W takim razie wszystko zależy od rodzaju przedmiotu kupowanego i podmiotu, który został okradziony. Sądzę, że większość forumowiczów zgodziłąby się, że kradzież od korporacji a od pojedyńczego przedsiębiorcy / osoby prywatnej nie jest równoważna etycznie (nawet jeśli produkt złupiony miałby tę samą wartość). Dlatego wszelkiego typu złodziejstwo, które dotyka gigantów na rynku praktycznie w żadnym stopniu mi nie zgrzyta. Szczególnym przypadkiem byłyby podmioty gospodarcze, które mogłyby być wzorem dla innych dużych firm (objawiałoby się to szacunkiem dla pracownika i klientów, etyczności ich usługi / produktu i najlepiej nie podlegające finansowo takim instytucjom jak Black Rock etc. - ale takich nie ma). Co do przedmiotów to miałbym duże opory przed nabywaniem dzieł sztuki i wszelkich innych artefaktów - powinny być dobrem publicznym i badane przez specjalistów a nie kurzyć się w mojej prywatnej kolekcji. Pewnie dałoby się bardziej szczegółowo do tego podejść, ale na mój gust jest za dużo "tozależyzmów".