Pen tak mały, że ciągle go gdzieś szukam i znajduję w swojej ręce. Zaletą jest to, że się w rękach nie rozpada, bo w rękach trzymam go sporo.
A na zdjeciu zbiornik paliwa jak by ktoś pytał:
Po normalnym buchu czuć już typowe działanie tego THC. Tak jak bym palił zioło. Ale palenie z vapka to jest zupełnie inna jazda pod względem smaku i lekkości chmury co polecam spróbować w tym eleganckim gadżecie.
Jest to fancy, dyskretna forma spawania bo nie trzeba lotniska, żeby budować rakiete, czytaj blanta - po prostu bierzesz niewielkiego powolnego bucha z zalanego paliwem sprzętu... i podajesz dalej do ziomali, którzy wiedzą ocb.
Kolejny dzień, u mnie już końcówka liqiudu... Oszczędzałem go, ale no... trochę. Poszło sporo fajnych chmur, które smakowicie udupcały. Uważał bym na miejscu niedzielnych palaczy, gdyż taka większa chmura potrafi ściąć z nóg.
Jak już pisałem - wystarczy mały buszek by poczuć się spizganym.
Natomiast dla tak nieopanowanych jak ja, palących spore machy i często - wydajność pozwala na 2-3 dni intensywnego jarania.