Forum TOR
Już teraz zapraszamy na nasze forum w sieci TOR.dopal67vkvim2qxc52cgp3zlmgzz5zac6ikpz536ehu7b2jed33ppryd.onion
Kopiuj adres
Out of business 2k23
Na wstępie tego wysrywu zaznaczę tylko... Obawiałem się, że odpiszesz i uargumentujesz cokolwiek w sposób jakkolwiek trudny do podważenia.
Byłem gotowy odstawić wszelkie używki i inne zajęcia na rzecz researchu na forum w poszukiwaniu dowodów na Twoje kłamstwa.
Zaskoczyłeś mnie nadwyraz pozytywnie. Chociaż w sumie nie. Nie zaskoczyłeś mnie. Jak zwykle, Twoje argumenty można obalić w 5 minut nie korzystając nawet ze screenshotów.
1. Po pierwsze i najważniejsze w tej kwestii. Nie musisz daleko szukać, żeby znaleźć ludzi uzależnionych od benzo/opio którzy również pozostają w ścisłej współpracy z lekarzem psychiatrą. Żaden argument.
Po drugie - otwarcie przyznajesz się do stosowania wielu leków/nootropów bez porozumienia z lekarzem, przykładem niech będzie Twój ulubiony Modafinil.
2. Patrz punkt pierwszy. Posiadanie Modafinilu w Polsce bez przepisu lekarza jest nielegalne. Sam pisałeś mi na PW u którego vendora zamawiasz modafinil.
3. Ostatnio zmniejszyłeś, ale swojego czasu (co jest udokumentowane nawet w tym temacie) zażywałeś 3x 200mg modek, 3x 200mg kofeina.
To nie są dawki terapeutyczne. To nie są nawet dawki rekreacyjne ani w żadnym wypadku rozsądne.
To nie są dawki z literatury medycznej, przynajmniej nie z wiarygodnej literatury medycznej.
4. Kwestia wyjaśniona już w punkcie 1. To nie jest żaden argument, ale jeżeli się upierasz...
Wiele razy oszukiwałeś swojego terapeutę i psychiatrę, do czego sam przyznawałeś się, a nawet w niektórych przypadkach doradzałeś członkom forum.
5. Stosowanie jakichś pomidorów, nie wyklucza się z kompensowaniem swojego uzależnienia chaosem farmakologicznym. Tylko... Na co mam tu odpowiadać?
Nie podałeś żadnego argumentu, który potwierdzałby, że tego nie robisz.
Ja regularnie korzystam z aktywności fizycznej, a mimo wszystko kompensuję swoje uzależnienie chaosem narkotykowym
Każdy zdrowo myślący człowiek widzi, na kogo się kreujesz.
Co do tych insynuacji w moim kierunku, w odpowiedzi na skierowane zarzuty, chciałoby się to skomentować tylko "XD"
Ale odpowiem najkrócej jak się da.
Jeśli forma czasem przypomina monolog z nootrop-ninjy z subreddita biohackerów, to trzeba się liczyć z reakcjami.
"Złość? Rozczarowanie sobą? Poczucie przegranej? Zazdrość, że ktoś wyszedł z czegoś, z czego Ty wciąż próbujesz wyjść? To nie są powody do wstydu – to są punkty wyjścia do zmiany. Ale dopóki karmisz się nienawiścią do tych, którzy próbują żyć inaczej, będziesz tylko pogłębiał swój własny ból."
Mówisz coś o manipulacji, a sam korzystasz z niej tak nieudolnie jak na powyższym.
Starasz się zdyskredytować osobę, z której odpowiadasz insynuacjami wyssanymi z odbytu, żeby Twoja odpowiedź brzmiała bardziej wiarygodnie.
Hipokryzja w każdym zdaniu
W sumie mam dzisiaj czas i moc, a poprzednia moja odpowiedź zdaje się, zawiera za mało ironii i uszczypliwości, więc pozwól, że pokażę Ci gejku, w jaki sposób się manipuluje, ale bez przeinaczania rzeczywistości. Odpowiedź w punktach już masz, teraz tak ogólnikowo.
"Czat kazał mi odpisać" – klasyk w Twoim przypadku.
Kiedy kończą się argumenty, zawsze można zrzucić odpowiedzialność na AI i udawać, że się stoi z boku, ponad wszystkim. Tyle że z Twojego gówna bije nie tylko osobisty ton, ale też wyraźna potrzeba obrony zranionego ego, które z pewnością masz większe niż kutasa, a nie spokojnej refleksji opartej na faktach. Założę się, że większość napisałeś sam.
Opowieści o opiece psychiatrycznej, dziennikach emocji i Pomidorach (przynajmniej potas uzupełniasz naturalnie
) no przecież to brzmi jak opis z broszury samopomocy, którą powiesiłbyś na lodówce, żeby udowodnić sobie, że już nie jesteś tamtym ćpunkiem z dopala. XD Problem polega na tym, że sam ton Twoich wypowiedzi i styl narracji zdradzają, że swoje ćpuństwo zostało tylko zamalowane flamastrem z napisem "samopomoc", a nie faktycznie przepracowane.
Twierdzisz, że wszystko, co robisz, jest świadome i oparte na literaturze naukowej.
Pachołku... czytanie abstraktów z PubMedu i przeklejanie ich do postów nie czyni z nikogo eksperta farmakologii.
Twoje zmiany leków wyglądają jak żywcem wyjęte z relacji ludzi, którzy nie są w stanie wytrzymać kilku tygodni bez zmiany bodźca (którym jestem między innymi ja, publicznie się do tego przyznaję, ale to ja mam mechanizm wyparcia XD) Oczywiście ubierasz to w słowo współpraca z lekarzem, ale jak ktoś co dwa tygodnie pisze "ten lek to złoto”, żeby miesiąc później stwierdzić "to jednak gówno", to brzmi to co najmniej jak loteria emocjonalna, która z pewnością u Ciebie występuje.
Co do Twoich sugestii, poza jawną manipulacją to też klasyczna zagrywka narcystyczna: "skoro ktoś mnie ocenia, to znaczy, że chce być mną". Nie każdy chce każdego dnia kręcić kołem fortuny, żeby wybrać jaki lek dzisiaj ćpamy.
Twoja narracja o przejściu przez piekło to kolejna maska – tylko że ta, którą nosi się z poczuciem wyższości w stosunku do tych, którzy jeszcze nie wyszli. Chociaż Ty swoje wysrywy kierujesz tak samo do ludzi, którzy z niczego nie potrzebują wychodzić. Natomiast problem polega na tym, że Ty nie wyszedłeś, po prostu zmieniłeś nazwę substancji, wszystkie inne znamiona ćpuna są w Twoim przypadku spełnione.
Motywacją mojej wypowiedzi była nietolerancja dla lewactwa i hipokryzji w wersji pseudooświeconej, a nie nienawiść.
Tfu!
Jeśli Twoja definicja "wyjścia z nałogu" to zamiana dragów z ulicy na stacki dopaminowe i granie terapeuty... To tylko nowa twarz tej samej kompulsji.
LEWAKI DO WAGONU, A WAGON DO PIECA.
Byłem gotowy odstawić wszelkie używki i inne zajęcia na rzecz researchu na forum w poszukiwaniu dowodów na Twoje kłamstwa.
Zaskoczyłeś mnie nadwyraz pozytywnie. Chociaż w sumie nie. Nie zaskoczyłeś mnie. Jak zwykle, Twoje argumenty można obalić w 5 minut nie korzystając nawet ze screenshotów.
1. Po pierwsze i najważniejsze w tej kwestii. Nie musisz daleko szukać, żeby znaleźć ludzi uzależnionych od benzo/opio którzy również pozostają w ścisłej współpracy z lekarzem psychiatrą. Żaden argument.
Po drugie - otwarcie przyznajesz się do stosowania wielu leków/nootropów bez porozumienia z lekarzem, przykładem niech będzie Twój ulubiony Modafinil.
2. Patrz punkt pierwszy. Posiadanie Modafinilu w Polsce bez przepisu lekarza jest nielegalne. Sam pisałeś mi na PW u którego vendora zamawiasz modafinil.
3. Ostatnio zmniejszyłeś, ale swojego czasu (co jest udokumentowane nawet w tym temacie) zażywałeś 3x 200mg modek, 3x 200mg kofeina.
To nie są dawki terapeutyczne. To nie są nawet dawki rekreacyjne ani w żadnym wypadku rozsądne.
To nie są dawki z literatury medycznej, przynajmniej nie z wiarygodnej literatury medycznej.
4. Kwestia wyjaśniona już w punkcie 1. To nie jest żaden argument, ale jeżeli się upierasz...
Wiele razy oszukiwałeś swojego terapeutę i psychiatrę, do czego sam przyznawałeś się, a nawet w niektórych przypadkach doradzałeś członkom forum.
5. Stosowanie jakichś pomidorów, nie wyklucza się z kompensowaniem swojego uzależnienia chaosem farmakologicznym. Tylko... Na co mam tu odpowiadać?
Nie podałeś żadnego argumentu, który potwierdzałby, że tego nie robisz.
Ja regularnie korzystam z aktywności fizycznej, a mimo wszystko kompensuję swoje uzależnienie chaosem narkotykowym

Każdy zdrowo myślący człowiek widzi, na kogo się kreujesz.
Co do tych insynuacji w moim kierunku, w odpowiedzi na skierowane zarzuty, chciałoby się to skomentować tylko "XD"
Ale odpowiem najkrócej jak się da.
Jeśli forma czasem przypomina monolog z nootrop-ninjy z subreddita biohackerów, to trzeba się liczyć z reakcjami.
"Złość? Rozczarowanie sobą? Poczucie przegranej? Zazdrość, że ktoś wyszedł z czegoś, z czego Ty wciąż próbujesz wyjść? To nie są powody do wstydu – to są punkty wyjścia do zmiany. Ale dopóki karmisz się nienawiścią do tych, którzy próbują żyć inaczej, będziesz tylko pogłębiał swój własny ból."
Mówisz coś o manipulacji, a sam korzystasz z niej tak nieudolnie jak na powyższym.
Starasz się zdyskredytować osobę, z której odpowiadasz insynuacjami wyssanymi z odbytu, żeby Twoja odpowiedź brzmiała bardziej wiarygodnie.
Hipokryzja w każdym zdaniu

W sumie mam dzisiaj czas i moc, a poprzednia moja odpowiedź zdaje się, zawiera za mało ironii i uszczypliwości, więc pozwól, że pokażę Ci gejku, w jaki sposób się manipuluje, ale bez przeinaczania rzeczywistości. Odpowiedź w punktach już masz, teraz tak ogólnikowo.
"Czat kazał mi odpisać" – klasyk w Twoim przypadku.
Kiedy kończą się argumenty, zawsze można zrzucić odpowiedzialność na AI i udawać, że się stoi z boku, ponad wszystkim. Tyle że z Twojego gówna bije nie tylko osobisty ton, ale też wyraźna potrzeba obrony zranionego ego, które z pewnością masz większe niż kutasa, a nie spokojnej refleksji opartej na faktach. Założę się, że większość napisałeś sam.
Opowieści o opiece psychiatrycznej, dziennikach emocji i Pomidorach (przynajmniej potas uzupełniasz naturalnie
) no przecież to brzmi jak opis z broszury samopomocy, którą powiesiłbyś na lodówce, żeby udowodnić sobie, że już nie jesteś tamtym ćpunkiem z dopala. XD Problem polega na tym, że sam ton Twoich wypowiedzi i styl narracji zdradzają, że swoje ćpuństwo zostało tylko zamalowane flamastrem z napisem "samopomoc", a nie faktycznie przepracowane.Twierdzisz, że wszystko, co robisz, jest świadome i oparte na literaturze naukowej.
Pachołku... czytanie abstraktów z PubMedu i przeklejanie ich do postów nie czyni z nikogo eksperta farmakologii.
Twoje zmiany leków wyglądają jak żywcem wyjęte z relacji ludzi, którzy nie są w stanie wytrzymać kilku tygodni bez zmiany bodźca (którym jestem między innymi ja, publicznie się do tego przyznaję, ale to ja mam mechanizm wyparcia XD) Oczywiście ubierasz to w słowo współpraca z lekarzem, ale jak ktoś co dwa tygodnie pisze "ten lek to złoto”, żeby miesiąc później stwierdzić "to jednak gówno", to brzmi to co najmniej jak loteria emocjonalna, która z pewnością u Ciebie występuje.
Co do Twoich sugestii, poza jawną manipulacją to też klasyczna zagrywka narcystyczna: "skoro ktoś mnie ocenia, to znaczy, że chce być mną". Nie każdy chce każdego dnia kręcić kołem fortuny, żeby wybrać jaki lek dzisiaj ćpamy.
Twoja narracja o przejściu przez piekło to kolejna maska – tylko że ta, którą nosi się z poczuciem wyższości w stosunku do tych, którzy jeszcze nie wyszli. Chociaż Ty swoje wysrywy kierujesz tak samo do ludzi, którzy z niczego nie potrzebują wychodzić. Natomiast problem polega na tym, że Ty nie wyszedłeś, po prostu zmieniłeś nazwę substancji, wszystkie inne znamiona ćpuna są w Twoim przypadku spełnione.
Motywacją mojej wypowiedzi była nietolerancja dla lewactwa i hipokryzji w wersji pseudooświeconej, a nie nienawiść.
Tfu!Jeśli Twoja definicja "wyjścia z nałogu" to zamiana dragów z ulicy na stacki dopaminowe i granie terapeuty... To tylko nowa twarz tej samej kompulsji.
LEWAKI DO WAGONU, A WAGON DO PIECA.

