Zazwyczaj na koniec stimowych ekscesów biorę 0,25mg xanów i wystarcza, aby zasnąć (ewentualnie dochodzi do tego odrobina bucha). Nie jest to na tyle silna i duża dawka, aby była poważniejszym zagrożeniem. W trakcie jeżeli tętno jest zdecydowanie za wysokie to łykam 10mg propranololu i zazwyczaj to wystarcza (nawet psychiatra zaakceptowała taką metodę). Do tego warto brać sporo magnezu i przed biesiadowaniem zjeść posiłek min. bogaty w potaz. Cynamon i imbir też pomagają na serducho (ale same w sobie raczej nic nie zdziałają z potęgą alfy) i w bardziej krytycznych sytuacjach można brać aspirynę, aby rozrzedziła krew. Tylko kluczowe jest monitorowanie tętna, bo na dragach świat jest sporo przyjemniejszy i łatwo przeoczyć sygnały naszego organizmu (do tego akceptowalny puls i ciśnienie nie zawsze oznaczają brak ryzyka zawału).