że to co ich dotknęło to jakieś dziecięce wyzwiska a nie "publiczne znienawidzenie". <br />
<br />
No dobra, ale jak zakończył się pozew? Kto miał lepszych prawników-wampirów?<br />
<br />
A tego jeszcze nie wiadomo - rozprawa ma być wkrótce. Papiery zostały złożone niedawno. Jak to się mówi więc - sprawa ma charakter rozwojowy (w związku z czym pewnie po rozprawie będzie część druga)...<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Wspomniane raporty:<br />
Kykeon Analytics - raport <a href="https://www.kykeonanalytics.com/newspages/church-of-psilomethoxin" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.kykeonanalytics.com/newspage...lomethoxin</a><br />
Usona Institute - raport  <a href="https://www.researchgate.net/publication/369951491_Fungi_Fiction_Analytical_Investigation_into_the_Church_Of_Psilomethoxin's_Alleged_Novel_Compound_Using_UPLC-HRMS" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.researchgate.net/publication..._UPLC-HRMS</a><br />
Pozew sądowy przeciwko Usona Institute - <a href="https://drive.google.com/file/d/1l4Xjv15zfbKtf3WO0SXprOlZU7bHISK2/view" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://drive.google.com/file/d/1l4Xjv15...HISK2/view</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b"><span style="font-size: large;" class="mycode_size">Tryptaminy urojone <br />
<br />
</span></span><img src="https://i.ibb.co/nrbhSZZ/p1.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: p1.png]" class="mycode_img" /><br />
<br />
</div>
Psylometoksyna, lub 4-HO-5-MeO-DMT to tryptamina o wyjątkowej (żeby nie powiedzieć: pojebanej) budowie, zawierająca substytucje zarówno na 4. jak i na 5. miejscu na indolu. Ten dość nietypowy związek jest słabo zbadany, jeśli tak naprawdę w ogóle możemy mówić o tym, że jest zbadana w ogóle. Wydaje się, że nikt nigdy tego w ręku nie miał ani tym bardziej tego nie jadł. Jeśli chodzi o badania to też jest cienko, bo nie ma ani jednego, które... a nie, było. Jedno.<br />
<br />
W roku 1965 Marc Julia opisał w swoim artykule opublikowanym w Bulletin de la Société Chimique de France (ciekawostka: to ta sama publikacja, w której pierwszy raz opisano mefedron w 1929) zaprezentował metodę syntezy psylometoksyny (4-HO-5-MeO-DMT) z orto-waniliny w 10 etapach. Jest to jedyny raz kiedy psylometoksyna została w ogóle wspomniana w jakiejkolwiek pracy naukowej.<br />
<br />
<br />
W grudniu 2005 roku Alexander Shulgin tak odpowiedział na pytanie, dlaczego psylometoksyna nie była opisana w TiHKAL:<br />
<br />
<br />
"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">4-hydroksy-5-metoksy-N,N-dimetylotryptamina byłaby fascynującym związkiem do zbadania. Powodem, dla którego nie ma go w TiKHAL jest to, że jest praktycznie nieznany. Jedynym doniesieniem na jego temat w literaturze chemicznej był artykuł opublikowany przez grupę Marca Julii w Instytucie Pasteura w 1965 roku. Opisali oni syntezę i właściwości fizyczne tego związku, ale według mojej wiedzy nigdy nie został on w żaden sposób zbadany. Synteza jest dość przerażająca. Zaczyna się od orto-waniliny i zajmuje około 10 kroków, aby dotrzeć do 4,5-HO-MeO-DMT. Nie jestem więc zaskoczony, że nikt nie zajmował się tym związkiem.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Istnieje jednak bardzo interesujące badanie, które miało miejsce w Lipsku około 15 lat temu.</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Jochen Gartz, badacz grzybów, którego znam dość dobrze, przeprowadził kilka fascynujących badań z gatunkami Psilocybe, hodując je na stałym podłożu zawierającym dziwne tryptaminy, które są obce grzybom. Najwyraźniej enzymy odpowiedzialne za grupę 4-hydroksylową psylocyny są obojętne na to, co wybierają do 4-hydroksylacji. Wziął rzeczy takie jak DPT lub DiPT i umieścił je w pożywce wzrostowej, a owocniki, które się pojawiły zawierały 4-hydroksy-DPT lub 4-hydroksy-DiPT zamiast psylocyny. W gruncie rzeczy, to ma on patent na ten proces. Te aktywne związki są wytwarzane przez grzyby, więc są naprawdę naturalne, a jednak nigdy nie zaobserwowano ich w naturze. Wychodzi na to, że jeśli umieścisz zarodniki gatunku psilocybe na krowich plackach załadowanych 5-MeO-DMT, otrzymasz grzyby zawierające 4,5-HO-MeO-DMT. W ten sposób unikasz 10-stopniowej syntezy, hodując psychoaktywny grzyb, który nie zawiera nielegalnego narkotyku.</span>"<br />
<br />
<br />
<br />
Rzeczywiście, Jochen Gartz opublikował w 1989 roku pracę zatytułowaną "Biotransformacja pochodnych tryptaminy w kulturach grzybni Psilocybe" w której opisał właśnie wyżej wspomnianą przemianę. <br />
<br />
Sama psylometoksyna jest opisywana przez niektórych jako podobna do DMT, choć jeden z adwokatów jej stosowania, Joshua Pritkin prowadzący klinikę psychologiczną, opisuje ten związek jako rzekomo podobny do MDMA, z wyjątkiem tego że nie powoduje stymulacji takiej jak MDMA. Wiele osób jednak twierdzi, że ze względu na substytucję DMT w 4. miejscu grupą hydroksylową a w 5. grupą metoksy, związek ten nie ma prawa być aktywnym, a niektórzy badacze który naukowym okiem przyjrzeli się psylometoksynie, doszli nawet do wniosku, że 4-HO-5-MeO-DMT byłoby neurotoksyczne. Związek ten bowiem jest idealnym kandydatem na ścieżkę metaboliczną zdolną do zniszczenia każdego neuronu serotoninergicznego w mózgu. Bardzo podobnie do chemicznie indukowanego parkinsonizmu przez MPTP i hydroksydopaminę oraz zmian wynikających z ekspozycji na dihydroksytryptaminę. Nie chodzi tu o jakąś tymczasową niedogodność - w grę wchodzi nieodwracalne uszkodzenie mózgu.<br />
<br />
Psylometoksyna stała się więc atrakcyjnym gruntem na rozkręcenie jakiegoś - bliżej niesprecyzowanego - biznesu. Taki praktycznie teoretyczny związek potrafi z pewnością rozpalić fantazję wielu psychonautów, i z pewnością niejeden chciałby go spróbować, nawet jeśli nie słyszał o jego potencjalnej szkodliwości. Tyle, że źródeł tego związku nie ma. Nawet standardów analitycznych. Już rozkładasz ręce, że nie stestujesz najnowszego hipsterskiego dopka, aż tu na pomoc przychodzi kościół...<br />
<br />
<br />
<br />
Kościół Psylometoksyny znaczy się. (który zdążył zmienić nazwę na Kościół Świętej Syntezy w trakcie pisania tego artykułu) Czym jesta ta organizacja o niewątpliwie dumnej nazwie? No cóż... Zależy kogo spytasz. Jedni mówią, że jest to jak najbardziej prawdziwy kościół, grupa wyznaniowa, inni że to zwykły biznes i średnio zakamuflowana operacja rozprowadzania substancji psychoaktywnych pod przykrywką religii. Lubią zasłaniać swój ewidentny narkobiznes takimi rzeczami jak "dajemy darmowy towar weteranom wojennym żeby mogli podleczyć PTSD" i takimi podobnymi. Według samego kościoła, jego misją jest "zbudowanie świętej społeczności duchowych/religijnych praktyków. Ostatecznie Kościół zamierza stworzyć globalną społeczność członków, którzy wspólnie angażują się w podnoszenie częstotliwości wibracji ludzkości i powrót do bardziej symbiotycznej relacji z Matką Ziemią". Nie wiem, jakie tam mają wibracje do cholery, ale fakty są takie, że na stronie kościoła możesz bezproblemowo zakupić "Kapsułki Duchownego Suplementu" czy "Ceremonialne Kakao". Nie wiem co jest po Ceremonialnym Kakale, ale podobno po Kapsułkach Duchowego Suplementu jest tzw. pizda.<br />
<br />
<br />
<br />
Strona Kościoła psylometoksyny została opisana przez portal Psychedelic Alpha jako "zajeżdżająca szarlataństwem". Pomijając cienką religijną fasadę, jaką okryte jest to niewątpliwie dochodowe przedsięwzięcie, w końcu kilka osób posiadających kwalifikacje znacznie wyższe od wysokiej rangi na forum o dopalaczach, i uznawane także przez instytucje a nie przez środowisko luźno powiązanych ze sobą entuzjastów spożywania chemii gospodarczej nie do spożycia, postanowiło dokładniej przyjrzeć się psylometoksynie, a dokładnie twierdzeniu, że ona w ogóle występuje w takich genialnych produktach jak Kapsułki Duchowego Suplementu, bo teza brzmiała: w "psylometoksynie" nie ma psylometoksyny. <br />
<br />
<br />
<br />
Kościół twierdzi, że modyfikując warunki wzrostu i uzupełniając podłoże o 5-MeO-DMT, grzyby mogą biosyntetyzować psylometoksynę. Nie ma jednak - poza tamtą jedną pracą, której wyników badań nikt nigdy nie zreplikował -  dowodów naukowych na poparcie tych twierdzeń i słusznie budzi obawy dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności dystrybuowanego materiału. Ta jedna praca to wszystko, czym podpiera się Kościół, aby udowodnić swoje racje.<br />
<br />
<br />
<br />
Badacze z Usona Institute, w pracy nazwanej "Grzybowa Fikcja" twierdzą, że metoda produkcji psylometoksyny w grzybach podważa ustalone zrozumienie biosyntezy psilocybiny, która obejmuje serię reakcji enzymatycznych, w tym działanie enzymu PsiH, monooksygenazy, która katalizuje hydroksylację pierścienia indolowego tryptaminy w pozycji czwartej. Metabolizm 5-MeO-DMT przez Psilocybe, jak twierdzi Kościół, wymagałby alternatywnego szlaku biosyntezy lub modyfikacji istniejącego. Jeśli wziąć pod uwagę strukturalne podobieństwa między 5-MeO-DMT i tryptaminą, endogennym substratem dla PsiH, zastąpienie 5-MeO-DMT jako substratu enzymatycznego do produkcji rzekomej psylometoksyny jest nieoczekiwane bez znaczących zmian w specyficzności i funkcji enzymatycznej. W rezultacie, twierdzenia Kościoła dotyczące produkcji psylometoksyny w grzybach wydają się być bezpodstawne.<br />
<br />
<br />
Jeden z członków Kościoła postanowił anonimowo dostarczyć próbek rzekomej psylometoksyny aby poddać je analizie. Nie wchodząc w technikalia bardzo szczegółówego raportu zawartego w Grzybowej Fikcji (którego nie będę streszczał, i do którego link znajduje się na samym dole tego posta), praca została podsumowana następującymi słowami:<br />
<br />
<br />
<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">"Biorąc pod uwagę wyniki eksperymentalne uzyskane poprzez analizę UPLC-HRMS próbki Kościoła Psylometoksyny, oczywiste jest, że ich twierdzenia o wytwarzaniu nowego związku, psylometoksyny, poprzez włączenie 5-MeO-DMT do podłoża uprawianych grzybów Psilocybe są bardziej zbliżone do "grzybowej fikcji" niż rzeczywistości. Brak jakiejkolwiek wykrywalnej psylometoksyny lub hipotetycznego związku 5-MeO-psylocybiny w analizowanej próbce pokazuje, że twierdzenia Kościoła nie są jeszcze poparte dowodami naukowymi. Zamiast tego nasza analiza wykazała, że materiał dystrybuowany przez Kościół zawiera przede wszystkim znane tryptaminy, w szczególności psylocybinę i psylocynę, ze śladową ilością baeocystyny. Brak dowodów na obecność nowych związków w próbce w połączeniu z nieprawdopodobieństwem proponowanego szlaku biosyntezy sugeruje, że Kościół angażuje się w wprowadzające w błąd praktyki marketingowe i może błędnie przedstawiać materiał, który dystrybuuje. Ważne jest, aby społeczność naukowa nadal badała takie twierdzenia i dostarczała opinii publicznej dokładnych informacji, zapewniając, że dystrybucja i stosowanie substancji psychodelicznych opiera się na faktycznych danych, a nie na bezpodstawnych twierdzeniach organizacji takich jak Kościół Psylometoksyny. "</span><br />
<br />
<br />
<br />
Raport Usona Institute błyskawicznie rozszedł się po forach nawet minimalnie zahaczających o temat psychodelików. Kykeon Analytics, które również dysponuje zapleczem laboratoryjnym postanowiło zbadać próbkę sakramentu Kościołą i sporządzić raport, którego podsumowanie brzmiało (uwaga bo się zdziwicie):<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><span style="font-style: italic;" class="mycode_i">"W próbce można było wykryć tylko psylocynę i psylocybinę. Nie zaobserwowano pików dla jonu macierzystego Psylometoksyny ani przejść MRM w przewidywanym czasie retencji. Dodatkowo znaleziono śladowe ilości Baeocystyny. Według Kościoła, 5-MeO-DMT jest dostarczane do Psilocybe sp., które następnie biosyntetycznie wprowadza grupę hydroksylową w pozycji czwartej rusztowania indolowego, tworząc psylometoksyną (4-OH-5-MeO-DMT). Jeśli prekursor 5-MeO-DMT jest dostarczany do grzyba, musi zostać pobrany przez komórki, a co najmniej ślady powinny zostać wykryte w biomasie. Przetestowaliśmy jednak próbkę na obecność 5-MeO-DMT, której wynik był również negatywny."</span></div>
<br />
<br />
<br />
Ciosy jakie wymierzone zostały w Kościół okazały się dosyć bolesne - na tyle, że ktoś stamtąd najwyraźniej w amoku przykurwił za dużo Kapsułek Duchowego Suplementu i napisał esej pod tytułem "Psychodeliczny Kapitalizm" w którym opisał wszystkich którzy przyczynili się do wcześniej wspomnianych raportów jako "ludzi zainteresowanych upadkiem Kościoła". W próbach przeciwstawienia się dowodom analitycznym Usona Institute, uciekano się do różnych głupich argumentów. Najlepszy z nich brzmiał: "nasze twierdzenia o istnieniu Psylometoksyny, w tym czasie, opierają się wyłącznie na wierze". Pozostawię to bez komentarza.<br />
<br />
<br />
Z pewnością takie tłumaczenia nie przekonały za wielu, i szkody jakie niewątpliwie wywołały te druzgocące raporty były na tyle spore, że Kościół Psylometoksyny postanowił wytoczyć ciężką artylerię, i pozwać Usona Institue za zniesławienie - link do pozwu znajduje się na samym dole posta. <br />
<br />
<br />
Z wszystkich grzechów, które podobno dokonali laboranci z Usona, pomijając takie głupoty jak "prawdopodobnie nieprawidłowe przechowywanie próbek" i tym podobne "nienaukowe metody" (polecam zajrzeć do raportów aby zobaczyć jakie nienaukowe one były), do najpoważniejszych należy niewątpliwie skurczenie portfeli właścicieli Kościoła, o czym świadczy ten fragment pozwu:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">"138. W wyniku opublikowania artykułu "Grzybowa Fikcja" Powodowie ponieśli nieodwracalne szkody i straty. Przed opublikowaniem artykułu Kościół i jego przywódcy cieszyli się znakomitą reputacją w społeczności enteogenów/psychedelików/duchowości i pozyskiwali członków w bardzo szybkim i stałym tempie.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">139. Przed opublikowaniem artykułu "Grzybowa Fikcja" Powodowie mieli prawie 2000 członków, którzy byli zadowoleni z ich Kościoła, jego oferty, wierzeń i nauk oraz sakramentu. W rzeczywistości, w oparciu o własne doświadczenia związane z przyjmowaniem sakramentu, wszyscy członkowie Kościoła nigdy nie mieli powodu, aby wątpić w twierdzenia Kościoła.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">140. W marcu 2023 r., Miesiąc przed opublikowaniem przez USONA artykułu "Grzybowa Fikcja" Kościół zarobił ponad 100 000,00 USD ze sprzedaży sakramentów i darowizn oraz zatrudniał około piętnastu pracowników zatrudnionych w pełnym i niepełnym wymiarze godzin.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">141. Po publikacji artykułu "Grzybowa Fikcja", Kościół, jego kierownictwo, członkowie i pracownicyczłonkowie i jego pracownicy zostali poddani publicznej nienawiści, wyśmiewaniu, pogardzie za to, że w jakikolwiek sposób byli związani z Kościołem.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">142. W odpowiedzi na artykuł wielu członków Kościoła zdecydowało się odejść, a czyniąc to, wysłało bardzo lekceważące i nienawistne e-maile do przywódców Kościoła, oskarżając ich o rzeczy, które były całkowicie fałszywe, ale ze względu na treść artykułu "Grzybowa Fikcja" uznali te twierdzenia za prawdziwe i zdecydowali się odejść i zrezygnować z członkostwa. <br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">143. W ciągu dwóch miesięcy od opublikowania artykułu "Grzybowa Fikcja" dochody Kościoła spadły poniżej 10 000,00 USD brutto miesięcznie. W konsekwencji Kościół musiał zwolnić większość swoich pracowników, nie będąc w stanie wypłacić im należnych wynagrodzeń. Wielu byłych pracowników Kościoła nadal nie otrzymało wynagrodzenia. Od czasu opublikowania tego artykułu Kościół ledwo zarobił wystarczająco dużo pieniędzy, aby kontynuować działalność, ale udało mu się utrzymać niektórych członków i nadal organizuje niedzielne nabożeństwa i wybrane grupy online tak często, jak to możliwe."</div>
<br />
<br />
<br />
Czyli poszło tak jak przewidywane - oszustwo zostaje ujawnione i klientela magicznie znika, zostawiając oszustów w czarnej dupie. Biedny Kościół. I jego zarząd, też taki biedny, przytulający sto tysięcy dolarów w 1-3 miesiące (nie wiem czy te finanse liczyli od początku marca czy od początku roku). Co za leszcze. Powinni się przyjrzeć jakie obelgi lecą na tym forum na oszustów, od razu zobaczyliby że to co ich dotknęło to jakieś dziecięce wyzwiska a nie "publiczne znienawidzenie". <br />
<br />
No dobra, ale jak zakończył się pozew? Kto miał lepszych prawników-wampirów?<br />
<br />
A tego jeszcze nie wiadomo - rozprawa ma być wkrótce. Papiery zostały złożone niedawno. Jak to się mówi więc - sprawa ma charakter rozwojowy (w związku z czym pewnie po rozprawie będzie część druga)...<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Wspomniane raporty:<br />
Kykeon Analytics - raport <a href="https://www.kykeonanalytics.com/newspages/church-of-psilomethoxin" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.kykeonanalytics.com/newspage...lomethoxin</a><br />
Usona Institute - raport  <a href="https://www.researchgate.net/publication/369951491_Fungi_Fiction_Analytical_Investigation_into_the_Church_Of_Psilomethoxin's_Alleged_Novel_Compound_Using_UPLC-HRMS" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.researchgate.net/publication..._UPLC-HRMS</a><br />
Pozew sądowy przeciwko Usona Institute - <a href="https://drive.google.com/file/d/1l4Xjv15zfbKtf3WO0SXprOlZU7bHISK2/view" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://drive.google.com/file/d/1l4Xjv15...HISK2/view</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Z archiwów CIA: MKUltra]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=3858</link>
			<pubDate>Sat, 01 Jun 2024 16:08:35 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=3858</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.ibb.co/HFDgDTZ/cia1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: cia1.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
<br />
4 lipca 1954. San Antonio w Teksasie. Budzącym się do życia miastem właśnie wstrząsnęła brutalna zbrodnia. 3-letnia Chere Jo Horton została zgwałcona i zamordowana. Dziewczynka zniknęła w godzinach wieczornych w okolicach bazy wojskowej Lackland Air Force Base. Jej rodzice zostawili ją na parkingu bawiącą się ze swoim bratem, podczas gdy oni poszli na drinka do pobliskiego baru. Kiedy zauważyli, że ich córka zniknęła, zaczęły się poszukiwania.<br />
<br />
W ciągu godziny jedna z grup szukających dziecka znalazła samochód zaparkowany obok żwirowni znajdującej się niedaleko Lackland. Na drzwiach samochodu zawieszona bła bielizna dziewczynki. Spodziewając się najgorszego, poszukiwania przybrały na intensywności. Jimmy Shaver, mężczyzna oskarżony o zbrodnię był jednym z lotników stacjonujących w Lackland. Shavera znaleziono w pobliskim lesie, gorączkowo przedzierającego się przez kolejne haszcze i krzaki. Nie miał na sobie koszulki, był pokryty krwią i wieloma zadrapaniami. Przy próbie ujęcia nie próbował uciekać, i dał się zaprowadzić. Shaver twierdził, że niczego nie pamięta, a jego zachowanie zostało opisane jako "stan podobny do transu" oraz "oszołomienie" przez świadków.<br />
<br />
Shaver ciągle pytał "Co się dzieje?". Nie wyglądał na pijanego, ale nie był w stanie powiedzieć gdzie teraz się znajduje, jak się tu dostał, oraz czyja krew znajdowała się na jego ciele. W międzyczasie inna grupa ludzi pomagających w poszukiwaniach Chere znalazła jej ciało. Znajdowało się na żwirowni. Miała skręcony kark, jej ciało od pasa w dół było zmasakrowane, dziewczynka została zgwałcona.<br />
<br />
Służby porządkowe aresztowały Shavera. Mężczyzna miał 29 lat, niedawno wziął ślub po tym jak rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną. Nie był nigdy karany, nikt też nie mógł powiedzieć, że był to człowiek uciekający się do przemocy. Shaver odwiedziłten sam bar, który odwiedzili rodzice jego ofiary i opuścił go wraz z jednym ze swoich kolegów, który potem zeznał że żaden z nich nie pił alkoholu, ale Shaver "zdawał się na czymś być". Zanim lokalny szeryf zdążył zabrać Shavera do więzienia, policjanci z pobliskiego okręgu zjawili się na miejscu z rozkazami od żandarmerii wojskowej, mówiących jasno że lokalne służby mają im przekazać podejrzanego.<br />
<br />
Około czwartej rano, wysoki rangą oficer sił powietrznych wstępnie przesłuchał Shavera, wraz z dwoma doktorami którzy przeprowadzili badania. Shaver nie był pijany. Jeden z lekarzy zeznał potem "nie był też normalny - był bardzo spokojny i opanowany, czego się po nim nie spodziewałem, biorąc pod uwagę okoliczności". Po przesłuchaniu został umieszczony w więzieniu lokalnego hrabstwa, z ciążącymi na nim dwoma zarzutami - gwałt i zabójstwo.<br />
<br />
Śledczy przesłuchiwali Shavera cały poranek. Kiedy jego żona przyjechała z wizytą, jej partner jej nie poznał. Jego pierwsze zeznania złożone o godzinie 10:30 mówiły o "innym sprawcy". Przywoływał ze wspomnień figurę nieznajomego mężczyzny z blond włosami oraz tatuażami. Po tym jak śledczy z sił powietrznych wrócili do aresztu w którym przebywał Shaver, zaskakująco, podpisał on zeznania w których bierze na siebie całą odpowiedzialność. Mimo tego, że niczego nie pamiętał, argumentował, że najwyraźniej on musiał tego dokonać.<br />
<br />
Po upływie dwóch miesięcy, Shaver zdawał się wcale nie przypomnieć sobie niczego więcej, jego wspomnienia niewiele się różniły. Oficer odpowiedzialny za Lackland Air Force Base, pułkownik Robert S. Bray zarządził badania psychiatryczne które miał przeprowadzić doktor Louis Jolyon West, będący szefem oddziału psychiatrycznego w bazie. To West miał zadecydować, czy Jimmy Shaver był pocztalny w trakcie popełniania przstępstw. Shaver spędził następne dwa tygodnie pod nadzorem Westa. Powrócili oni na miejsce zbrodni, próbując w jakiś sposób pomóc mu odzyskać pamięć. Na późniejszych etapach West używał hipnozy na Shaverze, a także podał mu zastrzyk tiopentalu - pochodnej barbituranów, nazywanej wówczas "serum prawdy". <br />
<br />
Kiedy Shaver był pod wpływem hipnozy oraz tiopentalu, zaczął opowiadać o wydarzeniach tamtejszej nocy. Przyznał się do zamordowania Horton. Według Shavera, dziewczyka przywołała u Shavera wspomnienia jego kuzynki, niejakiej Beth Rainboat, która w dzieciństwie wykorzystywała go seksualnie. Shaver tego wieczoru pił w domu, gdy doznał "wizji Boga, który szeptał mu do ucha, że musi iść znaleźć i zabić złą Beth.". O ile pod wpływem hipnozy Shaver przyznawał się do zarzutów, w trakcie procesu przekonywał o swojej niewinności. West nie zrobił wiele aby oczyścić podejrzanego z zarzutów. Jimmy Shaver został uznany za winnego. Chociaż sąd apelacyjny orzekł później, że proces był niesprawiedliwy, został on ponownie skazany w kolejnym procesie. W 1958 roku, w dniu swoich 33. urodzin, został stracony na krześle elektrycznym. Do końca utrzymywał, że jest niewinny.<br />
<br />
Proces, który w dużej mierze opierał się na zezaniach Shavera mógłby skończyć się o wiele inaczej, gdyby jury znało przeszłośc Jolyona Louisa Westa. Według dokumentów pochodzących z jego archiwum, które niedawno ujrzały światło dzienne, psychiatra który badał Shavera i wydał na jego temat opinię sądową, miał jedne z najwyraźniejszych i najbardziej nikczemnych powiązań ze wszystkimi naukowcami związanymi z projektem MKUltra prowadzonym przez CIA. Akta Westa - zwłaszcza jego korespondencja z wieloletnim ekspertem CIA ds. trucizn, Sidneyem Gottliebem - rzucają nowe światło na jeden z najbardziej niesławnych projektów w historii agencji. Prawdopodobnie obejmujący ponad 149 podprojektów i co najmniej 185 badaczy pracujących w instytucjach w Ameryce i Kanadzie, program MKUltra był, jak to ujął New York Times, „tajnym dwudziestopięcioletnim, wartym dwadzieścia pięć milionów dolarów wysiłkiem CIA, aby nauczyć się kontrolować ludzki umysł”. Eksperymenty te naruszały prawo międzynarodowe, nie wspominając o statucie agencji, który zabrania podobnej działalnośi w Stanach Zjednoczonych.<br />
<br />
<br />
Obszerne fragmenty sesji Westa z Shaverem zostały odczytane w protokole sądowym. Lekarz użył pytań naprowadzających, aby przeprowadzić omamionego Shavera przez zbrodnię. <br />
<br />
"Powiedz mi, kiedy się rozebrałeś, Jimmy..." - powiedział. <br />
<br />
Transkrypcja wywiadu, która przetrwała wśród dokumentów Westa, pokazała również, że West próbował udowodnić, że Shaver ma wyparte wspomnienia: "<br />
<br />
"Jimmy, pamiętasz, kiedy coś takiego wydarzyło się wcześniej?"  Albo: "Co zrobiłeś po tym, jak ją rozebrałeś?".<br />
<br />
"Nigdy jej nie rozebrałem" - powiedział Shaver.<br />
<br />
Sesje ze Shaverem zostały podzielone na trzy częśc. Środkowa część nie została nagrana. Kiedy transkrypcja nagrania następująca tuż po brakującej części została odtworzona, można było usłyszeć głos który oświadcza: "Shaver płacze. Wielokrotnie konfrontowano go ze wszystkimi faktami".<br />
<br />
West zapytał: "Teraz pamiętasz to wszystko, prawda Jimmy?".<br />
<br />
"Tak jest" - odpowiedział Shaver.<br />
<br />
Chociaż prawnicy przeanalizowali historię medyczną Shavera, niewiele wspomniano o szpitalu znajdującym się na terenie bazy Lackland, w którym zarchiwizowane listy Westa wskazują, że przeprowadzał on swoje eksperymenty ściśle związane z MKUltra. Shaver cierpiał na migreny tak intensywne, że zanurzał głowę w wiadrze z lodowatą wodą, gdy czuł, że ból się zbliża. Jego stan był na tyle poważny, że dowództwo sił powietrznych zarekomendowały go jako uczestnika dwuletniego programu eksperymentalnego. Lekarz, który próbował go zwerbować, nie został wymieniony w aktach sądowych ani transkrypcjach.<br />
<br />
Podczas zeznań West powiedział, że nigdy nie sprawdzał czy Shaver był leczony w ramach programu eksperymentalnego. Urzędnicy z Lackland powiedzieli, że nie ma o nim wzmianki w ich głównym indeksie pacjentów. Ale, co ciekawe, według archiwisty bazy, wszystkie zapisy dotyczące pacjentów w 1954 roku zostały zachowane, z jednym wyjątkiem: plik dokumentów dotyczących osób z nazwiskami zaczynającymi się od „Sa” do „St” zniknął. Nikt nie wiedział, gdzie jest.<br />
<br />
Zawodowa fascynacja Westa LSD była praktycznie tak stara, jak samo LSD. Przez kilka dekad West był on jednym z elitarnej kadry naukowców wykorzystujących go w ściśle tajnych badaniach. Dietyloamid kwasu lizergowego został zsyntetyzowany w 1938 roku przez Alberta Hoffmana pracującego dla szwajcarskiej firmy Sandoz Industries, ale jako środek farmaceutyczny został wprowadzony dopiero w 1947 roku. W latach pięćdziesiątych, kiedy CIA zaczęło eksperymentować z nim na ludziach, była to nowa substancja. Hoffman który poza syntezą, odkrył także psychoaktywne właściwości LSD w 1943 roku, opisał ją jako "święty narkotyk", który wskazywał na "mistyczne doświadczenie głębszej, kompleksowej rzeczywistości".<br />
<br />
W latach 50-tych, jeszcze zanim hipisi oraz cały ruch kontrkulturowy zaadoptował LSD, "bardzo niewiele osób zażywało LSD, nie mając kogoś, kto byłby przywódcą podróży", powiedział Charles Fischer, badacz substancji psychoaktywnych. Sugestywność LSD była podobna do tej związanej z hipnozą. West badał te dwa zjawiska w tandemie. "Możesz kazać komuś kogoś skrzywdzić, ale nazywasz to czymś innym" - wyjaśnił Fischer. "Wbij gwóźdź w drewno, a drewno być może stanie się człowiekiem".<br />
<br />
<br />
Wydaje się, że West obficie stosował chemikalia w swojej praktyce medycznej, a jego taktyka pozostawiła niezacieralny ślad na psychiatrach, którzy z nim pracowali. Jeden z nich, Gilbert Rose, był tak zaskoczony sprawą Shavera, że napisał o niej sztukę teatralną zatyułowaną "Trauma and Mastery in Life and Art".<br />
<br />
"W ciągu moich 50 lat w zawodzie był to najbardziej dramatyczny moment w historii - kiedy klasnął w dłonie i przypomniał sobie zabicie dziewczynki" - powiedział Rose w 2002 roku o Shaverze i wywiadach z serum prawdy. Ale Rose był zszokowany, gdo poinformowano go, że West poza tym że zahipnotyzował Shavera, podał m utakże tiopental. Odparł, że hipnoza nie była częścią protokołu przesłuchania.<br />
<br />
Nigdy też nie wiedział, w jaki sposób West od razu dowiedział się o sprawie.<br />
<br />
"Byliśmy zaangażowani od pierwszego dnia" - wspomina Rose. "Jolly zadzwonił do mnie rano w dniu morderstwa. On to wszystko rozpoczął."<br />
<br />
West twierdził, że był na sali sądowej w dniu, w którym Shaver został skazany na śmierć. Mniej więcej w tym czasie stał się zdecydowanym przeciwnikiem kary śmierci. Czy wiedział, że jego eksperymenty mogły doprowadzić do egzekucji niewinnego człowieka i śmierci dziecka? Czy gdyby jego korespondencja z szefem MKUltra Gottliebem z CIA - poprzedzająca zbrodnię o zaledwie rok - została przedstawiona podczas procesu, wynik byłby taki sam?<br />
<br />
Niemal natychmiast po uzyskaniu dostępu do LSD, rządowi naukowcy uznali je za potencjalny cudowny środek który mógł drastycznie zmienić bieg zimnej wojny. Pełnoprawne amerykańskie badania nad LSD rozpoczęły się wkrótce po zakończeniu II wojny światowej, kiedy amerykański wywiad dowiedział się, że ZSRR opracowuje program wpływania na ludzkie zachowanie za pomocą narkotyków i hipnozy. Stany Zjednoczone wierzyły, że Sowieci mogliby wydobywać informacje od ludzi bez ich wiedzy, programować ich do składania fałszywych zeznań i być może nakłaniać ich nawet do zabijania na rozkaz.<br />
<br />
W 1949 roku CIA, będące wówczas w powijakach, dopiero co powstałe z OSS (Office of Strategic Services) uruchomiło Projekt Bluebird, będący programem kontroli umysłu, w ramach którego testowano narkotyki na amerykańskich obywatelach - w większości przebywających w federalnych zakładach karnych lub bazach wojskowych - którzy nawet nie wiedzieli o szeregu procedur, którym byli poddawani, nie mówiąc już o wyrażeniu na nie zgody. Ich nadużycia znalazły dalsze uzasadnienie w 1952 roku, kiedy w Korei Północnej schwytani amerykańscy piloci przyznali się w rządowych mediach, w tym w radiu, że spryskali z samolotów koreańską wieś nielegalną bronią biologiczną. Było to wyznanie tak niewiarygodne, że CIA zrzuciło winę na komunistów oraz ich nowe techniki - tak więc wniosek był jednoznaczny: Jeńcy musieli przejść pranie mózgu. Określenie "pranie mózgu" będące dosłownym tłumaczeniem chińskiego „xi nao”, nie pojawiło się w języku angielskim przed 1950 rokiem. Wyrażało ono zestaw obaw, które połączyły się wkrótce w powojennej Ameryce w jedną: że nowa klasa chemikaliów może sprawić, że da się przeprogramować i zautomatyzować ludzki umysł.<br />
<br />
Kiedy amerykańscy jeńcy wojenni którzy przyznali się do ataki powrócili do kraju, armia sprowadziła zespół naukowców, aby ich "zdeprogramować". Wśród tych naukowców był West. Urodzony w Brooklynie w 1924 roku, młody West zaciągnął się do Sił Powietrznych podczas II wojny światowej, ostatecznie awansując do stopnia pułkownika. Jego przyjaciele nazywali go "Jolly", ze względu na jego niecodzienne drugie imię, imponujący obwód i "przerośniętą" osobowość. Kiedy wyszedł z wojska, badał metody kontrolowania ludzkich zachowań na Cornell University. W późniejszych latach twierdził, że przebadał 83 jeńców wojennych, z których 56 zostało zmuszonych do złożenia fałszywych zeznań. Jemu i jego kolegom przypisuje się reintegrację jeńców wojennych z zachodnim społeczeństwem i, co być może ważniejsze, skłonienie ich do wyrzeczenia się twierdzeń o użyciu broni biologicznej, do których rzekomo zmusili ich Koreańczycy.<br />
<br />
Sukces Westa z jeńcami wojennymi był na tyle głośny, że zapewnił mu wejście na wyższe szczeble społeczności wywiadowczej. Gottlieb, ekspert ds. trucizn, który kierował działem chemicznym Sztabu Usług Technicznych CIA, wraz z Richardem Helmsem, szefem operacji CIA w Dyrektoracie Planowania, przekonali ówczesnego dyrektora agencji, Allena Dullesa, że kontrola umysłu i wszystko co z nią związane to przyszłość. Początkowo agencja chciała jedynie zapobiec dalszemu potencjalnemu praniu mózgu przez Sowietów. Program defensywny przerodził się jednak w ofensywny. Operacja Bluebird przekształciła się w Operację Artichoke, poszukiwanie uniwersalnego serum prawdy.<br />
<br />
W przemówieniu wygłoszonym na Uniwersytecie Princeton, Dulles ostrzegł, że komunistyczni szpiedzy mogą zmienić amerykański umysł w "fonograf odtwarzający płytę nałożoną na wrzeciono przez zewnętrznego geniusza". Zaledwie kilka dni po tych uwagach, 13 kwietnia 1953 roku, oficjalnie uruchomił projekt MKUltra, o którym wciąż stosunkowo niewiele wiemy. Po aferze Watergate, Helms (który wówczas był dyrektorem CIA) nakazał Gottliebowi zniszczenie wszystkich dokumentów dotyczących MKUltra. W styczniu 1973 r. pracownicy służb technicznych zniszczyli niezliczone dokumenty opisujące użycie halucynogenów w trakcie programu.<br />
<br />
W połowie lat 70., po tym jak The Times ujawniło istnienie MKUltra na pierwszej stronie gazety, rząd wszczął trzy oddzielne dochodzenia, z których wszystkim ich zadanie zostało znacznie utrudnione przez zniszczenie akt CIA: Komisja wiceprezydenta Nelsona Rockefellera ds. działalności CIA w Stanach Zjednoczonych (1975), Senacka Komisja Specjalna Senatora Franka Churcha do Zbadania Operacji Rządowych w odniesieniu do Działań Wywiadowczych (1975-6, tzw. Church Comittee) oraz wspólne przesłuchania Senackiej Komisji Specjalnej Senatorów Edwarda Kennedy'ego i Daniela Inouye w sprawie Projektu MKUltra, Programu Badań nad Modyfikacją Zachowań CIA (1977). Kiedy dokumenty były dostępne, były intensywnie redagowane i cenzurowane, a kiedy świadkowie byli wzywani do zeznawania przed Kongresem, byli delikatnie mówiąc zapominalscy.<br />
<br />
<br />
Wiemy, że najszerszym, ogólnym celem MKUltra było "wpływanie na ludzkie zachowanie". Pod parasolem projektu CIA znajdowało się co najmniej 149 podprojektów, z których wiele obejmowało badania na nieświadomych niczego uczestnikach. Gottlieb, którego zdolności i amoralność przyniosły mu przydomek „Czarnego Czarnoksiężnika”, opracował gadżety rodem z filmów science-fiction: bomby smrodowe o dużej sile rażenia, mieszadełka do drinków zatrute narkotykami, eksplodujące morskie muszelki czy zatrutą pastę do zębów. Po przekonaniu firmy farmaceutycznej z Indianapolis do skopiowania szwajcarskiej formuły na LSD, CIA miała nieograniczone zapasy swojej nowej ulubionej substancji. Agencja miała nadzieję że uda im się "wyprodukować" kurierów, którzy mogliby przenosić ukryte wiadomości w ich mózgach, wszczepiać fałszywe wspomnienia i usuwać prawdziwe całkowicie bez ich świadomości, oraz nawracać grupy na przeciwne ideologie i nie tylko. Niewątpliwie najbardziej wzniosłym celem projektu było jednak stworzenie zahipnotyzowanch zabójców, którzy w jednym momencie byliby niczym nie wyróżniającymi się osobami, a w drugim momencie nieświadomie stawali się mordercami celów, którzy niczego nie pamiętają po wykonaniu rozkazu.<br />
<br />
Najbardziej wrażliwe prace prowadzono z dala od Langley, siedziby CIA - zlecano je naukowcom na uczelniach, w szpitalach, więzieniach i bazach wojskowych w całych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. CIA nadała tym naukowcom pseudonimy, przekazała im pieniądze i skrupulatnie instruowała ich, jak ukrywać swoje badania przed wścibskimi oczami, w tym przed nieświadomymi obiektami badawczymi, lub raczej ofiarami. Ich praca obejmowała wszystko, od elektronicznej stymulacji mózgu po deprywację sensoryczną, "ból indukowany" i wywoływanie psychoz. Szukali sposobów na wywołanie ataków serca, silnych drgawek i intensywnych klastrowych bólów głowy. Jeśli narkotyki nie działały, próbowali swoich sił z ESP, wibracjami ultradźwiękowymi a nawet zatruwaniem ludzi materiałem promieniotwórczym, skutkującym chorobą popromienną. Jeden z projektów nawet miał za cel wykorzystać moc pól magnetycznych.<br />
<br />
Program MKUltra był tak ściśle tajny, że kiedy John McCone zastąpił Dullesa na stanowisku dyrektora CIA pod koniec 1961 roku, nie został poinformowany w ogóle o jego istnieniu aż do 1963 roku. Mniej niż dziesięciu pracowników agencji wiedziało o MKUltra przez cały okres jego 20-letniej historii. West kierował wydziałem psychiatrii na Uniwerstecie Kalifornijskim i słynnym centrum neuronauki w tej szkole aż do przejścia na emeryturę w 1988 roku. Wśród wielu prac badawczych na temat hipnozy które znajdowały się w archiwach Westa, znaleziono korespondencję między Westem a jego opiekunem z CIA, "Shermanem Griffordem" - kryptonimem, według autora "The Search for the Manchurian Candidate" Johna Marksa, w rzeczystości pod tym pseudonimem nie krył się nikt inny jak osoba Sidneya Gottlieba. West, który kiedyś napisał do redaktora czasopisma, że "nigdy nie pracował dla CIA" w rzeczywistości ściśle współpracował z samym Czarnym Czarnoksiężnikiem agencji.<br />
<br />
Korespondencja zaczęła się w połowie, bez prologu czy wstępu. Pierwszy był datowany na 11 czerwca 1953 roku, zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu MKUltra, kiedy West był szefem służby psychiatrycznej w bazie lotniczej w Lackland. Zwracając się do Gottlieba "S.G.", West nakreślił eksperymenty, które proponował przeprowadzić przy użyciu kombinacji substancji psychoaktywnych i hipnozy. Rozpoczął od planu odkrycia "stopnia, w jakim informacje mogą być wydobywane od przypuszczalnie niechętnych osób (poprzez samą hipnozę lub w połączeniu z niektórymi lekami), ewentualnie z późniejszą amnezją na przesłuchanie i / lub zmianę wspomnień podmiotu na temat informacji, które wcześniej znał". Inny punkt proponował doskonalenie "technik wszczepiania fałszywych informacji konkretnym osobom (...) lub wywoływania u nich określonych zaburzeń psychicznych". Miał nadzieję stworzyć coś w rodzaju kurierów, którzy przenosiliby "długą i złożoną wiadomość" osadzoną potajemnie w ich umysłach, a także zbadać "indukcję stanów transu za pomocą narkotyków". Jego lista zadań idealnie pokrywała się z celami MKUltra.<br />
<br />
„Nie trzeba dodawać, że te metody, techniki, muszą ostatecznie zostać przetestowane w praktycznych próbach w terenie” - notował West. Aby to umożliwić, poprosił więc Gottlieba o "pewnego rodzaju carte blanche".<br />
<br />
Kim miałyby być króliki doświadczalne? Wymienił cztery grupy: żołnierze sił powietrznych o niskim stopniu, ochotnicy, pacjenci oraz "innych, w tym być może więźniów z miejscowego aresztu". Tylko ochotnicy mieli otrzymywać wynagrodzenie. Pozostali mogli być conajmniej niechętni, i choć nie zostało to sprecyzowane w jasnych słowach, to przede wszystkim nieświadomi całej sprawy. Łatwiej byłoby zachować tajemnicę, gdyby West i jego metody "były w stanie wywoływać określone zaburzenia psychiczne u osób, które już je wykazywały". Notował on także, że "niektórzy pacjenci wymagający hipnozy w terapii lub cierpiący na zaburzenia dysocjacyjne (trans, fuga dysocjacyjna, amnezja itp.) mogą nadawać się do naszych eksperymentów". Oficjalne dochodzenia w sprawie MKUltra przyniosły niewiele informacji na temat badanych, ale list Westa sugeruje, że skala całego przesięwzięcia jakim było MKUltra z pewnością nie była mała.<br />
<br />
Odpowiedź Gottlieba nadeszła napisana na papierze firmowym, noszącym logo firmy "Chemrophyl Associates", będącej przykrywką, której używał do korespondencji z podwykonawcami MKUltra. Częśc wiadomości brzmiała: "Mój dobry przyjacielu, zastanawiałem się, czy twoje pozornie szybkie i wszechstronne zrozumienie naszych problemów może być prawdziwe. (...) Rzeczywiście opracowałeś zadziwiająco dokładny obraz tego, o co nam chodzi. Jestem za to głęboko wdzięczny". Gottlieb pozdrowił swojego nowego rekruta, podsumowując "Zyskaliśmy spory, wiele znaczący zasób, aktywa, w relacji, którą z tobą rozwijamy".<br />
<br />
West odwzajemnił koleżeństwo słowami "Bardzo się cieszę, że uważasz mnie za "wiele znaczący zasób" - odpowiedział, i kontynuował: "Z pewnością nie można sobie wyobrazić bardziej istotnego przedsięwzięcia w tych czasach".<br />
<br />
W 1954 roku, mniej więcej w tym samym czasie co morderstwo Chere Jo Horton, West zaczął dzielić swój czas między Lackland i University of Oklahoma School of Medicine, gdzie miał kierować wydziałem psychiatrii. West powiedział swojemu przyszłemu pracodawcy, że jego obowiązki w Lackland były "czysto kliniczne" i że "nie prowadził żadnych badań, tajnych ani innych" - i poprosił zarząd Oklahomy o pozwolenie na przyjęcie pieniędzy z funuszu Geschickter Fund for Medical Research, który nazwał prywatną fundacją badawczą non-profit. W rzeczywistości, jak później przyznało CIA, cały ten fundusz także był kolejną fikcją Gottlieba, organizacją będącą przykrywką umożliwiającą mu działanie.<br />
<br />
W 1956 roku West poinformował CIA, że eksperymenty, które rozpoczął w 1953 roku w końcu przyniosły rezultaty. W artykule z 1956 roku zatytułowanym "Badania fizjopsychologiczne nad hipnozą oraz sugestią" twierdził, że dokonał niemożliwego: Wiedział, jak zastąpić prawdziwe wspomnienia fałszywymi u ludzi bez ich wiedzy. Bez rozpisywania sie o konkretnych incydentach i przypadkach, ujął to w prostych slowach: "Stwierdzono, że możliwe jest przejęcie pamięci o określonym wydarzeniu w życiu jednostki i, poprzez sugestię hipnotyczną, doprowadzenie do późniejszego świadomego przypomnienia sobie, że to wydarzenie nigdy nie miało miejsca, ale że inne (fikcyjne) wydarzenie faktycznie miało miejsce". Zrobił to, jak twierdził, podając niesprecyzowane jeszcze "nowe leki" skuteczne w "przyspieszaniu indukcji stanu hipnotycznego i pogłębianiu transu, który można wytworzyć u danych osób".<br />
<br />
W Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego w Waszyngtonie znajduje się wersja "Badań fizjopsychologiczne nad hipnozą oraz sugestią" którą CIA przekazała senatorom Kennedy'emu w 1977 roku. Nazwisko i przynależność Westa zostały zredagowane, zgodnie z oczekiwaniami. Ale poza tym, wersja CIA była również krótsza i w porównaniu z nią dość rozwodniona. Dokument Westa liczył 14 stron. Ten w archiwach liczył zaledwie pięć i to razem ze stroną tytułową. Co ciekawsze, nie było wzmianki o triumfalnym osiągnięciu Westa, czyli osiągnięciem sukcesu w zastąpieniu czyichś wspomnie o konkretnym wydarzeniu w ich życiu fikcyjnymi wydarzeniami.<br />
<br />
Jeden z fragmentów, nie znajdujący się w oryginale Westa, twierdzi, że CIA nigdy nie używała LSD w badaniach: "Wpływ [LSD i innych substancji] na produkcję, utrzymanie i przejawy stanów dysocjacyjnych nigdy nie był badany". Oczywiście, była to bzdura. Wierutna bzdura.<br />
<br />
West badał te efekty przez lata. Ale kiedy przyszło do rozwinięcia wniosków dotyczacych swoich odkryć na temat wszczepiania wspomnień i kontrolowania myśli, nawet w artykule znalezionym we własnych aktach Westa, podał on niewiele szczegółów. Wydaje się, że znajdował się w początkowej fazie swoich badań. Pisał, że LSD sprawiało, że ludzie byli trudniejsi do zahipnotyzowania - lepiej było połączyć hipnozę z długą wymuszoną izolacji i brakiem snu. Twierdził, że używając sugestii hipnotycznej, że "danej osobie można powiedzieć, że jest teraz rok później i w ciągu tego roku zaszło wiele zmian... tak, że teraz jest dla niej akceptowalne omawianie spraw, o których wcześniej uważała, że nie powinna rozmawiać... Osoba,która upiera się, że chce zrobić jedną rzecz, ujawni, że potajemnie pragnie czegoś wręcz przeciwnego".<br />
<br />
Czy CIA sfałszowała treść oryginalnego dokumentu Westa, aby wprowadzić w błąd komisję senacką? A jeśli tak, to dlaczego agencja zadała sobie tyle trudu, aby ukryć wyniki eksperymentów, które ostatecznie  nie były - mogłoby się wydawać - aż tak odkrywcze? Urzędnicy agencji twierdzili, że program był porażką kolosalnych rozmiarów, co doprowadziło do wielu prześmiewczych nagłówków w gazetach, takich jak "Gang Who Can't Spray Straight", nawiązujący do potajemnego rozpylania przez CIA substancji psychoaktywnych i nie tylko, jednocześnie odnosząc się do tytułu Mfilmu "The Gang That Couldn't Shoot Straight" z 1971 roku w reżyserii Jamesa Goldstone'a. Możliwe jest jednak, że CIA chciał aby cały świat uznał, że MKUltra to był niewypał, i zapomniał o całym zamieszaniu.<br />
<br />
Wydaje się, że CIA ograniczyła rozmach jaki z początku miał projekt MKUltra w połowie lat 60., zgodnie z zeznaniami kongresu i zachowanymi dokumentami finansowymi, ale mimo to finansowane przez rząd badania Jolly'ego Westa trwały nadal. Późną jesienią 1966 roku West przybył do San Francisco, by badać hipisów i LSD. Wysoki, szeroki i ostrzyżony na jeża, z "amerykańskim" wyglądem zgodnym z jego wojskową przeszłością, skompletował nową garderobę i zaczął pomijać wizyty u fryzjera. Zdobył rządowy grant i wziął roczny urlop naukowy na Oklahoma University, oficjalnie w celu odbycia stypendium w Stanford, choć uczelnia ta nie miała żadnych danych na temat jego udziału w tamtejszym programie.<br />
<br />
Kiedy przybył do dzielnicy Haight-Ashbury, West był jedynym naukowcem na świecie, który przewidział pojawienie się potencjalnie brutalnych "kultów LSD", takich jak Rodzina Charlesa Mansona. W podręczniku psychiatrii z 1967 roku West napisał rozdział zatytułowany "Halucynogeny", ostrzegając studentów przed niezwykłą substancją przenikającą przez kampusy uniwersyteckie i miasta. Wiadomo było, że LSD pozostawia użytkowników "niezwykle podatnymi i labilnymi emocjonalnie". Przemawiało do wyalienowanych dzieci, które pragnęły "wspólnej zakazanej aktywności w grupie, aby zapewnić poczucie przynależności.<br />
<br />
Inny z jego artykułów, "Niebezpieczeństwa płynące z Hipnozy" z 1965 roku, przewidywał powstanie niebezpiecznych grup kierowanych przez "ćpunów", którzy hipnotyzowali swoich zwolenników i tym samym skłonili ich do popełniania przestępstw. Przytoczył dwa przypadki: podwójne morderstwo w Kopenhadze popełnione przez człowieka "zaprogramowanego" przez hipnozę oraz "przestępstwo wojskowe" wywołane eksperymentalnie w nieujawnionej bazie armii amerykańskiej - chociaż tutaj nie jest wcale jasno powiedziane, czy to druie odnosiło się do zabójstwa Chere Jo Horton przez Shavera.<br />
<br />
West nadzorował również badanie w Oklahoma City, w którym zatrudnił informatorów do infiltracji nastoletnich gangów i wywołania, jak to określił "fundamentalnej zmiany" w "podstawowych kwestiach moralnych, religijnych lub politycznych”. Projekt nosił tytuł Konwersja Masowa i został sfinansowany przez Gottlieba.<br />
<br />
W Haight, West zorganizował wykorzystanie rozpadającego się wiktoriańskiego domu przy Frederick Street, gdzie stworzył coś, co opisał jako "laboratorium udające hipisowską melinę". Melina zaczęła działać w czerwcu 1967 roku, u progu słynnego "lata miłości". Zainstalował w nim sześciu absolwentów, każąc im ubierać się jak hipisi i zwabiać wędrowną młodzież do mieszkania. Ci, którzy do meliny przszli mogli robić, co im się podobało i zostać tak długo, jak chcieli, o ile nie przeszkadzało im, że studenci robią notatki na temat ich zachowania. Zgodnie z zapisami w aktach Westa, jego laboratorium-melina była finansowana przez stosownie Fundację na rzecz badań w dziedzinie psychiatrii (Foundations Fund for Research in Psychiatry Inc) która finansowała również wiele innych jego projektów. Dr Gordon Deckert, następca Westa na stanowisku przewodniczącego na Oklahoma University, powiedział mi, że znalazł w biurku Westa dokumenty, które ujawniły bez żadnej wątpliwości, że ta fundacja była przykrywką dla CIA.<br />
<br />
Melina Westa nie była pierwszym zamaskowanym laboratorium agencji w San Francisco. Kilka lat wcześniej, w ramach sugestywnie zatytułowanej operacji Midnight Climax" ("Nocne Uniesienie"), agenci CIA otworzyli co najmniej trzy lokalizacje wystrojone jak ekskluzywne burdele, wyposażone w jednokierunkowe lustra i górę materiałów o których można delikatnie powiedzieć "erotyczne". Szpieg o pseudonimie George Hunter White i jego koledzy zatrudniali prostytutki, które zwabiały potencjalnych klientów do tych lokali. Następnie, nieświadomym niczeo mężczyznom serwowano koktajle z dodatkiem LSD. Celem było sprawdzenie, czy LSD w połączeniu z seksem można wykorzystać do wyłudzenia od mężczyzn poufnych informacji. White napisał później do swojego opiekuna z CIA: "Byłem bardzo małym misjonarzem, właściwie to heretykiem, ale z całego serca pracowałem w winnicach, ponieważ było fajnie. Naprawdę fajnie.", odnosząc się do wydarzeń które miały miejsce w labo-burdelach.<br />
<br />
Same motywy Westa były jednak niejasne. Wydawało się, że nikt nie rozumie celu projektu - nawet osoby w niego zaangażowane. Studenci zatrudnieni w laboratorium Westa zostali przydzieleni do prowadzenia dzienników swojej pracy. Niemal wszyscy przyznawali w skrytości, że coś im się nie zgadzało w tym wszystkim. Nie byli pewni, co powinni robić i dlaczego West tam był. I dlaczego jeszcze częściej go tam nie było.<br />
<br />
Jeden z dzienników w aktach Westa należał do studentki psychologii Stanford, która pomieszkiwała w ośrodku na Frederick Street tego lata. Napisała, że "Doświadczenie to było bezcelowe do punktu bezwartościowości". napisała. Kiedy pojawiali się "goście", nikt nie starał się o nich dowiedzieć niczego, w ogóle". Częściej jedak przypadkowi hipisi w ogóle się nie pojawiali, ponieważ wielu z nich najwyraźniej patrzyło na melinę z podejrzliwością. "To co do cholery robi Jolly, jest jak jakieś zoo” - wściekała w swoich notatkah, dodając: "On bada nas czy, ich?”<br />
<br />
Kiedy West pojawiał się, co miało miejsce rzadko, był ubrany jak "głupiutki hipis". Czasami przyprowadzał do domu przyjaciół. Ich ogólne nastawienie, jak napisała, "było takie, że to dobra okazja do zabawy... Spędzali większość czasu naćpani". Miała poważne wątpliwości co do całego tego przedsięwzięcia, pisząc "Czuję, że nikt tutaj nie jest szczery i uczciwy, a cała ta sprawa to jedna wielka podpucha. Co on w zasadzie próbuje udowodnić? Jest zainteresowany narkotykami, to jest oczywiste. Co jeszcze?".<br />
<br />
W grudniu 1974 MKUltra w końcu wyszła na jaw w niesamowitej burzy nagłówków i intryg. Seymour Hersh, dziennikarz znany z ujawnienia masakry w My Lai opinii publicznej, doniósł o tajnym programie CIA na pierwszej stronie New York Times: "Wielka operacja CIA skierowana przeciwko ruchowi antywojennemu". Następstwem były trzy rządowe dochodzenia, które miały miejsce później - Komisja Rockefellera, Komisja Churcha i przesłuchania Kennedy-Inouye Select Committee dotyczyły nielegalnych działań krajowych różnych federalnych agencji wywiadowczych, w tym podsłuchów, otwierania  czyjejś poczty i nieświadomego testowania narkotyków na obywatelach USA.<br />
<br />
Końcowy raport komisji Churcha ujawnił wewnętrzną ocenę MKUltra z 1957 roku przeprowadzoną przez inspektora generalnego CIA. Dokument ostrzegał: "Należy podjąć środki ostrożności aby ukryć te działania przed amerykańską opinią publiczną. Wiedza o tym, że Agencja angażuje się w nieetyczne i nielegalne działania, miałaby poważne konsekwencje". Przegląd inspektora generalnego z 1963 roku ujął to w jeszcze dramatyczniejszych słowach: "Ostatnia faza testowania efektów programu MKUltra bezpośrednio zagraża prawom i interesom obywateli USA".<br />
<br />
Komisja ustaliła, że program MKUltra spowodował śmierć co najmniej dwóch obywateli USA. Jednym z nich był pacjent szpitala, sportowiec, któremu wstrzyknięto gigantyczną dawkę MDA (3,4-metylenodioksyamfetaminy) które wówczas było jeszcze postrzegane jako odległa syntetyczna pochodna meskaliny, tak więc i dawkowanie było podobne jak w przypadku meskaliny, co było tragiczne w skutkach. Drugi był Frank Olson, zakontraktowany przez wojsko naukowiec, któremu nieświadomie podano LSD podczas krótkiego spotkania Agencji w lesie w stanie Maryland, któremu przewodniczył sam Sidney Gottlieb. Olson popadł później w nieodwracalną wręcz depresję, która doprowadziła go do "wypadnięcia" z okna nowojorskiego hotelu, gdzie agenci przywieźli go na "leczenie". Do dziś trwa debata, czy Olson popełnił samobójstwo, czy ktoś mu w tym pomógł. Dalsze śledztwo prowadzone przez syna Olsona, Erica zdecydowanie sugeruje, że CIA zaaranżowało, aby agenci sfingowali jego samobójstwo, wyrzucając go przez okno, ponieważ obawiali się, że zacznie zdradzać sekret na temat MKUltra i wojskowego użycia broni biologicznej w wojnie koreańskiej.<br />
<br />
Wiadomość o śmierci Olsona wstrząsnęła krajem, który był już dość zszokowany po aferze Watergate i teraz, mniej niż kiedykolwiek był skłonny ufać swoim instytucjom. Rząd próbował uciszyć całe zamieszanie, uchwalając nowe przepisy dotyczące eksperymentów na ludziach. Sprawa zniszczenia przez Gottlieba akt MKUltra została zbadana przez Departament Sprawiedliwości w 1976 roku, ale według New York Times, została po cichu umorzona. Gottlieb zeznawał przed Senatem w 1977 roku, pod jednym warunkiem - że otrzyma immunitet karny.  Senat co prawda zażądał utworzenia federalnego programu mającego na celu odnalezienie ofiar eksperymentów programu MKUltra i pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności, ale finalnie program ten nigdy nie powstał. W zachowanych aktach wymieniono 80 instytucji, w tym 44 uniwersytety i szkoły wyższe, oraz 185 badaczy, wśród których był Louis Jolyon West. NYT zidentyfikował Westa jako jednego z mniej niż kilkunastu podejrzanych naukowców, którzy potajemnie uczestniczyli w MKUltra pod przykrywką jaką dawały im środowiska i instytucje akademickie.<br />
<br />
Ani jeden badacz nigdy nie był obiektem federalnego śledztwa w tej sprawie. Ani jedna ofiara eksperymentów CIA nie została poinformowana, oraz zrekompensowana. Pomimo oburzenia wielu członków Kongresu i ponad trzech lat nagłówków o tym, jak brutalny, rażąco nieetyczny (w delikatnych słowach) i nielegalny był program MKUltra - ani „Czarny Czarnoksiężik ” Sidney Gottlieb, ani Richard Helms, ani Jolly West nie ponieśli żadnych konsekwencji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><img src="https://i.ibb.co/HFDgDTZ/cia1.jpg" loading="lazy"  alt="[Obrazek: cia1.jpg]" class="mycode_img" /></div>
<br />
<br />
4 lipca 1954. San Antonio w Teksasie. Budzącym się do życia miastem właśnie wstrząsnęła brutalna zbrodnia. 3-letnia Chere Jo Horton została zgwałcona i zamordowana. Dziewczynka zniknęła w godzinach wieczornych w okolicach bazy wojskowej Lackland Air Force Base. Jej rodzice zostawili ją na parkingu bawiącą się ze swoim bratem, podczas gdy oni poszli na drinka do pobliskiego baru. Kiedy zauważyli, że ich córka zniknęła, zaczęły się poszukiwania.<br />
<br />
W ciągu godziny jedna z grup szukających dziecka znalazła samochód zaparkowany obok żwirowni znajdującej się niedaleko Lackland. Na drzwiach samochodu zawieszona bła bielizna dziewczynki. Spodziewając się najgorszego, poszukiwania przybrały na intensywności. Jimmy Shaver, mężczyzna oskarżony o zbrodnię był jednym z lotników stacjonujących w Lackland. Shavera znaleziono w pobliskim lesie, gorączkowo przedzierającego się przez kolejne haszcze i krzaki. Nie miał na sobie koszulki, był pokryty krwią i wieloma zadrapaniami. Przy próbie ujęcia nie próbował uciekać, i dał się zaprowadzić. Shaver twierdził, że niczego nie pamięta, a jego zachowanie zostało opisane jako "stan podobny do transu" oraz "oszołomienie" przez świadków.<br />
<br />
Shaver ciągle pytał "Co się dzieje?". Nie wyglądał na pijanego, ale nie był w stanie powiedzieć gdzie teraz się znajduje, jak się tu dostał, oraz czyja krew znajdowała się na jego ciele. W międzyczasie inna grupa ludzi pomagających w poszukiwaniach Chere znalazła jej ciało. Znajdowało się na żwirowni. Miała skręcony kark, jej ciało od pasa w dół było zmasakrowane, dziewczynka została zgwałcona.<br />
<br />
Służby porządkowe aresztowały Shavera. Mężczyzna miał 29 lat, niedawno wziął ślub po tym jak rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną. Nie był nigdy karany, nikt też nie mógł powiedzieć, że był to człowiek uciekający się do przemocy. Shaver odwiedziłten sam bar, który odwiedzili rodzice jego ofiary i opuścił go wraz z jednym ze swoich kolegów, który potem zeznał że żaden z nich nie pił alkoholu, ale Shaver "zdawał się na czymś być". Zanim lokalny szeryf zdążył zabrać Shavera do więzienia, policjanci z pobliskiego okręgu zjawili się na miejscu z rozkazami od żandarmerii wojskowej, mówiących jasno że lokalne służby mają im przekazać podejrzanego.<br />
<br />
Około czwartej rano, wysoki rangą oficer sił powietrznych wstępnie przesłuchał Shavera, wraz z dwoma doktorami którzy przeprowadzili badania. Shaver nie był pijany. Jeden z lekarzy zeznał potem "nie był też normalny - był bardzo spokojny i opanowany, czego się po nim nie spodziewałem, biorąc pod uwagę okoliczności". Po przesłuchaniu został umieszczony w więzieniu lokalnego hrabstwa, z ciążącymi na nim dwoma zarzutami - gwałt i zabójstwo.<br />
<br />
Śledczy przesłuchiwali Shavera cały poranek. Kiedy jego żona przyjechała z wizytą, jej partner jej nie poznał. Jego pierwsze zeznania złożone o godzinie 10:30 mówiły o "innym sprawcy". Przywoływał ze wspomnień figurę nieznajomego mężczyzny z blond włosami oraz tatuażami. Po tym jak śledczy z sił powietrznych wrócili do aresztu w którym przebywał Shaver, zaskakująco, podpisał on zeznania w których bierze na siebie całą odpowiedzialność. Mimo tego, że niczego nie pamiętał, argumentował, że najwyraźniej on musiał tego dokonać.<br />
<br />
Po upływie dwóch miesięcy, Shaver zdawał się wcale nie przypomnieć sobie niczego więcej, jego wspomnienia niewiele się różniły. Oficer odpowiedzialny za Lackland Air Force Base, pułkownik Robert S. Bray zarządził badania psychiatryczne które miał przeprowadzić doktor Louis Jolyon West, będący szefem oddziału psychiatrycznego w bazie. To West miał zadecydować, czy Jimmy Shaver był pocztalny w trakcie popełniania przstępstw. Shaver spędził następne dwa tygodnie pod nadzorem Westa. Powrócili oni na miejsce zbrodni, próbując w jakiś sposób pomóc mu odzyskać pamięć. Na późniejszych etapach West używał hipnozy na Shaverze, a także podał mu zastrzyk tiopentalu - pochodnej barbituranów, nazywanej wówczas "serum prawdy". <br />
<br />
Kiedy Shaver był pod wpływem hipnozy oraz tiopentalu, zaczął opowiadać o wydarzeniach tamtejszej nocy. Przyznał się do zamordowania Horton. Według Shavera, dziewczyka przywołała u Shavera wspomnienia jego kuzynki, niejakiej Beth Rainboat, która w dzieciństwie wykorzystywała go seksualnie. Shaver tego wieczoru pił w domu, gdy doznał "wizji Boga, który szeptał mu do ucha, że musi iść znaleźć i zabić złą Beth.". O ile pod wpływem hipnozy Shaver przyznawał się do zarzutów, w trakcie procesu przekonywał o swojej niewinności. West nie zrobił wiele aby oczyścić podejrzanego z zarzutów. Jimmy Shaver został uznany za winnego. Chociaż sąd apelacyjny orzekł później, że proces był niesprawiedliwy, został on ponownie skazany w kolejnym procesie. W 1958 roku, w dniu swoich 33. urodzin, został stracony na krześle elektrycznym. Do końca utrzymywał, że jest niewinny.<br />
<br />
Proces, który w dużej mierze opierał się na zezaniach Shavera mógłby skończyć się o wiele inaczej, gdyby jury znało przeszłośc Jolyona Louisa Westa. Według dokumentów pochodzących z jego archiwum, które niedawno ujrzały światło dzienne, psychiatra który badał Shavera i wydał na jego temat opinię sądową, miał jedne z najwyraźniejszych i najbardziej nikczemnych powiązań ze wszystkimi naukowcami związanymi z projektem MKUltra prowadzonym przez CIA. Akta Westa - zwłaszcza jego korespondencja z wieloletnim ekspertem CIA ds. trucizn, Sidneyem Gottliebem - rzucają nowe światło na jeden z najbardziej niesławnych projektów w historii agencji. Prawdopodobnie obejmujący ponad 149 podprojektów i co najmniej 185 badaczy pracujących w instytucjach w Ameryce i Kanadzie, program MKUltra był, jak to ujął New York Times, „tajnym dwudziestopięcioletnim, wartym dwadzieścia pięć milionów dolarów wysiłkiem CIA, aby nauczyć się kontrolować ludzki umysł”. Eksperymenty te naruszały prawo międzynarodowe, nie wspominając o statucie agencji, który zabrania podobnej działalnośi w Stanach Zjednoczonych.<br />
<br />
<br />
Obszerne fragmenty sesji Westa z Shaverem zostały odczytane w protokole sądowym. Lekarz użył pytań naprowadzających, aby przeprowadzić omamionego Shavera przez zbrodnię. <br />
<br />
"Powiedz mi, kiedy się rozebrałeś, Jimmy..." - powiedział. <br />
<br />
Transkrypcja wywiadu, która przetrwała wśród dokumentów Westa, pokazała również, że West próbował udowodnić, że Shaver ma wyparte wspomnienia: "<br />
<br />
"Jimmy, pamiętasz, kiedy coś takiego wydarzyło się wcześniej?"  Albo: "Co zrobiłeś po tym, jak ją rozebrałeś?".<br />
<br />
"Nigdy jej nie rozebrałem" - powiedział Shaver.<br />
<br />
Sesje ze Shaverem zostały podzielone na trzy częśc. Środkowa część nie została nagrana. Kiedy transkrypcja nagrania następująca tuż po brakującej części została odtworzona, można było usłyszeć głos który oświadcza: "Shaver płacze. Wielokrotnie konfrontowano go ze wszystkimi faktami".<br />
<br />
West zapytał: "Teraz pamiętasz to wszystko, prawda Jimmy?".<br />
<br />
"Tak jest" - odpowiedział Shaver.<br />
<br />
Chociaż prawnicy przeanalizowali historię medyczną Shavera, niewiele wspomniano o szpitalu znajdującym się na terenie bazy Lackland, w którym zarchiwizowane listy Westa wskazują, że przeprowadzał on swoje eksperymenty ściśle związane z MKUltra. Shaver cierpiał na migreny tak intensywne, że zanurzał głowę w wiadrze z lodowatą wodą, gdy czuł, że ból się zbliża. Jego stan był na tyle poważny, że dowództwo sił powietrznych zarekomendowały go jako uczestnika dwuletniego programu eksperymentalnego. Lekarz, który próbował go zwerbować, nie został wymieniony w aktach sądowych ani transkrypcjach.<br />
<br />
Podczas zeznań West powiedział, że nigdy nie sprawdzał czy Shaver był leczony w ramach programu eksperymentalnego. Urzędnicy z Lackland powiedzieli, że nie ma o nim wzmianki w ich głównym indeksie pacjentów. Ale, co ciekawe, według archiwisty bazy, wszystkie zapisy dotyczące pacjentów w 1954 roku zostały zachowane, z jednym wyjątkiem: plik dokumentów dotyczących osób z nazwiskami zaczynającymi się od „Sa” do „St” zniknął. Nikt nie wiedział, gdzie jest.<br />
<br />
Zawodowa fascynacja Westa LSD była praktycznie tak stara, jak samo LSD. Przez kilka dekad West był on jednym z elitarnej kadry naukowców wykorzystujących go w ściśle tajnych badaniach. Dietyloamid kwasu lizergowego został zsyntetyzowany w 1938 roku przez Alberta Hoffmana pracującego dla szwajcarskiej firmy Sandoz Industries, ale jako środek farmaceutyczny został wprowadzony dopiero w 1947 roku. W latach pięćdziesiątych, kiedy CIA zaczęło eksperymentować z nim na ludziach, była to nowa substancja. Hoffman który poza syntezą, odkrył także psychoaktywne właściwości LSD w 1943 roku, opisał ją jako "święty narkotyk", który wskazywał na "mistyczne doświadczenie głębszej, kompleksowej rzeczywistości".<br />
<br />
W latach 50-tych, jeszcze zanim hipisi oraz cały ruch kontrkulturowy zaadoptował LSD, "bardzo niewiele osób zażywało LSD, nie mając kogoś, kto byłby przywódcą podróży", powiedział Charles Fischer, badacz substancji psychoaktywnych. Sugestywność LSD była podobna do tej związanej z hipnozą. West badał te dwa zjawiska w tandemie. "Możesz kazać komuś kogoś skrzywdzić, ale nazywasz to czymś innym" - wyjaśnił Fischer. "Wbij gwóźdź w drewno, a drewno być może stanie się człowiekiem".<br />
<br />
<br />
Wydaje się, że West obficie stosował chemikalia w swojej praktyce medycznej, a jego taktyka pozostawiła niezacieralny ślad na psychiatrach, którzy z nim pracowali. Jeden z nich, Gilbert Rose, był tak zaskoczony sprawą Shavera, że napisał o niej sztukę teatralną zatyułowaną "Trauma and Mastery in Life and Art".<br />
<br />
"W ciągu moich 50 lat w zawodzie był to najbardziej dramatyczny moment w historii - kiedy klasnął w dłonie i przypomniał sobie zabicie dziewczynki" - powiedział Rose w 2002 roku o Shaverze i wywiadach z serum prawdy. Ale Rose był zszokowany, gdo poinformowano go, że West poza tym że zahipnotyzował Shavera, podał m utakże tiopental. Odparł, że hipnoza nie była częścią protokołu przesłuchania.<br />
<br />
Nigdy też nie wiedział, w jaki sposób West od razu dowiedział się o sprawie.<br />
<br />
"Byliśmy zaangażowani od pierwszego dnia" - wspomina Rose. "Jolly zadzwonił do mnie rano w dniu morderstwa. On to wszystko rozpoczął."<br />
<br />
West twierdził, że był na sali sądowej w dniu, w którym Shaver został skazany na śmierć. Mniej więcej w tym czasie stał się zdecydowanym przeciwnikiem kary śmierci. Czy wiedział, że jego eksperymenty mogły doprowadzić do egzekucji niewinnego człowieka i śmierci dziecka? Czy gdyby jego korespondencja z szefem MKUltra Gottliebem z CIA - poprzedzająca zbrodnię o zaledwie rok - została przedstawiona podczas procesu, wynik byłby taki sam?<br />
<br />
Niemal natychmiast po uzyskaniu dostępu do LSD, rządowi naukowcy uznali je za potencjalny cudowny środek który mógł drastycznie zmienić bieg zimnej wojny. Pełnoprawne amerykańskie badania nad LSD rozpoczęły się wkrótce po zakończeniu II wojny światowej, kiedy amerykański wywiad dowiedział się, że ZSRR opracowuje program wpływania na ludzkie zachowanie za pomocą narkotyków i hipnozy. Stany Zjednoczone wierzyły, że Sowieci mogliby wydobywać informacje od ludzi bez ich wiedzy, programować ich do składania fałszywych zeznań i być może nakłaniać ich nawet do zabijania na rozkaz.<br />
<br />
W 1949 roku CIA, będące wówczas w powijakach, dopiero co powstałe z OSS (Office of Strategic Services) uruchomiło Projekt Bluebird, będący programem kontroli umysłu, w ramach którego testowano narkotyki na amerykańskich obywatelach - w większości przebywających w federalnych zakładach karnych lub bazach wojskowych - którzy nawet nie wiedzieli o szeregu procedur, którym byli poddawani, nie mówiąc już o wyrażeniu na nie zgody. Ich nadużycia znalazły dalsze uzasadnienie w 1952 roku, kiedy w Korei Północnej schwytani amerykańscy piloci przyznali się w rządowych mediach, w tym w radiu, że spryskali z samolotów koreańską wieś nielegalną bronią biologiczną. Było to wyznanie tak niewiarygodne, że CIA zrzuciło winę na komunistów oraz ich nowe techniki - tak więc wniosek był jednoznaczny: Jeńcy musieli przejść pranie mózgu. Określenie "pranie mózgu" będące dosłownym tłumaczeniem chińskiego „xi nao”, nie pojawiło się w języku angielskim przed 1950 rokiem. Wyrażało ono zestaw obaw, które połączyły się wkrótce w powojennej Ameryce w jedną: że nowa klasa chemikaliów może sprawić, że da się przeprogramować i zautomatyzować ludzki umysł.<br />
<br />
Kiedy amerykańscy jeńcy wojenni którzy przyznali się do ataki powrócili do kraju, armia sprowadziła zespół naukowców, aby ich "zdeprogramować". Wśród tych naukowców był West. Urodzony w Brooklynie w 1924 roku, młody West zaciągnął się do Sił Powietrznych podczas II wojny światowej, ostatecznie awansując do stopnia pułkownika. Jego przyjaciele nazywali go "Jolly", ze względu na jego niecodzienne drugie imię, imponujący obwód i "przerośniętą" osobowość. Kiedy wyszedł z wojska, badał metody kontrolowania ludzkich zachowań na Cornell University. W późniejszych latach twierdził, że przebadał 83 jeńców wojennych, z których 56 zostało zmuszonych do złożenia fałszywych zeznań. Jemu i jego kolegom przypisuje się reintegrację jeńców wojennych z zachodnim społeczeństwem i, co być może ważniejsze, skłonienie ich do wyrzeczenia się twierdzeń o użyciu broni biologicznej, do których rzekomo zmusili ich Koreańczycy.<br />
<br />
Sukces Westa z jeńcami wojennymi był na tyle głośny, że zapewnił mu wejście na wyższe szczeble społeczności wywiadowczej. Gottlieb, ekspert ds. trucizn, który kierował działem chemicznym Sztabu Usług Technicznych CIA, wraz z Richardem Helmsem, szefem operacji CIA w Dyrektoracie Planowania, przekonali ówczesnego dyrektora agencji, Allena Dullesa, że kontrola umysłu i wszystko co z nią związane to przyszłość. Początkowo agencja chciała jedynie zapobiec dalszemu potencjalnemu praniu mózgu przez Sowietów. Program defensywny przerodził się jednak w ofensywny. Operacja Bluebird przekształciła się w Operację Artichoke, poszukiwanie uniwersalnego serum prawdy.<br />
<br />
W przemówieniu wygłoszonym na Uniwersytecie Princeton, Dulles ostrzegł, że komunistyczni szpiedzy mogą zmienić amerykański umysł w "fonograf odtwarzający płytę nałożoną na wrzeciono przez zewnętrznego geniusza". Zaledwie kilka dni po tych uwagach, 13 kwietnia 1953 roku, oficjalnie uruchomił projekt MKUltra, o którym wciąż stosunkowo niewiele wiemy. Po aferze Watergate, Helms (który wówczas był dyrektorem CIA) nakazał Gottliebowi zniszczenie wszystkich dokumentów dotyczących MKUltra. W styczniu 1973 r. pracownicy służb technicznych zniszczyli niezliczone dokumenty opisujące użycie halucynogenów w trakcie programu.<br />
<br />
W połowie lat 70., po tym jak The Times ujawniło istnienie MKUltra na pierwszej stronie gazety, rząd wszczął trzy oddzielne dochodzenia, z których wszystkim ich zadanie zostało znacznie utrudnione przez zniszczenie akt CIA: Komisja wiceprezydenta Nelsona Rockefellera ds. działalności CIA w Stanach Zjednoczonych (1975), Senacka Komisja Specjalna Senatora Franka Churcha do Zbadania Operacji Rządowych w odniesieniu do Działań Wywiadowczych (1975-6, tzw. Church Comittee) oraz wspólne przesłuchania Senackiej Komisji Specjalnej Senatorów Edwarda Kennedy'ego i Daniela Inouye w sprawie Projektu MKUltra, Programu Badań nad Modyfikacją Zachowań CIA (1977). Kiedy dokumenty były dostępne, były intensywnie redagowane i cenzurowane, a kiedy świadkowie byli wzywani do zeznawania przed Kongresem, byli delikatnie mówiąc zapominalscy.<br />
<br />
<br />
Wiemy, że najszerszym, ogólnym celem MKUltra było "wpływanie na ludzkie zachowanie". Pod parasolem projektu CIA znajdowało się co najmniej 149 podprojektów, z których wiele obejmowało badania na nieświadomych niczego uczestnikach. Gottlieb, którego zdolności i amoralność przyniosły mu przydomek „Czarnego Czarnoksiężnika”, opracował gadżety rodem z filmów science-fiction: bomby smrodowe o dużej sile rażenia, mieszadełka do drinków zatrute narkotykami, eksplodujące morskie muszelki czy zatrutą pastę do zębów. Po przekonaniu firmy farmaceutycznej z Indianapolis do skopiowania szwajcarskiej formuły na LSD, CIA miała nieograniczone zapasy swojej nowej ulubionej substancji. Agencja miała nadzieję że uda im się "wyprodukować" kurierów, którzy mogliby przenosić ukryte wiadomości w ich mózgach, wszczepiać fałszywe wspomnienia i usuwać prawdziwe całkowicie bez ich świadomości, oraz nawracać grupy na przeciwne ideologie i nie tylko. Niewątpliwie najbardziej wzniosłym celem projektu było jednak stworzenie zahipnotyzowanch zabójców, którzy w jednym momencie byliby niczym nie wyróżniającymi się osobami, a w drugim momencie nieświadomie stawali się mordercami celów, którzy niczego nie pamiętają po wykonaniu rozkazu.<br />
<br />
Najbardziej wrażliwe prace prowadzono z dala od Langley, siedziby CIA - zlecano je naukowcom na uczelniach, w szpitalach, więzieniach i bazach wojskowych w całych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. CIA nadała tym naukowcom pseudonimy, przekazała im pieniądze i skrupulatnie instruowała ich, jak ukrywać swoje badania przed wścibskimi oczami, w tym przed nieświadomymi obiektami badawczymi, lub raczej ofiarami. Ich praca obejmowała wszystko, od elektronicznej stymulacji mózgu po deprywację sensoryczną, "ból indukowany" i wywoływanie psychoz. Szukali sposobów na wywołanie ataków serca, silnych drgawek i intensywnych klastrowych bólów głowy. Jeśli narkotyki nie działały, próbowali swoich sił z ESP, wibracjami ultradźwiękowymi a nawet zatruwaniem ludzi materiałem promieniotwórczym, skutkującym chorobą popromienną. Jeden z projektów nawet miał za cel wykorzystać moc pól magnetycznych.<br />
<br />
Program MKUltra był tak ściśle tajny, że kiedy John McCone zastąpił Dullesa na stanowisku dyrektora CIA pod koniec 1961 roku, nie został poinformowany w ogóle o jego istnieniu aż do 1963 roku. Mniej niż dziesięciu pracowników agencji wiedziało o MKUltra przez cały okres jego 20-letniej historii. West kierował wydziałem psychiatrii na Uniwerstecie Kalifornijskim i słynnym centrum neuronauki w tej szkole aż do przejścia na emeryturę w 1988 roku. Wśród wielu prac badawczych na temat hipnozy które znajdowały się w archiwach Westa, znaleziono korespondencję między Westem a jego opiekunem z CIA, "Shermanem Griffordem" - kryptonimem, według autora "The Search for the Manchurian Candidate" Johna Marksa, w rzeczystości pod tym pseudonimem nie krył się nikt inny jak osoba Sidneya Gottlieba. West, który kiedyś napisał do redaktora czasopisma, że "nigdy nie pracował dla CIA" w rzeczywistości ściśle współpracował z samym Czarnym Czarnoksiężnikiem agencji.<br />
<br />
Korespondencja zaczęła się w połowie, bez prologu czy wstępu. Pierwszy był datowany na 11 czerwca 1953 roku, zaledwie dwa miesiące po rozpoczęciu MKUltra, kiedy West był szefem służby psychiatrycznej w bazie lotniczej w Lackland. Zwracając się do Gottlieba "S.G.", West nakreślił eksperymenty, które proponował przeprowadzić przy użyciu kombinacji substancji psychoaktywnych i hipnozy. Rozpoczął od planu odkrycia "stopnia, w jakim informacje mogą być wydobywane od przypuszczalnie niechętnych osób (poprzez samą hipnozę lub w połączeniu z niektórymi lekami), ewentualnie z późniejszą amnezją na przesłuchanie i / lub zmianę wspomnień podmiotu na temat informacji, które wcześniej znał". Inny punkt proponował doskonalenie "technik wszczepiania fałszywych informacji konkretnym osobom (...) lub wywoływania u nich określonych zaburzeń psychicznych". Miał nadzieję stworzyć coś w rodzaju kurierów, którzy przenosiliby "długą i złożoną wiadomość" osadzoną potajemnie w ich umysłach, a także zbadać "indukcję stanów transu za pomocą narkotyków". Jego lista zadań idealnie pokrywała się z celami MKUltra.<br />
<br />
„Nie trzeba dodawać, że te metody, techniki, muszą ostatecznie zostać przetestowane w praktycznych próbach w terenie” - notował West. Aby to umożliwić, poprosił więc Gottlieba o "pewnego rodzaju carte blanche".<br />
<br />
Kim miałyby być króliki doświadczalne? Wymienił cztery grupy: żołnierze sił powietrznych o niskim stopniu, ochotnicy, pacjenci oraz "innych, w tym być może więźniów z miejscowego aresztu". Tylko ochotnicy mieli otrzymywać wynagrodzenie. Pozostali mogli być conajmniej niechętni, i choć nie zostało to sprecyzowane w jasnych słowach, to przede wszystkim nieświadomi całej sprawy. Łatwiej byłoby zachować tajemnicę, gdyby West i jego metody "były w stanie wywoływać określone zaburzenia psychiczne u osób, które już je wykazywały". Notował on także, że "niektórzy pacjenci wymagający hipnozy w terapii lub cierpiący na zaburzenia dysocjacyjne (trans, fuga dysocjacyjna, amnezja itp.) mogą nadawać się do naszych eksperymentów". Oficjalne dochodzenia w sprawie MKUltra przyniosły niewiele informacji na temat badanych, ale list Westa sugeruje, że skala całego przesięwzięcia jakim było MKUltra z pewnością nie była mała.<br />
<br />
Odpowiedź Gottlieba nadeszła napisana na papierze firmowym, noszącym logo firmy "Chemrophyl Associates", będącej przykrywką, której używał do korespondencji z podwykonawcami MKUltra. Częśc wiadomości brzmiała: "Mój dobry przyjacielu, zastanawiałem się, czy twoje pozornie szybkie i wszechstronne zrozumienie naszych problemów może być prawdziwe. (...) Rzeczywiście opracowałeś zadziwiająco dokładny obraz tego, o co nam chodzi. Jestem za to głęboko wdzięczny". Gottlieb pozdrowił swojego nowego rekruta, podsumowując "Zyskaliśmy spory, wiele znaczący zasób, aktywa, w relacji, którą z tobą rozwijamy".<br />
<br />
West odwzajemnił koleżeństwo słowami "Bardzo się cieszę, że uważasz mnie za "wiele znaczący zasób" - odpowiedział, i kontynuował: "Z pewnością nie można sobie wyobrazić bardziej istotnego przedsięwzięcia w tych czasach".<br />
<br />
W 1954 roku, mniej więcej w tym samym czasie co morderstwo Chere Jo Horton, West zaczął dzielić swój czas między Lackland i University of Oklahoma School of Medicine, gdzie miał kierować wydziałem psychiatrii. West powiedział swojemu przyszłemu pracodawcy, że jego obowiązki w Lackland były "czysto kliniczne" i że "nie prowadził żadnych badań, tajnych ani innych" - i poprosił zarząd Oklahomy o pozwolenie na przyjęcie pieniędzy z funuszu Geschickter Fund for Medical Research, który nazwał prywatną fundacją badawczą non-profit. W rzeczywistości, jak później przyznało CIA, cały ten fundusz także był kolejną fikcją Gottlieba, organizacją będącą przykrywką umożliwiającą mu działanie.<br />
<br />
W 1956 roku West poinformował CIA, że eksperymenty, które rozpoczął w 1953 roku w końcu przyniosły rezultaty. W artykule z 1956 roku zatytułowanym "Badania fizjopsychologiczne nad hipnozą oraz sugestią" twierdził, że dokonał niemożliwego: Wiedział, jak zastąpić prawdziwe wspomnienia fałszywymi u ludzi bez ich wiedzy. Bez rozpisywania sie o konkretnych incydentach i przypadkach, ujął to w prostych slowach: "Stwierdzono, że możliwe jest przejęcie pamięci o określonym wydarzeniu w życiu jednostki i, poprzez sugestię hipnotyczną, doprowadzenie do późniejszego świadomego przypomnienia sobie, że to wydarzenie nigdy nie miało miejsca, ale że inne (fikcyjne) wydarzenie faktycznie miało miejsce". Zrobił to, jak twierdził, podając niesprecyzowane jeszcze "nowe leki" skuteczne w "przyspieszaniu indukcji stanu hipnotycznego i pogłębianiu transu, który można wytworzyć u danych osób".<br />
<br />
W Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego w Waszyngtonie znajduje się wersja "Badań fizjopsychologiczne nad hipnozą oraz sugestią" którą CIA przekazała senatorom Kennedy'emu w 1977 roku. Nazwisko i przynależność Westa zostały zredagowane, zgodnie z oczekiwaniami. Ale poza tym, wersja CIA była również krótsza i w porównaniu z nią dość rozwodniona. Dokument Westa liczył 14 stron. Ten w archiwach liczył zaledwie pięć i to razem ze stroną tytułową. Co ciekawsze, nie było wzmianki o triumfalnym osiągnięciu Westa, czyli osiągnięciem sukcesu w zastąpieniu czyichś wspomnie o konkretnym wydarzeniu w ich życiu fikcyjnymi wydarzeniami.<br />
<br />
Jeden z fragmentów, nie znajdujący się w oryginale Westa, twierdzi, że CIA nigdy nie używała LSD w badaniach: "Wpływ [LSD i innych substancji] na produkcję, utrzymanie i przejawy stanów dysocjacyjnych nigdy nie był badany". Oczywiście, była to bzdura. Wierutna bzdura.<br />
<br />
West badał te efekty przez lata. Ale kiedy przyszło do rozwinięcia wniosków dotyczacych swoich odkryć na temat wszczepiania wspomnień i kontrolowania myśli, nawet w artykule znalezionym we własnych aktach Westa, podał on niewiele szczegółów. Wydaje się, że znajdował się w początkowej fazie swoich badań. Pisał, że LSD sprawiało, że ludzie byli trudniejsi do zahipnotyzowania - lepiej było połączyć hipnozę z długą wymuszoną izolacji i brakiem snu. Twierdził, że używając sugestii hipnotycznej, że "danej osobie można powiedzieć, że jest teraz rok później i w ciągu tego roku zaszło wiele zmian... tak, że teraz jest dla niej akceptowalne omawianie spraw, o których wcześniej uważała, że nie powinna rozmawiać... Osoba,która upiera się, że chce zrobić jedną rzecz, ujawni, że potajemnie pragnie czegoś wręcz przeciwnego".<br />
<br />
Czy CIA sfałszowała treść oryginalnego dokumentu Westa, aby wprowadzić w błąd komisję senacką? A jeśli tak, to dlaczego agencja zadała sobie tyle trudu, aby ukryć wyniki eksperymentów, które ostatecznie  nie były - mogłoby się wydawać - aż tak odkrywcze? Urzędnicy agencji twierdzili, że program był porażką kolosalnych rozmiarów, co doprowadziło do wielu prześmiewczych nagłówków w gazetach, takich jak "Gang Who Can't Spray Straight", nawiązujący do potajemnego rozpylania przez CIA substancji psychoaktywnych i nie tylko, jednocześnie odnosząc się do tytułu Mfilmu "The Gang That Couldn't Shoot Straight" z 1971 roku w reżyserii Jamesa Goldstone'a. Możliwe jest jednak, że CIA chciał aby cały świat uznał, że MKUltra to był niewypał, i zapomniał o całym zamieszaniu.<br />
<br />
Wydaje się, że CIA ograniczyła rozmach jaki z początku miał projekt MKUltra w połowie lat 60., zgodnie z zeznaniami kongresu i zachowanymi dokumentami finansowymi, ale mimo to finansowane przez rząd badania Jolly'ego Westa trwały nadal. Późną jesienią 1966 roku West przybył do San Francisco, by badać hipisów i LSD. Wysoki, szeroki i ostrzyżony na jeża, z "amerykańskim" wyglądem zgodnym z jego wojskową przeszłością, skompletował nową garderobę i zaczął pomijać wizyty u fryzjera. Zdobył rządowy grant i wziął roczny urlop naukowy na Oklahoma University, oficjalnie w celu odbycia stypendium w Stanford, choć uczelnia ta nie miała żadnych danych na temat jego udziału w tamtejszym programie.<br />
<br />
Kiedy przybył do dzielnicy Haight-Ashbury, West był jedynym naukowcem na świecie, który przewidział pojawienie się potencjalnie brutalnych "kultów LSD", takich jak Rodzina Charlesa Mansona. W podręczniku psychiatrii z 1967 roku West napisał rozdział zatytułowany "Halucynogeny", ostrzegając studentów przed niezwykłą substancją przenikającą przez kampusy uniwersyteckie i miasta. Wiadomo było, że LSD pozostawia użytkowników "niezwykle podatnymi i labilnymi emocjonalnie". Przemawiało do wyalienowanych dzieci, które pragnęły "wspólnej zakazanej aktywności w grupie, aby zapewnić poczucie przynależności.<br />
<br />
Inny z jego artykułów, "Niebezpieczeństwa płynące z Hipnozy" z 1965 roku, przewidywał powstanie niebezpiecznych grup kierowanych przez "ćpunów", którzy hipnotyzowali swoich zwolenników i tym samym skłonili ich do popełniania przestępstw. Przytoczył dwa przypadki: podwójne morderstwo w Kopenhadze popełnione przez człowieka "zaprogramowanego" przez hipnozę oraz "przestępstwo wojskowe" wywołane eksperymentalnie w nieujawnionej bazie armii amerykańskiej - chociaż tutaj nie jest wcale jasno powiedziane, czy to druie odnosiło się do zabójstwa Chere Jo Horton przez Shavera.<br />
<br />
West nadzorował również badanie w Oklahoma City, w którym zatrudnił informatorów do infiltracji nastoletnich gangów i wywołania, jak to określił "fundamentalnej zmiany" w "podstawowych kwestiach moralnych, religijnych lub politycznych”. Projekt nosił tytuł Konwersja Masowa i został sfinansowany przez Gottlieba.<br />
<br />
W Haight, West zorganizował wykorzystanie rozpadającego się wiktoriańskiego domu przy Frederick Street, gdzie stworzył coś, co opisał jako "laboratorium udające hipisowską melinę". Melina zaczęła działać w czerwcu 1967 roku, u progu słynnego "lata miłości". Zainstalował w nim sześciu absolwentów, każąc im ubierać się jak hipisi i zwabiać wędrowną młodzież do mieszkania. Ci, którzy do meliny przszli mogli robić, co im się podobało i zostać tak długo, jak chcieli, o ile nie przeszkadzało im, że studenci robią notatki na temat ich zachowania. Zgodnie z zapisami w aktach Westa, jego laboratorium-melina była finansowana przez stosownie Fundację na rzecz badań w dziedzinie psychiatrii (Foundations Fund for Research in Psychiatry Inc) która finansowała również wiele innych jego projektów. Dr Gordon Deckert, następca Westa na stanowisku przewodniczącego na Oklahoma University, powiedział mi, że znalazł w biurku Westa dokumenty, które ujawniły bez żadnej wątpliwości, że ta fundacja była przykrywką dla CIA.<br />
<br />
Melina Westa nie była pierwszym zamaskowanym laboratorium agencji w San Francisco. Kilka lat wcześniej, w ramach sugestywnie zatytułowanej operacji Midnight Climax" ("Nocne Uniesienie"), agenci CIA otworzyli co najmniej trzy lokalizacje wystrojone jak ekskluzywne burdele, wyposażone w jednokierunkowe lustra i górę materiałów o których można delikatnie powiedzieć "erotyczne". Szpieg o pseudonimie George Hunter White i jego koledzy zatrudniali prostytutki, które zwabiały potencjalnych klientów do tych lokali. Następnie, nieświadomym niczeo mężczyznom serwowano koktajle z dodatkiem LSD. Celem było sprawdzenie, czy LSD w połączeniu z seksem można wykorzystać do wyłudzenia od mężczyzn poufnych informacji. White napisał później do swojego opiekuna z CIA: "Byłem bardzo małym misjonarzem, właściwie to heretykiem, ale z całego serca pracowałem w winnicach, ponieważ było fajnie. Naprawdę fajnie.", odnosząc się do wydarzeń które miały miejsce w labo-burdelach.<br />
<br />
Same motywy Westa były jednak niejasne. Wydawało się, że nikt nie rozumie celu projektu - nawet osoby w niego zaangażowane. Studenci zatrudnieni w laboratorium Westa zostali przydzieleni do prowadzenia dzienników swojej pracy. Niemal wszyscy przyznawali w skrytości, że coś im się nie zgadzało w tym wszystkim. Nie byli pewni, co powinni robić i dlaczego West tam był. I dlaczego jeszcze częściej go tam nie było.<br />
<br />
Jeden z dzienników w aktach Westa należał do studentki psychologii Stanford, która pomieszkiwała w ośrodku na Frederick Street tego lata. Napisała, że "Doświadczenie to było bezcelowe do punktu bezwartościowości". napisała. Kiedy pojawiali się "goście", nikt nie starał się o nich dowiedzieć niczego, w ogóle". Częściej jedak przypadkowi hipisi w ogóle się nie pojawiali, ponieważ wielu z nich najwyraźniej patrzyło na melinę z podejrzliwością. "To co do cholery robi Jolly, jest jak jakieś zoo” - wściekała w swoich notatkah, dodając: "On bada nas czy, ich?”<br />
<br />
Kiedy West pojawiał się, co miało miejsce rzadko, był ubrany jak "głupiutki hipis". Czasami przyprowadzał do domu przyjaciół. Ich ogólne nastawienie, jak napisała, "było takie, że to dobra okazja do zabawy... Spędzali większość czasu naćpani". Miała poważne wątpliwości co do całego tego przedsięwzięcia, pisząc "Czuję, że nikt tutaj nie jest szczery i uczciwy, a cała ta sprawa to jedna wielka podpucha. Co on w zasadzie próbuje udowodnić? Jest zainteresowany narkotykami, to jest oczywiste. Co jeszcze?".<br />
<br />
W grudniu 1974 MKUltra w końcu wyszła na jaw w niesamowitej burzy nagłówków i intryg. Seymour Hersh, dziennikarz znany z ujawnienia masakry w My Lai opinii publicznej, doniósł o tajnym programie CIA na pierwszej stronie New York Times: "Wielka operacja CIA skierowana przeciwko ruchowi antywojennemu". Następstwem były trzy rządowe dochodzenia, które miały miejsce później - Komisja Rockefellera, Komisja Churcha i przesłuchania Kennedy-Inouye Select Committee dotyczyły nielegalnych działań krajowych różnych federalnych agencji wywiadowczych, w tym podsłuchów, otwierania  czyjejś poczty i nieświadomego testowania narkotyków na obywatelach USA.<br />
<br />
Końcowy raport komisji Churcha ujawnił wewnętrzną ocenę MKUltra z 1957 roku przeprowadzoną przez inspektora generalnego CIA. Dokument ostrzegał: "Należy podjąć środki ostrożności aby ukryć te działania przed amerykańską opinią publiczną. Wiedza o tym, że Agencja angażuje się w nieetyczne i nielegalne działania, miałaby poważne konsekwencje". Przegląd inspektora generalnego z 1963 roku ujął to w jeszcze dramatyczniejszych słowach: "Ostatnia faza testowania efektów programu MKUltra bezpośrednio zagraża prawom i interesom obywateli USA".<br />
<br />
Komisja ustaliła, że program MKUltra spowodował śmierć co najmniej dwóch obywateli USA. Jednym z nich był pacjent szpitala, sportowiec, któremu wstrzyknięto gigantyczną dawkę MDA (3,4-metylenodioksyamfetaminy) które wówczas było jeszcze postrzegane jako odległa syntetyczna pochodna meskaliny, tak więc i dawkowanie było podobne jak w przypadku meskaliny, co było tragiczne w skutkach. Drugi był Frank Olson, zakontraktowany przez wojsko naukowiec, któremu nieświadomie podano LSD podczas krótkiego spotkania Agencji w lesie w stanie Maryland, któremu przewodniczył sam Sidney Gottlieb. Olson popadł później w nieodwracalną wręcz depresję, która doprowadziła go do "wypadnięcia" z okna nowojorskiego hotelu, gdzie agenci przywieźli go na "leczenie". Do dziś trwa debata, czy Olson popełnił samobójstwo, czy ktoś mu w tym pomógł. Dalsze śledztwo prowadzone przez syna Olsona, Erica zdecydowanie sugeruje, że CIA zaaranżowało, aby agenci sfingowali jego samobójstwo, wyrzucając go przez okno, ponieważ obawiali się, że zacznie zdradzać sekret na temat MKUltra i wojskowego użycia broni biologicznej w wojnie koreańskiej.<br />
<br />
Wiadomość o śmierci Olsona wstrząsnęła krajem, który był już dość zszokowany po aferze Watergate i teraz, mniej niż kiedykolwiek był skłonny ufać swoim instytucjom. Rząd próbował uciszyć całe zamieszanie, uchwalając nowe przepisy dotyczące eksperymentów na ludziach. Sprawa zniszczenia przez Gottlieba akt MKUltra została zbadana przez Departament Sprawiedliwości w 1976 roku, ale według New York Times, została po cichu umorzona. Gottlieb zeznawał przed Senatem w 1977 roku, pod jednym warunkiem - że otrzyma immunitet karny.  Senat co prawda zażądał utworzenia federalnego programu mającego na celu odnalezienie ofiar eksperymentów programu MKUltra i pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności, ale finalnie program ten nigdy nie powstał. W zachowanych aktach wymieniono 80 instytucji, w tym 44 uniwersytety i szkoły wyższe, oraz 185 badaczy, wśród których był Louis Jolyon West. NYT zidentyfikował Westa jako jednego z mniej niż kilkunastu podejrzanych naukowców, którzy potajemnie uczestniczyli w MKUltra pod przykrywką jaką dawały im środowiska i instytucje akademickie.<br />
<br />
Ani jeden badacz nigdy nie był obiektem federalnego śledztwa w tej sprawie. Ani jedna ofiara eksperymentów CIA nie została poinformowana, oraz zrekompensowana. Pomimo oburzenia wielu członków Kongresu i ponad trzech lat nagłówków o tym, jak brutalny, rażąco nieetyczny (w delikatnych słowach) i nielegalny był program MKUltra - ani „Czarny Czarnoksiężik ” Sidney Gottlieb, ani Richard Helms, ani Jolly West nie ponieśli żadnych konsekwencji.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[To kto w końcu wynalazł ten mefedron? (1/?)]]></title>
			<link>https://dopal.org/showthread.php?tid=3669</link>
			<pubDate>Thu, 18 Apr 2024 15:45:17 +0000</pubDate>
			<dc:creator><![CDATA[<a href="https://dopal.org/member.php?action=profile&uid=119">horsii</a>]]></dc:creator>
			<guid isPermaLink="false">https://dopal.org/showthread.php?tid=3669</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<span style="font-size: large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To kto w końcu wynalazł ten mefedron?</span></span><br />
<span style="font-size: small;" class="mycode_size">część 1/2 (albo 1/3, cięzko powiedzieć)</span><br />
<br />
<img src="https://i.imgur.com/N8hmhhP.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: N8hmhhP.png]" class="mycode_img" /><br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">
<br />
Czy mówi wam coś takie imię i nazwisko, jak Ezekiel Golan? <br />
<br />
Nie?<br />
<br />
A tytuł "ojca chrzestnego dopalaczy"?<br />
<br />
Nie, nie chodzi mi o któregokolwiek z naszych rodzimych "ojców chrzestnych", "króli"... ilu w ogóle ich było? Dawid B. z dopalaczy.com, Jan S. który wysadzał ziemię (oj jak wysadzał...), tych pamiętamy najlepiej, ale było jeszcze wielu innych - każdy był okrzyknięty przez media królem, władcą, cesarzem, dopalaczowym lordem, klefedronowym golemem i takie tam inne głupie tytuły. <br />
<br />
Ale oni tylko kupowali gotowy produkt, i sprzedawali go dalej - żadnych wielkich odkryć nie dokonali, poza tym jak skutecznie wypalić receptory 5HT i szlaki dopaminowe całego pokolenia - a to nie były nawet powódki z których sprzedawali te proszki! No dobra, a może mówi coś wam pseudonim "Dr. Zee"? <br />
<br />
Nie?<br />
<br />
Ludzie, obudźcie się - mówimy o Ezekielu Golanie - prawdziwym ojcu chrzestnym dopalaczy! Mówimy o gościu, który wynalazł mefedron i całe mnóstwo innych substancji - i w tym artykule właśnie, poznamy historię która... <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">nigdy się nie wydarzyła.</span><br />
<br />
<br />
Zaraz, jak? Jak to nie wydarzyła? Przecież w tych wszystkich artykułach w Vice czy na BBC było napisane wyraźnie! Ezekiel Golan wynalazł mefedron! Ezekiel Golan jest ojcem chrzestnym dopalaczy! W dokumencie nakręconym przez BBC też! Sam Ezekiel Golan mówił, że... ech, i co ja mam teraz zrobić? Przecież tak nie da rady... <br />
<br />
Nie uwierzycie. Zostałem oszukany! No dobra, ja nie zostałem, bo ja nie wierzyłem w tę historię od początku. Ale tysiące ludzi przeczytały te wszystkie wypociny o Doktorze Zee i uwierzyły! Otóż okazuje się, że Ezekiel Golan wcale nie wynalazł mefedronu! I 3-MMC też nie wynalazł. I MEAI także. Ale ani odrobinę nie przeszkadzało mu o w udzieleniu dziesiątek wywiadów w których mówi, że to on te substancje wynalazł, wymyślił, odkrył, whatever. Wyobrażacie to sobie? Nie raz, nie dwa, i nie trzy. W gruncie rzeczy robiłby to pewnie do dziś, gdyby na chemię badawczą nie było takiej nagonki. Nasuwa się więc pytanie - na jaki jeszcze temat pan Golan mógł skłamać? Czy Ezekiel Golan to seryjny wynalazca, czy bardziej seryjny mitoman? Czy on w ogóle cokolwiek wynalazł? <br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">__________________________________________________________________</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">DISCLAIMER</span><br />
<br />
Mimo, że wobec tego co pan Golan zrobił (lub raczej czego nie zrobił) nie pałam do niego sympatią, delikatnie mówiąc, postaram się ograniczyć jakiekolwiek obrażanie go do absolutnego minimum, i postaram się zachować ogólną kulturę - facet jest żydem, a nie chcę zostać posądzony o antysemityzm. To szkodzi karierze, szczególnie w branży rozrywkowej. A jak wiadomo, cała ta branża należy do... ech, dobra, mniejsza o to - do rzeczy!<br />
<br />
__________________________________________________________________<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Ezekiel Golan urodził się w Tel Awiwie, stolicy Izraela 24 lutego 1970 roku. W wieku pięciu lat przeprowadził się z rodziną do Toronto w Kanadzie, ale już 5 lat później - w 1980 - ponownie wrócił do Izraela. Ukończył liceum w Handesaimie na kierunku nauk fizycznych w 1988, a następnie w latach 1992-1996 uczył się w Technion-Machon Technologi Le' Israel i otrzymał tytuł Bachelor of Sciences z matematyki oraz informatyki. Odbył także trwającą cztery lata służbę w Siłach Obrony Izraela.</div>
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Pan Golan bardzo lubi sam o sobie pisać w internecie, o czym świadczą niektóre ze "źródeł" informacji o nim. Na Wikipedii istniał o nim bardzo ciekawy artykuł. Istniał, bo już nie istnieje - został skasowany przez moderację Wikipedii oraz otrzymał takową adnotację:<br />
<br />
</div>
"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ten artykuł nie wydaje się być napisany w formalnym tonie oczekiwanym od artykułu encyklopedycznego. Wpisy powinny być napisane z neutralnego punktu widzenia i powinny odnosić się do szeregu niezależnych, wiarygodnych, opublikowanych źródeł. Prosimy o przeredagowanie zgłoszenia w bardziej encyklopedycznym formacie. Upewnij się, że unikasz pawich terminów, które promują temat.</span>"<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">... oraz komentarz od moderatora: "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Sugeruję napisanie całego artykułu od nowa i spojrzenie na inne artykuły na Wikipedii, aby zobaczyć jak powinno się to robić</span>."<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Pan Golan najwyraźniej nie miał pojęcia jak działa Wikipedia, i był przekonany że może sam o sobie pisać tam psalmy chwalebne. O nie panie Golan, nie ma tak łatwo. Najpierw trzeba zapłacić właściwym, poważnym dziennikarzom na burzliwe czasy aby opublikowali o tobie podobnie "poważny" artykuł, dopiero potem można z tym świrować jak ze źródłem na wikipedii. Artykuły jako źródła jakieś były, jasne, dokładnie to te, gdzie sam Golan udzielał wywiadu za wywiadem i opowiadał o tym, że jest mefedronowym mesjaszem - no takie coś nie przejdzie. <br />
<br />
<br />
Poza tym, wiele z rzeczy które deklarował w swojej autobiografii na wikipedii, nie były nawet wspomniane w tych "publikacjach" (patrzę na was, Vice) którymi podpierał się jako solidnymi źródłami. Jako że genialna autobiografia Golana nie przeszła na Wikipedii, postanowił zamieścić ją na EverybodyWiki, portalu mającym o wiele gorszą renomę niż Wikipedia - jeśli założymy, że Wikipedia jakąkolwiek renomę w ogóle posiada. Na EverybodyWiki można śmiało zamieszczać fikcję literacką na swój temat (i nie tylko swój) pozującą jako najprawdziwsza prawda i tylko prawda. W chwili pisania tego artykułu* wersja robocza wpisu "Ezekiel Golan" na Wikipedii wciąż wisi, ale jako draft, i z tego co widać nie różni się niczym od wpisu na EverybodyWiki pod względem treści.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><div style="text-align: center;" class="mycode_align">"(...)<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"> inventor and re-discoverer of several drugs, including 3-MMC, MEAI and Mephedrone.</span>" - Golan sam o sobie<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Jeśli wierzyć fantastycznej historii którą Ezekiel Golan opowiada, to jego przygoda ze stymulantami zaczęła się gdy spróbował żucia liści Khatu, kiedy przebywał w społeczności Jemenitów znanych właśnie z posiłkowania się tą rośliną. Jak wiadomo, Khat zawiera katynon, a to słowo pewnie już poznajecie. Katynon wówczas w Izraelu był całkowicie lealny, a Golan przeprowadził bliżej niesprecyzowane "dokładne badania" cząsteczki katynonu którą był tak zafascynowany, i na ich podstawie stwierdził, że jest on lepszą alternatywą dla kokainy. Nasz geniusz postanowił wówczas zrobić jeszcze lepszą alternatywę dla lepszego zamiennika kokainy. I tak powstał Chocapic. Znaczy się, mefedron! Tak powstał mefedron. <br />
<br />
<br />
Historia ta wiarygodna jest jak opowieść o Kim Ir Senie który huśtał się na tęczy gdy miał kilka lat a potem patykiem wypędził imperialistyczne amerykańskie świnie z półwyspu koreańskiego, którą opowiada się dzieciom w północnokoreańskich przedszkolach. We wczesnych latach 2000. w Izraelu bardzo popularnym "dopalaczem" był Hagigat - był to katynon w proszku, pierwotnie uzyskiwany metodą ekstrakcji z liści Khatu, potem produkowany całkowicie syntetycznie. "Hagigat" w dosłownym tłumaczenu znaczy "Khat party" lub "Gat party", gdzie "Gat" jest po prostu inną wymową "Khat". Produkty tego typu pojawiły się na rynku jako substytut Khatu przeznaczonego do żucia, zwłaszcza w małych sklepach spożywczych czy stacjach benzynowych. Kapsułki były z reguły oznaczone jako "Naturalny stymulant i afrodyzjak dla mężczyzn i kobiet" czy innymi głupotami (choć to wciąż nie tak głupie jak "imitacja mchu modelarskiego" czy "proszek do czyszczenia komputerów"). Cena: 50-60 szekli. Saszetki z katynonem były także opatrzone napisem "nie zawiera chemikaliów; obficie popijać płynami". Dobra rada. Analizy laboratoryjne przeprowadzone przez Laboratorium Identyfikacji i Nauk Sądowych izraelskiej policji ujawniły właśnie katynon, w ilości oscylującej w okolicy 200 miligramów, co nie powinno nikogo dziwić.<br />
<br />
<br />
Mniej więcej w tym samym czasie do Izraelskiego Centrum Informacji o Zatruciach zaczęło napływać coraz to więcej zgłoszeń dotyczących zatruć Hagigatem, a masy pacjentów zaczęły trafiać na oddziały ratunkowe, głównie w centralnym Izraelu. W roku 2004 w wyniku narastającej fali zatruć Ministerstwo Zdrowia izraela wydało ostrzeżenie publiczne, a niedługo potem katynon stał się nielegalny. Liście Khatu same w sobie co prawda pozostały legalnymi, ale jakakolwiek próba ekstrakcji z nich substancji aktywnej czy produkowania jej drogą laboratoryjną była zabroniona. <br />
<br />
<br />
Potem kilka firm takich jak Neorganics, znanych właśnie z późniejszej dystrybucji mefedronu czy 4-fluoroamfetaminy w Izraelu próbowały wprowadzić na rynek dość podobny w działaniu do katynonu N,N-dimetylokatynon (dimetylopropion) pod nazwą "Rakefet". Nie dość, że w działaniu jako-tako podobny do jego nielegalnego poprzednika, to jeszcze sam bardzo szybko metabolizował się do katynonu. Ale zabawa nie trwała długo, i także z tą substancją szybko się rozprawiono, dodając w 2006 ją do listy związków zabronionych. No i tutaj pan Golan wchodzi cały na biało, z nosem też na biało... albo i nie.<br />
<br />
<br />
O ile jego udział w produkcji i dystrybucji katynonu jest trochę lepiej udokumentowany, i źródła tych informacji są trochę lepsze (chociaż i tak brałbym na nie poprawki) niż podparcie się "Ezekiel Golan powiedział, że..." to całkowicie odrzucam jakąkolwiek formę tezy głoszącej, że Golan "odkrył właściwości psychoaktywne mefedronu". No dobrze, ale jak nie on, to w takim razie kto? Już spieszę ze szczegółową odpowiedzią: sama synteza mefedronu została opisana dawno, dawno temu, bo już w roku 1929 przez pana imieniem Saem de Burnaga Sanchez w publikacji Société Chimique de France (French Chemical Society) a sam mefedron nie nazywał się mefedron, ani nawet 4-metylometkatynon, a nosił on pokrętną nazwę "toluyl-alfa-monometyloaminoetyloceton". Oczywiście wtedy nikt nie wiedział o wspaniałych właściwościach tego proszku, za jakie dziś go doceniamy.</div>
</div>
</div>
<br />
</div>
</div>
<br />
Co z twierdzeniem, że Golan odkrył go ponownie? Że związek był wynaleziony kiedyśtam, przez kogośtam, ale był zapomniany, a on odkrył jego właściwości psychoaktywne? "Re-discoverer"? Haha, jasne że nie. To też nie jego zasługa. Ktoś to zrobił przed nim. Kto? Personaliów nie znamy, ale na 100% wiemy tyle: <br />
<br />
5 kwietnia 2003 roku na niedziałąjącym już forum The Hive zrzeszającym chemików zainteresowanych nie tyle konsumpcją, co wymyślaniem i produkcją starych jak i nowych substancji psychoaktywnych, użytkownik o nicku Kinetic używający adresu IP pochodzącego z Portugalii opublikował posta, którego początek brzmiał:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nudziłem się przez ostatnie kilka dni, i miałem kilka fajnych odczynników które mi zalegały, więc pomyślałem, że spróbuję zrobić chlorowodorek 1-(4-metylofenylo)-2-metyloaminopropanonu, lub 4-metylometkatynon</span>".<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Potem, po wszystkich technikaliach w trakcie których opisał jak zsyntezował 4.8 grama 4-metylometkatynonu w przeciągu 48 godzin, spróbował owoców swojej pracy i napisał:<br />
<br />
<br />
</div>
</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">50 mg za bardzo na mnie nie podziałało. Myślałem, że zmarnowałem swój czas, dopóki nie wciągnąłem kolejnych 100 mg, jakieś 30 minut później, i wtedy mnie uderzyło. Intensywny przypływ energii... Po około godzinie zażyłem kolejne 100 mg, a następnie 100 mg godzinę później. Za każdym razem czułem ogromny przypływ energii, a potem fantastyczne, wspaniałe samopoczucie, którego nie miałem wcześniej po żadnym narkotyku, z wyjątkiem mojej ukochanego Ecstasy. Nadal odczuwam efekty, ponieważ zakończyłem syntezę zaledwie sześć godzin temu</span>".</div>
<br />
Resztę historii chyba już znamy: niedługo później proszek staje się coraz i coraz bardziej popularny. Wszystkim odbija na punkcie nowego, legalnego proszku. Proszek jest tak dobry, że wkrótce staje się nielegalny, ale ludzie dalej chcą proszku - takiego samego lub podobnego, więc powstają legalne pochodne świetnego proszku, one też wkrótce stają się nielegalne, więc robione są kolejne, a potem... no, sami chyba wiecie, tego nie muszę wam tłumaczyć, prawda?<br />
<br />
<br />
Skoro nie "re-discoverer" (ponowny odkrywca? dziwnie brzmi...) to może pan Golan zadowoli się tytułem "Re-rediscoverer"? To takiej samej klasy prestiż, jak reship re-reshipu od Predatora. Nie no, nie oszukujmy się, słabo to brzmi - wynaleźć jakąś rewolucyjną rzecz, ale jako trzeci... Wszyscy pamiętamy że bracia Wright pierwsi zbili z desek latający samolot. A pamiętamy, kto to zrobił jako trzeci, albo piąty po nich? Nie. No właśnie, wszyscy to mają w dupie.<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Widząc szansę w nowych analogach katynonu, które pomagał opracować, Zee zaczął testować je na sobie. Początkowo zdenerwowany, ostrożnie podążał śladami Alexandra Shulgina, naukowca "psychonauty", który spopularyzował narkotyk ecstasy, wspinając się po skali logarytmicznej. (...) Podobnie jak w przypadku katynonu, gdy Zee znalazł substancję o przyjemnych efektach, zaczął ją produkować na dużą skalę i sprzedawać do użytku rekreacyjnego. Cząsteczka ta - 4-metylometkatynon - rozprzestrzeniła się daleko poza Izrael, trafiając na pierwsze strony gazet pod nazwą mefedron. "Jego metoda masowej produkcji została opracowana przez chińskie laboratoria, które w zasadzie zastosowały inżynierię wsteczną żeby rozpraować syntezę 4-metylometkatynonu" - wspomina Zee. "Następnie mefedron rozprzestrzenił się po całej Europie, a ludzie mówili: "Co ty zrobiłeś?". - a ja odpowiadałem: "O mój Boże, co ja zrobiłem?</span>" - Golan sam o sobie. źródło: Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs"</div>
<br />
No właśnie! Panie Golanie, co pan zrobił? Okłamał pan nas wszystkich! Żadnego mefedronu pan nie wynalazł, ani nie odkrył ponownie, ani już z pewnością nie odkrył go w ogóle. Co do twierdzenia że "znalazł substancję o przyjemnych efektach", to aby twierdzenie to było w 100% prawdą i nie było celowo mylące, należy dodać że znaleźć, to ją znalazł, owszem, ale w internecie, gdzie ktoś już przed nim opisał zarówno syntezę tej substancji jak i efekty. Niebywałe znalezisko. Ja takich dokonuję codziennie za pomocą wyszukiwarki internetowej.<br />
<br />
<br />
Pan Golan w późniejszych wywiadach udzielonych po 2010. roku, gdzie wstępnie zasmakował jak to jest być "wynalazcą mefedronu", zaznaczał, że handluje (a przynajmniej handlował w trakcie ich przeprowadzania) "chemią badawczą" i zarabia na tym ok. 150 tysięcy dolarów rocznie. Mimo tego twierdzi, że nie kierują nim powódki finansowe.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mimo tego, że Zee twierdzi, że handel NPS-ami daje mu zyski na poziomie około &#36;150,000 rocznie, on sam zaznacza że "nie robi tego z powódek finansowych"</span>."  - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".<br />
</div>
<br />
Chociaż trzeba przyznać, że dziwnie to brzmi, to jeszcze dziwniej brzmi to brzmi z ust kogoś, kto sprzedaje ci narkotyki mówiąc ci, że troszczy się o twoje zdrowie. Nie mówiąc już o fakcie, że jeśli w tamtych latach jesteś gigantem chemii badawczej nie do spożycia, i zarabiasz TYLKO &#36;150 000 rocznie, to zdecydowanie masz łeb do interesów - zupełnie jak Ricky.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pytam więc Zee, co sądzi o tym, że ludziom szkodzi zażywanie wymyślonych przez niego narkotyków? Jego odpowiedź jest dobrze sformułowana, z czymś w rodzaju dystansu polityka. "Jestem zasmucony historiami o ludziach uwikłanych w uzależnienie, i historiami o ludziach, którzy ponieśli jakąkolwiek szkodę z powodu jakiegokolwiek narkotyku" - mówi, dodając: "Trzymam się mojego zobowiązania do testowania toksykologicznego wszystkiego, co promuję na rynku i posiadam dane potwierdzające bezpieczeństwo moich odkryć. Należy również pamiętać, że tolerancja nie występuje w przypadku promowanych przeze mnie substancji. To powiedziawszy, chciałbym znaleźć sposób, aby każdy w społeczeństwie i samo społeczeństwo miało korzystny związek z substancjami psychoaktywnymi</span>" - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".</div>
<br />
<br />
Jakże słuszne spostrzeżenie gościa który przeprowadzał z nim wywiad - nasz naukowiec momentami brzmi jak zawodowy polityk. I nie, narkotyki nie są dla każdego. Niestety albo stety, w sumie na jedno wychodzi, bo wygląda na to że większość z nas nic sobie z tego nie robi. Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? A nie, przepraszam, to z innej reklamy...<br />
<br />
<br />
W powyższym fragmencie pan Golan mówi o tym że ściśle testuje pod względem bezpieczeństwa wszystko co "promuje" - to takie ładne określenie na "wprowadzanie do obrotu". Tak samo to promuje, jak "promotorzy" zatrudnieni przez koncerny tytoniowe totalnie nie sprzedają urządzeń do konsumpcji tytoniu i różnych akcesoriów, a nawet samych wyrobów tytoniowych. Ale mniejsza o to. O ile pan Golan ochoczo przypisuje sobie wynalezienie mefedronu, metafedronu i innych, przypisywał on sobie także wymyślenie kilku innych substancji, o których jednak teraz woli nie mówić.<br />
<br />
<br />
Jedną z nich jest 4'4-DMAR, czyli 4'4-dimetyloaminoreks. Do tego odkrycia pan Golan się już nie przyznaje tak chętnie. Nie śmiga odziany w tytuł "inventor of 4'4-DMAR" tylko " <span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s"> </span><span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s">inventor </span> re-discoverer of mephedrone". Ciekawe dlaczego? Moglibyśmy zastanawiać się tak do jutra, ale na (nasze) szczęście pan Golan ma dość długi język, i chcący-niechcący powiedział, co powiedział:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"[Ezekiel Golan] <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">dodaje, że nawet małe zmiany w budowie cząsteczki mogą drastycznie zmienić jej właściwość, co miało tragiczne konsekwencje w przypadku jednej z substancji, którą wprowadził na rynek, 4'4-DMAR.</span>"  - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".<br />
</div>
<br />
<br />
Ach tak, 4'4-DMAR - zajebista zabawa, ale z naprawdę słabym profilem bezpieczeństwa, w przeciwieństwie do świetnie wręcz przebadanych związków takich jak amfetamina czy metamfetamina, czy nawet już mniej przebadanego (ale wciąż nieporównywalnie lepiej niż DMAR) mefedronu czy metylonu. <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pomimo testowania 4,4'-dimetyloaminoreksu na sobie oraz testowania go z przyjaciółmi, wkrótce został on obwiniony za 27 zgonów na Węgrzech i w Wielkiej Brytanii, więc Zee szybko zniszczył resztę swoich zapasów. "Spłukałem materiał wart &#36;250 000 w toalecie" - wyznaje</span>". - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".<br />
<br />
</div>
<br />
Wyobrażacie sobie nazmyślać historyjek o tym jak wynalazło się daną substancję, tylko po to żeby potem musieć zmyślać kolejne historyjki o tym, jak bardzo was poruszyły <span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s"> </span><span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s">przychody ze sprzedaży[s] </span>[/s] śmierci o które DMAR "został obwiniony"? Co za pojebana akcja. A co do samego spuszczenia towaru za ćwierć miliona dolarów w toalecie, w wywodzie o katynonach z serii "Dlaczego jest jak jest" (<a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=2360" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=2360</a>) już chyba jasno nakreśliiśmy fakt, że każdy odpowiedzialny sprzedawca jak tylko trzeba będzie, to spłucze 15 kilogramów dopka w toalecie! A nawet 50, a nawet 100! Na tym polega bycie odpowiedzialnym handlarzem narkotykami. Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości że ćwierć miliona poszło w kibel. Ja też tak robiłem jak tylko wymagała tego sytuacja, a ja nawet nie handluję.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
A już w następnej części:<br />
<br />
- ...z którym, podobnie znanym kolegą po fachu pan Golan skumał się, aby rozpromować "bezalkoholowe likiery ziołowe" którymi podobno (według nich) można się "upić"<br />
- ...który niesamowicie popularny dopalacz (WSZYSCY go znacie, na 100%) pan Ezekiel Golan próbował opatentować jako środek do użycia w trakcie leczenia zaburzeń psychiatrycznych<br />
- ...jak Ezekiel Golan i jego koledzy po fachu wkurwili kanadyjski rząd<br />
- ...czym Ezekiel Golan próbował zastąpić wódę (podpowiedź: nie ziółkami)<br />
- co to do kurwy jest Methspresso?<br />
i wiele innych.<br />
<br />
_________________________________________________________________________________________<br />
<br />
<br />
<br />
* - w "chwili pisania tego artykułu" czyli gdzieś między 11.2023 a 04.2024. Wywód ten pisany był na raty, potem został rzucony w kąt i następnie zapomniany. Ale w końcu uznałem że sprawiedliwości musi stać się zadość, poważne dziennikarstwo śledcze o dopalaczach musi być górą, tak więc wyciągnąłem ten tekst z artykułowej zamrażarki która pełna jest niegotowych tekstów i postanowiem go dokończyć.<br />
<br />
<br />
źródła:<br />
<br />
- Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs" /// <a href="https://www.chemistryworld.com/features/the-rising-tide-of-legal-highs/3007738.article" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.chemistryworld.com/features/...38.article</a><br />
- The Guardian, "Dr Zee, the godfather of legal highs: 'I test everything on myself'"  /// <a href="https://www.theguardian.com/tv-and-radio/2016/may/24/dr-zee-the-godfather-of-legal-highs-i-test-everything-on-myself" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.theguardian.com/tv-and-radio...-on-myself</a><br />
- EverybodyWiki: Ezekiel Golan /// <a href="https://en.everybodywiki.com/Ezekiel_Golan" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://en.everybodywiki.com/Ezekiel_Golan</a><br />
- Wikipedia: Draft<img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />zekiel Golan /// <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Draft:Ezekiel_Golan" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://en.wikipedia.org/wiki/Draft:Ezekiel_Golan</a><br />
- Idit Avrahami, "A qat above the rest" /// <a href="https://ivan-da-marya.livejournal.com/167226.html" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://ivan-da-marya.livejournal.com/167226.html</a><br />
- Illicit cathinone ("Hagigat") poisoning /// <a href="https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/15563650701517574" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.tandfonline.com/doi/full/10....0701517574</a><br />
- DrugLink Vol. 25 Issue 1 Jan/Feb 2010 /// <a href="https://web.archive.org/web/20100821150341/http://www.drugscope.org.uk/Resources/Drugscope/Documents/PDF/Good%20Practice/DruglinkJanFeb10.pdf" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://web.archive.org/web/201008211503...nFeb10.pdf</a><br />
- Vice, Hamilton's Pharmacopeia - "Mephedrone: The Phantom Menace" /// <a href="https://www.vice.com/en/article/nndnxk/hamilton-s-pharmacopeia-455-v17n6" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.vice.com/en/article/nndnxk/h...-455-v17n6</a><br />
- "Sur un homologue de l'éphédrine" [On an analogue of ephedrine], Saem de Burnaga Sanchez J (1929). Bulletin de la Société Chimique de France. 45: 284–286.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;" class="mycode_align">
<span style="font-size: large;" class="mycode_size"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">To kto w końcu wynalazł ten mefedron?</span></span><br />
<span style="font-size: small;" class="mycode_size">część 1/2 (albo 1/3, cięzko powiedzieć)</span><br />
<br />
<img src="https://i.imgur.com/N8hmhhP.png" loading="lazy"  alt="[Obrazek: N8hmhhP.png]" class="mycode_img" /><br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">
<br />
Czy mówi wam coś takie imię i nazwisko, jak Ezekiel Golan? <br />
<br />
Nie?<br />
<br />
A tytuł "ojca chrzestnego dopalaczy"?<br />
<br />
Nie, nie chodzi mi o któregokolwiek z naszych rodzimych "ojców chrzestnych", "króli"... ilu w ogóle ich było? Dawid B. z dopalaczy.com, Jan S. który wysadzał ziemię (oj jak wysadzał...), tych pamiętamy najlepiej, ale było jeszcze wielu innych - każdy był okrzyknięty przez media królem, władcą, cesarzem, dopalaczowym lordem, klefedronowym golemem i takie tam inne głupie tytuły. <br />
<br />
Ale oni tylko kupowali gotowy produkt, i sprzedawali go dalej - żadnych wielkich odkryć nie dokonali, poza tym jak skutecznie wypalić receptory 5HT i szlaki dopaminowe całego pokolenia - a to nie były nawet powódki z których sprzedawali te proszki! No dobra, a może mówi coś wam pseudonim "Dr. Zee"? <br />
<br />
Nie?<br />
<br />
Ludzie, obudźcie się - mówimy o Ezekielu Golanie - prawdziwym ojcu chrzestnym dopalaczy! Mówimy o gościu, który wynalazł mefedron i całe mnóstwo innych substancji - i w tym artykule właśnie, poznamy historię która... <span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">nigdy się nie wydarzyła.</span><br />
<br />
<br />
Zaraz, jak? Jak to nie wydarzyła? Przecież w tych wszystkich artykułach w Vice czy na BBC było napisane wyraźnie! Ezekiel Golan wynalazł mefedron! Ezekiel Golan jest ojcem chrzestnym dopalaczy! W dokumencie nakręconym przez BBC też! Sam Ezekiel Golan mówił, że... ech, i co ja mam teraz zrobić? Przecież tak nie da rady... <br />
<br />
Nie uwierzycie. Zostałem oszukany! No dobra, ja nie zostałem, bo ja nie wierzyłem w tę historię od początku. Ale tysiące ludzi przeczytały te wszystkie wypociny o Doktorze Zee i uwierzyły! Otóż okazuje się, że Ezekiel Golan wcale nie wynalazł mefedronu! I 3-MMC też nie wynalazł. I MEAI także. Ale ani odrobinę nie przeszkadzało mu o w udzieleniu dziesiątek wywiadów w których mówi, że to on te substancje wynalazł, wymyślił, odkrył, whatever. Wyobrażacie to sobie? Nie raz, nie dwa, i nie trzy. W gruncie rzeczy robiłby to pewnie do dziś, gdyby na chemię badawczą nie było takiej nagonki. Nasuwa się więc pytanie - na jaki jeszcze temat pan Golan mógł skłamać? Czy Ezekiel Golan to seryjny wynalazca, czy bardziej seryjny mitoman? Czy on w ogóle cokolwiek wynalazł? <br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">__________________________________________________________________</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align"><span style="font-weight: bold;" class="mycode_b">DISCLAIMER</span><br />
<br />
Mimo, że wobec tego co pan Golan zrobił (lub raczej czego nie zrobił) nie pałam do niego sympatią, delikatnie mówiąc, postaram się ograniczyć jakiekolwiek obrażanie go do absolutnego minimum, i postaram się zachować ogólną kulturę - facet jest żydem, a nie chcę zostać posądzony o antysemityzm. To szkodzi karierze, szczególnie w branży rozrywkowej. A jak wiadomo, cała ta branża należy do... ech, dobra, mniejsza o to - do rzeczy!<br />
<br />
__________________________________________________________________<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Ezekiel Golan urodził się w Tel Awiwie, stolicy Izraela 24 lutego 1970 roku. W wieku pięciu lat przeprowadził się z rodziną do Toronto w Kanadzie, ale już 5 lat później - w 1980 - ponownie wrócił do Izraela. Ukończył liceum w Handesaimie na kierunku nauk fizycznych w 1988, a następnie w latach 1992-1996 uczył się w Technion-Machon Technologi Le' Israel i otrzymał tytuł Bachelor of Sciences z matematyki oraz informatyki. Odbył także trwającą cztery lata służbę w Siłach Obrony Izraela.</div>
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Pan Golan bardzo lubi sam o sobie pisać w internecie, o czym świadczą niektóre ze "źródeł" informacji o nim. Na Wikipedii istniał o nim bardzo ciekawy artykuł. Istniał, bo już nie istnieje - został skasowany przez moderację Wikipedii oraz otrzymał takową adnotację:<br />
<br />
</div>
"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Ten artykuł nie wydaje się być napisany w formalnym tonie oczekiwanym od artykułu encyklopedycznego. Wpisy powinny być napisane z neutralnego punktu widzenia i powinny odnosić się do szeregu niezależnych, wiarygodnych, opublikowanych źródeł. Prosimy o przeredagowanie zgłoszenia w bardziej encyklopedycznym formacie. Upewnij się, że unikasz pawich terminów, które promują temat.</span>"<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">... oraz komentarz od moderatora: "<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Sugeruję napisanie całego artykułu od nowa i spojrzenie na inne artykuły na Wikipedii, aby zobaczyć jak powinno się to robić</span>."<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Pan Golan najwyraźniej nie miał pojęcia jak działa Wikipedia, i był przekonany że może sam o sobie pisać tam psalmy chwalebne. O nie panie Golan, nie ma tak łatwo. Najpierw trzeba zapłacić właściwym, poważnym dziennikarzom na burzliwe czasy aby opublikowali o tobie podobnie "poważny" artykuł, dopiero potem można z tym świrować jak ze źródłem na wikipedii. Artykuły jako źródła jakieś były, jasne, dokładnie to te, gdzie sam Golan udzielał wywiadu za wywiadem i opowiadał o tym, że jest mefedronowym mesjaszem - no takie coś nie przejdzie. <br />
<br />
<br />
Poza tym, wiele z rzeczy które deklarował w swojej autobiografii na wikipedii, nie były nawet wspomniane w tych "publikacjach" (patrzę na was, Vice) którymi podpierał się jako solidnymi źródłami. Jako że genialna autobiografia Golana nie przeszła na Wikipedii, postanowił zamieścić ją na EverybodyWiki, portalu mającym o wiele gorszą renomę niż Wikipedia - jeśli założymy, że Wikipedia jakąkolwiek renomę w ogóle posiada. Na EverybodyWiki można śmiało zamieszczać fikcję literacką na swój temat (i nie tylko swój) pozującą jako najprawdziwsza prawda i tylko prawda. W chwili pisania tego artykułu* wersja robocza wpisu "Ezekiel Golan" na Wikipedii wciąż wisi, ale jako draft, i z tego co widać nie różni się niczym od wpisu na EverybodyWiki pod względem treści.<br />
<br />
</div>
<div style="text-align: left;" class="mycode_align"><div style="text-align: center;" class="mycode_align">"(...)<span style="font-style: italic;" class="mycode_i"> inventor and re-discoverer of several drugs, including 3-MMC, MEAI and Mephedrone.</span>" - Golan sam o sobie<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Jeśli wierzyć fantastycznej historii którą Ezekiel Golan opowiada, to jego przygoda ze stymulantami zaczęła się gdy spróbował żucia liści Khatu, kiedy przebywał w społeczności Jemenitów znanych właśnie z posiłkowania się tą rośliną. Jak wiadomo, Khat zawiera katynon, a to słowo pewnie już poznajecie. Katynon wówczas w Izraelu był całkowicie lealny, a Golan przeprowadził bliżej niesprecyzowane "dokładne badania" cząsteczki katynonu którą był tak zafascynowany, i na ich podstawie stwierdził, że jest on lepszą alternatywą dla kokainy. Nasz geniusz postanowił wówczas zrobić jeszcze lepszą alternatywę dla lepszego zamiennika kokainy. I tak powstał Chocapic. Znaczy się, mefedron! Tak powstał mefedron. <br />
<br />
<br />
Historia ta wiarygodna jest jak opowieść o Kim Ir Senie który huśtał się na tęczy gdy miał kilka lat a potem patykiem wypędził imperialistyczne amerykańskie świnie z półwyspu koreańskiego, którą opowiada się dzieciom w północnokoreańskich przedszkolach. We wczesnych latach 2000. w Izraelu bardzo popularnym "dopalaczem" był Hagigat - był to katynon w proszku, pierwotnie uzyskiwany metodą ekstrakcji z liści Khatu, potem produkowany całkowicie syntetycznie. "Hagigat" w dosłownym tłumaczenu znaczy "Khat party" lub "Gat party", gdzie "Gat" jest po prostu inną wymową "Khat". Produkty tego typu pojawiły się na rynku jako substytut Khatu przeznaczonego do żucia, zwłaszcza w małych sklepach spożywczych czy stacjach benzynowych. Kapsułki były z reguły oznaczone jako "Naturalny stymulant i afrodyzjak dla mężczyzn i kobiet" czy innymi głupotami (choć to wciąż nie tak głupie jak "imitacja mchu modelarskiego" czy "proszek do czyszczenia komputerów"). Cena: 50-60 szekli. Saszetki z katynonem były także opatrzone napisem "nie zawiera chemikaliów; obficie popijać płynami". Dobra rada. Analizy laboratoryjne przeprowadzone przez Laboratorium Identyfikacji i Nauk Sądowych izraelskiej policji ujawniły właśnie katynon, w ilości oscylującej w okolicy 200 miligramów, co nie powinno nikogo dziwić.<br />
<br />
<br />
Mniej więcej w tym samym czasie do Izraelskiego Centrum Informacji o Zatruciach zaczęło napływać coraz to więcej zgłoszeń dotyczących zatruć Hagigatem, a masy pacjentów zaczęły trafiać na oddziały ratunkowe, głównie w centralnym Izraelu. W roku 2004 w wyniku narastającej fali zatruć Ministerstwo Zdrowia izraela wydało ostrzeżenie publiczne, a niedługo potem katynon stał się nielegalny. Liście Khatu same w sobie co prawda pozostały legalnymi, ale jakakolwiek próba ekstrakcji z nich substancji aktywnej czy produkowania jej drogą laboratoryjną była zabroniona. <br />
<br />
<br />
Potem kilka firm takich jak Neorganics, znanych właśnie z późniejszej dystrybucji mefedronu czy 4-fluoroamfetaminy w Izraelu próbowały wprowadzić na rynek dość podobny w działaniu do katynonu N,N-dimetylokatynon (dimetylopropion) pod nazwą "Rakefet". Nie dość, że w działaniu jako-tako podobny do jego nielegalnego poprzednika, to jeszcze sam bardzo szybko metabolizował się do katynonu. Ale zabawa nie trwała długo, i także z tą substancją szybko się rozprawiono, dodając w 2006 ją do listy związków zabronionych. No i tutaj pan Golan wchodzi cały na biało, z nosem też na biało... albo i nie.<br />
<br />
<br />
O ile jego udział w produkcji i dystrybucji katynonu jest trochę lepiej udokumentowany, i źródła tych informacji są trochę lepsze (chociaż i tak brałbym na nie poprawki) niż podparcie się "Ezekiel Golan powiedział, że..." to całkowicie odrzucam jakąkolwiek formę tezy głoszącej, że Golan "odkrył właściwości psychoaktywne mefedronu". No dobrze, ale jak nie on, to w takim razie kto? Już spieszę ze szczegółową odpowiedzią: sama synteza mefedronu została opisana dawno, dawno temu, bo już w roku 1929 przez pana imieniem Saem de Burnaga Sanchez w publikacji Société Chimique de France (French Chemical Society) a sam mefedron nie nazywał się mefedron, ani nawet 4-metylometkatynon, a nosił on pokrętną nazwę "toluyl-alfa-monometyloaminoetyloceton". Oczywiście wtedy nikt nie wiedział o wspaniałych właściwościach tego proszku, za jakie dziś go doceniamy.</div>
</div>
</div>
<br />
</div>
</div>
<br />
Co z twierdzeniem, że Golan odkrył go ponownie? Że związek był wynaleziony kiedyśtam, przez kogośtam, ale był zapomniany, a on odkrył jego właściwości psychoaktywne? "Re-discoverer"? Haha, jasne że nie. To też nie jego zasługa. Ktoś to zrobił przed nim. Kto? Personaliów nie znamy, ale na 100% wiemy tyle: <br />
<br />
5 kwietnia 2003 roku na niedziałąjącym już forum The Hive zrzeszającym chemików zainteresowanych nie tyle konsumpcją, co wymyślaniem i produkcją starych jak i nowych substancji psychoaktywnych, użytkownik o nicku Kinetic używający adresu IP pochodzącego z Portugalii opublikował posta, którego początek brzmiał:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Nudziłem się przez ostatnie kilka dni, i miałem kilka fajnych odczynników które mi zalegały, więc pomyślałem, że spróbuję zrobić chlorowodorek 1-(4-metylofenylo)-2-metyloaminopropanonu, lub 4-metylometkatynon</span>".<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: left;" class="mycode_align">Potem, po wszystkich technikaliach w trakcie których opisał jak zsyntezował 4.8 grama 4-metylometkatynonu w przeciągu 48 godzin, spróbował owoców swojej pracy i napisał:<br />
<br />
<br />
</div>
</div>
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">50 mg za bardzo na mnie nie podziałało. Myślałem, że zmarnowałem swój czas, dopóki nie wciągnąłem kolejnych 100 mg, jakieś 30 minut później, i wtedy mnie uderzyło. Intensywny przypływ energii... Po około godzinie zażyłem kolejne 100 mg, a następnie 100 mg godzinę później. Za każdym razem czułem ogromny przypływ energii, a potem fantastyczne, wspaniałe samopoczucie, którego nie miałem wcześniej po żadnym narkotyku, z wyjątkiem mojej ukochanego Ecstasy. Nadal odczuwam efekty, ponieważ zakończyłem syntezę zaledwie sześć godzin temu</span>".</div>
<br />
Resztę historii chyba już znamy: niedługo później proszek staje się coraz i coraz bardziej popularny. Wszystkim odbija na punkcie nowego, legalnego proszku. Proszek jest tak dobry, że wkrótce staje się nielegalny, ale ludzie dalej chcą proszku - takiego samego lub podobnego, więc powstają legalne pochodne świetnego proszku, one też wkrótce stają się nielegalne, więc robione są kolejne, a potem... no, sami chyba wiecie, tego nie muszę wam tłumaczyć, prawda?<br />
<br />
<br />
Skoro nie "re-discoverer" (ponowny odkrywca? dziwnie brzmi...) to może pan Golan zadowoli się tytułem "Re-rediscoverer"? To takiej samej klasy prestiż, jak reship re-reshipu od Predatora. Nie no, nie oszukujmy się, słabo to brzmi - wynaleźć jakąś rewolucyjną rzecz, ale jako trzeci... Wszyscy pamiętamy że bracia Wright pierwsi zbili z desek latający samolot. A pamiętamy, kto to zrobił jako trzeci, albo piąty po nich? Nie. No właśnie, wszyscy to mają w dupie.<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Widząc szansę w nowych analogach katynonu, które pomagał opracować, Zee zaczął testować je na sobie. Początkowo zdenerwowany, ostrożnie podążał śladami Alexandra Shulgina, naukowca "psychonauty", który spopularyzował narkotyk ecstasy, wspinając się po skali logarytmicznej. (...) Podobnie jak w przypadku katynonu, gdy Zee znalazł substancję o przyjemnych efektach, zaczął ją produkować na dużą skalę i sprzedawać do użytku rekreacyjnego. Cząsteczka ta - 4-metylometkatynon - rozprzestrzeniła się daleko poza Izrael, trafiając na pierwsze strony gazet pod nazwą mefedron. "Jego metoda masowej produkcji została opracowana przez chińskie laboratoria, które w zasadzie zastosowały inżynierię wsteczną żeby rozpraować syntezę 4-metylometkatynonu" - wspomina Zee. "Następnie mefedron rozprzestrzenił się po całej Europie, a ludzie mówili: "Co ty zrobiłeś?". - a ja odpowiadałem: "O mój Boże, co ja zrobiłem?</span>" - Golan sam o sobie. źródło: Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs"</div>
<br />
No właśnie! Panie Golanie, co pan zrobił? Okłamał pan nas wszystkich! Żadnego mefedronu pan nie wynalazł, ani nie odkrył ponownie, ani już z pewnością nie odkrył go w ogóle. Co do twierdzenia że "znalazł substancję o przyjemnych efektach", to aby twierdzenie to było w 100% prawdą i nie było celowo mylące, należy dodać że znaleźć, to ją znalazł, owszem, ale w internecie, gdzie ktoś już przed nim opisał zarówno syntezę tej substancji jak i efekty. Niebywałe znalezisko. Ja takich dokonuję codziennie za pomocą wyszukiwarki internetowej.<br />
<br />
<br />
Pan Golan w późniejszych wywiadach udzielonych po 2010. roku, gdzie wstępnie zasmakował jak to jest być "wynalazcą mefedronu", zaznaczał, że handluje (a przynajmniej handlował w trakcie ich przeprowadzania) "chemią badawczą" i zarabia na tym ok. 150 tysięcy dolarów rocznie. Mimo tego twierdzi, że nie kierują nim powódki finansowe.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Mimo tego, że Zee twierdzi, że handel NPS-ami daje mu zyski na poziomie około &#36;150,000 rocznie, on sam zaznacza że "nie robi tego z powódek finansowych"</span>."  - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".<br />
</div>
<br />
Chociaż trzeba przyznać, że dziwnie to brzmi, to jeszcze dziwniej brzmi to brzmi z ust kogoś, kto sprzedaje ci narkotyki mówiąc ci, że troszczy się o twoje zdrowie. Nie mówiąc już o fakcie, że jeśli w tamtych latach jesteś gigantem chemii badawczej nie do spożycia, i zarabiasz TYLKO &#36;150 000 rocznie, to zdecydowanie masz łeb do interesów - zupełnie jak Ricky.<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pytam więc Zee, co sądzi o tym, że ludziom szkodzi zażywanie wymyślonych przez niego narkotyków? Jego odpowiedź jest dobrze sformułowana, z czymś w rodzaju dystansu polityka. "Jestem zasmucony historiami o ludziach uwikłanych w uzależnienie, i historiami o ludziach, którzy ponieśli jakąkolwiek szkodę z powodu jakiegokolwiek narkotyku" - mówi, dodając: "Trzymam się mojego zobowiązania do testowania toksykologicznego wszystkiego, co promuję na rynku i posiadam dane potwierdzające bezpieczeństwo moich odkryć. Należy również pamiętać, że tolerancja nie występuje w przypadku promowanych przeze mnie substancji. To powiedziawszy, chciałbym znaleźć sposób, aby każdy w społeczeństwie i samo społeczeństwo miało korzystny związek z substancjami psychoaktywnymi</span>" - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".</div>
<br />
<br />
Jakże słuszne spostrzeżenie gościa który przeprowadzał z nim wywiad - nasz naukowiec momentami brzmi jak zawodowy polityk. I nie, narkotyki nie są dla każdego. Niestety albo stety, w sumie na jedno wychodzi, bo wygląda na to że większość z nas nic sobie z tego nie robi. Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? A nie, przepraszam, to z innej reklamy...<br />
<br />
<br />
W powyższym fragmencie pan Golan mówi o tym że ściśle testuje pod względem bezpieczeństwa wszystko co "promuje" - to takie ładne określenie na "wprowadzanie do obrotu". Tak samo to promuje, jak "promotorzy" zatrudnieni przez koncerny tytoniowe totalnie nie sprzedają urządzeń do konsumpcji tytoniu i różnych akcesoriów, a nawet samych wyrobów tytoniowych. Ale mniejsza o to. O ile pan Golan ochoczo przypisuje sobie wynalezienie mefedronu, metafedronu i innych, przypisywał on sobie także wymyślenie kilku innych substancji, o których jednak teraz woli nie mówić.<br />
<br />
<br />
Jedną z nich jest 4'4-DMAR, czyli 4'4-dimetyloaminoreks. Do tego odkrycia pan Golan się już nie przyznaje tak chętnie. Nie śmiga odziany w tytuł "inventor of 4'4-DMAR" tylko " <span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s"> </span><span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s">inventor </span> re-discoverer of mephedrone". Ciekawe dlaczego? Moglibyśmy zastanawiać się tak do jutra, ale na (nasze) szczęście pan Golan ma dość długi język, i chcący-niechcący powiedział, co powiedział:<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"[Ezekiel Golan] <span style="font-style: italic;" class="mycode_i">dodaje, że nawet małe zmiany w budowie cząsteczki mogą drastycznie zmienić jej właściwość, co miało tragiczne konsekwencje w przypadku jednej z substancji, którą wprowadził na rynek, 4'4-DMAR.</span>"  - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".<br />
</div>
<br />
<br />
Ach tak, 4'4-DMAR - zajebista zabawa, ale z naprawdę słabym profilem bezpieczeństwa, w przeciwieństwie do świetnie wręcz przebadanych związków takich jak amfetamina czy metamfetamina, czy nawet już mniej przebadanego (ale wciąż nieporównywalnie lepiej niż DMAR) mefedronu czy metylonu. <br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;" class="mycode_align">"<span style="font-style: italic;" class="mycode_i">Pomimo testowania 4,4'-dimetyloaminoreksu na sobie oraz testowania go z przyjaciółmi, wkrótce został on obwiniony za 27 zgonów na Węgrzech i w Wielkiej Brytanii, więc Zee szybko zniszczył resztę swoich zapasów. "Spłukałem materiał wart &#36;250 000 w toalecie" - wyznaje</span>". - Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs".<br />
<br />
</div>
<br />
Wyobrażacie sobie nazmyślać historyjek o tym jak wynalazło się daną substancję, tylko po to żeby potem musieć zmyślać kolejne historyjki o tym, jak bardzo was poruszyły <span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s"> </span><span style="text-decoration: line-through;" class="mycode_s">przychody ze sprzedaży[s] </span>[/s] śmierci o które DMAR "został obwiniony"? Co za pojebana akcja. A co do samego spuszczenia towaru za ćwierć miliona dolarów w toalecie, w wywodzie o katynonach z serii "Dlaczego jest jak jest" (<a href="https://dopal.org/showthread.php?tid=2360" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://dopal.org/showthread.php?tid=2360</a>) już chyba jasno nakreśliiśmy fakt, że każdy odpowiedzialny sprzedawca jak tylko trzeba będzie, to spłucze 15 kilogramów dopka w toalecie! A nawet 50, a nawet 100! Na tym polega bycie odpowiedzialnym handlarzem narkotykami. Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości że ćwierć miliona poszło w kibel. Ja też tak robiłem jak tylko wymagała tego sytuacja, a ja nawet nie handluję.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
A już w następnej części:<br />
<br />
- ...z którym, podobnie znanym kolegą po fachu pan Golan skumał się, aby rozpromować "bezalkoholowe likiery ziołowe" którymi podobno (według nich) można się "upić"<br />
- ...który niesamowicie popularny dopalacz (WSZYSCY go znacie, na 100%) pan Ezekiel Golan próbował opatentować jako środek do użycia w trakcie leczenia zaburzeń psychiatrycznych<br />
- ...jak Ezekiel Golan i jego koledzy po fachu wkurwili kanadyjski rząd<br />
- ...czym Ezekiel Golan próbował zastąpić wódę (podpowiedź: nie ziółkami)<br />
- co to do kurwy jest Methspresso?<br />
i wiele innych.<br />
<br />
_________________________________________________________________________________________<br />
<br />
<br />
<br />
* - w "chwili pisania tego artykułu" czyli gdzieś między 11.2023 a 04.2024. Wywód ten pisany był na raty, potem został rzucony w kąt i następnie zapomniany. Ale w końcu uznałem że sprawiedliwości musi stać się zadość, poważne dziennikarstwo śledcze o dopalaczach musi być górą, tak więc wyciągnąłem ten tekst z artykułowej zamrażarki która pełna jest niegotowych tekstów i postanowiem go dokończyć.<br />
<br />
<br />
źródła:<br />
<br />
- Chemistry World, "The Rising Tide Of Legal Highs" /// <a href="https://www.chemistryworld.com/features/the-rising-tide-of-legal-highs/3007738.article" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.chemistryworld.com/features/...38.article</a><br />
- The Guardian, "Dr Zee, the godfather of legal highs: 'I test everything on myself'"  /// <a href="https://www.theguardian.com/tv-and-radio/2016/may/24/dr-zee-the-godfather-of-legal-highs-i-test-everything-on-myself" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.theguardian.com/tv-and-radio...-on-myself</a><br />
- EverybodyWiki: Ezekiel Golan /// <a href="https://en.everybodywiki.com/Ezekiel_Golan" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://en.everybodywiki.com/Ezekiel_Golan</a><br />
- Wikipedia: Draft<img src="https://dopal.org/images/smilies/drug2.png" alt="Podobno kultowa" title="Podobno kultowa" class="smilie smilie_28" />zekiel Golan /// <a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Draft:Ezekiel_Golan" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://en.wikipedia.org/wiki/Draft:Ezekiel_Golan</a><br />
- Idit Avrahami, "A qat above the rest" /// <a href="https://ivan-da-marya.livejournal.com/167226.html" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://ivan-da-marya.livejournal.com/167226.html</a><br />
- Illicit cathinone ("Hagigat") poisoning /// <a href="https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/15563650701517574" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.tandfonline.com/doi/full/10....0701517574</a><br />
- DrugLink Vol. 25 Issue 1 Jan/Feb 2010 /// <a href="https://web.archive.org/web/20100821150341/http://www.drugscope.org.uk/Resources/Drugscope/Documents/PDF/Good%20Practice/DruglinkJanFeb10.pdf" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://web.archive.org/web/201008211503...nFeb10.pdf</a><br />
- Vice, Hamilton's Pharmacopeia - "Mephedrone: The Phantom Menace" /// <a href="https://www.vice.com/en/article/nndnxk/hamilton-s-pharmacopeia-455-v17n6" target="_blank" rel="noopener" class="mycode_url">https://www.vice.com/en/article/nndnxk/h...-455-v17n6</a><br />
- "Sur un homologue de l'éphédrine" [On an analogue of ephedrine], Saem de Burnaga Sanchez J (1929). Bulletin de la Société Chimique de France. 45: 284–286.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>