Forum TOR
Już teraz zapraszamy na nasze forum w sieci TOR.dopal67vkvim2qxc52cgp3zlmgzz5zac6ikpz536ehu7b2jed33ppryd.onion
Kopiuj adres
Stop Lot - Odstawienie
10.02.2026, 23:53
DZIEN 38-40:
Zero zmian względem ostatniego okresu.
DZIEŃ 41-47:
Kurwa! W końcu czuję, że żyję... Serio
Z dnia na dzień dostałem taki zapas motywacji i "clearheadu", że na początku sam byłem w szoku, w końcu mózg zaczął działać.
Są dwie kluczowe kwestie, które rozwinę.
MOTYWACJA:
Wcześniej robiłem to co miałem zrobić i realizowałem swój plan dnia, ale z oporami, z niechęcią, bez satysfakcji po wykonaniu zadania.
Teraz po prostu wstaję i działam, bez niechęci, bez poczucia "bezsensu".
Mało tego, wciąż wpadają mi do głowy nowe pomysły, co pożytecznego dla siebie mógłbym zrobić, żeby nie siedzieć na dupie.
Czuję satysfakcję po każdym poprawnie wykonanym zadaniu, po każdej domkniętej sprawie, po każdej czynności.
Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w niebie. Jestem w okresie przejściowym regeneracji receptorów. Hipermotywacja minie... Unormuje się. - ale na pewno nie wróci całkowita demotywacja i niechęć, to jest kluczowe i to jest celem - stabilność.
DEPRESJA:
Okna nie muszę już zamykać, bo skok mnie nie kusi.
Czasami wpadam w zły humor, wkurwiam się, że mam pod górę, że dopadają mnie coraz to nowe problemy, ale tłumaczę sobie, że takie jest kurwa życie i mogę wylewać żale nad ilością moich problemów i stać w miejscu, albo je rozwiązywać i iść do przodu. Wybieram opcje numer 2. Jest stabilnie, jest zajebiście.
POTENCJA:
Zapewne nie każdy chce czytać o funkcjonalności czyjegoś przyrodzenia, ale kwestia również jest warta poruszenia.
Zaraz po zakończeniu ciągu i długo po tym dopadały mnie różnorakie problemy. A to z postawieniem małego, a to z przedwczesnym.
Teraz wszystko całkowicie się unormowało. Poranna sztyca powróciła (w ciągu nie było jej w ogóle).
Brak problemów z postawieniem, brak problemów z wystrzeleniem karabinu w nieodpowiednim momencie.
Sprawdzone w praktyce, co ciekawe nie z własną ręką.
No i wsio drodzy Państwo.
Myślę, że wchodzę w okres w którym będzie już tylko lepiej, jadę dalej.
JAK ZAWSZE DLA ZŁÓŚLIWCÓW
DISCLAIMER - Wątek dotyczy odstawienia gównie stymulantów, euforyków i wszystkich substancji oddziałujących na układ dopaminowy/serotoninowy.
▪️W repertuarze substancji, które wciąż zażywam rekreacyjnie znajdują się tylko benzodiazepiny: Raz na jakiś czas w dużych dawkach rekreacyjnie.
▪️Przykład: 10mg alprazolamu na wieczór - 7-10 dni przerwy i powtórka. (Nie jest to ciągła jazda na benzo, więc nie płynę na beztroskiej benzodiazepinowej chmurce, większą część czasu jestem całkowicie trzeźwy)
Leczniczo:
▪️Pregabalina (na ból neuropatyczny) - Zszedłem z 600mg do 300mg i działa.
▪️Kwetiapina (Cierpię na chroniczną bezsenność) - 50mg co wieczór, przerwy co 10 dni na 2 doby, żeby dać odpocząć receptorom.
Zero zmian względem ostatniego okresu.
DZIEŃ 41-47:
Kurwa! W końcu czuję, że żyję... Serio
Z dnia na dzień dostałem taki zapas motywacji i "clearheadu", że na początku sam byłem w szoku, w końcu mózg zaczął działać.
Są dwie kluczowe kwestie, które rozwinę.
MOTYWACJA:
Wcześniej robiłem to co miałem zrobić i realizowałem swój plan dnia, ale z oporami, z niechęcią, bez satysfakcji po wykonaniu zadania.
Teraz po prostu wstaję i działam, bez niechęci, bez poczucia "bezsensu".
Mało tego, wciąż wpadają mi do głowy nowe pomysły, co pożytecznego dla siebie mógłbym zrobić, żeby nie siedzieć na dupie.
Czuję satysfakcję po każdym poprawnie wykonanym zadaniu, po każdej domkniętej sprawie, po każdej czynności.
Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w niebie. Jestem w okresie przejściowym regeneracji receptorów. Hipermotywacja minie... Unormuje się. - ale na pewno nie wróci całkowita demotywacja i niechęć, to jest kluczowe i to jest celem - stabilność.
DEPRESJA:
Okna nie muszę już zamykać, bo skok mnie nie kusi.
Czasami wpadam w zły humor, wkurwiam się, że mam pod górę, że dopadają mnie coraz to nowe problemy, ale tłumaczę sobie, że takie jest kurwa życie i mogę wylewać żale nad ilością moich problemów i stać w miejscu, albo je rozwiązywać i iść do przodu. Wybieram opcje numer 2. Jest stabilnie, jest zajebiście.
POTENCJA:
Zapewne nie każdy chce czytać o funkcjonalności czyjegoś przyrodzenia, ale kwestia również jest warta poruszenia.
Zaraz po zakończeniu ciągu i długo po tym dopadały mnie różnorakie problemy. A to z postawieniem małego, a to z przedwczesnym.
Teraz wszystko całkowicie się unormowało. Poranna sztyca powróciła (w ciągu nie było jej w ogóle).
Brak problemów z postawieniem, brak problemów z wystrzeleniem karabinu w nieodpowiednim momencie.
Sprawdzone w praktyce, co ciekawe nie z własną ręką.
No i wsio drodzy Państwo.
Myślę, że wchodzę w okres w którym będzie już tylko lepiej, jadę dalej.
JAK ZAWSZE DLA ZŁÓŚLIWCÓW
DISCLAIMER - Wątek dotyczy odstawienia gównie stymulantów, euforyków i wszystkich substancji oddziałujących na układ dopaminowy/serotoninowy.
▪️W repertuarze substancji, które wciąż zażywam rekreacyjnie znajdują się tylko benzodiazepiny: Raz na jakiś czas w dużych dawkach rekreacyjnie.
▪️Przykład: 10mg alprazolamu na wieczór - 7-10 dni przerwy i powtórka. (Nie jest to ciągła jazda na benzo, więc nie płynę na beztroskiej benzodiazepinowej chmurce, większą część czasu jestem całkowicie trzeźwy)
Leczniczo:
▪️Pregabalina (na ból neuropatyczny) - Zszedłem z 600mg do 300mg i działa.
▪️Kwetiapina (Cierpię na chroniczną bezsenność) - 50mg co wieczór, przerwy co 10 dni na 2 doby, żeby dać odpocząć receptorom.
Big fax, ribs got saucy no Nic Nacs, sink that
