Forum TOR
Już teraz zapraszamy na nasze forum w sieci TOR.dopal67vkvim2qxc52cgp3zlmgzz5zac6ikpz536ehu7b2jed33ppryd.onion
Kopiuj adres
Gałka muszkatołowa - wszystko to co trzeba wiedzieć
Odkopuję gałkowy ponownie.
Parę dni temu zeżarłem 8 gramów gałki, tym razem świeżo mielonej, to znaczy startej na tarce. Nie na proch jak te z torebki, ale drobniutko. Przed zjedzeniem gałki, zrobiłem sobie sernik przed ktory miałem w planach wpierdolić na fazie. xD No i sernik sobie czeka, ja czekam aż faza wejdzie, myślałem że coś jest nie tak z tą gałką, bo minęło prawie 6 godzin, a tu zero efektów. Z reguły te torebkowe sie wczytywały w 2-3h. Myślałem że ta jakaś niedojebana, bo te orzechy przeleżały u mnie więcej jak rok w szufladzie, a chuj wie ile jeszcze przeleżały gdzieśtam zanim wszedłem w ich posiadanie.
Zdązyłem spisać już tę gaukę na straty, powiedzieć no chuj to nic. A tu coś tak coś tak, jakoś tak sie śmiesznie ten tego...
Jakoś tak w tle. I kurwa znienacka ani sie obejrzałem a tu jeb w łeb, gauka effect, czopka pro turbex deluxe. Marihuanowa faza, ale nie totalne zziemniaczenie, tylko troche ak jakaś taka sativka, z gałkowym akcentem. I naprawdę euforyczne to kurestwo jest, może nie tak intensywnie po jakimś gównianym beta ketonie jak zapewne niektórzy by sobie wyobrażali, ale elegancko, morda sie cieszyła, i to długo a nie 1,5h. Zajebiście wchodziła muzyka, a to były pierwsze 2 godziny moze dopiero. Oczywiscie świeża gała rozpierdala te mielone torebkowe, zarówno pod względem mocy jak i jakości fazy - po tych mielonych jest taka troche bardziej pusta zdaje mi sie, najwidoczniej jakieś tam jeszcze substancje poza mirystycyną odparowują rozpadają sie czy ki chuj.
Niestety gałka strasznie obniża ciśnienie, i ja o tym zapomniałem. Ale jak już wyjebałem dwie kawy i doszedłem do siebie to w ogóle miałem taką przebombę że chuj, leżałem i słuchałem zajebistej muzyki którą znalazłem w trakcie tego gałkowego experience'u, miałem OEV-y
jakieś kurwa, takie neonowe obramowania figur, jakichs kwadratów, trójkątów i kół, głównie w kolorze niebieskim, zielonym i czerwonym
latały mi na górze i na dole, w pewnym momencie było tego tyle że rozpraszały mnie i nie mogłem sie skupić na używaniu komputera XD
Czapa w chuj, przez całą noc i do rana siedziałem zrobiony, potem poszedłem spać na pare godzin, wstalem dalej spizgany - już bez wizuali itd, i słabiej ogólnie, ale dalej, pod wieczór tego dnia było juz delikatnie, a ogólnie wszystkie after-effects itd. utrzymywały sie do ok. 72h. Były lekkie rozstroje żołądkowe no ale cóż, coś za coś, jak płacisz 2 złote za taką czapę.. w każdym razie byłem tak spizgany że mniej mi to przeszkadzało niż zwykle. Ogólnie, było dobrze w chuj
Szkoda że gałka jest nie najzdrowsza dla wątroby, bo faza potrafi być zajebista, ludzie nie doceniają gałki pisząc ze "troche jakbys sie zjarał i brzuch potem napierdala".
Parę dni temu zeżarłem 8 gramów gałki, tym razem świeżo mielonej, to znaczy startej na tarce. Nie na proch jak te z torebki, ale drobniutko. Przed zjedzeniem gałki, zrobiłem sobie sernik przed ktory miałem w planach wpierdolić na fazie. xD No i sernik sobie czeka, ja czekam aż faza wejdzie, myślałem że coś jest nie tak z tą gałką, bo minęło prawie 6 godzin, a tu zero efektów. Z reguły te torebkowe sie wczytywały w 2-3h. Myślałem że ta jakaś niedojebana, bo te orzechy przeleżały u mnie więcej jak rok w szufladzie, a chuj wie ile jeszcze przeleżały gdzieśtam zanim wszedłem w ich posiadanie.
Zdązyłem spisać już tę gaukę na straty, powiedzieć no chuj to nic. A tu coś tak coś tak, jakoś tak sie śmiesznie ten tego...
Jakoś tak w tle. I kurwa znienacka ani sie obejrzałem a tu jeb w łeb, gauka effect, czopka pro turbex deluxe. Marihuanowa faza, ale nie totalne zziemniaczenie, tylko troche ak jakaś taka sativka, z gałkowym akcentem. I naprawdę euforyczne to kurestwo jest, może nie tak intensywnie po jakimś gównianym beta ketonie jak zapewne niektórzy by sobie wyobrażali, ale elegancko, morda sie cieszyła, i to długo a nie 1,5h. Zajebiście wchodziła muzyka, a to były pierwsze 2 godziny moze dopiero. Oczywiscie świeża gała rozpierdala te mielone torebkowe, zarówno pod względem mocy jak i jakości fazy - po tych mielonych jest taka troche bardziej pusta zdaje mi sie, najwidoczniej jakieś tam jeszcze substancje poza mirystycyną odparowują rozpadają sie czy ki chuj.Niestety gałka strasznie obniża ciśnienie, i ja o tym zapomniałem. Ale jak już wyjebałem dwie kawy i doszedłem do siebie to w ogóle miałem taką przebombę że chuj, leżałem i słuchałem zajebistej muzyki którą znalazłem w trakcie tego gałkowego experience'u, miałem OEV-y
jakieś kurwa, takie neonowe obramowania figur, jakichs kwadratów, trójkątów i kół, głównie w kolorze niebieskim, zielonym i czerwonym
latały mi na górze i na dole, w pewnym momencie było tego tyle że rozpraszały mnie i nie mogłem sie skupić na używaniu komputera XD Czapa w chuj, przez całą noc i do rana siedziałem zrobiony, potem poszedłem spać na pare godzin, wstalem dalej spizgany - już bez wizuali itd, i słabiej ogólnie, ale dalej, pod wieczór tego dnia było juz delikatnie, a ogólnie wszystkie after-effects itd. utrzymywały sie do ok. 72h. Były lekkie rozstroje żołądkowe no ale cóż, coś za coś, jak płacisz 2 złote za taką czapę.. w każdym razie byłem tak spizgany że mniej mi to przeszkadzało niż zwykle. Ogólnie, było dobrze w chuj
Szkoda że gałka jest nie najzdrowsza dla wątroby, bo faza potrafi być zajebista, ludzie nie doceniają gałki pisząc ze "troche jakbys sie zjarał i brzuch potem napierdala".
